Tag:
2026
Kontynuacja wywiadu rzeki z Marią Czubaszek, zaczętym w Każdy szczyt ma swój Czubaszek, tym razem ze znacznie większym udziałem Wojciecha Karolaka. Andrus zadaje pytania, Karolak barwnie i elokwentnie opowiada o muzyce, rozwoju artystycznym, podróżach, ludziach, z którymi pracował, chorobie alkoholowej i innych ekscesach w PRL-u, zaś Czubaszek komentuje. Dodatkowo w środku kilka humoresek Czubaszek i sporo rysunków Karolaka. Przemiło się czyta, po kilku dniach już nic nie pamiętam, ale mam sympatyczne poczucie spędzenia czasu z inteligentnymi ludźmi.
Inne tej autorki.
#50
Napisane przez Zuzanka w dniu wtorek kwiecień 21, 2026
Link bezpośredni -
Tag:
2026
- 0 komentarzy
- Skomentuj
Kontynuacja wywiadu rzeki z Marią Czubaszek, zaczętym w Każdy szczyt ma swój Czubaszek, tym razem ze znacznie większym udziałem Wojciecha Karolaka. Andrus zadaje pytania, Karolak barwnie i elokwentnie opowiada o muzyce, rozwoju artystycznym, podróżach, ludziach, z którymi pracował, chorobie alkoholowej i innych ekscesach w PRL-u, zaś Czubaszek komentuje. Dodatkowo w środku kilka humoresek Czubaszek i sporo rysunków Karolaka. Przemiło się czyta, po kilku dniach już nic nie pamiętam, ale mam sympatyczne poczucie spędzenia czasu z inteligentnymi ludźmi.
Inne tej autorki.
#50
Napisane przez Zuzanka w dniu wtorek kwiecień 21, 2026
Link bezpośredni -
Tag:
2026
- 0 komentarzy
- Skomentuj
Matka, Rosjanka, od zawsze kochająca Francję, planuje precyzyjnie życie swojego syna. Wyjadą do wymarzonego kraju, ona będzie zarabiać, a syn zostanie znanym pisarzem, dyplomatą, medalowym sportowcem, bohaterem i będzie ubierał się u krawców w Londynie. Z takim celem w życiu nie jest łatwo; autor z perspektywy wieku średniego, kiedy już wie, co się udało, a co nie, opowiada o drodze, która doprowadziła go do plaży w Big Sur i na której rozmyśla o swoim życiu i matce. Jak to jest pięknie opisana książka o matce i synu, o nadziei, ambicji i tupecie, który pozwala zubożałej, starzejącej się kobiecie bez perspektyw na przeprowadzenie swoich zamierzeń, mimo że rzeczywistość jest przeciw niej, a do tego w grę włącza się historia przez duże “H”. I nie zamierzam się zastanawiać, czy autor nie pozwolił faktom popsuć jakże pięknej fabuły (a skądinąd wiadomo, że dużo w jego opowieści zostało przemilczane czy nieco podkolorowane), pośmiałam się i wzruszyłam się, jak dawno nie.
Inne tego autora.
#49
Napisane przez Zuzanka w dniu niedziela kwiecień 19, 2026
Link bezpośredni -
Tag:
2026
- 1 komentarz
- Skomentuj
Matka, Rosjanka, od zawsze kochająca Francję, planuje precyzyjnie życie swojego syna. Wyjadą do wymarzonego kraju, ona będzie zarabiać, a syn zostanie znanym pisarzem, dyplomatą, medalowym sportowcem, bohaterem i będzie ubierał się u krawców w Londynie. Z takim celem w życiu nie jest łatwo; autor z perspektywy wieku średniego, kiedy już wie, co się udało, a co nie, opowiada o drodze, która doprowadziła go do plaży w Big Sur i na której rozmyśla o swoim życiu i matce. Jak to jest pięknie opisana książka o matce i synu, o nadziei, ambicji i tupecie, który pozwala zubożałej, starzejącej się kobiecie bez perspektyw na przeprowadzenie swoich zamierzeń, mimo że rzeczywistość jest przeciw niej, a do tego w grę włącza się historia przez duże “H”. I nie zamierzam się zastanawiać, czy autor nie pozwolił faktom popsuć jakże pięknej fabuły (a skądinąd wiadomo, że dużo w jego opowieści zostało przemilczane czy nieco podkolorowane), pośmiałam się i wzruszyłam się, jak dawno nie.
