Menu

Zuzanka.blogitko

Ta ruda metalówa, co ma bloga o gotowaniu

Kategoria: fotografia

O cmentarzu opodal

[1.03.2020]

Na swoje usprawiedliwienie mam, że mieszkam tu raptem od niespełna pięciu lat. Miałam prawo nie wiedzieć, że tuż obok (Google Maps sugeruje przejście na szagę* przez tory kolejowe, oczywiście nie polecam, da się podejść od drugiej strony, od Opolskiej, ale nie wiem jeszcze jak) mam zapomniany, choć nie do końca, cmentarz przy Samotnej, wśród lasów i nieużytków. Nieużywany od końca II wojny światowej, odwiedzany zapewne przez rodziny oraz - sądząc po szczątkach butelek - entuzjastów napojów wyskokowych. Wrócę na wiosnę, jak wszystko zakwitnie.

GALERIA ZDJĘĆ.

*na szagę - na skróty, na przełaj.

Napisane przez Zuzanka w dniu niedziela marzec 8, 2020

Link bezpośredni - Kategoria: Fotografia+ - - 2 komentarze - Skomentuj


O zaległościach

[20.10.2019]

Chwytam się jeszcze ubiegłorocznej jesieni, bo zima w tym roku ciemna i szara. A jesień bywa piękna, zwłaszcza w słoneczny, ciepły dzień w Goraju, który przez ostatnie kilka lat stał się miejscem spacerowym. Niestety ciągle tylko od zewnątrz, bo do środka nie umiem wchodzić bez zaproszenia.

GALERIA ZDJĘĆ i poprzednia wizyta w 2013.

Napisane przez Zuzanka w dniu niedziela luty 23, 2020

Link bezpośredni - Kategoria: Fotografia+ - - 0 komentarzy - Skomentuj


Every step you take

- Ochrzciłeś go mianem "niezależnego obserwatora miejskiego".
- Na początku chciałem, żeby to był niezależny krytyk miejski. Pojawiał się w określonych miejscach i zwracał uwagę na różne rzeczy. Ale ta opcja szybko upadła. Teraz robię go spontanicznie. Bez zbędnego zastanawiania się. Jak widzę, że akurat gdzieś pasuje, to go robię. Obserwator - bo ma oko. Zawsze gdzieś patrzy i to ważne gdzie[1].

Jak tagujących ściany domów i parkany swoimi podpisami biłabym pokrzywami po gołych tyłkach, tak bardzo lubię i cenię Watchera, zwanego Panem Peryskopem. Za to, że świetnie się wpisuje w kontekst, za kreatywne użycie przestrzeni miejskiej, za czarno-białą kreskę (ale i kolor się znajdzie). Nie podpisywałam lokalizacji, niektóre są oczywiste, innych zwyczajnie nie pamiętam. Poniższa galeria z rasowym streetartem to zbiór z lat 2014-2020.

GALERIA ZDJĘĆ oraz Instagram autora.

[1] Źródło: Rozmowa z Noriakim.

Napisane przez Zuzanka w dniu niedziela luty 16, 2020

Link bezpośredni - Kategoria: Fotografia+ - - 0 komentarzy - Skomentuj


O tym, że rzadko jadam poza domem

Znaczy, codziennie prawie, ale wizyt w Express Marche nie traktuję jako wyjścia do restauracji.

Indian Steak, Ułańska 1. Drogie, ale pyszne. Ze sprawną obsługa kelnerską.

Bajgle Króla Jana, Kraszewskiego 15. Dobre na szybki lancz. Fajne, świeże składniki, niezłe pieczywo.

Razowa bistro, Wrocławska 20. Nie dość, że śniadania, to jeszcze jest piekarnia, gdzie można na wynos chleb i ciasta. Śniadania są świetne, duże, z doskonałym pieczywem (a do tego dostaliśmy dodatkowy koszyczek ze stolika obok, bo sąsiedzi nie byli w stanie zjeść).

