Kategoria:
maja
... oraz o tym, że cały świat zbiera grzyby, a ja nie. Bo ani nie lubię zbierać, ani jeść. I tak, o. Tyle o grzybach.
Skąd mgła (nazywana przez Maja "głą"), wiadomo. A psy można znaleźć między Kiekrzem a Złotnikami; dawno nie było mi tak przykro odchodzić od bramy, zza której dobiegało smutne skomlenie dwóch kudłaczy, które bardzo-bardzo-bardzo chciały iść na spacer z mniejszą od nich trzylatką.
Napisane przez Zuzanka w dniu poniedziałek październik 22, 2012
Link bezpośredni -
Kategoria:
Maja -
- 6 komentarzy
- Skomentuj
Dawno, dawno temu (a konkretnie w 2005 roku) wybraliśmy się na Węgry z mapą wydrukowaną na papierze. Kilkanaście kilometrów przed celem, w okolicach 22, okazało się, że stoimy przed nieczynną przeprawą promową, o czym dzielny serwis mapowy (chyba wtedy map24.de) zapomniał wspomnieć. I dzisiaj obudził mnie, bo przysypiałam w październikowym słoneczku, grzejącym przez szybę, śmiech TŻ, który stał przed analogiczną scenką sytuacyjną. Dwie dzielne nawigacje wyprowadziły nas najkrótszą drogą, która okazała się być nienajsprytniejsza[1]. Dzięki temu do drzwi muzeum im. Adama Mickiewicza dobiliśmy o 15:57 (czynne do 16), szczęśliwie ogród i park są czynne dłużej. Ubolewam, bo zdjęcia na stronie muzeum są smakowite.


Nazwa dnia: Bieździadów oraz Żerków przeczytany jako Żeberków (chciałam przerobić na Wyżerków, ale nie znalazłam tamże restauracji). W Śmiełowie była w pałacu, ale zamknięta do 26 października z przyczyn nieznanych.
Maj ożwawił się nieco na widok mchu i małych grzybków, ale ogólnie był nie w sosie. Bo tak.
GALERIA ZDJĘĆ.
[1] Z Poznania najlepiej jechać do oporu krajową 11[2] i skręcić w Klęce.
[2] TŻ: "Jak już tu jesteśmy, to jedźmy do Gliwic".
Napisane przez Zuzanka w dniu niedziela październik 21, 2012
Link bezpośredni -
Kategoria:
Maja -
- 3 komentarze
- Skomentuj
Nastawiłam się, że będzie padać przez cały weekend. Nastraszyłam ^boską i ^valwita, że jadą na biegun północny. I zostałam miło zaskoczona, bo wręcz przeciwnie. Jesień zaszalała, zarzuciła złotymi liśćmi, puściła zaoszczędzone ostatnio promienie słońca i było tak, jak trzeba. Ale jesień jesienią, śliczna i liryczna; imaginujcie sobie, że córka moja, kapryśna kulinarnie, spożyła naleśnik w cywilizowanym miejscu (konkretnie w rogalińskich "Dwóch pokojach z kuchnią"). Fakt, że z wielokrotnie dosypywanym cukrem, ale jednak.


Na poboczach grzybiarze i - trzymając się poetyki - ssaki leśne. Zepsuła mnie ta wizja straszliwie, szczęśliwie małoletnia odbierała żywiołową radość wesołego autobusu na poziomie emocjonalnym, nie treściowym.
GALERIA ZDJĘĆ (wcześniejsze - 2010 i 2008).
Napisane przez Zuzanka w dniu poniedziałek październik 15, 2012
Link bezpośredni -
Kategoria:
Maja -
- 6 komentarzy
- Skomentuj
Lubi kałuże, ale grzecznie[1] omija je, jeśli nie ma kaloszy. Codziennie dostaję w prezencie patyki, kamienie i liście, to do Twojej kojekćji, mamusiu. Jest złocista w niskim, jesiennym słońcu. Wzrusza mnie, kiedy delikatnie(!) gładzi uszy kota, miętosi kark i przejeżdża ciepłą łapką po futrzanej szyi[2]. Idę w tę jesień z większą nadzieją, że przeżyjemy czas mroku łagodniej i szybciej, nawet nie odliczając kolejnych tygodni do wiosny. Że tym razem nie będę się kulić i mantrować, żeby ktośmniestądzabrał. Żeby mieć trochę koloru, od babci I. przywiozłam bukiet dalii i worek suszonych jabłek (tak, grzybki marynowane też, ale nie planuję ich jeść).

A może się oszukuję? Skoro z trudem zwlekam się z łóżka nawet w środku lata na urlopie, to jak jesienią i zimą ma być lepiej? Gdzie jest mój #hamak?
[1] Oczywiście, na innych frontach trwa blitzkrieg i to raczej nie my robimy naloty dywanowe.
[2] Tylko Koki, inne uciekają.
Napisane przez Zuzanka w dniu środa październik 10, 2012
Link bezpośredni -
Kategoria:
Maja -
- 8 komentarzy
- Skomentuj
Oglądamy malutką Kokę na zdjęciach. A ten djugi kotek? To Hera, Maju, siostrzyczka Koki. A gdzie ona jest? Umarła, Maju. Była bardzo chora. I one się bawią tutaj! A jak Heja wjóci, to będą się źnowu bawić? Kiedyś będą, ale nie chcę, żeby ten dzień za szybko nadszedł, maleńka.
Napisane przez Zuzanka w dniu czwartek październik 4, 2012
Link bezpośredni -
Kategoria:
Maja -
- 10 komentarzy
- Skomentuj
Maj na huśtawce zamyka oczy. Zapytana, czemu tak robi, zeznała, że sobie wyobraża. A co sobie wyobrażasz? Nasz balkon. Ja z kolei na Jeżycach wyobrażam sobie, jakby ta dzielnica wyglądała bez samochodów, zaparkowanych wzdłuż każdego dostępnego chodnika (i wzdłuż, i w poprzek niedostępnych też). Reja to śliczna, krótka uliczka między Słowackiego a Sienkiewicza, dosłownie z kilkoma kamienicami po obu stronach, z wylotem na dawną zajezdnię tramwajową na Gajowej. Byłoby lepiej widać, że śliczna, gdyby nie służyła za parking. Ale i tak. W promieniach jesiennego słońca pokazuje, że warto było inwestować w detale. Najbardziej lubię zakątek na rogu Słowackiego, o którym dawno temu pisałam - podwórko na zapleczu nieistniejącego już kina Amarant.

