Tag:
prl
Ewa wzywa 07, zeszyt 140
Spis osób:
- Jan Makowicz - niski i szczupły, o twarzy steranego wieloma walkami boksera wagi ciężkiej
- Krzysztof - współpracownik Makowicza, zazdrości mu zarobków i kariery
- Juliusz Popowicz - prowadził sprawę śmierci żony Jana, a mimo to tym razem mu nie wierzy
- Wojtek - funkcjonariusz, wysoki, na wyraźnie krzywych nogach, z wyłysiałą głową i krótką, otaczającą całą twarz starannie utrzymaną rudo-siwą brodą
- Andrzej Kwiatkowski - prokurator, ubrany z nienaganną elegancją, podpatrzoną w tanich filmach telewizyjnych
- Paweł Wojtys - jasnobłękitne, niemal przezroczyste oczy i gęste, zrośnięte między sobą czarne brwi
- doktor Halina - psychiatra, lekarz Makowicza
- Marek, ps. Defraudant - w starych, znoszonych dżinsach i kraciastej flanelowej koszuli robi wrażenie kontestującego intelektualisty
- Lusia - z wyglądu przypomina starą niedźwiedzicę, prowadzi kawiarnię „Gawra" w szpitalu psychiatrycznym
- Kazio - potężny sanitariusz, dzięki wieloletniej praktyce nawet nie denerwuje się na swych podopiecznych
- Elżbieta - pielęgniarka, po czterdziestce, ze śladami urody, która nie zdążyła jeszcze przeminąć
- terapeutka - naiwna dziewczyna, podobno sypia z ordynatorem
- Marzena Kliś - prostytutka zamordowana nad Wisłą
Tym tomikiem mogę machać przed oczami wszystkim tym, którzy twierdzą, że kryminały z PRL-u były prymitywne i na jedno kopyto. Makowicz, nagradzany architekt, po przepracowanej nad prestiżowym projektem nocy wychodzi odetchnąć na balkon i widzi mężczyznę zabijającego prostytutkę i wrzucającego jej ciało do Wisły. Niestety, wezwana milicja nie odnajduje żadnych śladów zajścia, a nikt poza architektem tego nie widział. Makowicz rozpoczyna poszukiwania samodzielnie, znajduje pantofel zamordowanej, ale kiedy próbuje go dowieźć na posterunek, dzieje się szereg rzeczy, które w tym mu przeszkadzają - żółta furgonetka chce go staranować, mężczyzna rzuca mu się pod koła, po czym - dowieziony na pogotowie - znika razem ze znalezionym dowodem. Jako że świadek ma za sobą traumę (morderstwo żony) i leczył się psychiatrycznie, milicja mu nie wierzy, a - co gorsza - odkrywa to przestępca i postanawia wykorzystać, żeby potencjalnego świadka zdyskredytować. Włamuje mu się do samochodu i dostaje do mieszkania, gdzie bestialsko morduje kota (nie-czytać-nie-czytać) i niszczy wszystko, przez co Makowicz po próbie samobójczej ląduje w szpitalu psychiatrycznym.
W powieszonym niedawno napisie „Służba zdrowia twoim przyjacielem” brakowało już kilku liter. Historie o tym, jak z normalnej osoby zrobić szaleńca, a potem otępiałą kukłę, są w literaturze znane. Psychiatryk opisany tutaj nie odbiega od nich znacząco - można ignorować rzeczy dziwne, opowiadane przez pacjenta, a kiedy ten będzie próbował dochodzić swoich racji albo - jak tu - odkryje, że morderca dostał się do szpitala, żeby go ostatecznie uciszyć, można zgłuszyć go skutecznie silnymi lekami. Poza głównym wątkiem autorzy pokazują całą galerię barwnych pensjonariuszy szpitala - sprytnego Defraudanta, Gubernatora na odległej placówce dyplomatycznej, Magnetofona bez zębów czy posłusznego Świętego.
Się łyka: “Meprobamat” na zmęczenie (a tak naprawdę na załamanie nerwowe).
Się pije: drogi koniak.
Się pali: marlboro (z Pewexu).
Inne z tego cyklu tutaj.