Inne tego autora.
#49
Napisane przez Zuzanka w dniu niedziela kwiecień 19, 2026
Link bezpośredni -
Tag:
2026
- 1 komentarz
- Skomentuj
Kupiłam w zamierzchłych czasach na jakichś targach książki, jak jeszcze się na takie targi chodziło. Zupełnie nie pamiętam, dlaczego; nic o książce czy autorze nie wiedziałam, ale nie żałuję. To krótka, beletryzowana relacja z koncertu U2 w Sarajewie w 1997 roku, co było o tyle znamienne, że Bośnia i Hercegowina jeszcze nie ochłonęła po niedawnej wojnie, a Bono był w łagodzenie konfliktu zaangażowany. To symboliczny koniec niepokoju, po raz pierwszy od lat ruszyły pociągi, żeby dowieźć fanów na koncert i koncert miał stać się miejscem nad podziałami. Autor przeskakuje relacją między różnymi grupami - licealistami, reporterem, zakochaną parą, siostrą, która straciła brata w wyniku bombardowania, studentami, ultra-fana, młodego popa… Jak w pewnym momencie stwierdza, to 8 godzin, kiedy 50 tysięcy ludzi weszło na stadion, zagrały supporty, zagrała gwiazda, każdy coś poczuł, każdy co innego, bisy i koniec. Wszyscy wrócili do swoich żyć. To nie jest historia o wojnie, ale jest historią o wojnie, o której się mało mówi.
#48
Napisane przez Zuzanka w dniu sobota kwiecień 18, 2026
Link bezpośredni -
Tag:
2026
- 0 komentarzy
- Skomentuj
Kupiłam w zamierzchłych czasach na jakichś targach książki, jak jeszcze się na takie targi chodziło. Zupełnie nie pamiętam, dlaczego; nic o książce czy autorze nie wiedziałam, ale nie żałuję. To krótka, beletryzowana relacja z koncertu U2 w Sarajewie w 1997 roku, co było o tyle znamienne, że Bośnia i Hercegowina jeszcze nie ochłonęła po niedawnej wojnie, a Bono był w łagodzenie konfliktu zaangażowany. To symboliczny koniec niepokoju, po raz pierwszy od lat ruszyły pociągi, żeby dowieźć fanów na koncert i koncert miał stać się miejscem nad podziałami. Autor przeskakuje relacją między różnymi grupami - licealistami, reporterem, zakochaną parą, siostrą, która straciła brata w wyniku bombardowania, studentami, ultra-fana, młodego popa… Jak w pewnym momencie stwierdza, to 8 godzin, kiedy 50 tysięcy ludzi weszło na stadion, zagrały supporty, zagrała gwiazda, każdy coś poczuł, każdy co innego, bisy i koniec. Wszyscy wrócili do swoich żyć. To nie jest historia o wojnie, ale jest historią o wojnie, o której się mało mówi.
#48
Napisane przez Zuzanka w dniu sobota kwiecień 18, 2026
Link bezpośredni -
Tag:
2026
- 0 komentarzy
- Skomentuj
[Nie wiem czemu uparcie czytam tytuł jako “Instytucjonalistka”, chociaż to zupełnie nie o tym.]
Rzecz się dzieje w alternatywnej rzeczywiści, gdzie Ameryka rozwinęła niesamowicie technologię transportu pionowego, przez co pozycja inspektora wind jest jedną z najbardziej prestiżowych. Świat jednak nie jest na tyle alternatywny, żeby rasizm i seksizm zniknął i Lila Mae Watson, nie dość, że pierwsza kobieta, to do tego czarna, budzi co najmniej zaskoczenie, a poza tym niechęć. Do tego dochodzi fakt, że nie jest empirystką, tylko intuicjonistką - nie ogląda mechanizmu windy, ale zestraja się z nią, żeby poczuć, czy działa prawidłowo. Empiryści pogardzają “tymi drugimi”, mimo że w niezależnych badaniach udowodniono, że skuteczność drugiej grupy z niewiadomych przyczyn jest 10% wyższa. Wtem spada winda, na szczęście pusta, ale nie dość, że podczas inauguracji z burmistrzem, to jeszcze dzień wcześniej właśnie Lila Mae ją kontrolowała i nie znalazła żadnych wad. Dziewczyna staje się ofiarą politycznej rozgrywki w trakcie toczących się właśnie wyborów i musi sama odkryć, co stoi za awarią - spisek, niedoskonałość intuicji czy zwyczajny błąd konstrukcyjny.
