Kategoria:
czytam
Bardzo smutny kryminał. Ciemny, mroczny, zimny. Stosunkowo mało Wexforda, sporo Burdena i młodego Draytona, który zakochuje się w córce sklepikarza, prowadzącego mętne interesy. Przestępstwo wychodzi jakoś tak mimochodem - na posterunek przychodzi ekscentryczny i roztargniony młody malarz, żeby znaleźć kogoś do sprzątania. Nawet nie zgłasza faktu zniknięcia swojej siostry, ale oczywiście Wexford umie dodać dwa do trzech i wychodzi mu, że zaginiona siostra malarza to ta Ann, o której mowa w anonimie z trupem w tle.
Inne tej autorki tu.
#79
Napisane przez Zuzanka w dniu niedziela grudzień 10, 2006
Link bezpośredni -
Kategoria:
Czytam -
- 0 komentarzy
- Skomentuj
To najsłabsza z tych, które czytałam do tej pory. Typowy pokomplikowany romans, dziejący się w redakcji pisma kobiecego ze wszystkimi tego nudnymi konsekwencjami (straszliwie nie interesuję się tematem). Zła zimna suka z Londynu przyjeżdża do Irlandii rozkręcić pismo i podlega PRZEMIANIE i już nie jest taka zła i zimna, bo nie jest fajnie być złą i zimną. Dobra i miła dziewczyna zdobywa fajnego faceta. Zła koleżanka, która kiedyś tej dobrej odbiła faceta i dalej lata z rozbuchaną pochwą (by Barbarella), zostaje ukarana. Przyjemnie się czyta, ale w zasadzie nie ma wartości dodanej. Ot, mała tygodniowa depresja (viva la prozak), zdradzający facet/kobieta, smutek po rozstaniu, trauma po byciu dzieckiem matki z depresją. Nic, czego porcja sushi i miłości nie naprawi. Jak na romans - przyzwoite, jak na powieść, do której warto wrócić - nie bardzo.
Inne tej autorki tu.
#78
Napisane przez Zuzanka w dniu wtorek grudzień 5, 2006
Link bezpośredni -
Kategoria:
Czytam -
- 0 komentarzy
- Skomentuj
Przeurocza książka dla dzieci o kotach. Koty są złe i czarne, zorganizowane w bandę złoczyńców. Są też dobre i rude albo pręgowane, które walczą z czarnymi. Rzecz się dzieje w Gdańsku, w okolicy portu. Złe koty chcą znaleźć czarodziejski pierścień i rządzić światem, a dobre koty - mieszkać spokojnie i uprawiać życie rodzinne w promieniach letniego słońca. Oczywiście kończy się dobrze, a na przepięknych ilustracjach Grabiańskiego jest mnóstwo kotów. Co jak co, ale to chyba najlepszy koci ilustrator.
#77
Napisane przez Zuzanka w dniu sobota grudzień 2, 2006
Link bezpośredni -
Kategoria:
Czytam -
- 19 komentarzy
- Skomentuj
Błyskotliwie zauważyłam, że to kolejna część książek o pięciu siostrach Walsh. Poprzednia, "Anioły", była o Maggie, której mąż miał romans i odeszła. Ta opowiada o Claire, wesołej młodej mężatce, którą mąż zostawia w dniu, w którym urodziła ich dziecko. Jak się łatwo domyślić, przestała być taka wesoła. W zasadzie każdy, kto miał okazję być przez kogoś zostawiony, powita jak starego znajomego całą gamę uczuć, jaka w człowieka trafia w takiej sytuacji. Depresja, smutek, poczucie beznadziejności i marzenia, że będzie tak jak kiedyś, kiedy ON wróci. Pytanie tylko, czy da się dwa razy wejść do tej samej rzeki (wiem, wiem, Kasia Piórecka jednego lata się dwa razy w Świdrze kąpała) i czy warto.
Nie przepadam za wklejaniem cytatów z książek, ale ten mnie szczególnie ujął:
Pokoje mężczyzn są ładnie posprzątane tylko wtedy, gdy pierwszy raz idziemy z nimi do łóżka. Potem pomieszczenie znowu wyglada tak, jakby uderzyła w nie bomba.
Zupełnie jakby po skonsumowaniu znajomości facet wołał: "W porządku, kochani, możecie wyłazić!"
