Kategoria:
czytam
Znęcona faktem, że ostatni tom trylogii pojawił się na liście powieści z zaskakującą fabułą, przejechałam przez cały cykl. Żeby nie trzymać Was w niepewności, fabuła bynajmniej nie jest zaskakująca, chyba że zaskakujące jest, że w XIX i XX wieku w Chile ludzie bardzo ukrywali fakt płodzenia nieślubnych dzieci. Gatunkowo cyklowi bardzo blisko do tetralogii Ferrante, to wielopokoleniowa saga rodziny Sommersów i De Valle, którzy od 1840 krążyli między Chile a San Francisco. Świetnie się całość czytało, mimo pojawiających się ciężkich tematów (przemoc, gwałt, tortury, stręczenie dzieci, wojna i krwawa rewolucja w Chile), nawet realizm magiczny nie bardzo przeszkadzał, bo ograniczył się do snów jednej z bohaterek i umiejętności grania na zamkniętym pianinie.
Tytułowa "Córka fortuny" to Eliza, adoptowana przez rodzeństwo Sommersów - starą pannę Rose i dwóch braci - bankiera i kapitana statku. 16-letnia Eliza zakochuje się w biednym Joaquinie, zachodzi w ciążę, a kiedy ukochany rusza do Kalifornii, żeby zdobyć bogactwo w kopalni złota, dziewczyna decyduje się na wyjazd za nim. Za pomocą chińskiego kucharza, Tao Chi'ena, porwanego z Hong Kongu przez jej wuja, trafia do San Francisco, o mało nie umierając podczas podróży z powodu poronienia. W przebraniu męskim pomaga Tao, który w zasadzie jest lekarzem, a nie kucharzem, i angażuje się w ratowanie dziecięcych chińskich prostytutek, a kiedy odzyskuje siły, rusza na poszukiwania z podróżnym burdelem. W pewnym momencie odkrywa jednak, że nie tęskni za młodzieńczą miłością, a za Tao.
W "Portrecie w sepii" narratorką jest Aurora, wnuczka Elizy i Tao. Jej matka, Lynn, umarła przy porodzie, a ojciec - syn znanej z poprzedniego tomu Pauliny de Valle - wyparł się dziecka, a honor dziewczyny uratował jego kuzyn, Severo, żeniąc się z Lynn. W rozpaczy po śmierci żony pojechał na wojnę (na której stracił nogę), więc do śmierci Tao zajmowali się nią dziadkowie ze strony matki. W dramatycznych okolicznościach przerażone dziecko trafia do babki ze strony ojca, która mimo decyzji, że nie będzie się angażować, traktuje małą jak córkę. Wracają do Chile, gdzie zamieszkują opodal Severo i jego żony Nivei, feministki, której 15 (piętnaście!) ciąż nie przeszkadza w głoszeniu rewolucyjnych tez, że kobiety mają rozum i powinny mieć takie same prawa jak mężczyźni. Aurora zostaje fotografem (bardzo ładnie opisany jest proces jej rozwoju twórczego), po czym wychodzi za mąż za Diega, który niespecjalnie ją kocha. Przemycana w trakcie narracji aluzja o tajemnym związku i nieokreślonym statusie małżeńskim Aurory wyjaśnia się na końcu książki, podobnie jak tajemnica śmierci jej dziadka.
