James uważa, że jest psychopatą, bo nie czuje nic (skoro nawet nie czuł nic, kiedy włożył rękę we wrzący olej). Zabijał już zwierzęta, teraz chciałby zobaczyć, jak to jest zabić człowieka i czy wtedy coś poczuje. Na ofiarę wybiera Alyssę, która nie wiadomo czemu wydaje się być nim zainteresowana. Uciekają z domu, on od niewydolnego wychowawczo ojca (od lat w nieprzepracowanej żałobie, chociaż wkładającego wysiłek w kontakt z synem), ona od matki, która wyszła za palanta i córka jest nisko na jej liście priorytetów. W skradzionym samochodzie planują odwiedzić ojca Alyssy, ale najpierw zniszczenie samochodu, a potem włamanie i nocleg w przypadkowym domu psują ich plany. To, co się dzieje w serialu, jest mniej istotne od przemiany obojga (w drugim sezonie też trzeciej bohaterki) bohaterów. Skrzywdzeni nieszczęśliwym dzieciństwem, zirytowani wszechobecną obłudą, narażeni na groźny świat, na który nikt ich nie przygotował, uciekają, żeby ułożyć sobie świat na własnych warunkach. Można oczywiście kłócić się, czy wybierają do tego najlepszą metodę, ale w końcu kto miał im pokazać, na czym to wszystko polega?
Serial jest bardziej komediowy (chociaż to komedia w stylu braci Coen) niż komiks Charlesa Forsmana, ponury i rysowany prostą, żeby nie powiedzieć prymitywną, kreską. Owszem, początkowo oglądałam z poczucie #wtf, dopiero z czasem nauczyłam się lubić bohaterów. Wyjątkowo uważam też, że ekranizacja udała się doskonale, wprowadzając sprawnie ogrom dodatkowych wątków - chociażby niekomunikatywne policjantki, szerzej pokazując ojca Alyssy, czy - mimo sporego narzekania - drugi sezon wraz z postacią Bonnie, wychowanej przez ultrareligijną matkę.
#8
Napisane przez Zuzanka w dniu poniedziałek styczeń 20, 2020
Link bezpośredni -
Kategorie:
Oglądam, Czytam, Seriale -
Tagi:
panowie, komiks, 2020
- 0 komentarzy
- Skomentuj
James uważa, że jest psychopatą, bo nie czuje nic (skoro nawet nie czuł nic, kiedy włożył rękę we wrzący olej). Zabijał już zwierzęta, teraz chciałby zobaczyć, jak to jest zabić człowieka i czy wtedy coś poczuje. Na ofiarę wybiera Alyssę, która nie wiadomo czemu wydaje się być nim zainteresowana. Uciekają z domu, on od niewydolnego wychowawczo ojca (od lat w nieprzepracowanej żałobie, chociaż wkładającego wysiłek w kontakt z synem), ona od matki, która wyszła za palanta i córka jest nisko na jej liście priorytetów. W skradzionym samochodzie planują odwiedzić ojca Alyssy, ale najpierw zniszczenie samochodu, a potem włamanie i nocleg w przypadkowym domu psują ich plany. To, co się dzieje w serialu, jest mniej istotne od przemiany obojga (w drugim sezonie też trzeciej bohaterki) bohaterów. Skrzywdzeni nieszczęśliwym dzieciństwem, zirytowani wszechobecną obłudą, narażeni na groźny świat, na który nikt ich nie przygotował, uciekają, żeby ułożyć sobie świat na własnych warunkach. Można oczywiście kłócić się, czy wybierają do tego najlepszą metodę, ale w końcu kto miał im pokazać, na czym to wszystko polega?
Serial jest bardziej komediowy (chociaż to komedia w stylu braci Coen) niż komiks Charlesa Forsmana, ponury i rysowany prostą, żeby nie powiedzieć prymitywną, kreską. Owszem, początkowo oglądałam z poczucie #wtf, dopiero z czasem nauczyłam się lubić bohaterów. Wyjątkowo uważam też, że ekranizacja udała się doskonale, wprowadzając sprawnie ogrom dodatkowych wątków - chociażby niekomunikatywne policjantki, szerzej pokazując ojca Alyssy, czy - mimo sporego narzekania - drugi sezon wraz z postacią Bonnie, wychowanej przez ultrareligijną matkę.