I wtedy spod łóżka wyłania się cała armia brudnych slipek, przepoconych skarpet, a także kubków, talerzy, czsopism motoryzacyjnych, obrzydliwych swetrów, brudnych spodenek i koszulek piłkarskich, szklanek po piwie, kalendarzy z panienkami, książek Stephena Kinga, wilgotnych ręczników, sloików z dżemem, a wszystkie te rzeczy przepychają się łokciami, hałasują i głośno protestują, że tyle czasu musiały spędzić w ukryciu. A potem zaczynają się przeciągać, otrzypywać z kurzu, by wreszcie ułożyć się w artystycznym nieładzie na dywanie, tam, gdzie ich miejsce.
"Co tak długo", woła wesoło jakaś skarpetka do zwycięskiego uwodziciela. "Opierała się trochę, co?"
Inne tej autorki tu.
#76
Napisane przez Zuzanka w dniu sobota grudzień 2, 2006
Link bezpośredni -
Kategoria:
Czytam -
- 0 komentarzy
- Skomentuj
To książka o mnie, o Tobie i o tych wszystkich ludziach, którzy siedzą kilkanaście godzin dziennie przed monitorem, mają znajomych na drugim końcu Polski, mimo że nigdy ich nie widzieli i o wiele lepiej im idzie komunikacja za pomocą klawiatury. Książka to w zasadzie blog (tyle że bez komentarzy) o tym, jak wygląda życie programistów i geeków (i oczywiście programistek i geeketek), najpierw w kampusie Microsoftu, potem we własnej firmie. W zasadzie nie jest ważne, jak wyglądasz, ile masz lat i jakiej płci jesteś - ważne, co piszesz i co robisz (brzmi jak społeczeństwo idealne...). Trochę CyberJoli Dream, trochę dziennik z korporacji, trochę o tym, jak w świat superinfostrady wchodzą ludzie z innego pokolenia. I o życiu - trochę nudnym, monotonnym, takim, jakie ma większość informatyków.
Dużo celnych obserwacji na temat życia ludzi ery wieloczynnościowej, którzy jednocześnie pracują, odpisują na e-maile, myślą, czują i żyją tym, co do nich przez ekran monitora przychodzi. Inne książki Couplanda tak mi się nie podobały, do tej - jak widać - mam odpowiedni background.
Inne tego autora:
#75
Napisane przez Zuzanka w dniu czwartek listopad 23, 2006
Link bezpośredni -
Kategoria:
Czytam -
- 3 komentarze
- Skomentuj
Pierwsza książka Nigelli na polskim rynku. Wprawdzie tłumaczenie drętwe, czasem z kalkami, ale bez błędów. Pozwala cieszyć się ślicznym nigellowym stylem i zdjęciami kobiety mojego życia (chcemy się z TŻ z nią ożenić. Żeby gotowała, a my będziemy patrzeć. TŻ mówi, że nie tylko patrzeć. Ja chyba też nie tylko patrzeć). Twarda oprawa, A4, cena spora, ale warto. Wkurza mnie trochę dodanie kartek na notatki, mimo że to pomysł samej autorki, a nie wydawcy. Ja mogę jej zdjęcie polizać, ale nie będę moim kaprawym pismem bezcześcić książki.
#74
Napisane przez Zuzanka w dniu środa listopad 15, 2006
Link bezpośredni -
Kategoria:
Czytam -
- 2 komentarze
- Skomentuj
Tym razem to naprawdę książka lekka, łatwa i przyjemna o tym, do czego prowadzi bycie nadgorliwym rodzicem. Alice chce, żeby każde z jej trójki dzieci były najlepsze. Najmłodszy czterolatek bierze udział w wyścigach na szelkach, a wygrywa ten, którego matka najszybciej przeniesie przez linię mety. Średniemu ośmiolatkowi ojciec wyszukuje materiały, żeby napisał jak najlepszą pracę o II wojnie światowej. Za najstarszą 11-latkę matka zdaje w przebraniu egzamin do szkoły. Książka jest zgrabną opowieścią o tym, czy warto i za jaką cenę.
Ile daje nadzór nad dzieckiem non-stop? Ile daje poprawianie tego, co zrobiło, nawet jeśli w dziecka wersji wojnę wygrali Niemcy i wkleiło zdjęcia wiwatujących SS-manów? Czy warto izolować dzieci od "prawdziwego" życia, ograniczając kontakty do ludzi z tej samej "klasy średniej", nie pozwalając na wyjście do sklepu bez opieki czy trochę wolnego w natłoku rozwijających zajęć dodatkowych? Ponieważ to humoreska, wychodzi, że nie warto. Warto mieć coś z życia i nie robić nic przeciw sobie. Mniej wrzodów, więcej radości. I sporo humoru sytuacyjno-charakterologicznego.
