Kategoria:
seriale
Baskets
Chip Baskets jest klaunem, ale takim nie do końca udanym - próbował studiować we Francji na prestiżowej klauniej akademii, ale nauczyciele i koledzy wyśmiewali go, bo nie mówił po francusku (i z paru innych powodów, z których nie najmniej ważnym był, że byli pełni pogardy dla Amerykanina). Wrócił do rodzinnej Kalifornii ze świeżo poślubioną Penelope, której jednak nie przedstawił mamie i bratu, tylko umieścił w motelu. Szybko się okazało, dlaczego - Penelope zgodziła się na ślub tylko po to, żeby przyjechać i zostać w Stanach, a nie z miłości, czego Chip nie może pojąć. Niestety, jest wiele rzeczy, których nie pojmuje - czemu jego brat bliźniak odniósł sukces, a on w roli klauna w lokalnym rodeo jest ciągle poniewierany za grosze, czemu matka traktuje go jak nieudacznika i bardziej kocha adoptowanych braci, DJ-ów jeżdżących po świecie z Chemical Brothers albo czemu agentka ubezpieczeniowa Martha pozwala mu sobą poniewierać (nietrudno się domyślić, że jest w Chipie zakochana, a jeszcze bardziej oczywiste jest to, że bez wzajemności).
To bardzo smutny serial komediowy; Chip jest melancholijnym Arlekinem, na siłę wtłaczanym w role slapstikowe. Duet Louis C.K. i Galifianakis stworzyli refleksyjną historię z szeregiem życiowych porażek, gdzie - owszem - są miejsca, w których się śmieję, ale to taki śmiech z gatunku "Może przyjdzie dzień, że Chip się z tego będzie śmiał, ale raczej nieprędko".
One Missisipi
Tig Notaro, prowadząca radiowy program performerka po podwójnej mastektomii, wraca z LA do domu w Mississipi, żeby być z matką, która po wypadku zapadła w spiączkę. Matka umiera, a Tig zostaje, żeby spakować rzeczy matki w domu z bratem-nieudacznikiem i ojczymem z OCD. W tle zawieszone i ciągle nieprzepracowane wspomnienie o molestowaniu przez dziadka, życie matki okazuje się zupełnie inne niż Tig zapamiętała, a i sama Tig ma sporo własnych problemów, z którymi musi sobie poradzić.
Absurdalnie, to bardzo pogodna historia o wychodzeniu z choroby i odbudowywaniu siebie już po czterdziestce. Część wątków (śmierć matki, rak piersi) jest autobiograficzna, część może i niekoniecznie, ale i tak całość jest szczera i wzruszająca. Tutaj również producentem był Louis C.K., tym razem w duecie z Diablo Cody (m.in. United States of Tara).
Napisane przez Zuzanka w dniu czwartek listopad 10, 2016
Link bezpośredni -
Kategoria:
Seriale -
- 0 komentarzy
- Skomentuj
Baskets
Chip Baskets jest klaunem, ale takim nie do końca udanym - próbował studiować we Francji na prestiżowej klauniej akademii, ale nauczyciele i koledzy wyśmiewali go, bo nie mówił po francusku (i z paru innych powodów, z których nie najmniej ważnym był, że byli pełni pogardy dla Amerykanina). Wrócił do rodzinnej Kalifornii ze świeżo poślubioną Penelope, której jednak nie przedstawił mamie i bratu, tylko umieścił w motelu. Szybko się okazało, dlaczego - Penelope zgodziła się na ślub tylko po to, żeby przyjechać i zostać w Stanach, a nie z miłości, czego Chip nie może pojąć. Niestety, jest wiele rzeczy, których nie pojmuje - czemu jego brat bliźniak odniósł sukces, a on w roli klauna w lokalnym rodeo jest ciągle poniewierany za grosze, czemu matka traktuje go jak nieudacznika i bardziej kocha adoptowanych braci, DJ-ów jeżdżących po świecie z Chemical Brothers albo czemu agentka ubezpieczeniowa Martha pozwala mu sobą poniewierać (nietrudno się domyślić, że jest w Chipie zakochana, a jeszcze bardziej oczywiste jest to, że bez wzajemności).