"Dom duchów", najbardziej znana część cyklu (za sprawą ekranizacji), to historia Clary (Meryl Streep), jasnowidzącej córki Severo i Nivei de Valle. Po nagłej śmierci jej starszej siostry Rose, najpiękniejszej, Clara przestaje mówić na kilka lat. Kiedy wreszcie się odzywa, informuje rodzinę, że ożeni się z Estebanem Truebą (Jeremy Irons), narzeczonym zmarłej siostry. Rodzi mu trójkę dzieci - córkę Blankę i bliźniaki, Jaime i Nicolasa. Esteban kocha żonę nad życie (choć wcześniej znany był na swojej hacjendzie z burzliwego temperamentu, czytaj: rzucania się na wieśniaczki i gwałcenia ich), ale eteryczna Clara nie odwzajemnia uczucia wystarczająco, a dodatkowo siostra Estebana, stara panna Ferula (Glenn Close) uwielbia swoją szwagierkę, co w pewnym momencie prowadzi do tego, że Esteban wyrzuca siostrę z domu, a żonie wybija zęby(!); Clara do końca życia już się do niego nie odzywa. Blanka (Winona Ryder) zakochuje się w wieśniaku z hancjendy Estebana, Pedrze Trzecim Garcii (Antonio Banderas), który głosi socjalistyczne hasła. Esteban, prawicowy senator, nienawidzi chłopaka, kiedy więc dowiaduje się, że Blanka jest w ciąży, rzuca się na Pedra z siekierą i obcina mu trzy palce (co nieco utrudnia młodzieńcowi karierę gitarzysty). Dziecko Blanki, Alba, staje się ukochaną wnuczką dziadka-furiata; niestety oboje dopada rewolucja. Esteban traci jednego z synów, Jaimego (Nicolas wcześniej przynosił mu tylko wstyd), a Alba trafia do więzienia, gdzie jest torturowana przez Estebana Garcię, owoc gwałtu, jakiego dziadek dokonał na jednej z wieśniaczek.
Książka jest opowiadana przez dwie osoby - Albę, która oczekując na narodzenie córki, spisuje na podstawie pamiętników babki Clary historię rodu i Estebana, wspominającego wszystkie złe rzeczy, które w życiu zrobił.
#57-59
Napisane przez Zuzanka w dniu środa sierpień 15, 2018
Link bezpośredni -
Kategoria:
Czytam -
- 0 komentarzy
- Skomentuj
Oparta na faktach powieść, opisująca wyścig naukowców i szpiegów w celu rozpracowania radzieckiego szyfru dyplomatycznego. Na zamku Czocha, w tajnej kryjówce wywiadu, Niemcy konstruują maszynę deszyfrującą, ale mimo wysiłków ekipy ciągle nie działa prawidłowo. Oficer Jorg, który okazuje się być szpiegiem, należącym do supertajnej międzynarodowej organizacji z siedzibą w Paryżu, przypadkiem trafia na rozwiązanie (co jest o tyle zabawne, że udaje się rozszyfrować depesze tylko z powodu lenistwa Rosjan, którzy z braku wystarczającej ilości kart szyfrowych, używali ponownie już wykorzystanych). Po aresztowaniu łączniczki Jorga do zamku udaje się polsko-amerykańska ekspedycja, żeby przywrócić łączność. Pobocznie plączą się wątki amerykańskich naukowców, którzy dla idei donosili Związkowi Radzieckiemu o przełomowych wynalazkach, zwłaszcza związanych z rozszczepieniem atomu.
Nie czepiając się logiki (kwestie związane z kryptografią są solidnie przeanalizowane), wadą dla mnie jest pozostawienie wielu niedokończonych wątków, może w celu kontynuacji. Niestety, autor zostawia czytelnika w pół słowa, zaznaczając, że nie napisał o losach Jorga i Anny-Marii czy o tym, po co Compaigne pojechał do Paryża.
Narratorem w audiobooku jest sam autor, słuchając miałam wrażenie, że to odcinek "Sensacji XX wieku".
#56/#10
Napisane przez Zuzanka w dniu piątek sierpień 3, 2018
Link bezpośredni -
Kategoria:
Czytam -
- 0 komentarzy
- Skomentuj
Barbarella kazała mi oglądać serial na HBO, ale nie wspomniała, że są dostępne raptem trzy odcinki, a na finał poczekam do końca wakacji. Więc, volens nolens, żeby nie ogryzać pazurów, sięgnęłam po książkę.
