Menu

Zuzanka.blogitko

Ta ruda metalówa, co ma bloga o gotowaniu

Kategoria: ogladam

LWord, sezon 3

No co ja mogę, że lubię historie o babeczkach? L Word to serial o lesbijkach z Los Angeles (to takie ichnie zagłębie z lesbijkami płci obojga). Zgadzam się, że to taka trochę wenezuela, ale bardzo przyjemnie się ogląda. Jest pikatnie, czasem erotycznie, bohaterki są ciekawe i mam trochę takie poczucie, jakbym przez dziurkę od klucza obserwowała trochę inny świat. Po części dostałam odpowiedź na swoje wątpliwości, jak mógłby wyglądać świat bez walki płci (lepiej, choć może nudniej ;-)). Nie czekam na następny sezon jak na Lost czy Prison Break, ale jestem na "tak".

Napisane przez Zuzanka w dniu czwartek październik 26, 2006

Link bezpośredni - Kategoria: Oglądam - - 0 komentarzy - Skomentuj


4400

Przez ostatnie 60 lat z Ziemi zniknęło 4400 osób. Dzieci, starszych, kobiet, mężczyzn. I nagle wrócili, tacy sami, jak wtedy, kiedy zniknęli - dla nich czas się zatrzymał. No, niezupełnie tacy sami - niektórzy odkryli u siebie dziwne zdolności. Zajęła się nimi Agencja Bezpieczeństwa Narodowego.

Pozycja obowiązkowa dla tych, co lubią X-files. Ale też i dla tych, co nie lubią. Jest agencja rządowa, spisek, tajemnica, trochę sf-u, ciekawe postaci, błyskotliwa para agentów (agentka znacznie fajniejsza niż Scully), nerd trzymany w piwnicy, który - jakby co - z komputerów wyciągnie to, co można wyciągnąć. Fajne jest to, że sezony kończą się we w miarę spójny sposób.

W pierwszym sezonie (5 odcinków) pokazują się zdolności paru powracających. Ze śpiączki, w którą zapadł w momencie "zniknięcia" kuzyna, budzi się syn agenta Baldwina. Powracający usiłują wrócić do swoich dotychczasowych rodzin i życia, jeśli jeszcze je mają. W drugim (12) okazuje się, że nie wszystkie zdolności są dobre, nie wiadomo, komu wierzyć. Sezon trzeci - pewnie się dowiem za jakieś dwa tygodnie ;-)

Napisane przez Zuzanka w dniu wtorek październik 24, 2006

Link bezpośredni - Kategoria: Oglądam - - 0 komentarzy - Skomentuj


IT Crowd

Przepiękny i bardzo prawdziwy sitcom o dziale IT w korpo. Piękny, naprawdę. Trzymają ich w piwnicy, nie wpuszczają światła i nie każą sprzątać na biurkach. SOA#1, czy wyłączyłaś i włączyłaś ponownie komputer? Czy wtyczka jest wetknięta do kontaktu? Do geeków zostaje doflancowana Relationship Manager, która posiada pewne umiejętności komputerowe (wysyłanie emaili, odbieranie emaili, obsługa myszki, obsługa tego pod myszką, click, click, double click, klawiatura). Tylko 6 odcinków, w 2007 roku obiecują drugi sezon.

Napisane przez Zuzanka w dniu niedziela październik 15, 2006

Link bezpośredni - Kategoria: Oglądam - - 2 komentarze - Skomentuj


Historie kuchenne

Lata 60., naukowcy robią badania na temat tego, jak samotni faceci poruszają się w kuchni. Każdy obiekt dostaje obserwatora, który z wysokiego krzesełka zaznacza trasę, jaką właściciel kuchni pokonuje codziennie. Oczywiście obserwator nie rozmawia z obserwowanym.

Najbardziej lubię filmy, które są klimatyczne i coś się dzieje. Lubię też filmy, które są nudne, ale są klimatyczne. Albo z akcją, nawet jak bez klimatu. "Historie kuchenne" są nudne. Z klimatu jest zaśnieżona Norwegia. I dwóch facetów, którzy ze sobą przez większość filmu nie gadają. A potem się zaprzyjaźniają. I to by było na tyle.

Napisane przez Zuzanka w dniu niedziela październik 15, 2006

Link bezpośredni - Kategoria: Oglądam - - 0 komentarzy - Skomentuj


Osada

Mam znajomego. Lubię słuchać, co mówi o filmach. Mamy w zasadzie kompatybilny gust. Jeśli mówi, że film jest świetny, to będzie to na 100% crap nie do oglądania (ze szczególnym uwzględnieniem Marines, wilkołaków czy filmów klasy Resident Evil). Jeśli mówi, że kiepski - niewątpliwie będzie mi się podobał. "Osada" to potwierdza. Trzy czwarte filmu jest nudne jak flaki w zalewie (kolega opisuje to jako "dobre i niesamowite", a końcówka ratuje cały film i sprawia, że warto było obejrzeć (kolega twierdzi, że była spartolona).

