Menu

Zuzanka.blogitko

Ta ruda metalówa, co ma bloga o gotowaniu

Kategoria: fotografia

Nie spieszy się

... ta wiosna w tym roku. Niby ciepło, niby słonko, ale rok temu o tej porze kwitły już drzewa owocowe i mam na to twarde dowody fotograficzne. Nie eskaluję, ale mogłaby się wiosna ogarnąć, bo ja już chcę wyprać i zdeponować zimową odzież i obuwie, a nie że co chwila wracać do ciepłej kurtki. Stary Browar nie ociąga się przynajmniej i zające również i w tym roku wyroiły. Jak na aktywną matkę przystało, pobiegłam zapisać dziecko na warsztaty malowania zajęcy, z których wróciło szczęśliwe (choć nieco brudne) z ozdobioną złotym akrylem figurką. W przedszkolu kolejny kiermasz, wzbogacający kulturalnie za sprawą sztuki dla nieletnich, w której jajko dokonywało striptease'u à rebours, zakładając dziób i skrzydełka po wykluciu się z jajka, co referował z kamienną twarzą narrator (w cywilu TŻ). Mnie się ani kamiennej twarzy nie udało utrzymać, ani kamiennych rąk, więc film nakręcony z ręki się nieco czasem trzęsie (a statywy są dla mięczaków).

Do tego umyłam trzy okna.

Zaprawdę, powiadam Wam, nawet zimną wiosną się dzieje.

Wcześniej: 2014 * 2013.

Napisane przez Zuzanka w dniu sobota marzec 21, 2015

Link bezpośredni - Kategoria: Fotografia+ - - 0 komentarzy - Skomentuj


O tym, że się dzieje

Na razie idzie w stronę wzrostu entropii, ale powoli szala przechyla się w kierunku zaczątków ładu. Ekipa usunęła część śladów po poprzednich właścicielach - podłogi, kafle, sufit i ściany z plastikowych paneli sidingowych. Stolarka zmieni kolor z ciemnobrązowej na białą.

Ekipa z ulubionej firmy ciepłowniczo-instalatorskiej usunęła zabytek, który do tej pory ogrzewał lokal oraz wyniosła mnóstwo zardzewiałej blachy o funkcji kaloryferów. Zlikwidowałam z wielką radością umowę na nadmiarowy licznik gazowy, odczekując upojne dwie godziny i kwadrans w Gazowni, po czym zostałam dziś zaskoczona informacją, że monter, do którego miałam zadzwonić i umówić, sam z siebie (no, z ramienia Gazowni) przyszedł ot, tak i zdemontował niepotrzebny już licznik. Miał szczęście, że akurat na posesji była ekipa.

Do założenia mam za to pod-licznik do wody, albowiem w budynku są dwa piony wodne, a niespecjalnie opłaca mi się ciągnąć rurę przez całe mieszkanie, żeby pralka w spiżarce mogła pobierać i wypuszczać wodę. Szczęśliwie Aquanet mam kilkaset metrów od nowego domu, mogę tam chodzić nawet codziennie. Kafelki (dla mieszkańców Małopolski - flizy) już wybrane, niektóre nawet czekają w paczkach.


Zaczątek garderoby w sypialni. Drzwi po lewej (już białe) zostaną zamontowane na ścianie wprost, żeby oddzielić sypialnię od garderoby.

Czereśnia i iglaki zza okna.

Napisane przez Zuzanka w dniu czwartek marzec 19, 2015

Link bezpośredni - Kategoria: Fotografia+ - - 0 komentarzy - Skomentuj


Kawałek metra (3)

Żeby nie było, że najpierw metro było w Europie, a potem długo, długo nic, już w 1913 roku powstało metro w stolicy Argentyny. Nietypowa nazwa - Subte - wyjaśniła mi się szybko, bo to skrót od Subterráneos (de Buenos Aires), "podziemna". Wagony jak wszędzie indziej, zejścia do stacji podobnie, ale to, co mnie wzruszyło najbardziej to - wiadomo - kompozycje z pięknych kafelków na ścianach (murales) oraz Matka Boska z Metra, chyba na stacji Catedral.

PS Przeglądając w głowie listę miast, w których byłam, okazało się też, że jechałam metrem we Frankfurcie (takim świeżym, z 1968 roku), ale nie mam żadnych zdjęć.

Dotychczas: Berlin * Budapeszt * Buenos Aires * Dublin * Praga * Lizbona * Porto * Wiedeń * Saloniki * Amsterdam.

