Kategoria:
rozne
Po mszy z kościoła wychodzą dwie staruszki i rozpoczynają rozmowę. Pierwsza mówi:
- Pani, ta dzisiejsza młodzież to taka niewychowana, a jak się ubierają, a jak klną, za naszych czasów...
Na to druga:
- Pani, pani to jeszcze nic. Wczoraj wieczorem wracam od wnuczki i wchodzę do jednej windy, a do drugiej młoda para. Jeszcze się drzwi nie zamknęły ich windy, a słyszę: jak zgasisz światło, to wezmę do buzi. Pani, SZKŁO ŹRĄ!
Tak, wiem, powinno być "wykręcisz żarówkę", wiem.
Napisane przez Zuzanka w dniu sobota czerwiec 18, 2011
Link bezpośredni -
Kategoria:
Różne -
- 7 komentarzy
- Skomentuj
Po mszy z kościoła wychodzą dwie staruszki i rozpoczynają rozmowę. Pierwsza mówi:
- Pani, ta dzisiejsza młodzież to taka niewychowana, a jak się ubierają, a jak klną, za naszych czasów...
Na to druga:
- Pani, pani to jeszcze nic. Wczoraj wieczorem wracam od wnuczki i wchodzę do jednej windy, a do drugiej młoda para. Jeszcze się drzwi nie zamknęły ich windy, a słyszę: jak zgasisz światło, to wezmę do buzi. Pani, SZKŁO ŹRĄ!
Tak, wiem, powinno być "wykręcisz żarówkę", wiem.
Napisane przez Zuzanka w dniu sobota czerwiec 18, 2011
Link bezpośredni -
Kategoria:
Różne -
- 7 komentarzy
- Skomentuj
Jeden Kopciuszek rozpruł worek. Drugi Kopciuszek podstawiał pod otwór kolejno 5 worków na śmieci, 60 litrów każdy (ale mieściło się mniej, bo trzeba było mocno zawiązać, żeby styropian nie wypadał).
Po napełnieniu 5 worków jeden Kopciuszek zszył worek kontrastową nicią, a drugi Kopciuszek spróbował worek wepchnąć do pralki. Ponieważ się nie udało, pierwszy Kopciuszek rozpruł szew, po czym Kopciuszki kolektywnie zapełniły kolejne 2 worki.
Jeden Kopciuszek wykonał kolejny szew kontrastową nicią, worek zmieścił się do pralki, a potem do suszarki, a drugi z Kopciuszków pozamiatał cały dom ze zbłąkanych kuleczek.
Po kilku dniach, niezbędnych na zapewnienie workowi eleganckiego suwaczka na kolejne okazje, Kopciuszki usiadły na balkonie i za pomocą rurki spreparowanej z kartonu oraz porcelanowej sosjerki zaczęły wsypywać styropian z worków.
Pierwszego dnia wsypały zawartość jednego worka, bo drugi Kopciuszek był zmęczony.
Czwartego dnia (znaczy dziś) przesypały trzy worki, prowadząc pełną autoironii rozmowę, że cały worek kosztował 60 zł i w zasadzie opłacałoby się wyrzucić ten i kupić nowy. Na jutro zostały do przesypania jeszcze dwa worki, co doprowadziło drugiego Kopciuszka do smutnego wniosku, że gdzieś się rąbnęła w obliczeniach, bo 1 + 3 + 2 nijak nie da 7.
A rozrywki te zapewnił Kopciuszkom któryś z kotów (plotka głosi, że Burszyk) obszczywając bezczelnie tzw. bean baga, zwanego u nas fotelem eko.
Napisane przez Zuzanka w dniu wtorek maj 31, 2011
Link bezpośredni -
Kategoria:
Różne -
- 7 komentarzy
- Skomentuj
Jeden Kopciuszek rozpruł worek. Drugi Kopciuszek podstawiał pod otwór kolejno 5 worków na śmieci, 60 litrów każdy (ale mieściło się mniej, bo trzeba było mocno zawiązać, żeby styropian nie wypadał).
Po napełnieniu 5 worków jeden Kopciuszek zszył worek kontrastową nicią, a drugi Kopciuszek spróbował worek wepchnąć do pralki. Ponieważ się nie udało, pierwszy Kopciuszek rozpruł szew, po czym Kopciuszki kolektywnie zapełniły kolejne 2 worki.
Jeden Kopciuszek wykonał kolejny szew kontrastową nicią, worek zmieścił się do pralki, a potem do suszarki, a drugi z Kopciuszków pozamiatał cały dom ze zbłąkanych kuleczek.