Napisane przez Zuzanka w dniu wtorek lipiec 6, 2021
Link bezpośredni -
Tag:
prl
- 0 komentarzy
- Skomentuj
Ewa wzywa 07, zeszyt 140
Spis osób:
- Jan Makowicz - niski i szczupły, o twarzy steranego wieloma walkami boksera wagi ciężkiej
- Krzysztof - współpracownik Makowicza, zazdrości mu zarobków i kariery
- Juliusz Popowicz - prowadził sprawę śmierci żony Jana, a mimo to tym razem mu nie wierzy
- Wojtek - funkcjonariusz, wysoki, na wyraźnie krzywych nogach, z wyłysiałą głową i krótką, otaczającą całą twarz starannie utrzymaną rudo-siwą brodą
- Andrzej Kwiatkowski - prokurator, ubrany z nienaganną elegancją, podpatrzoną w tanich filmach telewizyjnych
- Paweł Wojtys - jasnobłękitne, niemal przezroczyste oczy i gęste, zrośnięte między sobą czarne brwi
- doktor Halina - psychiatra, lekarz Makowicza
- Marek, ps. Defraudant - w starych, znoszonych dżinsach i kraciastej flanelowej koszuli robi wrażenie kontestującego intelektualisty
- Lusia - z wyglądu przypomina starą niedźwiedzicę, prowadzi kawiarnię „Gawra" w szpitalu psychiatrycznym
- Kazio - potężny sanitariusz, dzięki wieloletniej praktyce nawet nie denerwuje się na swych podopiecznych
- Elżbieta - pielęgniarka, po czterdziestce, ze śladami urody, która nie zdążyła jeszcze przeminąć
- terapeutka - naiwna dziewczyna, podobno sypia z ordynatorem
- Marzena Kliś - prostytutka zamordowana nad Wisłą
Tym tomikiem mogę machać przed oczami wszystkim tym, którzy twierdzą, że kryminały z PRL-u były prymitywne i na jedno kopyto. Makowicz, nagradzany architekt, po przepracowanej nad prestiżowym projektem nocy wychodzi odetchnąć na balkon i widzi mężczyznę zabijającego prostytutkę i wrzucającego jej ciało do Wisły. Niestety, wezwana milicja nie odnajduje żadnych śladów zajścia, a nikt poza architektem tego nie widział. Makowicz rozpoczyna poszukiwania samodzielnie, znajduje pantofel zamordowanej, ale kiedy próbuje go dowieźć na posterunek, dzieje się szereg rzeczy, które w tym mu przeszkadzają - żółta furgonetka chce go staranować, mężczyzna rzuca mu się pod koła, po czym - dowieziony na pogotowie - znika razem ze znalezionym dowodem. Jako że świadek ma za sobą traumę (morderstwo żony) i leczył się psychiatrycznie, milicja mu nie wierzy, a - co gorsza - odkrywa to przestępca i postanawia wykorzystać, żeby potencjalnego świadka zdyskredytować. Włamuje mu się do samochodu i dostaje do mieszkania, gdzie bestialsko morduje kota (nie-czytać-nie-czytać) i niszczy wszystko, przez co Makowicz po próbie samobójczej ląduje w szpitalu psychiatrycznym.
W powieszonym niedawno napisie „Służba zdrowia twoim przyjacielem” brakowało już kilku liter. Historie o tym, jak z normalnej osoby zrobić szaleńca, a potem otępiałą kukłę, są w literaturze znane. Psychiatryk opisany tutaj nie odbiega od nich znacząco - można ignorować rzeczy dziwne, opowiadane przez pacjenta, a kiedy ten będzie próbował dochodzić swoich racji albo - jak tu - odkryje, że morderca dostał się do szpitala, żeby go ostatecznie uciszyć, można zgłuszyć go skutecznie silnymi lekami. Poza głównym wątkiem autorzy pokazują całą galerię barwnych pensjonariuszy szpitala - sprytnego Defraudanta, Gubernatora na odległej placówce dyplomatycznej, Magnetofona bez zębów czy posłusznego Świętego.
Się łyka: “Meprobamat” na zmęczenie (a tak naprawdę na załamanie nerwowe).
Się pije: drogi koniak.
Się pali: marlboro (z Pewexu).
Inne z tego cyklu tutaj.
Napisane przez Zuzanka w dniu wtorek lipiec 6, 2021
Link bezpośredni -
Tag:
prl
- 0 komentarzy
- Skomentuj
Ewa wzywa 07, zeszyt 139
Spis osób:
- Paweł Niewczas - krytyk literacki, pogardliwie nazywany “naprawiaczem świata”
- porucznik Rafał Ryski, ps. Artysta - otarł się kiedyś o tak zwane środowisko, studiował z Pawłem
- major Janisz - szef Ryskiego, trochę moralizuje, ale bez urzędniczej pedanterii
- Rysio Żak - kolega Ryskiego z Komendy Stołecznej, dyżurny przyjmujący zgłoszenie o Niewczasie
- Antoni Koliński - cieć o aparycji zdeklasowanego urzędnika magistrackiego
- Iwona Bogusz - narzeczona Pawła, podobno nie markowała scen erotycznych w filmach
- Grzegorz Gołdyń - drab ze dwa metry, zwalisty, z brodą na pół gęby, formalnie jaskiniowiec
- Ania Niewczasowa - matka Pawła
- Niewczas senior - fanatyk praworządności, uczciwości, zwolennik czynów otwartych, jednoznacznych
- Adam Dumała - redaktor naczelny “Nowin Wydawniczych”
- Bożenka - sekretarka, kobieta nieco po trzydziestce[1]
- Niemczak - stażysta, w obowiązkach ma spełnianie poleceń naczelnego
- Piotr Olgierd Ellman - intelektualista klasyczny, nie wstaje przed południem, znajomy Ryskiego
- Wituś - mężczyzna o twarzy zapitego pinczera
- Kazimierz Wilczek, ps. Robert Wolfie - pisze zaskakująco popularne kryminały dla ćwierćinteligentów
- Dionizy Kwapisz - przyszły wieszcz, duże nakłady, duży szum, duża, dobra prasa - tylko czytelników
niedużo
- Jan Duda - recenzent-pochlebca
- Apolinary Socha - autor miałkich, ale poczytnych fraszek
- redaktor Magda Rowińska - świetna figura[2], bystra, inteligentna i oczywiście cudownie złośliwa (w granicach, rzecz jasna, przyzwoitości)
- Klemens Tyski - emerytowany prawnik, znany z niesłabnącej miłości do młodych aktorek[3]
- Jerzy Jarski - wicedyrektor wydawnictwa „Oficyna Autorów"
Jesień 1979 (chociaż tomik z 1986). Co ciekawe, narrator - absolwent polonistyki, który maszynę do pisania zamienił na legitymację milicyjną - tytułuje się policjantem. To właśnie jego szef wysyła do ustalenia mordercy Niewczasa, krytyka literackiego o idealistycznym zacięciu. Po przejrzeniu oczywistych tropów (donos na kolegę w 1968, zaniedbywana narzeczona w ciąży), Ryski zaczyna się interesować kolegami krytyka po piórze, zwłaszcza że z maszyny do pisania zniknął przełomowy dokument, mający pogrążyć kogoś znanego. Poza śledztwem trochę szydery ze środowiska artystycznego.