#8
Napisane przez Zuzanka w dniu poniedziałek styczeń 20, 2020
Link bezpośredni -
Kategorie:
Oglądam, Czytam, Seriale -
Tagi:
panowie, komiks, 2020
- 0 komentarzy
- Skomentuj
Dwie śliczne dziewczyny, Lil i Roz, zaprzyjaźniają się w szkole i od tej pory są nierozłączne. Wychodzą za mąż, rodzą synów - Lil ma Iana, a Roz Toma, wreszcie obie zostają samotne - jedna jest wdową, druga rozwódką. Historia zaczyna się od momentu, kiedy jedna z synowych przerywa sielski lancz matek z synami i wnuczkami, rzucając w powietrze coś, co psuje wszystko. Odkryła bowiem, że Vna wnxb anfgbyngrx olł xbpunaxvrz Ebm, n Gbz - xbpunaxvrz Yvy. Niby żadne tabu nie zostało naruszone, ale świat rodzin trzęsie się w posadach. Retrospekcyjnie autorka opowiada o tym, jak obaj panowie dorastali ze swoimi ciągle atrakcyjnymi matkami, uważanymi przez okolicznych panów za lesbijki, skoro nie wyrażały chęci męskiego towarzystwa.
To nie jest pełnoprawna powieść (a szkoda! ma potencjał narracyjny), tylko nowelka. Podobno film jest bogatszy psychologicznie, książka tylko szkicem opisuje całą sytuację, zostawiając wszystkich w kawiarni na klifie bez decyzji, co dalej.
Inne tej autorki tutaj.
#7
Napisane przez Zuzanka w dniu niedziela styczeń 19, 2020
Link bezpośredni -
Kategoria:
Czytam -
Tagi:
panie, beletrystyka, 2020
- 0 komentarzy
- Skomentuj
Dwie śliczne dziewczyny, Lil i Roz, zaprzyjaźniają się w szkole i od tej pory są nierozłączne. Wychodzą za mąż, rodzą synów - Lil ma Iana, a Roz Toma, wreszcie obie zostają samotne - jedna jest wdową, druga rozwódką. Historia zaczyna się od momentu, kiedy jedna z synowych przerywa sielski lancz matek z synami i wnuczkami, rzucając w powietrze coś, co psuje wszystko. Odkryła bowiem, że Vna wnxb anfgbyngrx olł xbpunaxvrz Ebm, n Gbz - xbpunaxvrz Yvy. Niby żadne tabu nie zostało naruszone, ale świat rodzin trzęsie się w posadach. Retrospekcyjnie autorka opowiada o tym, jak obaj panowie dorastali ze swoimi ciągle atrakcyjnymi matkami, uważanymi przez okolicznych panów za lesbijki, skoro nie wyrażały chęci męskiego towarzystwa.
To nie jest pełnoprawna powieść (a szkoda! ma potencjał narracyjny), tylko nowelka. Podobno film jest bogatszy psychologicznie, książka tylko szkicem opisuje całą sytuację, zostawiając wszystkich w kawiarni na klifie bez decyzji, co dalej.
Inne tej autorki tutaj.
#7
Napisane przez Zuzanka w dniu niedziela styczeń 19, 2020
Link bezpośredni -
Kategoria:
Czytam -
Tagi:
panie, beletrystyka, 2020
- 0 komentarzy
- Skomentuj
Znaczy, codziennie prawie, ale wizyt w Express Marche nie traktuję jako wyjścia do restauracji.
Indian Steak, Ułańska 1. Drogie, ale pyszne. Ze sprawną obsługa kelnerską.
Bajgle Króla Jana, Kraszewskiego 15. Dobre na szybki lancz. Fajne, świeże składniki, niezłe pieczywo.
Razowa bistro, Wrocławska 20. Nie dość, że śniadania, to jeszcze jest piekarnia, gdzie można na wynos chleb i ciasta. Śniadania są świetne, duże, z doskonałym pieczywem (a do tego dostaliśmy dodatkowy koszyczek ze stolika obok, bo sąsiedzi nie byli w stanie zjeść).