Camille Preaker wraca do rodzinnego miasteczka Wind Gap po ponad 8 latach nieobecności, żeby zrobić reportaż o nastolatkach - jednej zamordowanej, drugiej zaginionej. Jej szef, redaktor naczelny gazety, uważa, że dzięki znajomości lokalnego kolorytu będzie w stanie napisać świetny artykuł, osobisty i intymny, Camille jest jednak niechętna, bo nie bez powodu wyjechała z Wind Gap. Pierwszy kontakt z matką błyskawicznie pokazuje, jak bardzo toksyczna była ich relacja i skąd morze alkoholu, w którym Camille topi swoje problemy (oraz - co w serialu wychodzi wcześniej niż w książce - czemu nosi spodnie i długie rękawy); potem jest coraz więcej złych wspomnień i bólu. Nie tylko z matką Camille nieustająco się boryka - lokalny szeryf odmawia współpracy, pozostaje jej rozmowa ze spotkanymi ludźmi i szukanie okazji, żeby trafić na coś cennego do reportażu. Absurdalnie, wspomagają ją ludzie napływowi - detektyw z Kansas, któremu również doskwiera ograniczony punkt widzenia lokalnej policji i brat jednej z zamordowanych dziewcząt (bo zaginiona niebawem po przyjeździe Camille do miasta zostaje odnaleziona martwa), posądzany przez wiele osób o bycie mordercą.
Można kwestionować niektóre rozwiązania fabularne, użyte przez autorkę (np. pmrzh nxheng Pnzvyyr mbfgnwr bcvrxhaxą cemlebqavrw fvbfgel, fxbeb gn zn bwpn), do tego dość szybko wiadomo, gdzie powinno się szukać zbrodniarza mimo mylących tropów, ale cała historia wraz ze szczegółowo odmalowanym małym miasteczkiem, z ludźmi uwikłanymi w sieć wzajemnych zależności, działającymi w dwóch strefach - oficjalnej i ukrytej, czy wreszcie sama rodziną Camille - toksyczna matka, zdominowany, obojętny na wszystko ojczym i dwubiegunowa przyrodnia siostra (w domu laleczka matki, poza domem nie stroniąca od alkoholu i narkotyków królowa szkoły) - nie pozwala się oderwać do ostatniego rozdziału.
Serial dodatkowo do treści dokłada obrazy - ostre spojrzenie Camille, przeplatane flashbackami, które powoli wprowadzają w tajemnice przeszłości, przemyślaną scenografię, często zawierającą słowa wycięte czymś ostrym (patrz tytuł) w różnych znaczących miejscach. Obrazy i muzykę, której Camille słucha z rozbitego telefonu (też przyciągniętego z traumatycznej przeszłości), między innymi dość niespotykane w serialach piosenki Led Zeppelin.
Inne tej autorki tutaj.
#55
Napisane przez Zuzanka w dniu czwartek sierpień 2, 2018
Link bezpośredni -
Kategoria:
Czytam -
- 0 komentarzy
- Skomentuj
Komisarz otrzymuje dziwny anonim, w którym ktoś niewyrobionym pismem opisuje swoje obawy w związku ze zbrodnią, która prawdopodobnie nastąpi. Maigret wchodzi do gry, odpowiada na list ogłoszeniem w prasie, a w międzyczasie analizuje kopertę i papier, na tyle nietypowy, że przez manufakturę papierniczą szybko dociera do domu sławnego prawnika Parendona, specjalizującego się w prawie morskim. Prawnik wydaje się bardziej zmartwiony niż zdziwiony listem, chociaż nie dzieli się z Maigretem żadnym przeczuciem, za to z zachwytem opisuje swoje badania nad prawnym ujęciem niepoczytalności. W każdym razie wpuszcza policjanta do domu, pozwala na rozmowę ze wszystkimi domownikami i wyraża zgodę na obecność policyjnej ochrony. Kolejny list, jeszcze bardziej paniczny, ostrzega komisarza, że przez podjęte kroki sytuacja się zaostrzy. I rzeczywiście - mimo policyjnej ochrony zostaje znalezione ciało. Tytułowa rozterka dotyczy przemyśleń Maigreta, który zastanawia się, czy gdyby nie podjął żadnej akcji w związku z anonimem - nie trafił do mieszkania prawnika, nie rozmawiał z kilkoma osobami - tylko poczekał, może zbrodnia by nie nastąpiła albo mógłby jej zapobiec.
