Menu

Zuzanka.blogitko

Ta ruda metalówa, co ma bloga o gotowaniu

Narzeczona dla księcia

Mam zachomikowany cały zestaw filmów, do których muzykę napisał Knopfler. "Princess Bride" jednakowoż nie zachwyciła mnie. Przyjemne rycerskie fantasy z przymrużeniem oka o tym, jak dzielny parobek Wesley podąża za przeznaczeniem i w końcu odzyskuje swoją ukochaną (i oczywiście piękną) Buttercup. Przyjemnie tekściarskie, niezły zestaw aktorów (Mandy Patinkin, Billy Crystal czy Robin Wright), ale chyba wyrosłam z czasów "Labiryntu".

Napisane przez Zuzanka w dniu poniedziałek czerwiec 15, 2009

Link bezpośredni - - 0 komentarzy - Skomentuj


Narzeczona dla księcia

Mam zachomikowany cały zestaw filmów, do których muzykę napisał Knopfler. "Princess Bride" jednakowoż nie zachwyciła mnie. Przyjemne rycerskie fantasy z przymrużeniem oka o tym, jak dzielny parobek Wesley podąża za przeznaczeniem i w końcu odzyskuje swoją ukochaną (i oczywiście piękną) Buttercup. Przyjemnie tekściarskie, niezły zestaw aktorów (Mandy Patinkin, Billy Crystal czy Robin Wright), ale chyba wyrosłam z czasów "Labiryntu".

Napisane przez Zuzanka w dniu poniedziałek czerwiec 15, 2009

Link bezpośredni - Kategoria: Oglądam - - 0 komentarzy - Skomentuj


Narzeczona dla księcia

Mam zachomikowany cały zestaw filmów, do których muzykę napisał Knopfler. "Princess Bride" jednakowoż nie zachwyciła mnie. Przyjemne rycerskie fantasy z przymrużeniem oka o tym, jak dzielny parobek Wesley podąża za przeznaczeniem i w końcu odzyskuje swoją ukochaną (i oczywiście piękną) Buttercup. Przyjemnie tekściarskie, niezły zestaw aktorów (Mandy Patinkin, Billy Crystal czy Robin Wright), ale chyba wyrosłam z czasów "Labiryntu".

Napisane przez Zuzanka w dniu poniedziałek czerwiec 15, 2009

Link bezpośredni - Kategoria: Oglądam - - 0 komentarzy - Skomentuj


Człowiek to się nie rozerwie

Albowiem jak się w mieście nic nie dzieje, to się nie dzieje. A jak się dzieje, to jak raz jestem Zupełnie Gdzie Indziej. Wczoraj przez cały dzień Poznań pokazywał swoje alternatywne oblicze w ramach festiwalu Urban Legend, okrutnie ubolewam, że nie zdążyłam wrócić na koncert Gracjana R. (ale nie oszukujmy się, ON wróci). Dodatkowo w zajezdni tramwajowej na Gajowej odbywał się plener, mogę tylko posiorbać sobie oglądając czyjeś zdjęcia. Dzisiaj już tylko zostały strzępki wczorajszej instalacji "Grawitacja":

Na Rynku Jarmark Świętojański. Co roku cieszę się, że jest, bo to dobry kierunek, w którym powinna iść poznańska starówka co weekend. Niestety, na razie więcej jest zwyczajowego badziewia (wiatraczki, korale z metra czy świątki ze sztancy) niż lokalnych wyrobów. Bardzo obiecujące stoisko z pajdą chleba, na chlebie można smalec, ogórki, lokalną kiełbasę i inne dobra. I słońce, dawno nie widziałam w Poznaniu aż tyle.

Napisane przez Zuzanka w dniu poniedziałek czerwiec 15, 2009

Link bezpośredni - - 0 komentarzy - Skomentuj


Człowiek to się nie rozerwie

Albowiem jak się w mieście nic nie dzieje, to się nie dzieje. A jak się dzieje, to jak raz jestem Zupełnie Gdzie Indziej. Wczoraj przez cały dzień Poznań pokazywał swoje alternatywne oblicze w ramach festiwalu Urban Legend, okrutnie ubolewam, że nie zdążyłam wrócić na koncert Gracjana R. (ale nie oszukujmy się, ON wróci). Dodatkowo w zajezdni tramwajowej na Gajowej odbywał się plener, mogę tylko posiorbać sobie oglądając czyjeś zdjęcia. Dzisiaj już tylko zostały strzępki wczorajszej instalacji "Grawitacja":

Na Rynku Jarmark Świętojański. Co roku cieszę się, że jest, bo to dobry kierunek, w którym powinna iść poznańska starówka co weekend. Niestety, na razie więcej jest zwyczajowego badziewia (wiatraczki, korale z metra czy świątki ze sztancy) niż lokalnych wyrobów. Bardzo obiecujące stoisko z pajdą chleba, na chlebie można smalec, ogórki, lokalną kiełbasę i inne dobra. I słońce, dawno nie widziałam w Poznaniu aż tyle.