Proszę dać mi w nagrodę lizaka (ale nie o smaku klopsików z Ikei), bo rozpoznałam, że to alegoria. Fikcyjny świat kilkusetmetrowych wind jest pretekstem do pokazania konfliktu rasowego (jeden czarny pracownik to rodzynek, dwóch czarnych - wojna), bezwzględnej walki o władzę w klimacie prawie że thrillera, a do tego w tle pojawia się legenda “czarnej skrzynki” - windy idealnej, która może zrewolucjonizować całą branżę. Nie spodziewałam się po dość mocno osadzonym w realności autorze takiej liryki i klimatu jak u Chiny Mievilla (oczywiście znacznie łagodniejszego), ale wyszło bardzo ciekawie.
Inne tego autora.
#47
Napisane przez Zuzanka w dniu czwartek kwiecień 16, 2026
Link bezpośredni -
Tag:
2026
- 0 komentarzy
- Skomentuj
[Nie wiem czemu uparcie czytam tytuł jako “Instytucjonalistka”, chociaż to zupełnie nie o tym.]
Rzecz się dzieje w alternatywnej rzeczywiści, gdzie Ameryka rozwinęła niesamowicie technologię transportu pionowego, przez co pozycja inspektora wind jest jedną z najbardziej prestiżowych. Świat jednak nie jest na tyle alternatywny, żeby rasizm i seksizm zniknął i Lila Mae Watson, nie dość, że pierwsza kobieta, to do tego czarna, budzi co najmniej zaskoczenie, a poza tym niechęć. Do tego dochodzi fakt, że nie jest empirystką, tylko intuicjonistką - nie ogląda mechanizmu windy, ale zestraja się z nią, żeby poczuć, czy działa prawidłowo. Empiryści pogardzają “tymi drugimi”, mimo że w niezależnych badaniach udowodniono, że skuteczność drugiej grupy z niewiadomych przyczyn jest 10% wyższa. Wtem spada winda, na szczęście pusta, ale nie dość, że podczas inauguracji z burmistrzem, to jeszcze dzień wcześniej właśnie Lila Mae ją kontrolowała i nie znalazła żadnych wad. Dziewczyna staje się ofiarą politycznej rozgrywki w trakcie toczących się właśnie wyborów i musi sama odkryć, co stoi za awarią - spisek, niedoskonałość intuicji czy zwyczajny błąd konstrukcyjny.
Proszę dać mi w nagrodę lizaka (ale nie o smaku klopsików z Ikei), bo rozpoznałam, że to alegoria. Fikcyjny świat kilkusetmetrowych wind jest pretekstem do pokazania konfliktu rasowego (jeden czarny pracownik to rodzynek, dwóch czarnych - wojna), bezwzględnej walki o władzę w klimacie prawie że thrillera, a do tego w tle pojawia się legenda “czarnej skrzynki” - windy idealnej, która może zrewolucjonizować całą branżę. Nie spodziewałam się po dość mocno osadzonym w realności autorze takiej liryki i klimatu jak u Chiny Mievilla (oczywiście znacznie łagodniejszego), ale wyszło bardzo ciekawie.
Inne tego autora.