To bardzo smutny serial komediowy; Chip jest melancholijnym Arlekinem, na siłę wtłaczanym w role slapstikowe. Duet Louis C.K. i Galifianakis stworzyli refleksyjną historię z szeregiem życiowych porażek, gdzie - owszem - są miejsca, w których się śmieję, ale to taki śmiech z gatunku "Może przyjdzie dzień, że Chip się z tego będzie śmiał, ale raczej nieprędko".
One Missisipi
Tig Notaro, prowadząca radiowy program performerka po podwójnej mastektomii, wraca z LA do domu w Mississipi, żeby być z matką, która po wypadku zapadła w spiączkę. Matka umiera, a Tig zostaje, żeby spakować rzeczy matki w domu z bratem-nieudacznikiem i ojczymem z OCD. W tle zawieszone i ciągle nieprzepracowane wspomnienie o molestowaniu przez dziadka, życie matki okazuje się zupełnie inne niż Tig zapamiętała, a i sama Tig ma sporo własnych problemów, z którymi musi sobie poradzić.
Absurdalnie, to bardzo pogodna historia o wychodzeniu z choroby i odbudowywaniu siebie już po czterdziestce. Część wątków (śmierć matki, rak piersi) jest autobiograficzna, część może i niekoniecznie, ale i tak całość jest szczera i wzruszająca. Tutaj również producentem był Louis C.K., tym razem w duecie z Diablo Cody (m.in. United States of Tara).
Napisane przez Zuzanka w dniu czwartek listopad 10, 2016
Link bezpośredni -
Kategoria:
Seriale -
- 0 komentarzy
- Skomentuj
Jakby tak połączyć "E.T.", "Goonies" i "Critters", zachowując sztafaż z lat 80., to właśnie byłoby "Stranger Things". Grupka 12-letnich chłopców gra w "Dungeons&Dragons", 17-latka się zakochuje w szkolnym Playboyu, a tuż obok z tajnego rządowego ośrodka badawczego ktoś ucieka. Chwilę potem w tajemniczych okolicznościach znika jeden z chłopców, Will, za to pojawia się dziwna dziewczynka w szpitalnej koszuli i z ogoloną głową, którą ścigają bezwzględni ludzie, nie wahający się strzelać do przypadkowych świadków. Matka zaginionego Willa wierzy, że jej syn wróci, wbrew temu, że wszyscy wokół nie dają szans; ma poczucie, że syn z nią rozmawia przez migotanie świateł, co nie zdejmuje jej (mimo współczucia) etykietki dziwoląga. Lokalny szef (obowiązkowo po przejściach) na początku jest sceptyczny, ale nie poddaje się, kiedy i jemu zaczynają się nie sklejać różne fakty.
Napisane przez Zuzanka w dniu poniedziałek październik 24, 2016
Link bezpośredni -
Kategoria:
Seriale -
- 2 komentarze
- Skomentuj
Jakby tak połączyć "E.T.", "Goonies" i "Critters", zachowując sztafaż z lat 80., to właśnie byłoby "Stranger Things". Grupka 12-letnich chłopców gra w "Dungeons&Dragons", 17-latka się zakochuje w szkolnym Playboyu, a tuż obok z tajnego rządowego ośrodka badawczego ktoś ucieka. Chwilę potem w tajemniczych okolicznościach znika jeden z chłopców, Will, za to pojawia się dziwna dziewczynka w szpitalnej koszuli i z ogoloną głową, którą ścigają bezwzględni ludzie, nie wahający się strzelać do przypadkowych świadków. Matka zaginionego Willa wierzy, że jej syn wróci, wbrew temu, że wszyscy wokół nie dają szans; ma poczucie, że syn z nią rozmawia przez migotanie świateł, co nie zdejmuje jej (mimo współczucia) etykietki dziwoląga. Lokalny szef (obowiązkowo po przejściach) na początku jest sceptyczny, ale nie poddaje się, kiedy i jemu zaczynają się nie sklejać różne fakty.