Ponieważ jest wiosna, komisarz świętuje rozpoczęcie sezonu obiadem i kieliszkiem pastisu w ulubionej knajpce Dauphine (raz kłamiąc żonie, że zatrzymało go coś w pracy, drugi raz zabierając ze sobą współpracownika). Żonę z kolei zabiera do Dzielnicy Łacińskiej, specjalizującej się we frutti di mare, gdzie komisarz zamówił prawie wszystkie gatunki włącznie z jeżowcami. W domu żona przygotowuje smażoną barwenę, do której piją białe wino, na życzenie też smaży płastugę w przyrumienionym masełku (czy robię się głodna? ależ). Śledztwo prowadzi go na ulicę de Miromesnil, gdzie w znanej zabytkowej knajpce dostaje soczystą i chrupiącą kiszkę [wieprzową] i nie zalatujące przypalonym tłuszczem frytki, a przy innej okazji rumową babkę tonącą w kremie Chantilly. Opodal, w miłym barku na rogu Avenue Marigny i du Cirque popija piwo. W domu prawnika jest częstowany 40-letnim armaniakiem, po odkryciu zbrodni przestaje się krępować - kieliszek koniaku, potem kolejny, pół butelki 6-letniego Saint-Emilion, którego jednak policjant nie poważa, woli zwykłe czerwone, które chętnie osusza z załamanym lokajem.
Inne tego autora, inne z tej serii.
#54
Napisane przez Zuzanka w dniu poniedziałek lipiec 30, 2018
Link bezpośredni -
Kategoria:
Czytam -
- 0 komentarzy
- Skomentuj
Stanisław Goszczurny - Sylwestrowa noc #17
Lista osób:
- Zofia Soja - zaginiona, lubi się zabawić, ale niekoniecznie z mężem
- Adam Soja - niezbyt stroskany mąż, lubi wypić z każdym
- Marta Zawada - koleżanka Zofii, stateczniejsza mężatka
- major Wyzga - prowadzi śledztwo
- kapital Kowal - jak wyżej
- Sierżant Sitek - ma nastroszone brwi, ale pogodną twarz
- Matysik - dozorca w Domu Kultury, czasem wykidajło
- kapitan Kazimierz Mazur - komendant z Nowego Portu, kolega Kowala
- Ian Bergsen - Szwed, marynarz z Ingeborgi, lubi polskie dziewczęta
- Elżbieta Fryc - koleżanka Sojowej, pielęgniarka
- Aniela Kraś - sprzątaczka na dworcu, znalazła torebkę zaginionej
- Antoni Kawka - dozorca z cukrowni, nie odmawia, jak ktoś przynosi alkohol
- Józefa Kawkowa - mąż pijak, syn siedzi w więzieniu, takie życie
10 stycznia. Na komisariat w trójmiejskim Nowym Porcie zgłasza się obywatel Soja i z zaniepokojeniem informuje, że zaginęła mu w Sylwestra małżonka, Zofia (również Soja). Wyszli z potańcówki pokłóceni, on przysnął na stacji, a jak się obudził, to jej już nie było. Major Wyzga i kapitan Kowal rozpoczynają poszukiwania - odpytują wspólnych znajomych pary, szukają marynarza, z którym Zofia tańczyła, ale co ciekawe, nie sprawdzają w miejscu pracy zaginionej, czy nie ma od niej żadnej wiadomości. Mimo mocno ograniczonych możliwości (nie ma kamer, telefonów komórkowych czy śladów płatności) udaje im się wyśledzić, co naprawdę zdarzyło się 10 dni wcześniej. Przestępca, któremu rzucono w twarz fakty, opuszcza głowę i się przyznaje.
Się pali: giewonty.
Się nosi w torebce: pantofle (na zmianę), szalik, chusteczkę, kosmetyczkę, gumkę od weka i dowód osobisty.