#47
Napisane przez Zuzanka w dniu czwartek kwiecień 16, 2026
Link bezpośredni -
Tag:
2026
- 0 komentarzy
- Skomentuj
Ida jedzie do domku letniego, gdzie wraz z siostrą Marthe, jej mężem Kristoffem i jego 6-letnią córką będzie świętować 65. urodziny matki. Bardzo się cieszy, bo z domkiem ma same miłe wspomnienia, a dodatkowo chce się pochwalić siostrze, że podjęła decyzję umożliwiającą jej potencjalnie zostanie matką, o czym marzy. I świetnie się dogaduje ze szwagrem i jego córką. Tyle że im bliżej innych, tym bardziej wychodzą na jaw zadawnione pretensje, lęki i rozczarowania: Ida, starsza, zawsze czuła się mniej kłopotliwa i bardziej wartościowa niż młodsza siostra, a mimo to cała uwaga rodziny skupiała się i skupia w dalszym ciągu na Marthe. To Marthe boli brzuch, to Marthe jest wreszcie w upragnionej ciąży, to Marthe pomalowała domek na wybrany przez siebie kolor bez konsultacji z Idą, to Marthe zaplanowała imprezę matki, to Marthe matka bardziej kocha. Frustracja narasta i Ida zaczyna odrzucać swoją latami pielęgnowaną łagodność w stosunku do reszty rodziny. Może zwyczajnie nie szanuje matki i wini ją za rozwód przed laty, a swojej siostrze zazdrości nieuzasadnionej atencji otoczenia, męża i ciąży; może jest zwyczajnie rozczarowana samą sobą?
To kompaktowa, ale pełna emocji historia o nieprzepracowanych problemach w rodzinie, o nierównym rozdzieleniu uczuć i odczuwanej niesprawiedliwości. Wali w miękkie, bo oczywiście możemy traktować Idę jako emanację zła, ale z drugiej strony ile w każdej z nas siedzi takich zadr, które kiedyś wreszcie chciałybyśmy wyjąć, żeby się dookoła nich przestało jątrzyć. Klimatycznie pokrewne do prozy Soukupovej, chociaż autorka jest Norweżką; jak widać, gęsto skłębiona rodzina nie zależy od geografii.
#46
Napisane przez Zuzanka w dniu wtorek kwiecień 14, 2026
Link bezpośredni -
Tag:
2026
- 0 komentarzy
- Skomentuj
Ida jedzie do domku letniego, gdzie wraz z siostrą Marthe, jej mężem Kristoffem i jego 6-letnią córką będzie świętować 65. urodziny matki. Bardzo się cieszy, bo z domkiem ma same miłe wspomnienia, a dodatkowo chce się pochwalić siostrze, że podjęła decyzję umożliwiającą jej potencjalnie zostanie matką, o czym marzy. I świetnie się dogaduje ze szwagrem i jego córką. Tyle że im bliżej innych, tym bardziej wychodzą na jaw zadawnione pretensje, lęki i rozczarowania: Ida, starsza, zawsze czuła się mniej kłopotliwa i bardziej wartościowa niż młodsza siostra, a mimo to cała uwaga rodziny skupiała się i skupia w dalszym ciągu na Marthe. To Marthe boli brzuch, to Marthe jest wreszcie w upragnionej ciąży, to Marthe pomalowała domek na wybrany przez siebie kolor bez konsultacji z Idą, to Marthe zaplanowała imprezę matki, to Marthe matka bardziej kocha. Frustracja narasta i Ida zaczyna odrzucać swoją latami pielęgnowaną łagodność w stosunku do reszty rodziny. Może zwyczajnie nie szanuje matki i wini ją za rozwód przed laty, a swojej siostrze zazdrości nieuzasadnionej atencji otoczenia, męża i ciąży; może jest zwyczajnie rozczarowana samą sobą?
To kompaktowa, ale pełna emocji historia o nieprzepracowanych problemach w rodzinie, o nierównym rozdzieleniu uczuć i odczuwanej niesprawiedliwości. Wali w miękkie, bo oczywiście możemy traktować Idę jako emanację zła, ale z drugiej strony ile w każdej z nas siedzi takich zadr, które kiedyś wreszcie chciałybyśmy wyjąć, żeby się dookoła nich przestało jątrzyć. Klimatycznie pokrewne do prozy Soukupovej, chociaż autorka jest Norweżką; jak widać, gęsto skłębiona rodzina nie zależy od geografii.
#46
Napisane przez Zuzanka w dniu wtorek kwiecień 14, 2026
Link bezpośredni -
Tag:
2026
- 0 komentarzy
- Skomentuj