Po kilku dniach, niezbędnych na zapewnienie workowi eleganckiego suwaczka na kolejne okazje, Kopciuszki usiadły na balkonie i za pomocą rurki spreparowanej z kartonu oraz porcelanowej sosjerki zaczęły wsypywać styropian z worków.
Pierwszego dnia wsypały zawartość jednego worka, bo drugi Kopciuszek był zmęczony.
Czwartego dnia (znaczy dziś) przesypały trzy worki, prowadząc pełną autoironii rozmowę, że cały worek kosztował 60 zł i w zasadzie opłacałoby się wyrzucić ten i kupić nowy. Na jutro zostały do przesypania jeszcze dwa worki, co doprowadziło drugiego Kopciuszka do smutnego wniosku, że gdzieś się rąbnęła w obliczeniach, bo 1 + 3 + 2 nijak nie da 7.
A rozrywki te zapewnił Kopciuszkom któryś z kotów (plotka głosi, że Burszyk) obszczywając bezczelnie tzw. bean baga, zwanego u nas fotelem eko.
Napisane przez Zuzanka w dniu wtorek maj 31, 2011
Link bezpośredni -
Kategoria:
Różne -
- 7 komentarzy
- Skomentuj
Przeczytałam gdzieś, że nie warto kończyć dobrej książki przed snem, bo wtedy jeszcze noc na to, żeby poczekać na zakończenie i o tę noc przedłużyć znajomość. To prawda.
Ostatnio odkryłam, że to nie mentalne ADHD każe mi czytać kilka książek naraz, tylko łatwiej mi utrzymać ciągłość czytania książek wciągających i uniknięcia sytuacji, jaką mam teraz: skończyłam trzy fajne książki, każda następna odrzuca mnie po trzech stronach, staję z pustą głową przed półkami i nie wiem, co wybrać.
Napisane przez Zuzanka w dniu poniedziałek maj 30, 2011
Link bezpośredni -
Kategoria:
Różne -
- 2 komentarze
- Skomentuj
Przeczytałam gdzieś, że nie warto kończyć dobrej książki przed snem, bo wtedy jeszcze noc na to, żeby poczekać na zakończenie i o tę noc przedłużyć znajomość. To prawda.
Ostatnio odkryłam, że to nie mentalne ADHD każe mi czytać kilka książek naraz, tylko łatwiej mi utrzymać ciągłość czytania książek wciągających i uniknięcia sytuacji, jaką mam teraz: skończyłam trzy fajne książki, każda następna odrzuca mnie po trzech stronach, staję z pustą głową przed półkami i nie wiem, co wybrać.
Napisane przez Zuzanka w dniu poniedziałek maj 30, 2011
Link bezpośredni -
Kategoria:
Różne -
- 2 komentarze
- Skomentuj
[Do numer 4. B&B]
Chciałabym napisać, że film pokazuje barwne i fascynujące życie jednej z najbardziej znanych ikon francuskiej piosenki, ale nie mogę. Biografia Piaf jest chaotyczna, składa się z rozrzuconych chronologicznie scen z życia śpiewaczki - ciężkiego dzieciństwa, licznych chorób, kilku wypadków, drogi do kariery, śmierci dziecka, lekko nakreślonych związków, uzależnienia od alkoholu, narkotyków i leków, występów, imprez, kłótni i powolnego umierania. W zasadzie nie jest biografią, tylko wspomnieniami z końca życia, kadrami z różnych - pewnie ważnych - momentów, tyle że nie składa się w całość, nie pozwala na zrozumienie fenomenu artystki poza tym, że zwyczajnie sobie na nieurodzajnej glebie francuskiej ulicy wyrósł.
Nie traktowałabym jednak czasu poświęconego na oglądanie jako straconego. Warto zobaczyć, jak piękna filigranowa Marion Cotillard zagrała coraz starszą, zmęczoną i zniszczoną chorobą i używkami kobietę. Była tak ekspansywna, że w zasadzie zasłoniła pozostałych bohaterów, mimo że był to i Gerard Depardieu, i Emmanuelle Seigner. Miałam wrażenie, że tylko postać Piaf była trójwymiarowa, reszta - przyjaciele, kochankowie, współpracownicy, podobnie jak przedwojenny biedny Paryż i powojenne sale koncertowe - zostali wycięci z szarawego papieru.