Napisane przez Zuzanka w dniu poniedziałek październik 24, 2016
Link bezpośredni -
Kategoria:
Seriale -
- 2 komentarze
- Skomentuj
"Community" to skomplikowana historia grupki osób, które przypadkiem spotkały się w Community College (analogu polskiej szkoły wieczorowej); każda z nich miała inny powód, żeby wrócić do zakończenia edukacji. Prawnik-oszust, anarchistka, prymuska wyrzucona za wspomaganie chemiczne, ultra-religijna matka dwójki dzieci, ekscentryczny milioner, nerd z aspergerem i kapitan drużyny futbolowej zbierają się początkowo w grupę, żeby dostać zaliczenie z hiszpańskiego u psychopatycznego nauczyciela. Do tego wszystkiego jest dziekan, który bardzo lubi się przebierać w damskie ciuszki. Po niedługim czasie, często wbrew sobie, zostają przyjaciółmi. Zaczyna się dość blado, ale po kilku epizodach pokochałam ich ogromnie, ponieważ serial nie jest taki oczywisty jak się wydaje - regularnie łamie wszystkie konwencje (czwartą ścianę, wiele narracji jednocześnie, cofanie się w czasie, rzut kostką determinuje wybór jednej z możliwych przyszłości).
Tak jak "The Big Bang Theory" jest komedią o śmiesznych nerdach, to "Silicon Valley" jest komedią dla nerdów, a zwłaszcza dla tych, którzy kiedykolwiek wytwarzali oprogramowanie. Richards Hendricks, nudzący się na szeregowym stanowisku w korporacji, przypadkiem wymyśla z kolegami doskonały algorytm bezstratnej konwersji i podniecony tym rzuca pracę, żeby założyć startup. I tu zaczyna się bynajmniej nie sukces, a ciężka polityka - czy dać się wykupić korporacji, czy przyjąć mniejszą dotację za udział w zyskach, a może rzeźbić z kolegami w garażu? Doskonały drugi plan - pracowity, choć nieco pechowy Hindus, kanadyjski Satanista, uczciwa prawniczka, zaangażowany choć niezbyt szanowany asystent czy nadużywający substancji odurzających właściciel inkubatora przedsiębiorczości - wdają się w te wszystkie aspekty prowadzenia firmy informatycznej, o których się zwykle nie mówi. Serial bawi mnie do łez już przez trzy sezony, czekam na czwarty. Dwa najbardziej śmieszne momenty - wizyta Erlicha w szalecie na stacji benzynowej oraz farma klików w Bangladeszu.
Deadbeat
Kevin Pacalogliu jest medium - widzi dusze umarłych i - czy chce, czy nie chce - pomaga im rozwiązać swoje przerwane życiowe sprawy, żeby mogli oddalić się w stronę metaforycznego światełka w tunelu. Często nie chcąc, ponieważ nie da się ukryć, że Pac nie jest specjalnie ogarniętym człowiekiem, raczej niechlujnym leniem, żyjącym kosztem swoich już nielicznych znajomych (w tym dilera narkotyków). Kiedy w mieście pojawia się piękna celebrytka Camomile, twierdząca w telewizji, że jest medium, Kev się zakochuje i nie przeszkadza mu to, że dama jest hochsztaplerką i zdecydowanie poza jego ligą. Przez pierwsze dwa sezony oboje robią sobie wzajemnie wbrew, ona zabiera mu zlecenia albo go szantażuje i wykorzystuje, on - z pomocą jej asystentki Sue - usiłuje się odgryźć. Trzeciego sezonu jeszcze nie widziałam, zmieniają się adwersarze, ale wiem, że Pac pozostanie tak samo lekko obrzydliwy, nieogarnięty, a jednak nieco rozczulający jak na początku.