Mikoya Ramen Bar, Krysiewicza 6b. To mój pierwszy ramen (wiem, wiem); był poprawny, pomijając tego czarnego glona, bo glon śmierdział rybą i psuł mi całą przyjemność. Nie że nie smakowało, bo było smaczne, ale bez efektu wow.

Napisane przez Zuzanka w dniu sobota styczeń 18, 2020
Link bezpośredni -
Kategorie:
Fotografia+, Moje miasto -
- 0 komentarzy
- Skomentuj
Znaczy, codziennie prawie, ale wizyt w Express Marche nie traktuję jako wyjścia do restauracji.
Indian Steak, Ułańska 1. Drogie, ale pyszne. Ze sprawną obsługa kelnerską.
Bajgle Króla Jana, Kraszewskiego 15. Dobre na szybki lancz. Fajne, świeże składniki, niezłe pieczywo.
Razowa bistro, Wrocławska 20. Nie dość, że śniadania, to jeszcze jest piekarnia, gdzie można na wynos chleb i ciasta. Śniadania są świetne, duże, z doskonałym pieczywem (a do tego dostaliśmy dodatkowy koszyczek ze stolika obok, bo sąsiedzi nie byli w stanie zjeść).
Mikoya Ramen Bar, Krysiewicza 6b. To mój pierwszy ramen (wiem, wiem); był poprawny, pomijając tego czarnego glona, bo glon śmierdział rybą i psuł mi całą przyjemność. Nie że nie smakowało, bo było smaczne, ale bez efektu wow.

Napisane przez Zuzanka w dniu sobota styczeń 18, 2020
Link bezpośredni -
Kategorie:
Fotografia+, Moje miasto -
- 0 komentarzy
- Skomentuj
Ktoś kiedyś szukał “Hidden Bodies” Kepnes po polsku, mam dobrą wiadomość - już jest w księgarniach (“Ukryte ciała”).
Wracając do serialu, sezon drugi jest bardzo luźno oparty na książce. Owszem, Joe przenosi się do znienawidzonego a priori (a nienawiść potwierdza się na każdym kroku w Kalifornii) Los Angeles, ale nie w poszukiwaniu wiarołomnej Amy Adams, ale w celu ucieczki przez cudownie zmartwychwstałą Candace. Trafia do delikatesów rodziny Quinnów (i poznaje Love), ale w przeciwieństwie do książki (gdzie pracował w księgarni opodal) nie ma tu żadnego przypadku, tylko wyrachowana kalkulacja. Jak w pierwszym sezonie, pojawia się nieistniejąca w książce nastolatka, Której Trzeba Pomóc (i stanowiąca tzw. ludzkie oblicze psychopaty) oraz jej siostra, Delilah, z którą Joe przez chwilę coś łączy. To za ich sprawą Joe trafia na celebrytę-pedofila, który w trakcie akcji ginie, jednak ani to morderstwo, ani przeszłość nie dogania Joe’go (posługującego się imieniem Will[1]). I jak narzekałam, że w drugim tomie trzeba zawieszać niewiarę na kołku, tak tutaj absurd goni absurd. Morderstw jest mniej, wszak Joe “chce być uczciwym człowiekiem” dla Love Quinn, ale o wiele więcej lawirowania i zamykania ludzi w klatce. Finał jest bardziej złowieszczy niż w książce (eójavr cflpubcnglpmal Sbegl tvavr mnfgemrybal cemrm cbyvpwę, xvrql cynahwr mnovć Wbr, n Ybir bxnmhwr fvę cbgeówaą zbeqrepmlavą orm żnqalpu jlemhgój fhzvravn. Wbr m avą mbfgnwr, pubpvnż zn cbpmhpvr, żr mr młlpu cbohqrx, ob avol mnnxprcgbjnłn tb gnxvrtb, wnxvz ancenjqę wrfg, nyr jgrz fvę bohqmvł, żr wrqanx avr zbżr fnz cemrq fboą mnnxprcgbjnć fjbvpu pmlaój).