Napisane przez Zuzanka w dniu niedziela październik 15, 2006

Link bezpośredni - Kategoria: Oglądam - - 3 komentarze - Skomentuj


Volver

Rzeczywiście, jest to ciepły rodzinny film o kazirodztwie i pedofilii. Piękna, chociaż dziwnie umalowana Penelopa Cruz. Almodovarowi znacznie lepiej wychodzi opowiadanie o pokręconych kobietach niż o homoseksualistach. Film jak z początku lat 80., kiedy to A. miał najlepszą formę. Pewną klamrą jest rola Carmen Maury, m.in. żony w "Czym sobie na to zasłużyłam", a tutaj - matki wracającej po śmierci do córek. Bardzo bogate tło i sporo odwołań do poprzednich filmów - sąsiadka prostytutka, stare bloki jak z lat 80., stylowa knajpka, Penelopa śpiewająca szlagier, nielegalny salon fryzjerski. Ładny, ciepły, śmieszny, jest trup.

Inne filmy Almodovara.

Napisane przez Zuzanka w dniu poniedziałek październik 9, 2006

Link bezpośredni - Kategoria: Oglądam - - 3 komentarze - Skomentuj


Garden State

Bardzo ładny, ciepły, melancholijny film. 26-latek wraca z LA do rodzinnego miasteczka na pogrzeb matki po 10 latach od wyjazdu, spotyka kumpli, gada z ojcem, poznaje dziewczynę, a potem chce wracać do LA. I to w zasadzie cała fabuła filmu. Bardzo przyjemny, ale czegoś mi brakowało. Czegoś, co sprawi, że chcę do tego filmu wrócić, że jest inny niż inne. Ale chyba nie chcę, bo nie jest. Prawdopodobnie to efekt tego, że obejrzałam Donnie Darko i każdy następny film o młodzieńczym (nawet 10 lat później) uczuciu musi wnieść coś więcej. Całkiem niezły porównaniem klimatycznym są "Przed zachodem" i "Przed wschodem słońca". Świetny soundtrack. A, zapomniałabym - dla wielbicieli psów ryćkających nogi jest parę świetnych scen.

Napisane przez Zuzanka w dniu niedziela październik 8, 2006

Link bezpośredni - Kategoria: Oglądam - - 1 komentarz - Skomentuj


Invasion

Trochę X-files, trochę Alien, trochę teorii spiskowych. Bardzo przyzwoity serial, szczęśliwie zakończony po pierwszym sezonie, więc nie trzeba patrzeć, jak scenarzyści się męczą, żeby utrzymać jaką taką spójność (oczywiście kończy się tak zarąbistym cliffhangerem, że można osiwieć). W małym miasteczku na Florydzie po huraganie zaczynają się dziać dziwne rzeczy - światełka w wodzie, znikają ludzie, potem się pojawiają z powrotem, ale są jacyś tacy dziwni. Strażnik parkowy (taki Florida Ranger, prawie jak w Misiu Jogim), uciekinier z Kuby, ma dwoje dzieci z pierwszą żoną i trzecie w drodze z drugą. Pierwsza żona ma męża-szeryfa i jest jedną z osób, które po huraganie odczuwają dziwne zamiłowanie do wody. Niezłe efekty specjalne (trochę widać, że bluebox, ale nie przeszkadza), przyjemnie zakręcona akcja, trochę wątków pobocznych. Miłe zajęcie na 22 wieczory.

Napisane przez Zuzanka w dniu poniedziałek wrzesień 25, 2006

Link bezpośredni - Kategoria: Oglądam - - 0 komentarzy - Skomentuj


Inside Man

Uwielbiam filmy z twistem. A już zwłaszcza filmy o napadach na bank. Z jednej strony jest inteligentny czarny detektyw (Denzel Washington) i inteligentny biały detektyw (Willem Dafoe), z drugiej - napadacz na bank (gościnnie Clive Owen, szczęśliwie przez większość czasu w masce, więc nie widać, że jest straszliwie drętwy). Są zakładnicy, tajemnica, niezła kasa, młoda dama z obfitym biustem, podsłuchy i wynalazki jak w gangu Olsena. Bardzo przyjemny film. Na życzenie mogę opowiedzieć ;-)

Napisane przez Zuzanka w dniu wtorek wrzesień 19, 2006

Link bezpośredni - Kategoria: Oglądam - - 4 komentarze - Skomentuj


Transamerica

Przyznaję się bez bicia, że przeczytałam "Transatlantic" i żyłam w błogim przekonaniu, że będzie to film o tym, jak Felka Huffman płynie sobie statkiem. Nie był. Felka była transseksualistą Stanleyem (co ciekawe - pochodzenia żydowskiego), który powoli stawał się Bree - Sabriną. W międzyczasie okazało się, że w burzliwej młodości udało jej się spłodzić syna, a owoc tej jednej nocy z koleżanką w college'u siedzi w areszcie dla młodocianych na drugim końcu Stanów. Bree jedzie z synem z Nowego Yorku do LA. Trochę film drogi (bo w Stanach drogi mają, nie to co u nas - 12h i jesteśmy Zupełnie Gdzie Indziej), trochę o tym, jak to ciężko być transseksualistą (no, ciężko), a trochę o tym, po co człowiekowi w życiu rodzina. Refleksyjny, czasem śmieszny. Jak się komuś podobało "Broken flowers" Jarmusha, to ten też się spodoba.

Napisane przez Zuzanka w dniu poniedziałek wrzesień 11, 2006

Link bezpośredni - Kategoria: Oglądam - - 0 komentarzy - Skomentuj