Napisane przez Zuzanka w dniu niedziela październik 9, 2016
Link bezpośredni -
Kategoria:
Seriale -
- 0 komentarzy
- Skomentuj
"Community" to skomplikowana historia grupki osób, które przypadkiem spotkały się w Community College (analogu polskiej szkoły wieczorowej); każda z nich miała inny powód, żeby wrócić do zakończenia edukacji. Prawnik-oszust, anarchistka, prymuska wyrzucona za wspomaganie chemiczne, ultra-religijna matka dwójki dzieci, ekscentryczny milioner, nerd z aspergerem i kapitan drużyny futbolowej zbierają się początkowo w grupę, żeby dostać zaliczenie z hiszpańskiego u psychopatycznego nauczyciela. Do tego wszystkiego jest dziekan, który bardzo lubi się przebierać w damskie ciuszki. Po niedługim czasie, często wbrew sobie, zostają przyjaciółmi. Zaczyna się dość blado, ale po kilku epizodach pokochałam ich ogromnie, ponieważ serial nie jest taki oczywisty jak się wydaje - regularnie łamie wszystkie konwencje (czwartą ścianę, wiele narracji jednocześnie, cofanie się w czasie, rzut kostką determinuje wybór jednej z możliwych przyszłości).
Tak jak "The Big Bang Theory" jest komedią o śmiesznych nerdach, to "Silicon Valley" jest komedią dla nerdów, a zwłaszcza dla tych, którzy kiedykolwiek wytwarzali oprogramowanie. Richards Hendricks, nudzący się na szeregowym stanowisku w korporacji, przypadkiem wymyśla z kolegami doskonały algorytm bezstratnej konwersji i podniecony tym rzuca pracę, żeby założyć startup. I tu zaczyna się bynajmniej nie sukces, a ciężka polityka - czy dać się wykupić korporacji, czy przyjąć mniejszą dotację za udział w zyskach, a może rzeźbić z kolegami w garażu? Doskonały drugi plan - pracowity, choć nieco pechowy Hindus, kanadyjski Satanista, uczciwa prawniczka, zaangażowany choć niezbyt szanowany asystent czy nadużywający substancji odurzających właściciel inkubatora przedsiębiorczości - wdają się w te wszystkie aspekty prowadzenia firmy informatycznej, o których się zwykle nie mówi. Serial bawi mnie do łez już przez trzy sezony, czekam na czwarty. Dwa najbardziej śmieszne momenty - wizyta Erlicha w szalecie na stacji benzynowej oraz farma klików w Bangladeszu.
Deadbeat
Kevin Pacalogliu jest medium - widzi dusze umarłych i - czy chce, czy nie chce - pomaga im rozwiązać swoje przerwane życiowe sprawy, żeby mogli oddalić się w stronę metaforycznego światełka w tunelu. Często nie chcąc, ponieważ nie da się ukryć, że Pac nie jest specjalnie ogarniętym człowiekiem, raczej niechlujnym leniem, żyjącym kosztem swoich już nielicznych znajomych (w tym dilera narkotyków). Kiedy w mieście pojawia się piękna celebrytka Camomile, twierdząca w telewizji, że jest medium, Kev się zakochuje i nie przeszkadza mu to, że dama jest hochsztaplerką i zdecydowanie poza jego ligą. Przez pierwsze dwa sezony oboje robią sobie wzajemnie wbrew, ona zabiera mu zlecenia albo go szantażuje i wykorzystuje, on - z pomocą jej asystentki Sue - usiłuje się odgryźć. Trzeciego sezonu jeszcze nie widziałam, zmieniają się adwersarze, ale wiem, że Pac pozostanie tak samo lekko obrzydliwy, nieogarnięty, a jednak nieco rozczulający jak na początku.