Adam Hauert - Dlaczego pan zabił moją mamę? #19
Lista osób:
- kapitan Zbigniew Bolski - taki polski James Bond, tylko lepszy
- kapitan Syk - humorzasty jak baba
- Barbara Kułacka (24) - aktorka z Łodzi, raczej wulgarna
- Blanka - nieudana podrywka Bolskiego, pojawia się anegdotycznie
- Dorotka Kostrzewska - szuka mamy
- Joanna Kostrzewska (29) - aktorka, rozwiedziona i zaginiona
- sierżant Ryszard Wronik - ekspert od załatwiania spraw, ma instynkt
- Henryk Jakubiak - zalewa robaka przy barze, dawna miłość Kostrzewskiej
- Tino Ferretti (38) - żonaty Włoch, aktualna miłość Kostrzewskiej
- Alfred Tobrucki - alter ego Bolskiego
- pani Ferretti - rasowa Włoszka
Zwykle nie mam problemu z wywęszeniem propagandy w peerelowskich kryminałkach, ale w przypadku tego tomiku zdecydowanie węszę ewidentną szyderę. Śledztwo w sprawie utopionej (a wcześniej otrutej) kobiety oraz pisanych dziecięcą ręką anonimów, przeplatane jest dygresjami o dawnych sprawach kapitana Bolskiego, który dzięki błyskotliwej inteligencji, znajomości życia wyższych sfer, urokowi osobistemu[1] oraz wykształceniu prawniczemu (przed wstąpieniem do milicji był prawnikiem) rozwiązał, na przykład kradzieży ryb w transporcie czy skrywanej ciąży u psów.
Kapitan Bolski był dandysem: “elegancki, zawsze ogolony; major podejrzewał go o używanie wyłącznie angielskich perfum; Bolski zresztą sam bardzo się sobie podobał. Opowiadano o nim w komendzie, że kiedy dostał nagle, nie wiadomo dlaczego, kostropatej wysypki - przestał nawet pić w trosce o urodę. Na szczęście okazało się, że to nie od jarzębiaku, w związku z czym mógł dalej pić bez przeszkód, co zresztą wcale mu nie przeszkadzało w doskonałym wywiązywaniu się z obowiązków służbowych”. Jego współpracownik, plutonowy Wronik, to z kolei odpowiednik Sancho Pansy - doskonały kierowca, bokser, często w pracy pomagał mu prawy sierpowy. I ten duet dostał do rozpracowania tzw. delikatną sprawę - ktoś rozesłał do kilku większych hoteli w polskich miastach (w tym do poznańskiego Merkurego) anonim z tytułową treścią.
Bolski zaczął od analizy gości hotelowych z hotelu w Warszawie, wykluczając np. aktora skazanego za bigamię, bo ten raczej się ponownie ożeni niż kobietę zamorduje. Potem odwiedził Poznań, gdzie koperta od anonimu skierowała go do Szczecina, gdzie rozpoczął wędrówkę od szkoły do szkoły, pokazując list nauczycielom i już trzeciego dnia znalazł autorkę listu. Połączenie jej matki z jednym z egzotycznych gości warszawskiego hotelu nie było trudne, więc obaj panowie w pożyczonym z komendy milicji krążowniku szos rozpoczęli pogoń przez pół Polski za przestępcą.
[1]
Korzystając ze swego znakomitego wyglądu, rozkochał kiedyś młodą dziewczynę, przy pomocy której usiłowano wywieźć z Polski większą ilość bezcennej, starej biżuterii. Dziewczyna doszła do wniosku, że lepsze parę dni miłości w kraju niż nie wiadomo jakie losy za granicą. (...) Bolski zresztą od pierwszej chwili oświadczył dziewczynie, że jest oficerem MO.
Na podstawie książki nakręcono jeden z odcinków “07 zgłoś się”.
Inne z tego cyklu tutaj.