Napisane przez Zuzanka w dniu środa marzec 18, 2015

Link bezpośredni - Kategoria: Fotografia+ - - 0 komentarzy - Skomentuj


O śnieżycach, ale takich bez śniegu

Co roku trwa wyścig - czy da się trafić na szczyt kwitnienia śnieżyc w Śnieżycowym Jarze zanim wojsko pozamyka teren w celu rozsiania po okolicznych lasach nabojów i robienia hałasu. W tym roku może odrobinę (pun intended) przestrzeliłam, bo największy rozkwit ma mieć miejsce w ten (14-15.03) weekend, ale i tak było pięknie. 6 km spaceru przez nieco zabłocony las, rojące się mrowiska, motylki cytrynki rysujące w powietrzu koronkowe arabeski, śpiew ptaków i tłumy ludzi, często ze zwierzyną i przychówkiem. I mnóstwo drobnych kwiatków, wychylających się spod pojesiennych liści.

Zdaje się, że nie pokazywałam zdjęć z ubiegłego roku, bo mi padła płyta w komputerze, ale tak wyglądało w Jarze w 2009 roku (jakoś zaskakująco aktywna w ciąży byłam).

Jak trafić: myśmy jechali od strony wsi Starczanowo (tej koło Murowanej Gośliny), bezpośrednio przed wejściem do rezerwatu jest parking na polu (4 zł/auto). Można też podjechać od Uchorowa, ale nie jechałam tamtędy, więc nie wiem. Dla młodzieży mały plac zabaw (aczkolwiek ciężko przeforsować opcję, że najpierw spacer, potem plac, co poddaję pod rozwagę) oraz tuż obok młody wesoły koń, chętnie robiący za lokalnego gwiazdora, nawet bez zakąski.

Na facebookowej stronie Rezerwatu pojawiają się informacje o terminach i stanie zaawansowania kwiatostanu. I jeśli planujecie, tak jak my, że po spacerze fajnie byłoby udać się do Murowanej Gośliny na pizzę, to raczej zarezerwujcie miejsce, bo na taki pomysł wpada zapewne 1/3 odwiedzających.

GALERIA ZDJĘĆ.

PS Maciej, mam wrażenie, że Cię widziałam, ale minąłeś mnie w przelocie.

Napisane przez Zuzanka w dniu niedziela marzec 8, 2015

Link bezpośredni - Kategoria: Fotografia+ - - 2 komentarze - Skomentuj


Kawałek metra (2)

Budapeszt. Miasto po dwóch stronach Dunaju, co - jak się okazuje - wcale nie przeszkadza w tym, żeby wykopać pod ziemią drugie najstarsze metro na świecie (1896!). Zważywszy na egzotyczność języka, w którym taka "policja" to "rendőrség", to naprawdę zaskakujące, że metro nazywa się tak zwyczajnie - "metró". Podejrzanie oczywiste. W Budapeszcie metro jest zdecydowanie fajniejsze niż jeżdżenie samochodem, albowiem wiele ulic jest jednokierunkowych i czasem trzeba przejechać dwa razy przez Dunaj, jak się źle skręci. BTDTGTT (jako pasażer, bo nie miałam jeszcze prawa jazdy).


(2005, 2006)

I tak jak berlińską linię U2 rozsławił pewien dubliński zespół, tak budapesztańskie metro występuje jako pełnoprawny bohater w filmie "Kontrolerzy".

Dotychczas: Berlin * Budapeszt * Buenos Aires * Dublin * Praga * Lizbona * Porto * Wiedeń * Saloniki * Amsterdam.

Napisane przez Zuzanka w dniu piątek marzec 6, 2015

Link bezpośredni - Kategoria: Fotografia+ - - 0 komentarzy - Skomentuj


Kawałek metra (1)

Nie lubię autobusów (oczywiście z wyjątkiem piętrowych, zwłaszcza tych jeżdżących po niewłaściwej stronie). Uwielbiam za to metro. Za fantastyczną architekturę stacji, ruchome schody, logikę i łatwość opanowania jazdy nawet na Tajwanie, gdzie wprawdzie oprócz ideogramów były angielskie napisy i nazwy, ale prawie każdy zapytany lokales uśmiechał się, kręcił głową i zwiewał. Z okazji odzyskania archiwum zdjęć z padniętego w ubiegłym roku komputera zebrałam mały cykl, który ma to do siebie, że zawiera tory oraz jest kolorowy. Oraz ma dla mnie niebagatelną wartość sentymentalną.