Więc jak w pierwszym sezonie/pierwszym tomie można się było złapać na lep scenarzystom/autorce, że wyższa konieczność, cel uświęca środki, przecież w końcu chodzi o miłość, tak tutaj już nie. Owszem, emocje są, scenariusz napisany sprawnie, ale nie da się kibicować Joe, bo nic go nie usprawiedliwia.
[1] Bo kradnie tożsamość lokalnemu cwaniaczkowi, którego trzyma w dźwiękoszczelnej klatce, zainstalowanej samodzielnie w przypadkowym storage’u. Cwaniaczek okazuje się być wplątany w mafijne rozgrywki, przez co Joe traci palec i musi - w celu odzyskania do przyszycia - zabić mafioza.
Napisane przez Zuzanka w dniu piątek styczeń 17, 2020
Link bezpośredni -
Kategorie:
Oglądam, Seriale -
- 0 komentarzy
- Skomentuj
Ktoś kiedyś szukał “Hidden Bodies” Kepnes po polsku, mam dobrą wiadomość - już jest w księgarniach (“Ukryte ciała”).
Wracając do serialu, sezon drugi jest bardzo luźno oparty na książce. Owszem, Joe przenosi się do znienawidzonego a priori (a nienawiść potwierdza się na każdym kroku w Kalifornii) Los Angeles, ale nie w poszukiwaniu wiarołomnej Amy Adams, ale w celu ucieczki przez cudownie zmartwychwstałą Candace. Trafia do delikatesów rodziny Quinnów (i poznaje Love), ale w przeciwieństwie do książki (gdzie pracował w księgarni opodal) nie ma tu żadnego przypadku, tylko wyrachowana kalkulacja. Jak w pierwszym sezonie, pojawia się nieistniejąca w książce nastolatka, Której Trzeba Pomóc (i stanowiąca tzw. ludzkie oblicze psychopaty) oraz jej siostra, Delilah, z którą Joe przez chwilę coś łączy. To za ich sprawą Joe trafia na celebrytę-pedofila, który w trakcie akcji ginie, jednak ani to morderstwo, ani przeszłość nie dogania Joe’go (posługującego się imieniem Will[1]). I jak narzekałam, że w drugim tomie trzeba zawieszać niewiarę na kołku, tak tutaj absurd goni absurd. Morderstw jest mniej, wszak Joe “chce być uczciwym człowiekiem” dla Love Quinn, ale o wiele więcej lawirowania i zamykania ludzi w klatce. Finał jest bardziej złowieszczy niż w książce (eójavr cflpubcnglpmal Sbegl tvavr mnfgemrybal cemrm cbyvpwę, xvrql cynahwr mnovć Wbr, n Ybir bxnmhwr fvę cbgeówaą zbeqrepmlavą orm żnqalpu jlemhgój fhzvravn. Wbr m avą mbfgnwr, pubpvnż zn cbpmhpvr, żr mr młlpu cbohqrx, ob avol mnnxprcgbjnłn tb gnxvrtb, wnxvz ancenjqę wrfg, nyr jgrz fvę bohqmvł, żr wrqanx avr zbżr fnz cemrq fboą mnnxprcgbjnć fjbvpu pmlaój).
Więc jak w pierwszym sezonie/pierwszym tomie można się było złapać na lep scenarzystom/autorce, że wyższa konieczność, cel uświęca środki, przecież w końcu chodzi o miłość, tak tutaj już nie. Owszem, emocje są, scenariusz napisany sprawnie, ale nie da się kibicować Joe, bo nic go nie usprawiedliwia.
[1] Bo kradnie tożsamość lokalnemu cwaniaczkowi, którego trzyma w dźwiękoszczelnej klatce, zainstalowanej samodzielnie w przypadkowym storage’u. Cwaniaczek okazuje się być wplątany w mafijne rozgrywki, przez co Joe traci palec i musi - w celu odzyskania do przyszycia - zabić mafioza.
Napisane przez Zuzanka w dniu piątek styczeń 17, 2020
Link bezpośredni -
Kategorie:
Oglądam, Seriale -
- 0 komentarzy
- Skomentuj
Narzekałam już na wybiórczość serialu, która skastrowała opowiadania z tego, co unikalne i cenne, nie będę się już więcej pastwić. Wprawdzie opowiadania z pierwszego tomu (Ostatnie życzenie) znam raczej z poprzedniego wydania (tomiku Wiedźmin ze srogą okładką), ale znam je prawie co do frazy. Co ciekawe, poza pierwszym, zupełnie nie kojarzyłam fabuły opowiadań z drugiego tomu.
