Zadałam sąsiadom
... którzy niedawno dorobili się przychówku, najważniejsze pytanie. I dzięki temu mamy już wybrany szpital - będziemy młode sprowadzać na świat w Raszei. Mają wifi.
Ta ruda metalówa, co ma bloga o gotowaniu
... którzy niedawno dorobili się przychówku, najważniejsze pytanie. I dzięki temu mamy już wybrany szpital - będziemy młode sprowadzać na świat w Raszei. Mają wifi.
Aardmanowi filmy zdecydowanie lepiej wychodzą w krótkim metrażu niż w długim (z chlubnym wyjątkiem "Uciekających kurczaków") i są znacznie zabawniejsze. Wallace i Gromit mają piekarenkę, w której w sposób błyskotliwie zautomatyzowany wypiekają chleb. Kiedy ginie kolejny piekarz, Gromit zaczyna podejrzewać, że przyjacielska pulchna fanka piekarzy wcale nie ma dobrych zamiarów. Pościgi, bomby, ciasto, aluzje do znanych ikon popkultury ("Obcy" :>) i sporo zabaw słownych, niestety zapewne te ostatnie zaginą marnie podczas tłumaczenia ("cereal killer", "your bun is as good as toasted" czy "very well done").
Aardmanowi filmy zdecydowanie lepiej wychodzą w krótkim metrażu niż w długim (z chlubnym wyjątkiem "Uciekających kurczaków") i są znacznie zabawniejsze. Wallace i Gromit mają piekarenkę, w której w sposób błyskotliwie zautomatyzowany wypiekają chleb. Kiedy ginie kolejny piekarz, Gromit zaczyna podejrzewać, że przyjacielska pulchna fanka piekarzy wcale nie ma dobrych zamiarów. Pościgi, bomby, ciasto, aluzje do znanych ikon popkultury ("Obcy" :>) i sporo zabaw słownych, niestety zapewne te ostatnie zaginą marnie podczas tłumaczenia ("cereal killer", "your bun is as good as toasted" czy "very well done").
Z całej sylwestrowo-noworocznej pulpy wybrałam sobie Hancocka i mnie się bardzo (i już zupełnie abstrahuję, że lubię Willa Smitha). Hancock jest superbohaterem i zdarza mu się uratować kawałek Los Angeles, ale nawet jak ratuje, to amerykański naród nie jest zadowolony. A to akurat Hancock jest pijany, a to przy okazji ratowania rozwala trochę samochodów i domów (nie wspominając o nawierzchni), a to zachowuje się w sposób ogólnie uznawany za obelżywy, co nie przysparza mu wielu zwolenników. Kiedy ratuje pewnego przemiłego (to chyba jest film dla dzieci) przedstawiciela zawodu PR, ten proponuje mu pomoc w ratowaniu nadwyrężonego image'u. Bardzo pouczające są sceny, w których nikt nie wierzy, że Hancock może wsadzić głowę jednego więźnia w tyłek drugiego. Bardzo duży LOL-factor, ale przy tym film familijny.
Z całej sylwestrowo-noworocznej pulpy wybrałam sobie Hancocka i mnie się bardzo (i już zupełnie abstrahuję, że lubię Willa Smitha). Hancock jest superbohaterem i zdarza mu się uratować kawałek Los Angeles, ale nawet jak ratuje, to amerykański naród nie jest zadowolony. A to akurat Hancock jest pijany, a to przy okazji ratowania rozwala trochę samochodów i domów (nie wspominając o nawierzchni), a to zachowuje się w sposób ogólnie uznawany za obelżywy, co nie przysparza mu wielu zwolenników. Kiedy ratuje pewnego przemiłego (to chyba jest film dla dzieci) przedstawiciela zawodu PR, ten proponuje mu pomoc w ratowaniu nadwyrężonego image'u. Bardzo pouczające są sceny, w których nikt nie wierzy, że Hancock może wsadzić głowę jednego więźnia w tyłek drugiego. Bardzo duży LOL-factor, ale przy tym film familijny.
W lokalnym radiu jest (chyba) realizator o przedźwięcznych personaliach Jędrzej Mosiężny, co nieustająco nas zachwyca. Ńiebawem staniemy przed koniecznością wymyślenia imienia, więc zaczęliśmy się przygotowywać. Łatwiej z męskimi - możemy dać piękne piastowskie mocne imiona jak Spycigniew bądź Grzmichuj. Z żeńskimi trudniej, ale wymyśliłam ładnie zdrabnialne Latryna (dla przyjaciół Lacia).
W lokalnym radiu jest (chyba) realizator o przedźwięcznych personaliach Jędrzej Mosiężny, co nieustająco nas zachwyca. Ńiebawem staniemy przed koniecznością wymyślenia imienia, więc zaczęliśmy się przygotowywać. Łatwiej z męskimi - możemy dać piękne piastowskie mocne imiona jak Spycigniew bądź Grzmichuj. Z żeńskimi trudniej, ale wymyśliłam ładnie zdrabnialne Latryna (dla przyjaciół Lacia).
Lubię swoje plastikowe, szczelne okna, przez które nie wieje (a koty śpią na parapecie i mają ciepłe uszki). Ale czasem żal, że mróz nie maluje na nich czegoś ładnego. Maluje za to w samochodzie.
Lubię swoje plastikowe, szczelne okna, przez które nie wieje (a koty śpią na parapecie i mają ciepłe uszki). Ale czasem żal, że mróz nie maluje na nich czegoś ładnego. Maluje za to w samochodzie.
Trochę rozczar. Dwa pierwsze tomy zapamiętałam jako odkrywcze, mroczne, brutalne i ciekawe, ten jest takim sobie kryminałem, powleczonym warstewką przewodnika po Rzymie. Nie pomaga, że narratorem jest 16-letni kot Francis, który świat postrzega z kociej perspektywy. Kocia perspektywa była odkrywcza w pierwszym tomie, teraz niewiele wnosi. Francis leci na gapę samolotem do Rzymu i od razu trafia na brutalnie okaleczone kocie zwłoki, którym ktoś wyciął aparat słuchu. Kot-homoseksualista, seksowna kocica, z którą kot uprawia wyrafinowany koci romans w okolicach Forum Romanum, tajemnicze stowarzyszenie, zbierające koty i dobry papież, udzielający dzielnemu kociemu detektywowi błogosławieństwa.
#53