Się pali: carmeny, fajkę, drogie zagraniczne - marlboro, amerykańskie kenty.
Się pije: wódkę Krakus, domowy kompot, coca colę, piwo (tylko pod konsumpcję), herbatę i wodę mineralną (na kaca), wermut, martineau (do brydża), żytniówkę (choć to trucizna, bo robią ją z proszku), śliwowicę, winiak klubowy.
Się kupuje: nielegalną wódkę na placu Zbawiciela, a fakt ten przydaje się do odkrycia osoby mordercy.
Turystyka: malowniczy opis bazaru Różyckiego (“nadwiślańskie corso czy Campo di Fiori”).
Się je: kiepskiej jakości społemowskie krakersy, całkiem dobre flaki w barze.
Się słucha: ballad Okudżawy.
[1] “ z gatunku tych, o których panowie na delegacjach rozmawiają zwykle nieprzyzwoicie, deklarując, co oni by takiej, jak i z jakiego powodu”.
[2] Narrator, zachwycony świetną figurą pani redaktor, ze złośliwą uciechą porównuje ją z koleżanką, przezwaną wdzięcznie “pulpecikiem”: “W dziale umów przedstawiła mnie kilku pracującym tam kobietom i wyjaśniła, z czym przychodzę. Słysząc to urzędniczka o dwukrotnej chyba nadwadze podniosła się z trudem zza biurka, otworzyła drzwi jednej z identycznych jak w poprzednim pokoju szaf i przystawiła do niej taką samą jak poprzednio Magda drabinkę. Reszta różniła się jednak zasadniczo, bo gdy ujrzałem ją wspinającą się z niemałym trudem po uginających się szczebelkach, natychmiast odwróciłem wzrok nie tyle z powodu niesmaku, ile raczej ze strachu”.
[3] “Był przedmiotem kpin połowy miasta, o jego wyczynach opowiadano legendy, dowcipy mnożyły się piętrami, znałem kilku takich, co osobiście asystowali niegdyś przy największych blamażach erotycznych mecenasa, o które zresztą było tym łatwiej, im bardziej starszy pan napalał się, by udowodnić, że mimo nadchodzącej siedemdziesiątki nie powiedział jeszcze w dziedzinie seksu ostatniego słowa”.
Inne z tego cyklu tutaj.
Napisane przez Zuzanka w dniu poniedziałek lipiec 5, 2021
Link bezpośredni -
Tag:
prl
- 1 komentarz
- Skomentuj
Ewa wzywa 07, zeszyt 139
Spis osób:
- Paweł Niewczas - krytyk literacki, pogardliwie nazywany “naprawiaczem świata”
- porucznik Rafał Ryski, ps. Artysta - otarł się kiedyś o tak zwane środowisko, studiował z Pawłem
- major Janisz - szef Ryskiego, trochę moralizuje, ale bez urzędniczej pedanterii
- Rysio Żak - kolega Ryskiego z Komendy Stołecznej, dyżurny przyjmujący zgłoszenie o Niewczasie
- Antoni Koliński - cieć o aparycji zdeklasowanego urzędnika magistrackiego
- Iwona Bogusz - narzeczona Pawła, podobno nie markowała scen erotycznych w filmach
- Grzegorz Gołdyń - drab ze dwa metry, zwalisty, z brodą na pół gęby, formalnie jaskiniowiec
- Ania Niewczasowa - matka Pawła
- Niewczas senior - fanatyk praworządności, uczciwości, zwolennik czynów otwartych, jednoznacznych
- Adam Dumała - redaktor naczelny “Nowin Wydawniczych”
- Bożenka - sekretarka, kobieta nieco po trzydziestce[1]
- Niemczak - stażysta, w obowiązkach ma spełnianie poleceń naczelnego
- Piotr Olgierd Ellman - intelektualista klasyczny, nie wstaje przed południem, znajomy Ryskiego
- Wituś - mężczyzna o twarzy zapitego pinczera
- Kazimierz Wilczek, ps. Robert Wolfie - pisze zaskakująco popularne kryminały dla ćwierćinteligentów
- Dionizy Kwapisz - przyszły wieszcz, duże nakłady, duży szum, duża, dobra prasa - tylko czytelników
niedużo
- Jan Duda - recenzent-pochlebca
- Apolinary Socha - autor miałkich, ale poczytnych fraszek
- redaktor Magda Rowińska - świetna figura[2], bystra, inteligentna i oczywiście cudownie złośliwa (w granicach, rzecz jasna, przyzwoitości)
- Klemens Tyski - emerytowany prawnik, znany z niesłabnącej miłości do młodych aktorek[3]
- Jerzy Jarski - wicedyrektor wydawnictwa „Oficyna Autorów"
Jesień 1979 (chociaż tomik z 1986). Co ciekawe, narrator - absolwent polonistyki, który maszynę do pisania zamienił na legitymację milicyjną - tytułuje się policjantem. To właśnie jego szef wysyła do ustalenia mordercy Niewczasa, krytyka literackiego o idealistycznym zacięciu. Po przejrzeniu oczywistych tropów (donos na kolegę w 1968, zaniedbywana narzeczona w ciąży), Ryski zaczyna się interesować kolegami krytyka po piórze, zwłaszcza że z maszyny do pisania zniknął przełomowy dokument, mający pogrążyć kogoś znanego. Poza śledztwem trochę szydery ze środowiska artystycznego.
Się pali: carmeny, fajkę, drogie zagraniczne - marlboro, amerykańskie kenty.