Głos rozsądku to spoiwo do pierwszego tomu opowiadań - Geralt, ranny podczas odczarowywania strzygi, kuruje się w świątyni Melitele, jest sprzeczka z rycerzami lokalnego możnowładcy (“upadło ci coś, rycerzyku”), pulchna piegowata Iola oraz przepowiednia. Wiedźmin podejmuje się uratowania strzygi, w którą zamieniła się kazirodcza córka króla Foltesta i jego siostry Addy. Zyskuje mieszek złota, szacunek króla i pociętą szyję.
Ziarno prawdy to chyba jedno z moich ulubionych opowiadań, motyw Pięknej i Bestii. Nivellen, niewydarzony księciunio, mężnieje za podszeptem kolegów za pomocą gwałtu na mniszce mrocznego klasztoru, która go przeklina, darowując mu szpetną mordę. Dopiero prawdziwa, choć niespodziewana i dramatyczna w finale, miłość odczarowuje księcia.
Mniejsze zło to chyba najsmutniejszy wariant opowieści o Renfri, królewnie Śnieżce, zaszczutej przez macochę i jej nadwornego czarodzieja pod pozorem mutacji, spowodowanej Czarnym Słońcem. Renfri udało się przeżyć, nauczyła się walczyć o swoje, a z Geraltem spotkała się w Blaviken tuż przed tym, jak usiłowała wymierzyć sprawiedliwość Stregoborowi, czarownikowi, który chciał wykonać jej sekcję. Ubolewam, że Renfri była bohaterką tylko tej historii, bo dziewczyna miała potencjał. I batystowe majtki, wszak to księżniczka.
Kwestia ceny to zaczątek sagi. Geralt zostaje zaproszony na ucztę w Cintrze, gdzie królowa Calanthe usiłuje przeprowadzić po swojej myśli konkury do ręki swojej córki, Pavetty. Pojawia się rycerz zaklęty w jeża oraz Prawo Niespodzianki. Kraniec świata też bardzo lubię. Opowieść o diabole, który grozi, że dupczyć będzie, przeradza się w melancholijną opowieść o eksterminacji elfów i ich próbach pozostania przy życiu bez asymilacji ze szkodnikami, którzy zniszczyli i zajęli ich kraj (tak, ludźmi). Ostatnie życzenie opowiada o pierwszym spotkaniu Geralta z Yennefer, które wcale nie zwiastowało wielkiej miłości, mimo urody czarodziejki. W trakcie zniszczeniu ulega spora część miasta, na widok publiczny zostaje wystawiony tyłek znanej w mieście osoby, a najbardziej zirytowaną istotą jest dżin, zmuszony do czynności uwłaczających.
Granica możliwości przeprowadza całą ekipę (króla z doradcą, jednego błędnego rycerza, a drugiego całkiem ogarniętego, krasnoludy, rzezimieszków, czarodzieja-pacyfistę, chłopów i wreszcie Yennefer, Geralta i Jaskra) przez góry w poszukiwaniu nadpsutego faszerowanym baranem smoka (i jego skarbu, bo smoki mają skarby). Tu nie strzymam, bo to opowiadanie jest świetnie napisane i zaplanowane, a jednak udało się w serialu całkowicie wypruć je z emocji i logiki. Zerrikanki są ozdobami, Borch Trzy Kawki ma w zasadzie epizod, błędny rycerz ginie w żenujący sposób (oraz nawet nie wiadomo, kto go zabił), krasnoludy zostają przymrożone przez Yennefer, przez co Yarpen Zigrin nie obwieszcza oficjalnie konwencjonalnej walki ze smokiem, wreszcie w ogóle nie pojawia się wątek polityczny Niedamira ani ruchy oddolne chłopstwa. W Okruchu lodu (trawestacji baśni o Królowej Śniegu) pojawia się Istredd jako konkurent do szczupłej dłoni Yennefer. Wieczny ogień to slapstikowa historia o dopplerze, który w imieniu niziołka-handlowca zrealizował szereg zaskakujących transakcji handlowych. Serial z tego wyjął tylko ideę mimetyzmu i ją zepsuł, wprowadzając niewiarygodną postać dopplera-psychopaty. Trochę poświęcenia to baśń o pięknej syrence, która - zakochana w człowieku - nie do końca ma ochotę tracić ogon na korzyść niewygodnych nóg. Geralt odkrywa potwory morskie oraz Essi Daven, pięknooką pieśniarkę. Miecz przeznaczenia i Coś więcej wprowadzają do Sagi, przeprowadzając Geralta przez Brokilon, w którym poznaje Ciri (a czytelnik dowiaduje się, gdzie driady widzą granice swojego lasu oraz w jaki sposób odczarować kogoś zaklętego w kormorana, wbrew legendzie o 11 bratach-łabędziach i ich siostrze), a następnie dowozi rannego wiedźmina aż do jego przeznaczenia, już po bitwach o Cintrę i pod Sodden.