#53
Napisane przez Zuzanka w dniu niedziela lipiec 29, 2018
Link bezpośredni -
Kategoria:
Czytam -
- 0 komentarzy
- Skomentuj
1943, Węgry. 14-letnia Gina zostaje w zasadzie z dnia na dzień wysłana przez ukochanego ojca do przyklasztornego internatu w małym mieście. Jest tym faktem oburzona, bo decyzja została podjęta poza jej plecami, a ona byłaby absolutnie szczęśliwa, mogąc utrzymać aktualny tryb życia - ukochaną francuską guwernantkę, wesołą szkołę w okolicy domu i przyjęcia u ciotki, na których pojawia się jej adorator, porucznik Femi. Dodatkowo nie rozumie, czemu ojciec, z którym do tej pory dogadywała się doskonale, odmawia wyjaśnień, chociaż widać, że nie podjął tej decyzji z lekkim sercem. Szkoła okazuje się dramatyczna dla przyzwyczajonej do wygód, ładnych ubrań i flirtu dziewczyny - zakaz prywatnych rzeczy, włosy splątane w sztywne warkocze i prawie że więzienny rygor. Gina szybko wywołuje konflikt, który odsuwa ją od reszty klasy; uważa dziewczęta za idiotki, emocjonujące się obserwacją miłości między wychowawcami - śliczną diakonisą Zuzanną i przystojnym Kalmarem, czy bawiące się w infantylne gry, często kosztem mniej błyskotliwych nauczycieli (zwłaszcza nieporadnego Koniga). Irytuje ją zwłaszcza uwielbienie dla posągu młodej dziewczyny w ogrodzie, zwanego Abigel, któremu dziewczęta powierzają swoje tajemnice i proszą o pomoc w dramatycznych dla nich sytuacjach. Nieobecny ojciec, z którym nie może swobodnie porozmawiać i osłabiająca codzienna próba sił z dziewczętami popycha ją do podjęcia próby ucieczki, nieudanej. Przerażony ojciec przyjeżdża i wyjaśnia jej tym razem powody izolacji - szkoła nie jest więzieniem, tylko schronieniem przed wrogami ojca, zaangażowanego w węgierski ruch oporu.
Gina nagle dorasta, rozumiejąc, jak niemądre było jej wcześniejsze zachowanie - konflikt, ignorowanie opiekunów, walka z klasą; jest wojna, w której jej kraj opowiedział się po złej stronie. Zaczyna uważniej obserwować to, co dzieje się w szkole i wokół, odkrywając, że posąg Abigel może i nie jest sam w sobie cudowny, ale służy jako skrzynka kontaktowa, a w mieście działa ruch oporu.
Absurdalnie, nimb kultowości dookoła książki długo mnie odrzucał (również cena starszych wydań na allegro, zanim pojawiło się stosunkowo niedawno nowe). Tym bardziej jestem zaskoczona tym, że to nie romansidełko dla nastolatek, a porządny thriller psychologiczny z prawie że kryminalną tajemnicą.
#52 (chciałam powiedzieć, że już nie czytam, ale z rozpędu przeczytałam kolejne trzy ksiązki)
Napisane przez Zuzanka w dniu sobota lipiec 28, 2018
Link bezpośredni -
Kategoria:
Czytam -
- 2 komentarze
- Skomentuj
Dawid, student ostatniego roku prawa, poznaje na popijawie u kumpla jego młodszą siostrę, Kaśkę. Kaśka ma 15 lat, nie jest w żaden sposób kobieca, nosi zamiast sukienek koszulki metalowych zespołów podebrane bratu, a bardziej niż Dawidem interesuje się konsolą do gier. Dawid, który ma świadomość, że za chwilę skończy studia i nieuchronnie stanie się dorosły (praca, żona, kredyt na mieszkanie, dzieci, siwizna, śmierć), zakochuje się w młodszej od niego o 10 lat dziewczynie, traktując ją jako marzenie o powrocie do świata, w którym nie musiał podejmować decyzji. Jedzie za Kaśką do domu jej matki i proponuje jej ucieczkę w Polskę, na co 15-latka się zgadza, tylko poczekaj, zapakuję konsolę. Zanim dwoje uciekinierów zgarnie literacki analog detektywa Rutkowskiego, okradną staruszkę, będą udawać świadków Jehowy[1], trafią na bandyckich dresiarzy, festiwal muzyki alternatywnej, kręcenie amatorskiego filmu porno czy wreszcie zaprzyjaźnią się z Wiktorem, człowiekiem z dredem (oraz dwa razy zgubią Kaśkę). Historia miłosna, a w zasadzie wielopiętrowa miłosna intryga, dziejąca się w głowie Dawida, jest skontrowana cynicznymi, acz celnym obserwacjami społecznymi.
Książkę poniekąd znałam z egzaltowanych cytatów, często pojawiających się u nastolatek w wieku dowolnym. Nie jest to najlepsza książka Żulczyka, chociaż oczywiście czyta się świetnie, bo język i obserwacja. Trochę doskwierała mi perspektywa rodzica, którego dziecko za kilka lat może zawrócić w głowie komuś starszemu o prawie że pokolenie, nieco za mocno, żeby zachwycić się kiełkującym uczuciem czy potraktować całość jako quasi-groteskę.