Się pije: wódkę Krakus, domowy kompot, coca colę, piwo (tylko pod konsumpcję), herbatę i wodę mineralną (na kaca), wermut, martineau (do brydża), żytniówkę (choć to trucizna, bo robią ją z proszku), śliwowicę, winiak klubowy.
Się kupuje: nielegalną wódkę na placu Zbawiciela, a fakt ten przydaje się do odkrycia osoby mordercy.
Turystyka: malowniczy opis bazaru Różyckiego (“nadwiślańskie corso czy Campo di Fiori”).
Się je: kiepskiej jakości społemowskie krakersy, całkiem dobre flaki w barze.
Się słucha: ballad Okudżawy.
[1] “ z gatunku tych, o których panowie na delegacjach rozmawiają zwykle nieprzyzwoicie, deklarując, co oni by takiej, jak i z jakiego powodu”.
[2] Narrator, zachwycony świetną figurą pani redaktor, ze złośliwą uciechą porównuje ją z koleżanką, przezwaną wdzięcznie “pulpecikiem”: “W dziale umów przedstawiła mnie kilku pracującym tam kobietom i wyjaśniła, z czym przychodzę. Słysząc to urzędniczka o dwukrotnej chyba nadwadze podniosła się z trudem zza biurka, otworzyła drzwi jednej z identycznych jak w poprzednim pokoju szaf i przystawiła do niej taką samą jak poprzednio Magda drabinkę. Reszta różniła się jednak zasadniczo, bo gdy ujrzałem ją wspinającą się z niemałym trudem po uginających się szczebelkach, natychmiast odwróciłem wzrok nie tyle z powodu niesmaku, ile raczej ze strachu”.
[3] “Był przedmiotem kpin połowy miasta, o jego wyczynach opowiadano legendy, dowcipy mnożyły się piętrami, znałem kilku takich, co osobiście asystowali niegdyś przy największych blamażach erotycznych mecenasa, o które zresztą było tym łatwiej, im bardziej starszy pan napalał się, by udowodnić, że mimo nadchodzącej siedemdziesiątki nie powiedział jeszcze w dziedzinie seksu ostatniego słowa”.
Inne z tego cyklu tutaj.
Napisane przez Zuzanka w dniu poniedziałek lipiec 5, 2021
Link bezpośredni -
Tag:
prl
- 1 komentarz
- Skomentuj
Wyjątkowo ciepły czerwiec. Ktoś bezczelnie napada na sklep jubilerski na Hożej, zostawia karteczkę sugerującą akcję polityczną i - uciekając - strzela do milicjanta. Kapitan Korda cieszy się, bo wreszcie “trafił na przeciwnika, który pozwala ocenić rangę własnego zawodu, wysiłku, inteligencji, przenikliwości”. Na podstawie mizernych śladów i enigmatycznych zeznań świadków, Korda ogromną pracą[1] całego aparatu buduje portret pamięciowy (przydają się charakterystyczne okulary przeciwsłoneczne, wyprodukowane tylko w jednym rozmiarze) i powoli odkrywa, kim jest przestępca. W drugim wątku Andrzej, obiecujący student 3. roku Politechniki Warszawskiej, zakochuje się od pierwszego wejrzenia w maturzystce Katarzynie, a ponieważ “ma klasę”, obiecuje dziewczynie, że dotknie ją dopiero wtedy, gdy zabierze ją do Paryża. I nie próbuje nawet jej dotknąć, gdy się spotykają, tylko planuje zdobycie funduszy na wyjazd; rozważa okradzenie ciotki, która “sprzed wojny” ma trochę sreber, ale w końcu wymyśla inny plan - napad na sklep jubilerski za pomocą skradzionej w tramwaju broni. Podczas ucieczki zawodzi go jednak osławiona inżynierska logika i strzela do przypadkowego milicjanta, od tej pory jest zbiegiem (i, ależ to zabawne, nie spotka już nigdy Katarzyny, z którą chciał od pierwszego wejrzenia pod paryskim niebem). Ten wątek to wgląd w głowę Raskolnikowa bez wyrzutów sumienia, psychopaty, który z każdej sytuacji wyciąga dla siebie korzyść (ba, nawet spowiada się z przestępstwa, żeby uzyskać psychiczną ulgę[2]). Jako że w Polsce nie udaje mu się sprzedać skradzionych precjozów, usiłuje uciec do NRD albo Danii, w tym celu rozkochuje w sobie przypadkiem poznaną w pociągu Agnieszkę, naiwną córkę rolnika, która widzi w nim szansę na lepsze życie dla siebie.
Się pali: na zabawie, ale potem głowa boli (no bo przecież nie od wódki), fajkę.
Się je: rzodkiewki, jajka na miękko i bułki.
Szowinizm powszechny: “rzucała głową jak pensjonarka”, “ślepa kobieca satysfakcja”, kiedy kobieta widzi, że zrobiła wrażenie na mężczyźnie, irytacja kobiety z powodu spóźnienia i odrzucającego zachowania to “humory” i “miłosne gierki”. Korda obiecuje żonie popołudnie w domu, ale praca wygrywa (“A nawet gdybym został ― pomyślał ― kobieta tkwi z dziećmi przed telewizorem, potem zajmie się kolacją. Na kolację wrócę”). O zachowaniu Andrzeja w stosunku do Agnieszki (“nieznaczna tępota rysów dowodziła, że dziewczyna nie uczyła się długo, nie spędzała czasu na czytaniu” czy w scenie z aparatem[3]) nawet nie wspominam.
Się pije: cytrynówkę, bo od wina boli głowa, pomarańczówkę (żeby przetrwać do rana w marynarskiej knajpie).
Się podróżuje: latami zbiera się 20 tysięcy i z Orbisem płynie “Batorym” na Wyspy Kanaryjskie przez trzy tygodnie.