Jak to jest pysznie napisane - doskonałe dialogi, dobrze bilansujące powagę i ironiczny, inteligentny humor, świetne, pełnokrwiste postaci, od małych cwaniaczków do bandytów przy władzy. Jak ładnie zbudowane są postaci kobiece, z poglądami i kierowaniem własnym losem, w którym niekoniecznie chęć zdobycia męża zajmuje miejsce prominentne (co oczywiście nie wyklucza zakochania). Ba, jak na kilka opowiadań, napisanych bez większego planu, doskonale się wszystko składa w spójny świat.
A Wy, które opowiadanie lubicie najbardziej?
Inne tego autora tutaj.
#5-6
Napisane przez Zuzanka w dniu czwartek styczeń 16, 2020
Link bezpośredni -
Kategoria:
Czytam -
Tagi:
panowie, sf-f, 2020
- 9 komentarzy
- Skomentuj
Narzekałam już na wybiórczość serialu, która skastrowała opowiadania z tego, co unikalne i cenne, nie będę się już więcej pastwić. Wprawdzie opowiadania z pierwszego tomu (Ostatnie życzenie) znam raczej z poprzedniego wydania (tomiku Wiedźmin ze srogą okładką), ale znam je prawie co do frazy. Co ciekawe, poza pierwszym, zupełnie nie kojarzyłam fabuły opowiadań z drugiego tomu.
Głos rozsądku to spoiwo do pierwszego tomu opowiadań - Geralt, ranny podczas odczarowywania strzygi, kuruje się w świątyni Melitele, jest sprzeczka z rycerzami lokalnego możnowładcy (“upadło ci coś, rycerzyku”), pulchna piegowata Iola oraz przepowiednia. Wiedźmin podejmuje się uratowania strzygi, w którą zamieniła się kazirodcza córka króla Foltesta i jego siostry Addy. Zyskuje mieszek złota, szacunek króla i pociętą szyję.
Ziarno prawdy to chyba jedno z moich ulubionych opowiadań, motyw Pięknej i Bestii. Nivellen, niewydarzony księciunio, mężnieje za podszeptem kolegów za pomocą gwałtu na mniszce mrocznego klasztoru, która go przeklina, darowując mu szpetną mordę. Dopiero prawdziwa, choć niespodziewana i dramatyczna w finale, miłość odczarowuje księcia.
Mniejsze zło to chyba najsmutniejszy wariant opowieści o Renfri, królewnie Śnieżce, zaszczutej przez macochę i jej nadwornego czarodzieja pod pozorem mutacji, spowodowanej Czarnym Słońcem. Renfri udało się przeżyć, nauczyła się walczyć o swoje, a z Geraltem spotkała się w Blaviken tuż przed tym, jak usiłowała wymierzyć sprawiedliwość Stregoborowi, czarownikowi, który chciał wykonać jej sekcję. Ubolewam, że Renfri była bohaterką tylko tej historii, bo dziewczyna miała potencjał. I batystowe majtki, wszak to księżniczka.
