Menu

Zuzanka.blogitko

Ta ruda metalówa, co ma bloga o gotowaniu

Gra w głupki

Gra polega na tym, że się odsyła pytonga do osoby, która z pytaniem przysłała. Jest sobie GIODO. Do GIODO się zgłasza bazy danych, a potem zakłada się teczkę każdej osobie, która do bazy danych ma jakiś tam dostęp. Kadrowa co jakiś czas przysyłała do mnie listę nazwisk, którą odsyłałam jej z uzupełnioną datą i loginem w serwisie, z którego nazwiska miały dostęp do danych. Zatrudnili nowe dziewczę do kadr i wspomniane dziewczę wysyła do mnie maila treści "Kadrowa nie miała pewności czy zajmujesz się identyfikatorami do Giodo. Jeżeli dobrze trafiłam to poproszę o ich przesłanie albo o podanie namiarów na osobę, która się tym zajmuje". Z niesamowitą radością odesłałam ją do kadrowej, która jest w posiadaniu mitycznych "identyfikatorów" (które dostawała kiedyś ode mnie w mailach, ja ich nie mam, wyrzuciłam icmptz?).

Napisane przez Zuzanka w dniu czwartek czerwiec 15, 2006

Link bezpośredni - Kategoria: SOA - - 0 komentarzy - Skomentuj





Desperate Housewife

Niestety, nie mam w domu Bree, która doprowadzi każdy kącik do połysku, zetrze kurz, uprasuje skarpetki i ułoży w szafie kolorami. A sprzątać nie lubię. Potrzeba matką wynalazków, dzisiaj wymyśliłam, jak umyć usyfioną kuchenkę gazową małym kosztem (siła najemna odpada chwilowo, dalej szukam). Wystarczy polać odrobiną wrzątku i zebrać rozpuszczony tłuszcz i syf ręcznikiem. Po kilku minutach kuchenka nadaje się do przetarcia gąbką z płynem do mycia naczyń i zaczyna być biała.

Napisane przez Zuzanka w dniu niedziela czerwiec 11, 2006

Link bezpośredni - Kategoria: Różne - - 0 komentarzy - Skomentuj


Desperate Housewife

Niestety, nie mam w domu Bree, która doprowadzi każdy kącik do połysku, zetrze kurz, uprasuje skarpetki i ułoży w szafie kolorami. A sprzątać nie lubię. Potrzeba matką wynalazków, dzisiaj wymyśliłam, jak umyć usyfioną kuchenkę gazową małym kosztem (siła najemna odpada chwilowo, dalej szukam). Wystarczy polać odrobiną wrzątku i zebrać rozpuszczony tłuszcz i syf ręcznikiem. Po kilku minutach kuchenka nadaje się do przetarcia gąbką z płynem do mycia naczyń i zaczyna być biała.

Napisane przez Zuzanka w dniu niedziela czerwiec 11, 2006

Link bezpośredni - - 0 komentarzy - Skomentuj


Desperate Housewife

Niestety, nie mam w domu Bree, która doprowadzi każdy kącik do połysku, zetrze kurz, uprasuje skarpetki i ułoży w szafie kolorami. A sprzątać nie lubię. Potrzeba matką wynalazków, dzisiaj wymyśliłam, jak umyć usyfioną kuchenkę gazową małym kosztem (siła najemna odpada chwilowo, dalej szukam). Wystarczy polać odrobiną wrzątku i zebrać rozpuszczony tłuszcz i syf ręcznikiem. Po kilku minutach kuchenka nadaje się do przetarcia gąbką z płynem do mycia naczyń i zaczyna być biała.

Napisane przez Zuzanka w dniu niedziela czerwiec 11, 2006

Link bezpośredni - Kategoria: Różne - - 0 komentarzy - Skomentuj


Kocham Piotra i Pawła

Zaczęli sprowadzać Pikant Cheddar z Irlandii wyprodukowany na Niemcy. Do tej pory musiałam po niego jeździć do Niemiec. Mam nadzieję, że tendencja się utrzyma, bo brak dobrego źródła sera mnie wkurza - czasem gdzieś kupię dobry, ale to raczej przypadek. Niezmiennie mnie dziwi, że w Polsce nie jesteśmy w stanie wyprodukować powtarzalnie smakującego sera żółtego. Morski bywa kruchy albo ostry, "gouda" jest albo elastyczna albo bez smaku. Sery sprowadzane są kosmicznie drogie i do tego zwykle źle przechowywane - kupowanie jest też loterią, nie mówiąc o tym, że "świeży" ser po dwóch dniach w lodówce zaczyna być oślizgły lub zaczyna pleśnieć. Cheddar z Irish Land jest zawsze taki sam - kruchutki, pikantny i opakowany próżniowo, przez co po otwarciu nie umiera następnego dnia. Czy już mówiłam, że uwielbiam sery?

Napisane przez Zuzanka w dniu sobota czerwiec 10, 2006

Link bezpośredni - Kategoria: Różne - - 2 komentarze - Skomentuj


Kocham Piotra i Pawła

Zaczęli sprowadzać Pikant Cheddar z Irlandii wyprodukowany na Niemcy. Do tej pory musiałam po niego jeździć do Niemiec. Mam nadzieję, że tendencja się utrzyma, bo brak dobrego źródła sera mnie wkurza - czasem gdzieś kupię dobry, ale to raczej przypadek. Niezmiennie mnie dziwi, że w Polsce nie jesteśmy w stanie wyprodukować powtarzalnie smakującego sera żółtego. Morski bywa kruchy albo ostry, "gouda" jest albo elastyczna albo bez smaku. Sery sprowadzane są kosmicznie drogie i do tego zwykle źle przechowywane - kupowanie jest też loterią, nie mówiąc o tym, że "świeży" ser po dwóch dniach w lodówce zaczyna być oślizgły lub zaczyna pleśnieć. Cheddar z Irish Land jest zawsze taki sam - kruchutki, pikantny i opakowany próżniowo, przez co po otwarciu nie umiera następnego dnia. Czy już mówiłam, że uwielbiam sery?

Napisane przez Zuzanka w dniu sobota czerwiec 10, 2006

Link bezpośredni - - 0 komentarzy - Skomentuj


Kocham Piotra i Pawła

Zaczęli sprowadzać Pikant Cheddar z Irlandii wyprodukowany na Niemcy. Do tej pory musiałam po niego jeździć do Niemiec. Mam nadzieję, że tendencja się utrzyma, bo brak dobrego źródła sera mnie wkurza - czasem gdzieś kupię dobry, ale to raczej przypadek. Niezmiennie mnie dziwi, że w Polsce nie jesteśmy w stanie wyprodukować powtarzalnie smakującego sera żółtego. Morski bywa kruchy albo ostry, "gouda" jest albo elastyczna albo bez smaku. Sery sprowadzane są kosmicznie drogie i do tego zwykle źle przechowywane - kupowanie jest też loterią, nie mówiąc o tym, że "świeży" ser po dwóch dniach w lodówce zaczyna być oślizgły lub zaczyna pleśnieć. Cheddar z Irish Land jest zawsze taki sam - kruchutki, pikantny i opakowany próżniowo, przez co po otwarciu nie umiera następnego dnia. Czy już mówiłam, że uwielbiam sery?

Napisane przez Zuzanka w dniu sobota czerwiec 10, 2006

Link bezpośredni - Kategoria: Różne - - 2 komentarze - Skomentuj