[1] Milicja rozsyła funkcjonariuszy do wszystkich miejscowości skomunikowanych kolejowo z Gdańskiem, a dodatkowo zawozi znajomych Andrzeja z Warszawy do Szczecina w celu rozpoznania zwłok, na co studenci się cieszą, bo…
― Przepraszam panów za tę nieoczekiwaną podróż ― powiedział głośno ― ale to obywatelski obowiązek, którego mamy prawo wymagać od każdego.
― Oczywiście, oczywiście ― rzucił prędko Laskowski. ― Nie byłem jeszcze w Szczecinie. Całkiem ładna podróż nad morze za państwowe pieniądze. Do tego w lecie. Kto by się krzywił na taką propozycję!
[2]
Andrzej szedł wzdłuż konfesjonałów, starając się tłumić odgłos kroków. Potrzebował ciszy, skupienia. Zatrzymał się przed jednym z konfesjonałów.
― Chciałbym się wyspowiadać ― powiedział wyraźnie. Jego słowa zabrzmiały na tyle głośno, aby mógł utwierdzić się w swojej odwadze.
Od ołtarza rozległ się delikatny dźwięk dzwonka. Zaczęła się msza. Andrzej wstał z klęcznika i przeszedł do bariery dzielącej wiernych i kapłana. Wstąpił uroczyście na schodek. Był pewny, że coś przełomowego dzieje się w jego życiu. Nie miał podobnego wrażenia nigdy dotąd ― ani po maturze, ani po zdaniu egzaminu na pierwszy rok studiów. Uczucie lekkości, spowodowane postem, wzmogło się. Przyjął komunię i stanął znów na placu. Chciało mu się fruwać, jakby miał skrzydła u ramion. Obrzucił spojrzeniem krzyżujące się ulice, obejmując nim cały świat. Naprzeciw kościoła mieścił się bar samoobsługowy.
Andrzej zażądał setki i wypił ją jednym haustem.
[3] Nie załadował kasety aparatu i teraz dostrzegał cały komizm sytuacji ― biegającą, podnieconą Agnieszkę, przekręcającą nie istniejący film. Wszystko jedno ― myślał. ― Robimy zdjęcia. Przyszliśmy tu robić zdjęcia.
Inne z tego cyklu, inne tej autorki.
#67
Napisane przez Zuzanka w dniu czwartek lipiec 1, 2021
Link bezpośredni -
Tag:
prl
- 0 komentarzy
- Skomentuj
Wyjątkowo ciepły czerwiec. Ktoś bezczelnie napada na sklep jubilerski na Hożej, zostawia karteczkę sugerującą akcję polityczną i - uciekając - strzela do milicjanta. Kapitan Korda cieszy się, bo wreszcie “trafił na przeciwnika, który pozwala ocenić rangę własnego zawodu, wysiłku, inteligencji, przenikliwości”. Na podstawie mizernych śladów i enigmatycznych zeznań świadków, Korda ogromną pracą[1] całego aparatu buduje portret pamięciowy (przydają się charakterystyczne okulary przeciwsłoneczne, wyprodukowane tylko w jednym rozmiarze) i powoli odkrywa, kim jest przestępca. W drugim wątku Andrzej, obiecujący student 3. roku Politechniki Warszawskiej, zakochuje się od pierwszego wejrzenia w maturzystce Katarzynie, a ponieważ “ma klasę”, obiecuje dziewczynie, że dotknie ją dopiero wtedy, gdy zabierze ją do Paryża. I nie próbuje nawet jej dotknąć, gdy się spotykają, tylko planuje zdobycie funduszy na wyjazd; rozważa okradzenie ciotki, która “sprzed wojny” ma trochę sreber, ale w końcu wymyśla inny plan - napad na sklep jubilerski za pomocą skradzionej w tramwaju broni. Podczas ucieczki zawodzi go jednak osławiona inżynierska logika i strzela do przypadkowego milicjanta, od tej pory jest zbiegiem (i, ależ to zabawne, nie spotka już nigdy Katarzyny, z którą chciał od pierwszego wejrzenia pod paryskim niebem). Ten wątek to wgląd w głowę Raskolnikowa bez wyrzutów sumienia, psychopaty, który z każdej sytuacji wyciąga dla siebie korzyść (ba, nawet spowiada się z przestępstwa, żeby uzyskać psychiczną ulgę[2]). Jako że w Polsce nie udaje mu się sprzedać skradzionych precjozów, usiłuje uciec do NRD albo Danii, w tym celu rozkochuje w sobie przypadkiem poznaną w pociągu Agnieszkę, naiwną córkę rolnika, która widzi w nim szansę na lepsze życie dla siebie.
Się pali: na zabawie, ale potem głowa boli (no bo przecież nie od wódki), fajkę.
Się je: rzodkiewki, jajka na miękko i bułki.
Szowinizm powszechny: “rzucała głową jak pensjonarka”, “ślepa kobieca satysfakcja”, kiedy kobieta widzi, że zrobiła wrażenie na mężczyźnie, irytacja kobiety z powodu spóźnienia i odrzucającego zachowania to “humory” i “miłosne gierki”. Korda obiecuje żonie popołudnie w domu, ale praca wygrywa (“A nawet gdybym został ― pomyślał ― kobieta tkwi z dziećmi przed telewizorem, potem zajmie się kolacją. Na kolację wrócę”). O zachowaniu Andrzeja w stosunku do Agnieszki (“nieznaczna tępota rysów dowodziła, że dziewczyna nie uczyła się długo, nie spędzała czasu na czytaniu” czy w scenie z aparatem[3]) nawet nie wspominam.
Się pije: cytrynówkę, bo od wina boli głowa, pomarańczówkę (żeby przetrwać do rana w marynarskiej knajpie).
