W zasadzie to miałam się nie przyznawać, że takie filmy oglądam, ale w zasadzie to dość ciekawy obiekt do obserwacji socjologicznych. Stereotypowi amerykanie w zasadzie składają się z samych fiksakcji. Na punkcie seksu - czy u nas w szkołach też jest taka presja na to, kto już zaliczył, a kto nie, a bycie dziewicą płci dowolnej to powód do obciachu? Pewnie jestem stara baba, ale ze swoich licealnych czasów niewiele pamiętam, może dlatego, że jednak życie osobiste się miało poza szkołą, a nie w klasie. Na pukcie kupy - no jak rany, wszystko związane z wydalaniem to jednak obciach i lepiej robić to w zaciszu toalety, a nie np. w suszarce na pranie w domu dziewczyny. Na punkcie nagości - niewątpliwie scenarzyści musieli się napracować, żeby pokazać jedynie same biusty, bo pokazanie chociaż kawałka narząda to skandal (wspominałam, że w jednym z odcinków "The Office" pokazali Kamasutrę, w której obrazki były zamazane?).
Jednocześnie, jak oglądam te filmy, to mam żal. Że nie miałam prawdziwego życia kampusowego. Życie w akademiku było barwne, ale mimo wszystko dość przaśne. Nie było hucznych imprez, na których można było iść zwiedzić pięterko z lokalnym bawidamkiem. Mam teraz traumę i będę musiała iść na terapię, bo już mi oko lata.
Napisane przez Zuzanka w dniu wtorek grudzień 26, 2006
Link bezpośredni -
- 0 komentarzy
- Skomentuj
Czemu lubię? Temu. Co ciekawe, dopiero na nowym monitorze widzę, że kolory są przekłamane - spodnie są ceglastoczerwone, nie karminowe.

Napisane przez Zuzanka w dniu niedziela grudzień 24, 2006
Link bezpośredni -
Kategoria:
Fotografia+ -
- 4 komentarze
- Skomentuj
Czemu lubię? Temu. Co ciekawe, dopiero na nowym monitorze widzę, że kolory są przekłamane - spodnie są ceglastoczerwone, nie karminowe.

Napisane przez Zuzanka w dniu niedziela grudzień 24, 2006
Link bezpośredni -
- 0 komentarzy
- Skomentuj
Jest jeden aspekt szeroko pojętych świąt, którego nienawidzę. I bynajmniej nie jest to sprzątanie, tylko pakowanie prezentów. Co roku obiecuję sobie, że zmasteruję skill wkładania niekształtnych paczek w eleganckie, doskonale przycięte opakowania. W tym roku napadła na mnie taśma klejąca, czerwony papier z IKEI nie da się przyciąć ani zdemontować nożem, w efekcie czego brzegi papieru są w gustowne farfocelki. Jedynie jakikolwiek honor paczkowania ratują śliczne IKEOwe półprzezroczyste wstążeczki z usztywnianym brzegiem, bo nawet z pomocą moich maślanych rąk da się z nimi zrobić coś adekwatnego.
Z innych osiągnięć - co, ja nie pójdę w Wigilię po sąsiadach pożyczać proszku do pieczenia? No to poszłam. Za drugim razem znalazłam ofiarę. Liczba osób wyciagniętych spod prysznica: 1. Po prawdzie to trochę się boję teraz otwierać piekarnik, bo metodyka pieczenia ciasta o dźwięcznej nazwie Fanouropita jest nieco nietrywialna (mam nadzieję, że nie będzie - zgodnie z nazwą - przypominało pity) i nie wiem, czy to, co się w piekarniku zaległo jest na pewno jadalne. Łatwiej piec ziemniaki.
Przesadziłam z cukrem, ale jest jadalne i dość piernikowe (przesadziłam chyba też z przyprawami, ale TŻ zjadł i żyje).
Napisane przez Zuzanka w dniu niedziela grudzień 24, 2006
Link bezpośredni -
Kategoria:
Różne -
- 5 komentarzy
- Skomentuj
Jest jeden aspekt szeroko pojętych świąt, którego nienawidzę. I bynajmniej nie jest to sprzątanie, tylko pakowanie prezentów. Co roku obiecuję sobie, że zmasteruję skill wkładania niekształtnych paczek w eleganckie, doskonale przycięte opakowania. W tym roku napadła na mnie taśma klejąca, czerwony papier z IKEI nie da się przyciąć ani zdemontować nożem, w efekcie czego brzegi papieru są w gustowne farfocelki. Jedynie jakikolwiek honor paczkowania ratują śliczne IKEOwe półprzezroczyste wstążeczki z usztywnianym brzegiem, bo nawet z pomocą moich maślanych rąk da się z nimi zrobić coś adekwatnego.
Z innych osiągnięć - co, ja nie pójdę w Wigilię po sąsiadach pożyczać proszku do pieczenia? No to poszłam. Za drugim razem znalazłam ofiarę. Liczba osób wyciagniętych spod prysznica: 1. Po prawdzie to trochę się boję teraz otwierać piekarnik, bo metodyka pieczenia ciasta o dźwięcznej nazwie Fanouropita jest nieco nietrywialna (mam nadzieję, że nie będzie - zgodnie z nazwą - przypominało pity) i nie wiem, czy to, co się w piekarniku zaległo jest na pewno jadalne. Łatwiej piec ziemniaki.
Przesadziłam z cukrem, ale jest jadalne i dość piernikowe (przesadziłam chyba też z przyprawami, ale TŻ zjadł i żyje).