GALERIA ZDJĘĆ (również inne ulice).
Napisane przez Zuzanka w dniu niedziela wrzesień 30, 2012
Link bezpośredni -
Kategoria:
Maja -
- 1 komentarz
- Skomentuj
Prawie co do dnia wróciliśmy po dwóch latach (a dwa lata temu było tak). Pewne rzeczy się nie zmieniają - dalej kawa do wyboru (rozpuszczalna albo jacobs z fusami), światło przeświecające przez gałęzie kasztanowców i majestatyczny budynek pałacu, który odsłania się po przejechaniu przez zdobioną bramę. Tym razem nie było koni w stajni (a przynajmniej nie wystawały w aurze much i landluftu), za 3,5 zł od łebka (młodzież nie płaci) można było obejrzeć pałac od środka i - już bez opłat - złupić park z jesiennych walorów. Jeśli by się wybierać do samego parku, to bez rewelacji, Kórnik znacznie wdzięczniejszy, ale łącznie z pałacem to bardzo miłe miejsce na niedzielne popołudnie. Madame była zachwycona i nam się też udzieliło.


GALERIA ZDJĘĆ: 2012 i i 2010.
Napisane przez Zuzanka w dniu środa wrzesień 26, 2012
Link bezpośredni -
Kategoria:
Maja -
- 3 komentarze
- Skomentuj
Weszliśmy z Majutem w specjalizację. Od pewnego momentu przestaliśmy zbierać wszystkie ładne kasztany, zaczęliśmy wybierać tylko te, które jeszcze były w skorupkach i można było je pracowicie wyłuskać (albo same wypadały). Nie wiem po co, ale mamy trzy koszyki kasztanów. I trochę żołędzi w czapeczkach. I trochę czarnego żwiru (to Majut, nie chciał zeznać, po co żwir, ale widać - trzeba).


Wesołe miasteczko przy TTKF na Mieszka I jest identyczne, jak rok temu (i - jakkolwiek był to jeden z lepszych i bezkonfliktowych dni z madame - był to również dzień nader kosztowny, albowiem ceny podskoczyły). Tym razem weszliśmy na diabelski młyn we troje, z Majutem. I, co mnie fascynuje, zupełnie się nie bałam. Bo że moje dziecko nie zna strachu i z równą radością jeździ pyrkającą ciuchcią oraz wspina się na kilka metrów w samolocie, to jakoś mnie nie dziwi. Bardzo miły weekend był, tylko się nie wyspałam. I jutro też nie wyśpię. Witaj, 5:15. Brr.

(dyniowa karoca z dedykacją dla Kaczki).
Napisane przez Zuzanka w dniu poniedziałek wrzesień 24, 2012
Link bezpośredni -
Kategoria:
Maja -
- 2 komentarze
- Skomentuj
Do przygód potrzebny jest pomysł. Czasem wystarczy, że się pójdzie po bułkę i soczek w kartoniku do Żabki. I już jest przygoda. Albo zakupy z jazdą w chyboczącym się autku za 2 zł. Ale najfajniejsze przygody są w plenerze. Przygoda z karmieniem kaczek związana była najpierw z bułkami, potem z całą reklamówką niespecjalnie świeżego, acz drobno pokrojonego pieczywa, a ostatecznie z połową torby żołędzi. Dzisiaj była przygoda z kasztanami. W roli kasztanów wystąpiły kasztany oraz jedna psia kupa, znaleziona na szczęście wzrokiem, nie dłonią, ale i tak. I liście. Obiecałam, że można mnie obrzucać i tarzać. Zostałam więc obrzucona i wytarzana. I powiadam Wam, miło jest siąść pod drzewem na Alei Wielkopolskiej i popatrzeć razem z córką w słońce, słuchając przejeżdżających tramwajów.
Na weekend zapowiada się kilka kolejnych imprez - w sobotę na Śródce o 11:30 wyścig kelnerów i kelnerek, a o 12:30 piknik tamże. Koło Mieszka I pojawiło się dziś wesołe miasteczko, z obowiązkowym diabelskim młynem. 29-30 września na Ostrowie Tumskim odbędzie się VII Weekend z Historią na Trakcie Królewsko-Cesarskim, też warto. Ciągnie mnie park w Czerniejewie, w tym roku nie byłam też w Rogalinie i w Kórniku. Niedługo zamkną Ogród Botaniczny i Dendrologiczny, a ja się pytam, czemu weekendy są takie krótkie.
Napisane przez Zuzanka w dniu piątek wrzesień 21, 2012
Link bezpośredni -
Kategoria:
Maja -
- 6 komentarzy
- Skomentuj
Napisane przez Zuzanka w dniu poniedziałek wrzesień 17, 2012
Link bezpośredni -
Kategoria:
Maja -
- 1 komentarz
- Skomentuj