Się podróżuje: latami zbiera się 20 tysięcy i z Orbisem płynie “Batorym” na Wyspy Kanaryjskie przez trzy tygodnie.
[1] Milicja rozsyła funkcjonariuszy do wszystkich miejscowości skomunikowanych kolejowo z Gdańskiem, a dodatkowo zawozi znajomych Andrzeja z Warszawy do Szczecina w celu rozpoznania zwłok, na co studenci się cieszą, bo…
― Przepraszam panów za tę nieoczekiwaną podróż ― powiedział głośno ― ale to obywatelski obowiązek, którego mamy prawo wymagać od każdego.
― Oczywiście, oczywiście ― rzucił prędko Laskowski. ― Nie byłem jeszcze w Szczecinie. Całkiem ładna podróż nad morze za państwowe pieniądze. Do tego w lecie. Kto by się krzywił na taką propozycję!
[2]
Andrzej szedł wzdłuż konfesjonałów, starając się tłumić odgłos kroków. Potrzebował ciszy, skupienia. Zatrzymał się przed jednym z konfesjonałów.
― Chciałbym się wyspowiadać ― powiedział wyraźnie. Jego słowa zabrzmiały na tyle głośno, aby mógł utwierdzić się w swojej odwadze.
Od ołtarza rozległ się delikatny dźwięk dzwonka. Zaczęła się msza. Andrzej wstał z klęcznika i przeszedł do bariery dzielącej wiernych i kapłana. Wstąpił uroczyście na schodek. Był pewny, że coś przełomowego dzieje się w jego życiu. Nie miał podobnego wrażenia nigdy dotąd ― ani po maturze, ani po zdaniu egzaminu na pierwszy rok studiów. Uczucie lekkości, spowodowane postem, wzmogło się. Przyjął komunię i stanął znów na placu. Chciało mu się fruwać, jakby miał skrzydła u ramion. Obrzucił spojrzeniem krzyżujące się ulice, obejmując nim cały świat. Naprzeciw kościoła mieścił się bar samoobsługowy.
Andrzej zażądał setki i wypił ją jednym haustem.
[3] Nie załadował kasety aparatu i teraz dostrzegał cały komizm sytuacji ― biegającą, podnieconą Agnieszkę, przekręcającą nie istniejący film. Wszystko jedno ― myślał. ― Robimy zdjęcia. Przyszliśmy tu robić zdjęcia.
Inne z tego cyklu, inne tej autorki.
#67
Napisane przez Zuzanka w dniu czwartek lipiec 1, 2021
Link bezpośredni -
Tag:
prl
- 0 komentarzy
- Skomentuj
Spis osób:
- Aldona Godlewska - nie jest brzydka, blada cera, drobne piegi i rude włosy skręcone na punka
- Łukasz Chmielewski - radca prawny, przystojny mężczyzna w pewnym wieku
- Mikołaj - sprawy organizacyjno-finansowe, brzydki i kaleki z kompleksami na punkcie kobiet
- Lidia Fabisiak - ubrana drogo i w złym guście, na blond włosach nosi pretensjonalny toczek
- Ewa Hanke - historyk sztuki, enfant terrible polskiej żurnalistyki, z wyglądu podstarzała hipiska
- Maria Partesa, ps. Mariola - striptizerka, o ładnej, choć pospolitej, wymalowanej twarzy
- Jan Fabisiak - mąż Lidii, grubo ciosana twarz człowieka z marmuru, który zszedł z mobilizujących plakatów
- Filip Hanke - mąż Ewy, również historyk sztuki, przypominał podobno kiedyś prezydenta Kennedy’ego
- Mieczysław Charamuszko - nienagannie ubrany, jak gdyby dopiero co opuścił jedną z kart
żurnala mody męskiej
- major Wanacki - szary garnitur z niebieską koszulą, w czym wygląda jak urzędnik tuż po opuszczeniu biura
- Sylwek - młody funkcjonariusz o śniadej twarzy i wyglądzie Włocha
- docent Oskierko - patolog z charakterystycznym kresowym akcentem
- Kamila - żona Wanackiego, śpi w nocy w przeciwieństwie do męża
- Anna - młoda asystentka Hankego
Aldona, dziennikarka, która nie przeszła weryfikacji, założyła ze znajomymi Zespół Porad Społeczno-Prawnych. Któregoś dnia pojawia się pani Fabisiak, która chce uzyskać dowód na to, że mąż - zamożny jubiler - zdradza ją ze striptizerką. Aldona odrzuca zlecenie, wszak nie jest to firma detektywistyczna, ale jej znajoma - dziennikarka Ewa - włącza się w akcję. Wizyta w nocnym klubie z Chmielewskim w roli przyzwoitki, kłótnia z Fabisiakiem, planowany wywiad ze striptizerką, impreza kończy się zniknięciem Ewy. Jej zwłoki zostają znalezione niebawem, a sytuację komplikuje to, że Ewa miała ze sobą zabytkowy medalion, skradziony z wystawy w galerii męża, a teraz medalion zniknął. Aldona rozpoczyna śledztwo, które kończy się również dramatycznie.
To już taki bardziej nowoczesny klimat - wszyscy mają samochody, chodzi się na striptiz w “Kongresowej”, a podmiejskiej willi mieści się nielegalne kasyno[1]. Trochę przypomina książki późnej Chmielewskiej, chociaż bez żarcików.
Się pali: jugosłowiańskie.
Się pije: wódkę w Kongresowej.
Się jeździ: fiatem uno oraz do Jugosławii na wakacje.
[1]
- A wie pan - rzekłam - skoro już o tym mówimy, nie bardzo rozumiem, dlaczego obywatelowi PRL, którego na to stać, nie wolno grać w ruletkę. Za to wolno mu całą forsę przepić albo przegrać co tydzień w Toto-Lotka?