Mikoya Ramen Bar, Krysiewicza 6b. To mój pierwszy ramen (wiem, wiem); był poprawny, pomijając tego czarnego glona, bo glon śmierdział rybą i psuł mi całą przyjemność. Nie że nie smakowało, bo było smaczne, ale bez efektu wow.

Napisane przez Zuzanka w dniu sobota styczeń 18, 2020

Link bezpośredni - Kategoria: Fotografia+ - - 0 komentarzy - Skomentuj


Za oknem szaro...

[2.09.2018/8.09.2019]

... albo ciemno. Z wiekiem dorobiłam się choroby afektywnej sezonowej, od listopada oszczędzam energię, śpię i nie mam siły na aktywności poza domem. Owszem, jest łatwiej, bo sypialnia z wykuszem, ale i tak. W tym roku nie udało mi się oszukać głowy, wyjeżdżając w ciepłe. A to, czego mi brakuje (poza sandałkami cały rok i dniem kończącym się nie o 16), to kolor. Uprzejmie proszę o kolor cały rok.

GALERIA ZDJĘĆ.

Napisane przez Zuzanka w dniu niedziela styczeń 12, 2020

Link bezpośredni - Kategoria: Fotografia+ - - 0 komentarzy - Skomentuj


Ogród 2019

Hity: tulipany (wiadomka), wilec, niespodziewanie cantedeskia (zwana też kalią) oraz wreszcie ruszyła dzika róża, emitując kilka kwiatków. Kity: gladiole (tylko kilka, sporo w ogóle nie wyszło z pąków), maciejka, dalie (kto wypuszcza pąki tuż przed przymrozkami?!) i łubin.

J. przywiozła mi z Amsterdamu Blue Parrot, a w rajdach po okolicznych dyskontach znalazłam: Triumph Hot Pants (sic!), White Parrot, Night Rider, Double Viri, miks tulipanów pełnych i strzępiastych (będzie niespodzianka!), irysy Frans Hals i przebiśniegi. Ogólnie będą niespodzianki, bo nie wiem, co mi z tego wyrośnie, tym bardziej że od połowy września po ogrodzie szaleje ekipa remontowa, jedna z grządek została rozebrana przy okazji demontażu płotu, który do dzisiaj nie został zmontowany z powrotem, spodziewam się potencjalnych zniszczeń większych niż ślad męskiego buta pośrodku rabaty (już wiesz co, milordzie!).

GALERIA ZDJĘĆ (znacznie więcej).

Napisane przez Zuzanka w dniu poniedziałek grudzień 23, 2019

Link bezpośredni - Kategoria: Fotografia+ - - 1 komentarz - Skomentuj


Berlin 2019 (2/2)

[22.12.2019]

Wnikliwy obserwator zauważy w poprzedniej notce adres, o którym nie wspomniałam. Co niedzielę przy Mauerparku rozkłada się Pchli Targ (Flohmarkt); latem pewnie przyjemniej niż w grudniu, więc na czerwiec plan jest taki, że rodzina idzie do parku, a ja zostaję. Mnóstwo wszystkiego, rarytasy przemieszane z badziewkiem, chińszczyzna i współczesność z XIX wiekiem. Bywa stara, nietypowa biżuteria, ale trzeba czasu, żeby ją znaleźć w zalewie byle jakiej. Są ubrania, niektóre nowe, niektóre zdecydowanie vintage. Winyle i książki, niestety raczej w języku sąsiadów. Bywa drogo, bywa za centy.

Pojechałam po porcelanę, w założeniu Churchill Blue Willow/Brook Pink/Brook Green, wróciłam z wymieszanym zestawem talerzy i filiżanką różnych firm.

  • Filiżanka, spodek i talerzyk Spode z różowymi rysunkami (seria Pink Tower z mostem Salaro w Rzymie).
  • Łudząco podobne talerze Villeroy Boch Rusticana Red
  • Masons Vista Pink
Spode Pink Tower Mason's Vista Pink Spode Villeroy Boch Rusticana Red Mason's / Villeroy Boch x 2 / Spode

Przychodźcie na kawę, można gościom.