Kwestia ceny to zaczątek sagi. Geralt zostaje zaproszony na ucztę w Cintrze, gdzie królowa Calanthe usiłuje przeprowadzić po swojej myśli konkury do ręki swojej córki, Pavetty. Pojawia się rycerz zaklęty w jeża oraz Prawo Niespodzianki. Kraniec świata też bardzo lubię. Opowieść o diabole, który grozi, że dupczyć będzie, przeradza się w melancholijną opowieść o eksterminacji elfów i ich próbach pozostania przy życiu bez asymilacji ze szkodnikami, którzy zniszczyli i zajęli ich kraj (tak, ludźmi). Ostatnie życzenie opowiada o pierwszym spotkaniu Geralta z Yennefer, które wcale nie zwiastowało wielkiej miłości, mimo urody czarodziejki. W trakcie zniszczeniu ulega spora część miasta, na widok publiczny zostaje wystawiony tyłek znanej w mieście osoby, a najbardziej zirytowaną istotą jest dżin, zmuszony do czynności uwłaczających.
Granica możliwości przeprowadza całą ekipę (króla z doradcą, jednego błędnego rycerza, a drugiego całkiem ogarniętego, krasnoludy, rzezimieszków, czarodzieja-pacyfistę, chłopów i wreszcie Yennefer, Geralta i Jaskra) przez góry w poszukiwaniu nadpsutego faszerowanym baranem smoka (i jego skarbu, bo smoki mają skarby). Tu nie strzymam, bo to opowiadanie jest świetnie napisane i zaplanowane, a jednak udało się w serialu całkowicie wypruć je z emocji i logiki. Zerrikanki są ozdobami, Borch Trzy Kawki ma w zasadzie epizod, błędny rycerz ginie w żenujący sposób (oraz nawet nie wiadomo, kto go zabił), krasnoludy zostają przymrożone przez Yennefer, przez co Yarpen Zigrin nie obwieszcza oficjalnie konwencjonalnej walki ze smokiem, wreszcie w ogóle nie pojawia się wątek polityczny Niedamira ani ruchy oddolne chłopstwa. W Okruchu lodu (trawestacji baśni o Królowej Śniegu) pojawia się Istredd jako konkurent do szczupłej dłoni Yennefer. Wieczny ogień to slapstikowa historia o dopplerze, który w imieniu niziołka-handlowca zrealizował szereg zaskakujących transakcji handlowych. Serial z tego wyjął tylko ideę mimetyzmu i ją zepsuł, wprowadzając niewiarygodną postać dopplera-psychopaty. Trochę poświęcenia to baśń o pięknej syrence, która - zakochana w człowieku - nie do końca ma ochotę tracić ogon na korzyść niewygodnych nóg. Geralt odkrywa potwory morskie oraz Essi Daven, pięknooką pieśniarkę. Miecz przeznaczenia i Coś więcej wprowadzają do Sagi, przeprowadzając Geralta przez Brokilon, w którym poznaje Ciri (a czytelnik dowiaduje się, gdzie driady widzą granice swojego lasu oraz w jaki sposób odczarować kogoś zaklętego w kormorana, wbrew legendzie o 11 bratach-łabędziach i ich siostrze), a następnie dowozi rannego wiedźmina aż do jego przeznaczenia, już po bitwach o Cintrę i pod Sodden.
Jak to jest pysznie napisane - doskonałe dialogi, dobrze bilansujące powagę i ironiczny, inteligentny humor, świetne, pełnokrwiste postaci, od małych cwaniaczków do bandytów przy władzy. Jak ładnie zbudowane są postaci kobiece, z poglądami i kierowaniem własnym losem, w którym niekoniecznie chęć zdobycia męża zajmuje miejsce prominentne (co oczywiście nie wyklucza zakochania). Ba, jak na kilka opowiadań, napisanych bez większego planu, doskonale się wszystko składa w spójny świat.
A Wy, które opowiadanie lubicie najbardziej?
Inne tego autora tutaj.
#5-6
Napisane przez Zuzanka w dniu czwartek styczeń 16, 2020
Link bezpośredni -
Kategoria:
Czytam -
Tagi:
panowie, sf-f, 2020
- 9 komentarzy
- Skomentuj