- Co pani chce ode mnie usłyszeć? - zapytał. - Milicja nie układa przepisów, jest tylko od ich egzekwowania.
Inne tej autorki, inne z tego cyklu tutaj.
#63
Napisane przez Zuzanka w dniu czwartek czerwiec 24, 2021
Link bezpośredni -
Tag:
prl
- 0 komentarzy
- Skomentuj
Spis osób:
- Aldona Godlewska - nie jest brzydka, blada cera, drobne piegi i rude włosy skręcone na punka
- Łukasz Chmielewski - radca prawny, przystojny mężczyzna w pewnym wieku
- Mikołaj - sprawy organizacyjno-finansowe, brzydki i kaleki z kompleksami na punkcie kobiet
- Lidia Fabisiak - ubrana drogo i w złym guście, na blond włosach nosi pretensjonalny toczek
- Ewa Hanke - historyk sztuki, enfant terrible polskiej żurnalistyki, z wyglądu podstarzała hipiska
- Maria Partesa, ps. Mariola - striptizerka, o ładnej, choć pospolitej, wymalowanej twarzy
- Jan Fabisiak - mąż Lidii, grubo ciosana twarz człowieka z marmuru, który zszedł z mobilizujących plakatów
- Filip Hanke - mąż Ewy, również historyk sztuki, przypominał podobno kiedyś prezydenta Kennedy’ego
- Mieczysław Charamuszko - nienagannie ubrany, jak gdyby dopiero co opuścił jedną z kart
żurnala mody męskiej
- major Wanacki - szary garnitur z niebieską koszulą, w czym wygląda jak urzędnik tuż po opuszczeniu biura
- Sylwek - młody funkcjonariusz o śniadej twarzy i wyglądzie Włocha
- docent Oskierko - patolog z charakterystycznym kresowym akcentem
- Kamila - żona Wanackiego, śpi w nocy w przeciwieństwie do męża
- Anna - młoda asystentka Hankego
Aldona, dziennikarka, która nie przeszła weryfikacji, założyła ze znajomymi Zespół Porad Społeczno-Prawnych. Któregoś dnia pojawia się pani Fabisiak, która chce uzyskać dowód na to, że mąż - zamożny jubiler - zdradza ją ze striptizerką. Aldona odrzuca zlecenie, wszak nie jest to firma detektywistyczna, ale jej znajoma - dziennikarka Ewa - włącza się w akcję. Wizyta w nocnym klubie z Chmielewskim w roli przyzwoitki, kłótnia z Fabisiakiem, planowany wywiad ze striptizerką, impreza kończy się zniknięciem Ewy. Jej zwłoki zostają znalezione niebawem, a sytuację komplikuje to, że Ewa miała ze sobą zabytkowy medalion, skradziony z wystawy w galerii męża, a teraz medalion zniknął. Aldona rozpoczyna śledztwo, które kończy się również dramatycznie.
To już taki bardziej nowoczesny klimat - wszyscy mają samochody, chodzi się na striptiz w “Kongresowej”, a podmiejskiej willi mieści się nielegalne kasyno[1]. Trochę przypomina książki późnej Chmielewskiej, chociaż bez żarcików.
Się pali: jugosłowiańskie.
Się pije: wódkę w Kongresowej.
Się jeździ: fiatem uno oraz do Jugosławii na wakacje.
[1]
- A wie pan - rzekłam - skoro już o tym mówimy, nie bardzo rozumiem, dlaczego obywatelowi PRL, którego na to stać, nie wolno grać w ruletkę. Za to wolno mu całą forsę przepić albo przegrać co tydzień w Toto-Lotka?
- Co pani chce ode mnie usłyszeć? - zapytał. - Milicja nie układa przepisów, jest tylko od ich egzekwowania.
Inne tej autorki, inne z tego cyklu tutaj.
#63
Napisane przez Zuzanka w dniu czwartek czerwiec 24, 2021
Link bezpośredni -
Tag:
prl
- 0 komentarzy
- Skomentuj
Ewa wzywa 07, zeszyt 136
Spis osób:
- porucznik Michał Mazurek - bardzo nie lubi nocnych dyżurów, mimo 40 lat szybko biega
- kapitan Nalewak - oficer dyżurny
- sierżant Paweł Kuligowski - załoga radiowozu
- kapral Janek Sędzisz - załoga radiowozu
- Zygmunt Rupućko - właściciel Atosa, wyjątkowo sprężysty jak na 50-latka, świadek współpracujący
- Roman Borowicz - właściciel dobermana Bari, siwy, wysoki, przygarbiony, świadek spanikowany
- Zenek Maślicki - nygus i lepka rączka
- Adam Walenik - denat, kierowca PKS, ale dwa lata temu zabrali mu prawo jazdy i od tej pory nigdzie nie pracował
- Królewicz - ma melinę na Niegolewskiego
- chorąży Andrzej Wcisławski - barczysty i wąsaty, ma najlepszego nosa na komendzie
- Jadźka Maciejewska - starannie umalowana i ubrana w peweksowskie ciuszki wygląda atrakcyjnie
- Tadek Czermień - właśnie skończył odsiadkę za rozbój, niewysoki, szczupły blondyn
- Galicki, ps.„Krzywy Jasio" - barczysty, niewysoki, ma jedną nogę krótszą
- Mirek Papoń, ps. “Papa” - były student z AWF-u, niezbyt wysoki, szczupły blondyn
- Adela Lądowa - ciotka Czermienia, uczciwa kobieta, co czasem handluje wódka
- Maria Pawlak - dawna flama Czermienia, drobna dziewczyna, matka dorodnego malca
- Anka Sakowska - ruda zdzira, nie ma jeszcze siedemnastu lat, a tłumy chłopów przepuszcza przez łóżko
- Franek Cichosz - rżnie się u niego w pokera, 50-latek o pokaźnej tuszy
- Paponiowa - matka Mirka, niezbyt wysoka, drobna blondynka, dobrze już po pięćdziesiątce
- Zdanowski - barczysty, niespełna trzydziestoletni, choć mocno już łysiejący
- Elka Bocianówna - z Dziekanowa, przyjaciółka Paponia
- Bocian senior - wysoki, nieco już łysiejący mężczyzna w wytartych spodniach i kraciastej koszuli, badylarz
- Monika Zatorska - dziewczyna Paponia, wysoka, postawna blondynka o regularnych, choć dość pospolitych rysach twarzy
- Jacek Rupućko - ofiara wypadku samochodowego
Nocny dyżur w sierpniową noc. Okradziono sklep z materiałami na Krasińskiego (bo prywaciarze wszystko łykną), przy Niegolewskiego obok skwerku jordanowskiego biją się chuligani, co zgłaszają zatroskani spacerowicze z psami. Ekipa radiowozu na miejscu, tuż przy melinie niejakiego Królewicza, znajduje zwłoki jednego z uczestników baletów. Rozpoczyna się mozolne poszukiwanie wszystkich uczestników wesołej zabawy. Rozwiązanie jest przewidywalne - Jnyravxn mnzbeqbjnł fcnprebjvpm m cfrz, bojvavnwąp tb b śzvreć flan j jlcnqxh. Sprawy włamania do sklepu z materiałami nikt nie wyjaśnia.