GALERIA ZDJĘĆ.

Napisane przez Zuzanka w dniu niedziela grudzień 22, 2019

Link bezpośredni - Kategoria: Fotografia+ - - 0 komentarzy - Skomentuj


Berlin 2019 (1/2)

[20-22.12.2019]

TŻ stwierdził, że najbardziej w Berlinie podobało mu się czyste powietrze. Mnie - przypadkowa architektura. Przy okazji losowego wyboru greckiej restauracji na niedzielny lancz przejechałam przez Schöneberg obok elfiego Sporthalle der Spreewald-Grundschule Hinricha Ballera i brutalistycznego Pallaseum; pierwsze wygląda na nigdy nie używane, drugie - na używane zbyt mocno (wyobraźcie sobie, że pod Waszym domem przejeżdżają samochody). Uwielbiam Berlin za kontrasty.

Wybór noclegu w pięknej dzielnicy Prenzlauer Berg pozwolił na zwiedzanie okolic Alexander Platz na piechotę (i pogoda! cały dzień słońce i ponad 10 stopni). Illuseum (Muzeum Iluzji) nieco rozczarowało - jest malutkie (czytaj: cztery pomieszczenia, w jednym szatnia, w drugim recepcja), iluzje są świetne, ale obejrzenie całości zajmuje 20 minut, wliczając czekanie, aż inni odwiedzający wyjdą z kadru. Odcięta głowa na talerzu, kalejdoskop z twarzami, złudzenia perspektywy i wielkości, ukośne podłogi i ściany w paski czy kratkę (to załatwiło mój błędnik - spadłam na ścianę i mózg odmówił chodzenia prosto) czy pokój do góry nogami cieszą młodzież, ale to miejsce na jednorazową wizytę. Więcej czasu spędziliśmy na pobliskim Weihnachtsmarkt am Roten Rathaus, gdzie karuzela i diabelski młyn. Zdjęcia z muzeum w galerii, jako że zawierają lokowanie rodziny.

Torstrasse Mozaika na Berlin Congress Center / Spreewald-Grundschule Ballera Volksbühne Rose Garden Berlin / Torstrasse Berlin Wall Memorial na Bernauer Strasse Niedźwiadek / Karuzela na Weinachsmarkt am Roten Rathaus Berlin wieczorem / Kościół Mariacki Kościół Mariacki

Ponieważ młodzież narzeka, że wybieram same nudne i dla dorosłych (oczywiście, tak jak Muzeum Iluzji w sobotę i w niedzielę Muzeum Techniki, do którego naprawdę już nie chcę chodzić, bo znam je na pamięć), w ramach niespodzianki był basen miejski (Stadtbad) w hotelu Oderberger. Nie trzeba być gościem hotelu, ale trzeba zapłacić za wejście. Fantastyczne wnętrze, woda akurat w takiej temperaturze, żeby na początku zimno, a potem nie. Korzystne światło, wieczorem nie widać, że się pominęło kilka włosków przy depilacji. Taras jest ogrzewany, latem można wyjść na świeże powietrze (zimą niekoniecznie, chociaż była przestrzeń z namiotem dla palaczy). Są dodatkowo płatne sauny, ale to może następnym razem.

A o niedzieli niebawem.

Restauracje i miejsca:

  • Mama India - Schönhauser Allee 10, indyjska [2022 - zamknięta]
  • Rose Garden Berlin - Alte Schönhauser Str. 61, śniadania, z tych droższych, ale pyszne i dużo!
  • Berkis - Winterfeldtstraße 45, grecka
  • Illuseum - Karl-Liebknecht-Str. 9.
  • Hotel Stadtbad Oderberger, Oderberger Str. 57 - można wybrać pakiet 2 godzin na samym basenie albo droższy basen z saunami, za opłatą dodatkową można wypożyczyć ręcznik; uwaga - gotówka albo karta maestro
  • Flohmarkt am przy Mauerpark, Bernauer Str. 63-64
Rose Garden Berlin, śniadanie Berkis, lancz / Pallaseum

GALERIA ZDJĘĆ.