[1] No ale serio - przecież nie celowo ją wzięłam z półki! Przypadek!
Inne tego autora tutaj.
#51
Napisane przez Zuzanka w dniu wtorek lipiec 24, 2018
Link bezpośredni -
Kategoria:
Czytam -
- 0 komentarzy
- Skomentuj
W beletryzowanej biografii autorka opisuje koszmar, który w ciągu jednej nocy zmienił jej życie. Tuż po zakończeniu 1. roku studiów, podczas ostatniej nocy w kampusie, Alice została brutalnie zgwałcona i tylko szczęściu zawdzięczała to, że przeżyła (stąd tytuł - poprzednia dziewczyna zgwałcona w tym samym miejscu została zamordowana). Detalicznie opisany gwałt jest lekturą niełatwą dla czytelnika, mimo że nie czuje przerażenia i bólu 19-latki, dla której był to jednocześnie pierwszy kontakt erotyczny. Powrót do akademika, szpital i komisariat to początek wieloletniej drogi, jaką dziewczyna przeszła sama, z niewielkim - bo nikt nie był w stanie czuć tego, co ona - wsparciem otoczenia (i absurdalnie - najmniej ze strony rodziny, dla której najsensowniejszą strategią było udawanie, że nic się nie zmieniło). Spotkanie gwałciciela na ulicy i ciągnący się miesiącami proces, podczas którego musiała wielokrotnie opowiadać i przeżywać na nowo najbardziej intymne i bolesne szczegóły, gdy jej zeznania podważano, a adwokat oskarżonego usiłował znaleźć lukę w jej zeznaniach i ją zastraszyć, wprowadził ją w stan ciągłego napięcia. Każda próba powrotu do normalności utrudniana była przez otoczenie, które "wiedziało" o przeszłości Alice. Szczęśliwego zakończenia - mimo skazania przestępcy - nie ma w dosłownym tego odbiorze: Alice przez cało swoje życie będzie żyć w cieniu jednej nocy, która wszystko zmieniła.
Drastyczna historia złagodzona jest przez ironiczne poczucie humoru autorki, chociaż oczywiście trudno nazwać ją lekką. Czy warto przeczytać - nie wiem, nie jest to lektura łatwa, ale nie aż tak przerażająca jak niektóre reportaże.
Inne tej autorki tutaj.
#50
Napisane przez Zuzanka w dniu sobota lipiec 21, 2018
Link bezpośredni -
Kategoria:
Czytam -
- 0 komentarzy
- Skomentuj
14-letnia Johanna dorasta w robotniczym angielskim mieście, w wielodzietnej rodzinie, którą można określić jako patologiczną - troje starszych dzieci, świeżo urodzone bliźnięta, którymi opiekuje się matka z depresją poporodową i żyjący na krawędzi alkoholizmu bezrobotny ojciec, marzący o karierze muzyka. Żyją z zasiłku, do pewnego momentu hojnie serwowanego przez opiekę społeczną. Johanna, skupiona głównie na odkryciu masturbacji i chęci rozpoczęcia intensywnego życia erotycznego, co jest dość trudne zwłaszcza dla grubej i niezbyt pewnej siebie dziewczyny (branej czasem za matkę rodzeństwa!), decyduje się wyjść ze strefy komfortu i zostać ekscentryczną dziennikarką muzyczną. Wybiera pseudonim - Dolly Wilde, dobiera kostium i zmienia się tak, żeby pasować do swojej wizji siebie. Pisuje kąśliwe, czasem niezamierzenie zabawne recenzje, rzuca się w wir zabawy, starając się pozbyć niewinności przez praktykę, poznaje angielską scenę muzyczną lat 90. i biznes stojący za prasą muzyczną.