Się pije: herbatę “darjeeling".
Się pali: extra mocne.
Się zarabia: niezłą forsę na końcówkach do długopisów.
Inne z tego cyklu, inne tego autora.
Napisane przez Zuzanka w dniu środa czerwiec 23, 2021
Link bezpośredni -
Tag:
prl
- 0 komentarzy
- Skomentuj
Ewa wzywa 07, zeszyt 136
Spis osób:
- porucznik Michał Mazurek - bardzo nie lubi nocnych dyżurów, mimo 40 lat szybko biega
- kapitan Nalewak - oficer dyżurny
- sierżant Paweł Kuligowski - załoga radiowozu
- kapral Janek Sędzisz - załoga radiowozu
- Zygmunt Rupućko - właściciel Atosa, wyjątkowo sprężysty jak na 50-latka, świadek współpracujący
- Roman Borowicz - właściciel dobermana Bari, siwy, wysoki, przygarbiony, świadek spanikowany
- Zenek Maślicki - nygus i lepka rączka
- Adam Walenik - denat, kierowca PKS, ale dwa lata temu zabrali mu prawo jazdy i od tej pory nigdzie nie pracował
- Królewicz - ma melinę na Niegolewskiego
- chorąży Andrzej Wcisławski - barczysty i wąsaty, ma najlepszego nosa na komendzie
- Jadźka Maciejewska - starannie umalowana i ubrana w peweksowskie ciuszki wygląda atrakcyjnie
- Tadek Czermień - właśnie skończył odsiadkę za rozbój, niewysoki, szczupły blondyn
- Galicki, ps.„Krzywy Jasio" - barczysty, niewysoki, ma jedną nogę krótszą
- Mirek Papoń, ps. “Papa” - były student z AWF-u, niezbyt wysoki, szczupły blondyn
- Adela Lądowa - ciotka Czermienia, uczciwa kobieta, co czasem handluje wódka
- Maria Pawlak - dawna flama Czermienia, drobna dziewczyna, matka dorodnego malca
- Anka Sakowska - ruda zdzira, nie ma jeszcze siedemnastu lat, a tłumy chłopów przepuszcza przez łóżko
- Franek Cichosz - rżnie się u niego w pokera, 50-latek o pokaźnej tuszy
- Paponiowa - matka Mirka, niezbyt wysoka, drobna blondynka, dobrze już po pięćdziesiątce
- Zdanowski - barczysty, niespełna trzydziestoletni, choć mocno już łysiejący
- Elka Bocianówna - z Dziekanowa, przyjaciółka Paponia
- Bocian senior - wysoki, nieco już łysiejący mężczyzna w wytartych spodniach i kraciastej koszuli, badylarz
- Monika Zatorska - dziewczyna Paponia, wysoka, postawna blondynka o regularnych, choć dość pospolitych rysach twarzy
- Jacek Rupućko - ofiara wypadku samochodowego
Nocny dyżur w sierpniową noc. Okradziono sklep z materiałami na Krasińskiego (bo prywaciarze wszystko łykną), przy Niegolewskiego obok skwerku jordanowskiego biją się chuligani, co zgłaszają zatroskani spacerowicze z psami. Ekipa radiowozu na miejscu, tuż przy melinie niejakiego Królewicza, znajduje zwłoki jednego z uczestników baletów. Rozpoczyna się mozolne poszukiwanie wszystkich uczestników wesołej zabawy. Rozwiązanie jest przewidywalne - Jnyravxn mnzbeqbjnł fcnprebjvpm m cfrz, bojvavnwąp tb b śzvreć flan j jlcnqxh. Sprawy włamania do sklepu z materiałami nikt nie wyjaśnia.
Się pije: herbatę “darjeeling".
Się pali: extra mocne.
Się zarabia: niezłą forsę na końcówkach do długopisów.
Inne z tego cyklu, inne tego autora.
Napisane przez Zuzanka w dniu środa czerwiec 23, 2021
Link bezpośredni -
Tag:
prl
- 0 komentarzy
- Skomentuj