Napisane przez Zuzanka w dniu czwartek maj 12, 2011
Link bezpośredni -
Kategoria:
Różne -
- 0 komentarzy
- Skomentuj
[Do numer 4. B&B]
Chciałabym napisać, że film pokazuje barwne i fascynujące życie jednej z najbardziej znanych ikon francuskiej piosenki, ale nie mogę. Biografia Piaf jest chaotyczna, składa się z rozrzuconych chronologicznie scen z życia śpiewaczki - ciężkiego dzieciństwa, licznych chorób, kilku wypadków, drogi do kariery, śmierci dziecka, lekko nakreślonych związków, uzależnienia od alkoholu, narkotyków i leków, występów, imprez, kłótni i powolnego umierania. W zasadzie nie jest biografią, tylko wspomnieniami z końca życia, kadrami z różnych - pewnie ważnych - momentów, tyle że nie składa się w całość, nie pozwala na zrozumienie fenomenu artystki poza tym, że zwyczajnie sobie na nieurodzajnej glebie francuskiej ulicy wyrósł.
Nie traktowałabym jednak czasu poświęconego na oglądanie jako straconego. Warto zobaczyć, jak piękna filigranowa Marion Cotillard zagrała coraz starszą, zmęczoną i zniszczoną chorobą i używkami kobietę. Była tak ekspansywna, że w zasadzie zasłoniła pozostałych bohaterów, mimo że był to i Gerard Depardieu, i Emmanuelle Seigner. Miałam wrażenie, że tylko postać Piaf była trójwymiarowa, reszta - przyjaciele, kochankowie, współpracownicy, podobnie jak przedwojenny biedny Paryż i powojenne sale koncertowe - zostali wycięci z szarawego papieru.
Napisane przez Zuzanka w dniu czwartek maj 12, 2011
Link bezpośredni -
Kategoria:
Różne -
- 0 komentarzy
- Skomentuj
Niesamowita ulga spływa na człowieka, kiedy za pomocą prostej zupki (kurczak, ziemniak, marchew, fasolka, por, lubczyk) trafia do żołądka małego człowieka, który uparcie mieści się pod 3 centylem (ale oczywiście, że jak będzie wstawał i próbował wyjść spod, to się uderzy głową, ten mały człowiek). Ulga, bo przez ostatnie dwa tygodnie człowiek usiłował przeżyć za pomocą wdychanego powietrza, ogórków kiszonych, precelków i czasem kropli mleka modyfikowanego. I czekolady, w ilościach hurtowych.
Świat staje się nagle miejscem zabawniejszym, kiedy na skrzyżowaniu, zamiast zwyczajowych naciągaczy, którzy za pomocą brudnej ścierki i butelki z burym roztworem smarują szyby, pojawia się mim. Odziany w pomarańczowy kombinezon (nie dam głowy, czy nie ozdobiony gustownym rysunkiem trąbki w stylu Deutsche Post), od góry zakończony czarnym melonikiem, żonglował piłeczkami na czerwonym świetle, po czym wykonał rundkę z melonikiem wzdłuż ruszających samochodów.
I jutro przygoda w ciepłym wiosennym słońcu.
Napisane przez Zuzanka w dniu piątek kwiecień 15, 2011
Link bezpośredni -
Kategoria:
Różne -
- 0 komentarzy
- Skomentuj
Niesamowita ulga spływa na człowieka, kiedy za pomocą prostej zupki (kurczak, ziemniak, marchew, fasolka, por, lubczyk) trafia do żołądka małego człowieka, który uparcie mieści się pod 3 centylem (ale oczywiście, że jak będzie wstawał i próbował wyjść spod, to się uderzy głową, ten mały człowiek). Ulga, bo przez ostatnie dwa tygodnie człowiek usiłował przeżyć za pomocą wdychanego powietrza, ogórków kiszonych, precelków i czasem kropli mleka modyfikowanego. I czekolady, w ilościach hurtowych.
Świat staje się nagle miejscem zabawniejszym, kiedy na skrzyżowaniu, zamiast zwyczajowych naciągaczy, którzy za pomocą brudnej ścierki i butelki z burym roztworem smarują szyby, pojawia się mim. Odziany w pomarańczowy kombinezon (nie dam głowy, czy nie ozdobiony gustownym rysunkiem trąbki w stylu Deutsche Post), od góry zakończony czarnym melonikiem, żonglował piłeczkami na czerwonym świetle, po czym wykonał rundkę z melonikiem wzdłuż ruszających samochodów.
I jutro przygoda w ciepłym wiosennym słońcu.
Napisane przez Zuzanka w dniu piątek kwiecień 15, 2011
Link bezpośredni -
Kategoria:
Różne -
- 0 komentarzy
- Skomentuj