Napisane przez Zuzanka w dniu niedziela grudzień 22, 2019

Link bezpośredni - Kategoria: Fotografia+ - - 0 komentarzy - Skomentuj



O tym, że Wałbrzych niespecjalnie piękny (podobno)

[16-17.11.2019]

Nakręcona lekturą, do której boję się wrócić, chciałam do Wałbrzycha. Słyszałam wokół, że szpetne to miejsce, światło zawraca, żeby nie oświetlać i w końcu Wałbrzycha (poza przejazdem przez i rzutem oka na pastelowe blokowiska i lanczem w Zmianie Tematu) nie zobaczyłam. Za to…

… Zamek Książ jest i owszem. I owszem, byłam zachwycona, jak dawno nie. Nocowałam w hotelu Zamkowym, który - co powinno dać do myślenia - ma doskonały widok na zamek, stąd nie nocuje się w samym zamku. Z zalet - można o poranku przejść przez zamkowe ogrody bez tłumu zwiedzających, jak kto lubi wstawać bladym świtkiem. Nastawiona na relaks i korzystanie z nietypowo pięknego i ciepłego listopadowego weekendu, byłam raczej na outdorze niż we wnętrzach (nie bez żalu, wiadomo); z bogatej oferty zwiedzania wybrałam Ogrody Światła. Tak jak większość przenośnych instalacji ze światełkami jest dość siermiężna, tak tu i zgadzał się klimat (Daisy Hochberg von Pless czy tańczące w ogrodzie pary), i wykonanie z tych bardziej starannych. Grzeję się myślą, że wiosną-latem może i nie będzie światełek, ale będzie kwiecie, bo chciałabym wrócić, żeby tym razem wszystko. Oraz catspotting: co najmniej dwa (chociaż może cały czas chodziłam za tym samym czarnym kotem).

Widok z łóżka o poranku / Zamek Poranne mgły z lewej / Widok z prawej Kotki Nocą / Ogród świateł

... Palmiarnia również i owszem, mimo że częściowo w remoncie. Jak w zamku udało mi się pominąć sklep z pamiątkami, tak stąd wyszłam z “paprocią z antenką” (Doryopteris cordata).

Strzałkowiec grzechotkowy / Kawiarnia Oranżeria / Kroton Rhipsalis pilocarpa / ?

Tuż obok Wałbrzycha zupełnie niespodziewanie jest zabytkowa perełka - Szczawno Zdrój (dla wiekowych kuracjuszy bardziej znane jako Ober/Bad Salzbrunn). Niska zabudowa willowa (czy jestem na zawsze fanką niemieckiej architektury kurortowej? ależ!), zasypany złotymi liśćmi Park Zdrojowy (z okazjonalnymi kuracjuszami), obłędnie piękna Hala Spacerowa i tuż obok Pijalnia Wód Mineralnych. Totalnie chcę być emerytką i grzać się na bogato oszklonym pięterku Pijalni z pijałką (nowe słowo!) w ręku; jak nie masz pijałki, to za 30 groszy można plastikowy kubeczek (i 2,5 zł za wstęp). Wstydliwie wyznam, że absolutnie nie czuję różnic w smaku między Młynarzem, Mieszkiem i Dąbrówką, chociaż A. Mieszkiem pluła bardzo, a chyba Dąbrówka jej wchodziła znacznie lepiej. Wczesny obiad w leżącym opodal Dworzysku, gdzie lokalnie i z wyróżnieniem przewodnika Gault&Millau.

Hala Spacerowa Pijalnia wód Park Zdrojowy / Pod lwem

GALERIA ZDJĘĆ (sporo).

Napisane przez Zuzanka w dniu niedziela listopad 17, 2019

Link bezpośredni - Kategoria: Fotografia+ - - 4 komentarze - Skomentuj