Napisane przez Zuzanka w dniu niedziela październik 9, 2016
Link bezpośredni -
Kategoria:
Seriale -
- 0 komentarzy
- Skomentuj
Dev jest 30-letnim aktorem charakterystycznym (Hindusem), na koncie ma jedynie reklamę jogurtu, ale ma plany na dalszy rozwój kariery aktorskiej. Poza tym jest zupełnie przeciętnym Amerykaninem z Nowego Jorku - spotyka się z dziewczynami, przyjaciółmi, czasem odwiedza rodziców. Na samym początku przypadkowo ląduje w łóżku z właśnie poznaną Rachel, jest miło, ale zawodzi prezerwatywa, więc rozstają się o poranku po awaryjnej jeździe do apteki. Po jakimś czasie przypadkiem się spotykają i okazuje się, że bardzo się lubią, tyle że Rachel ma już chłopaka.
To nie jest serial akcji, raczej luźne scenki i refleksje o różnych aspektach zycia współczesnych 30-latków, zwłaszcza z etnicznym pochodzeniem. Dev (Azis Ansari) ma sporą łatwość opowiadania o swoich uczuciach, ze sporym dystansem do siebie. Może nie jest to produkcja przebojowa i wiekopomna, ale sympatycznie się ogląda.
Napisane przez Zuzanka w dniu sobota październik 1, 2016
Link bezpośredni -
Kategoria:
Seriale -
- 0 komentarzy
- Skomentuj
Dev jest 30-letnim aktorem charakterystycznym (Hindusem), na koncie ma jedynie reklamę jogurtu, ale ma plany na dalszy rozwój kariery aktorskiej. Poza tym jest zupełnie przeciętnym Amerykaninem z Nowego Jorku - spotyka się z dziewczynami, przyjaciółmi, czasem odwiedza rodziców. Na samym początku przypadkowo ląduje w łóżku z właśnie poznaną Rachel, jest miło, ale zawodzi prezerwatywa, więc rozstają się o poranku po awaryjnej jeździe do apteki. Po jakimś czasie przypadkiem się spotykają i okazuje się, że bardzo się lubią, tyle że Rachel ma już chłopaka.
To nie jest serial akcji, raczej luźne scenki i refleksje o różnych aspektach zycia współczesnych 30-latków, zwłaszcza z etnicznym pochodzeniem. Dev (Azis Ansari) ma sporą łatwość opowiadania o swoich uczuciach, ze sporym dystansem do siebie. Może nie jest to produkcja przebojowa i wiekopomna, ale sympatycznie się ogląda.
Napisane przez Zuzanka w dniu sobota październik 1, 2016
Link bezpośredni -
Kategoria:
Seriale -
- 0 komentarzy
- Skomentuj
Rok 2077, świat kontrolowany przez korporacje. Dzień jak co dzień - Kiera Cameron, Protektor (korporacyjny odpowiednik policjanta, wyposażony był we wszystkomający superkombinezon - niewidzialność, kulo-odporność, niepalność i co tylko się chce) szykuje się do pracy, całuje męża, przytula syna, po czym udaje się na miejsce egzekucji, gdzie ma pilnować grupkę skazanych terrorystów. Wtem zamiast egzekucji następuje wybuch, a Kiera i terroryści (grupa o nazwie Liber8) przenoszą się w czasie do roku 2012. Celem Liber8 jest zmiana przyszłości tak, aby korporacje nie były u władzy, celem Kiery jest powrót do swojego czasu i swojej rodziny, ale też pokonanie terrorystów. Jest wprawdzie nieprzygotowana na rok 2012, ale niespodziewanie przez wmontowany implant nawiązuje kontakt z Alekiem Sadlerem - młodym hakerem, który okazuje się być - w przyszłości Kiery - założycielem największej korporacji. Szybko zakumplowuje się też z lokalną policją (a zwłaszcza atrakcyjnym policjantem Carlosem Fonnegrą), udając agenta specjalnego tajnej komórki. Tu rozwiąże sprawę, korzystając z techniki z przyszłości, tam wskaże, jak walczyć z terrorystami (bo ich zna), a gdzie indziej - bogata w wiedzę historyczną - spróbuje nakierować współczesność na właściwą kontynuację.