Mimo mylącego tytułu (sensowniejszego w oryginale “How to build a girl” - Jak stać się dziewczyną), skupiającego się na udawaniu przez Johannę (a może i autorkę) kogoś innego, to historia odkrywania siebie metodą prób i błędów. Jak sama Johanna określa, jej życie to “Szklany klosz” napisany przez Adriana Mole’a, gdzie z wielu pomyłek (nadużywania alkoholu i narkotyków, swobodnego, nie zawsze przyjemnego seksu) udaje jej się zbudować całkiem niegłupią kobietę. Krytycy zarzucali autorce epatowanie autoerotyzmem, ale na litość - ile znacie książek o dorastających chłopcach, na stałe przyspawanych do przyrodzenia, którym nikt jakoś nie zarzuca onanizmu jako wady, traktując to jako uroczą fazę? Pytanie retoryczne, nie musicie wymieniać, ja znam kilka (i założę się, że w usuniętych fragmentach “Buszującego w zbożu” niejedno by się znalazło); mnie w każdym razie jakoś to specjalnie nie oburzało.
Świetny drugi plan - brat ukrywający swoje skłonności seksualne, ojciec - alkoholik nie umiejący zadbać o rodzinę, ale przy tym ekscentryczny i niegłupi, redakcja czasopisma muzycznego i fikcyjni (choć pewnie oparci na realnych) muzycy brytyjskiej sceny niezależnej czy wreszcie schemat życia na zasiłku (godny pióra Roddy’ego Doyle’a). Do tego autorka dołożyła sporo zabawnych dialogów (nie tylko Johanna jest obdarzona (auto)ironicznym poczuciem humoru) i dużą dawkę humoru sytuacyjnego.
Inne tej autorki tutaj.
#49
Napisane przez Zuzanka w dniu czwartek lipiec 19, 2018
Link bezpośredni -
Kategoria:
Czytam -
- 5 komentarzy
- Skomentuj
Łukasz od zawsze czuł się inny - dorastał w zborze Świadków Jehowy. Wytykany palcami w szkole, pomijany przy obchodzeniu urodzin i rozmów o świątecznych prezentach (ze względu na restrykcyjną doktrynę kwestii świętowania, zwłaszcza uroczystości świeckich), chciał zrealizować się jako człowiek przez wiarę. Mimo euforii związanej z akceptacją we wspólnocie i poczuciem spełnienia przy głoszeniu dobrej nowiny, nie był jednak w stanie przejść nad ograniczeniami ciała - dojrzewanie i zakazana fascynacja własnym ciałem sprawiły, że miał poczucie rozdarcia i grzechu, jednego z cięższych. Opresyjna religia wymagająca absolutnego podporządkowania się hierarchii, wykluczająca kwestionowanie zasad przez członków wspólnoty za pomocą wzajemnej inwigilacji, doprowadziła Łukasza na skraj załamania nerwowego, zwłaszcza gdy przyznał się przed sobą, że jest homoseksualistą. Po długiej walce z samym sobą, stopniowo przestając negować swoje potrzeby i przykrawać je do wymagań wspólnoty, analizując krytycznie wszystkie wartości, wśród których wzrastał, dojrzał do odejścia (a w zasadzie do zostania usuniętym) ze zboru, zataczając koło ponownego wykluczenia. Umarł Łukasz - skazany na piekło grzesznik, pełen lęku i frustracji, a narodził się Robert - spełniony człowiek, choć z musu bez korzeni.
Książka to autobiograficzny reportaż, pisany przez dwóch autorów - Łukasza i Roberta. Poza dramatyczną historią dojrzewania w skrajnie nieprzyjaznym dla wrażliwej i analitycznej osoby środowisku, jest to dokument pokazujący skrywane wewnętrzne zasady wspólnoty Świadków Jehowy. Czytałam kolejne rozdziały w tramwaju w drodze do pracy, mijając codziennie ustawiony przed Szpitalem Ortopedycznym stand z kolorowymi czasopismami, obstawiany przez parę sympatycznych, wizytowo ubranych ludzi w średnim wieku. To dość drastycznie współgra z opisywaną przez Rienta religią wybiórczego miłosierdzia (tylko ci, co przyjęli Dobrą Nowinę i weszli do wspólnoty, mają szansę na życie wieczne), braku empatii, archaicznych zasad rodem z XIX wieku, masońskiej hierarchicznej struktury i absurdu, który nakazuje żyć ze świadomością rychłej eksterminacji.
Inne tego autora tutaj.
#48
Napisane przez Zuzanka w dniu środa lipiec 18, 2018
Link bezpośredni -
Kategoria:
Czytam -
- 0 komentarzy
- Skomentuj