Berlin, Niemcy. Metro nazywa się U-bahn (w przeciwieństwie do S-bahnu, który jest kolejką podmiejską), łatwo znaleźć, bo nad każdą stacją jest niebieska litera "U". Zwłaszcza wzrusza mnie umieszczany na szybach wzorek ze stylizowaną Bramą Brandenburską, która przewrotnie kojarzy mi się z Tronem. Część tras zbudowana jest na estakadach, więc jest jeszcze piękniej, zwłaszcza w dzień.


(2012, 2014)

Dotychczas: Berlin * Budapeszt * Buenos Aires * Dublin * Praga * Lizbona * Porto * Wiedeń * Saloniki * Amsterdam.

Napisane przez Zuzanka w dniu środa marzec 4, 2015

Link bezpośredni - Kategoria: Fotografia+ - - 2 komentarze - Skomentuj


O gęsi i desce

Ze sztuki w Teatrze Animacji dowiedziałam się dzisiaj, że i gęsi mogą mieć depresję. Nie skrywam wstydliwie, że uwielbiam lalki i akceptuję umowność łączenia gry aktorskiej i kukiełkowej. "A niech to gęś kopnie" jest dla dzieci w warstwie wizualnej i tekstowej, ale gdzieś głębiej i dla dorosłych. Depresja, brak celu w życiu, niska samoocena, nerwowa matka na krawędzi grzmotnięcia niepokornego potomka i mitygująca się tylko, bo ludzie, wyśmiewanie - to dobre tematy do przegadania nawet z 5-latkiem. Warstwa wizualna - cudo: świetne autorskie zwierzątka, dopracowane co do szczegółu - z breloczkami, różniącymi się fakturą materiałami, bucikami; doskonałe zastosowanie starych drewnianych komód jako mikro-scen, czasem z użyciem szuflad, przedstawiających na przykład pięknie iluminowany staw z błyszczących cekinów. Po spektaklu aktorzy się ukłonili, a potem wszystkie kukiełki wyjechały do obejrzenia - można było zobaczyć z bliska, jak zrobić gest kukiełkową ręką czy w jaki sposób realizowane są niektóre efekty specjalne.

Przy okazji podejścia do pozyskania pracy zarobkowej na Wildzie (nieudanego), trafiłam do malutkiej pizzerii, do której się od dawna wybierałam. "Suszone pomidory" serwują świetną, cieniutką pizzę, sałatki, zupy i makarony (oraz, jak większość hipsta miejscówek - Fritzcolę). Co jest dość unikalne w Poznaniu - gratis woda stołowa, z miętą i cytryną.

Adres: róg Św. Czesława 13 i Poplińskich 12A, FB. Trzeba zejść po schodkach do sutereny, nie ma kącika dla dzieci. W weekendy warto rezerwować stolik, bo tłumy.

Poza tym drgnęło na froncie mieszkaniowym - o tym można przeczytać blog obok.

Napisane przez Zuzanka w dniu niedziela luty 22, 2015

Link bezpośredni - Kategoria: Fotografia+ - - 0 komentarzy - Skomentuj


O tym, że niespodziewane

Nie miałam co robić, więc przyszłam wcześniej.

W ciągu ostatnich dwóch miesięcy niewiele się działo, ale jak ruszyło, to spektakularnie. Protokół przekazania, klucze, udało mi się przepisać bez problemu licznik wody oraz dwa liczniki gazu z nieco większą papierkologią, albowiem to niespotykane, że są dwa, a nie jeden. Na prądzie utknęłam, albowiem okazało się, że Enea ma biuro obsługi nie na Strzeszyńskiej, a na Polnej w Poznaniu. Następnym razem trafię.

Dwa liczniki gazu (i dwie umowy z dwoma opłatami przesyłowymi co miesiąc, bhawo!) są efektem dziwnej koncepcji, dzięki której jednym gazem zasilany był bardzo egzotyczny kocioł (EL-KA, 1987) w piwnicy, a drugim - kuchenka gazowa i tzw. junkers, a konkretnie równie egzotyczny Termet, służący do grzania wody w łazience. Nie, nie były to różne taryfy, co od biedy by kombinację usprawiedliwiało. Szybka konsultacja z dobrą firmą wykazała, że robimy nową instalację grzewczą teraz już, żeby nie wrąbać się w remont za rok-dwa, rozwalając podłogi i ściany. Kwota nieco przeładowuje i tak już niespinający się budżet. Ale za to pozbędę się rur kaloryferowych w dość egzotycznych miejscach. Plus więc jest.