Tyle że nie do końca tak się serial potoczy - nic to nie jest jednoznaczne. Przyszłość Kiery wcale nie jest taka fajna, jakby się wydawało, w 2012 roku odkrywa, że jej przyszłość jest raczej paskudnie totalitarna i niszczy ludzi, a Liber8, na początku kreowani na super-bandytów, bardzo powoli pokazują, że nie są tylko mordercami (chociaż trup pada gęsto). W kolejnych sezonach jest więcej komplikacji - kilka przyszłości, paradoksy, zduplikowana Kiera i Alec, tzw. Freelancerzy, strażnicy linii czasu, przebywający niejako z boku rzeczywistości. Całość zamyka się bardzo ładnym finałem, co jest rzadkie w tego typu serialach (zwykle pojawia się zakończenie otwarte, stacja zawiesza serial albo, z przeproszeniem, finał jest z dupy, jak w "Lost").
Napisane przez Zuzanka w dniu czwartek wrzesień 29, 2016
Link bezpośredni -
Kategoria:
Seriale -
- 3 komentarze
- Skomentuj
Rok 2077, świat kontrolowany przez korporacje. Dzień jak co dzień - Kiera Cameron, Protektor (korporacyjny odpowiednik policjanta, wyposażony był we wszystkomający superkombinezon - niewidzialność, kulo-odporność, niepalność i co tylko się chce) szykuje się do pracy, całuje męża, przytula syna, po czym udaje się na miejsce egzekucji, gdzie ma pilnować grupkę skazanych terrorystów. Wtem zamiast egzekucji następuje wybuch, a Kiera i terroryści (grupa o nazwie Liber8) przenoszą się w czasie do roku 2012. Celem Liber8 jest zmiana przyszłości tak, aby korporacje nie były u władzy, celem Kiery jest powrót do swojego czasu i swojej rodziny, ale też pokonanie terrorystów. Jest wprawdzie nieprzygotowana na rok 2012, ale niespodziewanie przez wmontowany implant nawiązuje kontakt z Alekiem Sadlerem - młodym hakerem, który okazuje się być - w przyszłości Kiery - założycielem największej korporacji. Szybko zakumplowuje się też z lokalną policją (a zwłaszcza atrakcyjnym policjantem Carlosem Fonnegrą), udając agenta specjalnego tajnej komórki. Tu rozwiąże sprawę, korzystając z techniki z przyszłości, tam wskaże, jak walczyć z terrorystami (bo ich zna), a gdzie indziej - bogata w wiedzę historyczną - spróbuje nakierować współczesność na właściwą kontynuację.
Tyle że nie do końca tak się serial potoczy - nic to nie jest jednoznaczne. Przyszłość Kiery wcale nie jest taka fajna, jakby się wydawało, w 2012 roku odkrywa, że jej przyszłość jest raczej paskudnie totalitarna i niszczy ludzi, a Liber8, na początku kreowani na super-bandytów, bardzo powoli pokazują, że nie są tylko mordercami (chociaż trup pada gęsto). W kolejnych sezonach jest więcej komplikacji - kilka przyszłości, paradoksy, zduplikowana Kiera i Alec, tzw. Freelancerzy, strażnicy linii czasu, przebywający niejako z boku rzeczywistości. Całość zamyka się bardzo ładnym finałem, co jest rzadkie w tego typu serialach (zwykle pojawia się zakończenie otwarte, stacja zawiesza serial albo, z przeproszeniem, finał jest z dupy, jak w "Lost").
Napisane przez Zuzanka w dniu czwartek wrzesień 29, 2016
Link bezpośredni -
Kategoria:
Seriale -
- 3 komentarze
- Skomentuj