Inne tego autora tutaj.
#73
Napisane przez Zuzanka w dniu wtorek listopad 14, 2006
Link bezpośredni -
Kategoria:
Czytam -
- 0 komentarzy
- Skomentuj
Jakby akcję Dzieci z Bullerbyn przenieść do biednych Włoch tak w okolicach lat 70., dodać przemoc, bicie, krew, smród z gnijącego dołu i ran, to wyjdzie z tego książka o małym Michele, który w opuszczonym domu odkrywa zwłoki chłopca. A przynajmniej tak na pierwszy rzut oka wygląda, bo okazuje się, że choć chłopiec myśli, że jest trupem, to żyje przywiązany za kostkę łańcuchem. Dzieci w książce są tak samo brutalne i nieustępliwe jak dorośli. Nie mają tylko ciemnych interesów, za którymi stoi mafia, śmierć, kidnapping i gruba kasa.
Myślałam, że to humoreska, wyszło, że prawie drugi "Malowany ptak" Kosińskiego. Jak już wspominałam, oko mi lata. Nie lubię. Ale musiałam przeczytać do końca.
Inne tego autora tu.
#72
Napisane przez Zuzanka w dniu wtorek listopad 14, 2006
Link bezpośredni -
Kategoria:
Czytam -
- 0 komentarzy
- Skomentuj
Zbiór humoresek, trochę w stylu socjalistycznych opowieści o Tatce Jacka Sawaszkiewicza. O cudownym odnalezieniu dziedzica fortuny lokalnego cinkciarza, o królewnie, która chciała coś żółtego, o ciężkim losie brydżysty w socjalistycznym zakładzie pracy albo o rodzinie, która zakończyła żywot po spożyciu grzybków, które zebrali z atlasem bez erraty...
Doskonale się nadaje, żeby czytać podczas nudnych rodzinnych spotkań i w międzyczasie rzucać błyskotliwe bon-moty.
#71
Napisane przez Zuzanka w dniu niedziela listopad 12, 2006
Link bezpośredni -
Kategoria:
Czytam -
- 0 komentarzy
- Skomentuj
Ubolewam, ale porażka. Zdecydowanie wolę Palina-podróżnika i Palina-Pythona od Palina-powieściopisarza. Książka napisana sprawnie, plastycznie, ale zupełnie wyprana z barwnego języka, który u Palina lubię. Nie ma też celnych obserwacji, dowcipnych point i innych takich. Książka jest ciężka, bardzo obyczajowa i posępna. W małym angielskim miasteczku 35-letni Martin, pracownik poczty walczy z degradacją urzędu, w którym spędził 16 lat. Prywatnie uwielbia Hemingwaya, kolekcjonuje rzeczy z nim związane i ma ogromną wiedzę na temat jego książek i życia prywatnego. Spotyka amerykańską pracownicę naukową, która - tak jak on - zna Hemingwaya, ale go nie lubi. Ale przynajmniej ma z kim pogadać w zimne angielskie jesienno-zimowe wieczory. No, nie tylko pogadać - może jak kto lubi erotyczne zabawy w udawanie innych ludzi, to mu się spodoba. Mnie tak sobie, chociaż akurat wątek z poznawaniem zmarłego pisarza przez role-playowe wcielanie się w jego postać mnie dość zaciekawił.
Dziwna książka jest o tyle, że w zasadzie nie wiadomo, czy to, co robi bohater, jest ważne. Dla mnie nie było. I dość nagły koniec całej intrygi - wykupienia budynku poczty przez Złe Konsorcjum, które zwalnia starych pracowników i wstawia na to miejsce swoich - związany z "brawurową" ucieczką Martina na jachcie z zamocowanym krzesłem Hemingwaya. Mam wrażenie, że jest parę pomysłów, z których można było coś wyciągnąć, coś ciekawszego, bo książka jako taka nie zostawia nic poza smętnym klimatem deszczowej Anglii i kiepskimi kolejami losu bohatera.
Inne tego autora.
#70
Napisane przez Zuzanka w dniu środa listopad 8, 2006
Link bezpośredni -
Kategoria:
Czytam -
- 0 komentarzy
- Skomentuj