Licznik gazowy, stanowiący przyczynek do kolumny między kuchnią a salonem, okazał się być drobiazgiem, albowiem okazało się, że ściana, nie dość, że nośna, to zawiera jeszcze dwa kominy, prawdopodobnie należące do mieszkania w piwnicy. Nie występowały na planach. Nie będzie więc otwartej przestrzeni, chociaż pewnie dużym nakładem środków, konsultacjami z kominiarzem i nadzorem budowlanym oraz modyfikacjami w lokalu poniżej (który z kolei jest aktualnie niedostępny) by się dało. Zamiast tego spróbujemy prześwitów, potencjalnie do wykorzystania na półki.

Jest za to i jaskółeczka. Do tej pory kosztem wysoko na liście (zanim wyszło ogrzewanie, co nieco zmieniło perspektywę) była podłoga. Zdejmowanie kolejnych warstw wykazało istnienie bardzo przyjemnych desek pod rozsypaną mozaiką i płytą wiórową. Do ustalenia jest, jak bardzo taka podłoga będzie nieizolowana i jak dużo wysiłku trzeba będzie włożyć w doczyszczenie jej po latach ukrycia. Mam nadzieję, że uda mi się uzyskać efekt jak w tym pięknym wnętrzu:

Spodziewaj się niespodziewanego. Na przykład pajęczyn.

Napisane przez Zuzanka w dniu niedziela luty 22, 2015

Link bezpośredni - Kategoria: Fotografia+ - - 0 komentarzy - Skomentuj


Amplituda

O wczesnym poranku -3 na termometrze. Świat nagle pokrył się białym szronem. Na szybie spryskanej płynem nagle wykwitły tęczowe mroźne kwiaty. Słońce, zamglone i niskie, ale wywołujące na mojej twarzy uśmiech szczęśliwego kota, zapewne nieadekwatny do pory i kierunku. Pory, bo poranki - wiadomo - są trudne, zwłaszcza zimą. Kierunku, bo jechałam do sądu i, jak się okazało, zupełnie bez sensu, albowiem nie zostałam wezwana, tylko zawiadomiona, że sąd zatwierdzi sprawozdanie zarządcy mojej niedawno nabytej nieruchomości za rok 2013, więc w okresie mnie nie obejmującym. Wiadomo, every cloud has a silver lining, budynek Sądu w Poznaniu ma przepiękne witraże, dodatkowo wzmocnione słonecznym porankiem oraz scenerię wyglądającą jak z taniej gry komputerowej, renderowanej z jednym źródłem światła i dwiema teksturami.

Jest pewna grupa technik coachingowych, którą uważam za zawracanie głowy. Należy do nich zadanie wyobrażenia sobie wymarzonej pracy, siebie za x lat itp., a potem dokonanie w głowie ćwiczenia pt. "Jak mam dojść do takiego momentu". To jest sytuacja, która sprawia, że mózg mi się zamyka i odmawiam współpracy. U mnie to nie działa i tyle.

Kiedy wracałam, było już +1. Szron się zaczął skraplać, biel zaczęła znikać na korzyść brązu i zgaszonej zieleni roślin. Zatrzymałam się w kilku miejscach, żeby złowić światło, bokeh i resztki porannej mgły. Trochę przemoczyłam pantofle.


(Aleja Wielkopolska / Strzeszyn)

I wtedy zwerbalizowałam sobie, że chcę mieć zawsze czas na to, żeby się zatrzymać i mieć przy sobie narzędzie do utrwalenia chwili. Teraz tylko muszę znaleźć tę listę kroków, która mnie do tego momentu zaprowadzi.

Po południu +6.

GALERIA ZDJĘĆ.

Napisane przez Zuzanka w dniu piątek luty 13, 2015

Link bezpośredni - Kategoria: Fotografia+ - - 8 komentarzy - Skomentuj


Przysypało

Skąd śnieg w lutym?! W każdym razie zrobiło się jaśniej, a mnie bolą uda, bo uruchomiłyśmy z córką sanki pierwszy raz w tym sezonie ("Mama! Nie hamuj! Nie hamuj! Ja chcę się rozbić o płot!" Jassne, córeczko). Chociaż może to nie od tego. Ale to tak na marginesie, bo chciałam o cmentarzu. Życie rzuca mnie w różne miejsca Poznania, ćwicząc moją cierpliwość przede wszystkim. Wczoraj rzuciło mnie w okolice cmentarza Jeżyckiego, który - co ciekawe - nie bardzo jest na Jeżycach, tylko na Ogrodach. Tak czy tak, jest pod śniegiem.

GALERIA ZDJĘĆ.

Napisane przez Zuzanka w dniu czwartek luty 5, 2015

Link bezpośredni - Kategoria: Fotografia+ - - 0 komentarzy - Skomentuj