Napisane przez Zuzanka w dniu niedziela grudzień 24, 2006
Link bezpośredni -
- 0 komentarzy
- Skomentuj
W MM znalazłam DVD box z siedmioma filmami z serii "Lody na patyku".
Nie, nie chcę w prezencie ;-)
Napisane przez Zuzanka w dniu czwartek grudzień 21, 2006
Link bezpośredni -
Kategorie:
Śmieszne, Przydasie -
- 0 komentarzy
- Skomentuj
W MM znalazłam DVD box z siedmioma filmami z serii "Lody na patyku".
Nie, nie chcę w prezencie ;-)
Napisane przez Zuzanka w dniu czwartek grudzień 21, 2006
Link bezpośredni -
- 0 komentarzy
- Skomentuj
Tym razem postaram się nie używać tego słowa na f. I obiecuję, że na razie wrócę do bardziej mainstreamowej literatury (ale to tylko dlatego, że mi się Keyes skończyła). Bardzo miła książką. Jak zwykle o związkach. Trójka znajomych z małego miasteczka, szczupła i zasadnicza Katherine, tłustawa i zakompleksiona Tara i gej Finlan mieszka sobie od 10 lat w Londynie. Piją co jakiś czas razem i mają życie prywatne. I wszystko jakoś się toczy do momentu, kiedy Finlan ląduje w szpitalu w dość ciężkim stanie. I nagle wszystkim przychodzi do głowy, co by mogli zrobić, jeśli mają przed sobą kilka miesięcy życia.
Oczywiście mnóstwo świetnych tekstów i przemyśleń o stosunkach damsko-męskich. Przez książkę przewija się istny sukinsynek, rudy seks-symbol Lorcan, niby aktor, a prywatnie lodołamacz serc. Niesamowicie mnie bawią wszelkie historie opowiadane fężczyznom przez fężczyzn, jakie to są "100% sposoby na podryw", "gwarantowane teksty, na które poleci każda lasia". Normalnie, jakbym czytała Cosmo dla panów (są takie czasopisma? W sensie nie panny na rozkładówce, tylko tips&tricks).
Co jest też fajne - wielowątkowość. Jak w paru filmach ostatnio (m.in. w nadmiernie obsypanym Oskarami Crashu) czy w paru książkach kiedyś (m.in. w genialnym "Wieczorze przy Oak Lane") kilka historii się przeplata, żeby na końcu połączyć w jedną. Ciekawe też są wątki o powielaniu błędów swoich rodziców - wiązanie się z toksycznym partnerem, takim jak ojciec czy zaciążenie z przypadkowym facetem jak 20 lat wcześniej matka.
Inne tej autorki tu.
#82 (a zaczęłam liczyć w marcu, więc!)
Napisane przez Zuzanka w dniu niedziela grudzień 17, 2006
Link bezpośredni -
Kategoria:
Czytam -
Tagi:
panie, beletrystyka, 2006
- 4 komentarze
- Skomentuj
Tym razem postaram się nie używać tego słowa na f. I obiecuję, że na razie wrócę do bardziej mainstreamowej literatury (ale to tylko dlatego, że mi się Keyes skończyła). Bardzo miła książką. Jak zwykle o związkach. Trójka znajomych z małego miasteczka, szczupła i zasadnicza Katherine, tłustawa i zakompleksiona Tara i gej Finlan mieszka sobie od 10 lat w Londynie. Piją co jakiś czas razem i mają życie prywatne. I wszystko jakoś się toczy do momentu, kiedy Finlan ląduje w szpitalu w dość ciężkim stanie. I nagle wszystkim przychodzi do głowy, co by mogli zrobić, jeśli mają przed sobą kilka miesięcy życia.
Oczywiście mnóstwo świetnych tekstów i przemyśleń o stosunkach damsko-męskich. Przez książkę przewija się istny sukinsynek, rudy seks-symbol Lorcan, niby aktor, a prywatnie lodołamacz serc. Niesamowicie mnie bawią wszelkie historie opowiadane fężczyznom przez fężczyzn, jakie to są "100% sposoby na podryw", "gwarantowane teksty, na które poleci każda lasia". Normalnie, jakbym czytała Cosmo dla panów (są takie czasopisma? W sensie nie panny na rozkładówce, tylko tips&tricks).
Co jest też fajne - wielowątkowość. Jak w paru filmach ostatnio (m.in. w nadmiernie obsypanym Oskarami Crashu) czy w paru książkach kiedyś (m.in. w genialnym "Wieczorze przy Oak Lane") kilka historii się przeplata, żeby na końcu połączyć w jedną. Ciekawe też są wątki o powielaniu błędów swoich rodziców - wiązanie się z toksycznym partnerem, takim jak ojciec czy zaciążenie z przypadkowym facetem jak 20 lat wcześniej matka.
Inne tej autorki tu.
#82 (a zaczęłam liczyć w marcu, więc!)
Napisane przez Zuzanka w dniu niedziela grudzień 17, 2006
Link bezpośredni -
- 0 komentarzy
- Skomentuj
Pozbierane:
- it's probably one of these 8-foot carp - to pewnie jeden z tych ośmionogich karpi
- we have blood match - mamy szachownicę krwi [Prison Break]
- we've got a homicide - mamy tutaj pedalskie zabójstwo
- [na widok panny w lateksie] You are so gay - Ale się rządzisz [J&SBSB]
- [panna wali faceta pięścią tam, gdzie nie powinna] consider it as a foreplay - rozważ to jako miłosną gierkę [American Pie V]
Napisane przez Zuzanka w dniu niedziela grudzień 17, 2006
Link bezpośredni -
Kategoria:
Śmieszne -
- 1 komentarz
- Skomentuj