Napisane przez Zuzanka w dniu poniedziałek czerwiec 15, 2009

Link bezpośredni - Kategorie: Fotografia+, Moje miasto - - 0 komentarzy - Skomentuj


Człowiek to się nie rozerwie

Albowiem jak się w mieście nic nie dzieje, to się nie dzieje. A jak się dzieje, to jak raz jestem Zupełnie Gdzie Indziej. Wczoraj przez cały dzień Poznań pokazywał swoje alternatywne oblicze w ramach festiwalu Urban Legend, okrutnie ubolewam, że nie zdążyłam wrócić na koncert Gracjana R. (ale nie oszukujmy się, ON wróci). Dodatkowo w zajezdni tramwajowej na Gajowej odbywał się plener, mogę tylko posiorbać sobie oglądając czyjeś zdjęcia. Dzisiaj już tylko zostały strzępki wczorajszej instalacji "Grawitacja":

Na Rynku Jarmark Świętojański. Co roku cieszę się, że jest, bo to dobry kierunek, w którym powinna iść poznańska starówka co weekend. Niestety, na razie więcej jest zwyczajowego badziewia (wiatraczki, korale z metra czy świątki ze sztancy) niż lokalnych wyrobów. Bardzo obiecujące stoisko z pajdą chleba, na chlebie można smalec, ogórki, lokalną kiełbasę i inne dobra. I słońce, dawno nie widziałam w Poznaniu aż tyle.

Napisane przez Zuzanka w dniu poniedziałek czerwiec 15, 2009

Link bezpośredni - Kategorie: Fotografia+, Moje miasto - - 0 komentarzy - Skomentuj


Dobry pan

... kupi mi fotel na balkon, żebym mogła siedzieć z kotami i laptopitkiem na kolanach jak biały człowiek.

A przy okazji znalazłam komody, które są nie dość, że z drewna, to jeszcze mogę sobie wybrać kolor, żeby mi pasowały do łóżka w sypialni. I zmieszczą mi się trzy tam, gdzie mam w tej chwili jedną rozwalającą się z black-red-white'owej płyty. Cena dość nieprzyzwoita, ale łażę za komodami od ponad pół roku i już mi się znudziło.

Szlag by strony oparte na ramkach. To takie XX-wieczne.

Napisane przez Zuzanka w dniu piątek czerwiec 12, 2009

Link bezpośredni - - 0 komentarzy - Skomentuj


Dobry pan

... kupi mi fotel na balkon, żebym mogła siedzieć z kotami i laptopitkiem na kolanach jak biały człowiek.

A przy okazji znalazłam komody, które są nie dość, że z drewna, to jeszcze mogę sobie wybrać kolor, żeby mi pasowały do łóżka w sypialni. I zmieszczą mi się trzy tam, gdzie mam w tej chwili jedną rozwalającą się z black-red-white'owej płyty. Cena dość nieprzyzwoita, ale łażę za komodami od ponad pół roku i już mi się znudziło.

Szlag by strony oparte na ramkach. To takie XX-wieczne.

Napisane przez Zuzanka w dniu piątek czerwiec 12, 2009

Link bezpośredni - Kategoria: Fotografia+ - - 2 komentarze - Skomentuj


Dobry pan

... kupi mi fotel na balkon, żebym mogła siedzieć z kotami i laptopitkiem na kolanach jak biały człowiek.

A przy okazji znalazłam komody, które są nie dość, że z drewna, to jeszcze mogę sobie wybrać kolor, żeby mi pasowały do łóżka w sypialni. I zmieszczą mi się trzy tam, gdzie mam w tej chwili jedną rozwalającą się z black-red-white'owej płyty. Cena dość nieprzyzwoita, ale łażę za komodami od ponad pół roku i już mi się znudziło.

Szlag by strony oparte na ramkach. To takie XX-wieczne.

Napisane przez Zuzanka w dniu piątek czerwiec 12, 2009

Link bezpośredni - Kategoria: Fotografia+ - - 2 komentarze - Skomentuj


Lie to me (debiuty)

Połączenie "House'a" i "Wzoru" - specjalista od mimiki i języka ciała pomaga policji w wykrywaniu kłamstwa u świadków i podejrzanych. Ponieważ większość kłamie, a dr Lightman (świetny, choć dość manieryczny Tim Roth) umie czytać w ludziach jak w otwartej książce, w każdej sprawie wychodzi na jaw prawda (niekoniecznie mile widziana). Drugoplanowo pojawiają się współpracownicy Lightmana (latynoska eks-celniczka z naturalną umiejętnością czytania w ludzkim zachowaniu, psycholog z problemami w życiu osobistym i asystent nie umiejący kłamać) z interakcjami między sobą. Niespecjalnie wciąga jako serial, każdy odcinek to odrębna sprawa, ale przyjemnie się ogląda. Jako wisienka na torcie - do pokazywania emocji dr Lightman często używa zdjęć, zwykle dość znanych osób - polityków, aktorów, sportowców, w znanych sytuacjach - jako ilustracji ogólnoludzkich wyrazów twarzy - kłamstwa, frustracji, wstydu czy zażenowania. Zabawne.

Napisane przez Zuzanka w dniu piątek czerwiec 12, 2009

Link bezpośredni - - 0 komentarzy - Skomentuj