Pseudoafrykański kryminał. Trzytorowa akcja - ukrywająca się przed światem pani etnograf, która kilka lat temu upozorowała swoje samobójstwo, a teraz snuje się po Miami, wspomnienia pani etnograf z jej wyprawy do Afryki (i nie tylko), gdzie odkryła Całkiem Inny świat oraz opis śledztwa prowadzonego przez seksownego kubańskiego detektywa. Oczywiście wątki się zazębiają, w Miami jest rzeź, ale nikt nie pamięta, o co chodzi, bo w powietrzu jest stara afrykańska magia. Typowe czytadło do podróży, nieźle się czyta, ale niewiele zostaje.
#7
Napisane przez Zuzanka w dniu niedziela marzec 4, 2007
Link bezpośredni -
- 0 komentarzy
- Skomentuj
Koleżanka Siwa mnię wrobiła:
- Kiedyś, dawno temu, jeszcze przed Y2K, pracowałam jako informatyczny support kas teatralnych. Lubię teatry od strony zaplecza. Kręte ciemne korytarze, zakamarki, nagle wyłaniające się drzwi na scenę, w które nie wolno wchodzić. To chyba zostało mi od czasu pierwszej lektury "Lata Muminków", gdzie były drzwi z napisem "Rekwizytornia" (prawdziwie zbójeckie nazwisko). Od frontu też lubię wchodzić do teatru, ale rzadko mam okazję.
- Nie lubię podejmować decyzji. Przez 5 lat pracowałam z TŻ w jednej firmie i osiągnęłam pewną stabilizację (TŻ mówi, że to stagnacja). Może. Teraz mam zdecydować, czy chcę zostać w miejscu (dalej bez perspektyw), iść do ludzi, z którymi mi nie po drodze, ale za sporsze pieniądze i z rozwojem oraz samodzielnością, albo kopnąć to wszystko i zacząć od nowa. No kurna nie lubię.
- Ed Wood miał skrywaną namiętność do różowych sweterków z angory. Ja mam mniej wstydliwą do aksamitów, miękkich futrzanych zwierzaczków i satynowej pościeli. A poza tym jestem ciepłolubna i lubię, jak się mnie drapie za uszkiem. Oczywiście prywatnie. Służbowo jestem jędza z niezłą pamięcią do szczegółów i wieloma talentami.
- Mam więcej przyjaciół w Internecie niż "na żywo". Żywo jest przereklamowane - jąkam się, czerwienię, garbię i ogólnie mam tendencje do zaszywania się w kąt i obserwowania. W Internecie jestem taka, jaka chcę być. Błyskotliwa, riposty wymyślam szybciej niż dopiero za drzwiami, nie opowiadam ciągle tych samych dowcipów, bo to można wygooglać. Umiem googlać i chciałabym to robić zawodowo. Z drugiej strony wolę kontakty z nieinteligentnymi na żywo, bo nienawidzę platfusów umysłowych w terminalu tekstowym.
- Chciałabym mieć więcej czasu. Na czytanie, oglądanie filmów, dom, życie, podróże, próby wyrzucenia z siebie pokładów grafomanii, układanie sobie wszystkiego. A nie mam. Czas przecieka mi między palcami, wszystko mam rozsypane i chyba tego nie lubię. A, i prawa jazdy nie mam kiedy zrobić.
- Miało być pięć, ale będzie sześć. Lubię filmy bez happy-endu.
Następne ofiary [2019 - linki nieaktualne].
Napisane przez Zuzanka w dniu niedziela luty 25, 2007
Link bezpośredni -
- 8 komentarzy
- Skomentuj
Koleżanka Siwa mnię wrobiła:
- Kiedyś, dawno temu, jeszcze przed Y2K, pracowałam jako informatyczny support kas teatralnych. Lubię teatry od strony zaplecza. Kręte ciemne korytarze, zakamarki, nagle wyłaniające się drzwi na scenę, w które nie wolno wchodzić. To chyba zostało mi od czasu pierwszej lektury "Lata Muminków", gdzie były drzwi z napisem "Rekwizytornia" (prawdziwie zbójeckie nazwisko). Od frontu też lubię wchodzić do teatru, ale rzadko mam okazję.
- Nie lubię podejmować decyzji. Przez 5 lat pracowałam z TŻ w jednej firmie i osiągnęłam pewną stabilizację (TŻ mówi, że to stagnacja). Może. Teraz mam zdecydować, czy chcę zostać w miejscu (dalej bez perspektyw), iść do ludzi, z którymi mi nie po drodze, ale za sporsze pieniądze i z rozwojem oraz samodzielnością, albo kopnąć to wszystko i zacząć od nowa. No kurna nie lubię.
- Ed Wood miał skrywaną namiętność do różowych sweterków z angory. Ja mam mniej wstydliwą do aksamitów, miękkich futrzanych zwierzaczków i satynowej pościeli. A poza tym jestem ciepłolubna i lubię, jak się mnie drapie za uszkiem. Oczywiście prywatnie. Służbowo jestem jędza z niezłą pamięcią do szczegółów i wieloma talentami.
- Mam więcej przyjaciół w Internecie niż "na żywo". Żywo jest przereklamowane - jąkam się, czerwienię, garbię i ogólnie mam tendencje do zaszywania się w kąt i obserwowania. W Internecie jestem taka, jaka chcę być. Błyskotliwa, riposty wymyślam szybciej niż dopiero za drzwiami, nie opowiadam ciągle tych samych dowcipów, bo to można wygooglać. Umiem googlać i chciałabym to robić zawodowo. Z drugiej strony wolę kontakty z nieinteligentnymi na żywo, bo nienawidzę platfusów umysłowych w terminalu tekstowym.
- Chciałabym mieć więcej czasu. Na czytanie, oglądanie filmów, dom, życie, podróże, próby wyrzucenia z siebie pokładów grafomanii, układanie sobie wszystkiego. A nie mam. Czas przecieka mi między palcami, wszystko mam rozsypane i chyba tego nie lubię. A, i prawa jazdy nie mam kiedy zrobić.
- Miało być pięć, ale będzie sześć. Lubię filmy bez happy-endu.
Następne ofiary [2019 - linki nieaktualne].
Napisane przez Zuzanka w dniu niedziela luty 25, 2007
Link bezpośredni -
- 0 komentarzy
- Skomentuj
Ciemność. Zimowa noc, szczelnie zasłonięte zasłony. Miękka flanelowa pościel. Kot czarno-biały śpi na poduszce i czasem przez sen kładzie na mnie łapę, żeby sprawdzić, czy dalej jestem. Budzę się, gdy do sypialni wchodzi kot czarny i ewidentnie modulowanym miaukiem oznajmia coś kotu czarno-bialemu. Kot czarno-bialy wstaje, przeciąga się i trucha za kotem czarnym. Nie wiem, czy było to wezwanie na ustawkę, żeby komuś/czemuś włomotać, zaproszenie do lizania na parapecie czy do opróżnienia miski z resztek, ale komunikacja wyglądała na zrozumiałą.
Skądinąd bardzo lubię u kotów to, że mają szybsze połączenia między mózgiem a łapą niż między mózgiem a świadomością. Gdy drapię kota pod brodą, tylna łapa szybciej wie, że zaraz kota będzie tam łaskotać i już robi w powietrzu *drap, drap, drap*.
Napisane przez Zuzanka w dniu niedziela luty 25, 2007
Link bezpośredni -
Kategoria:
Koty -
- 0 komentarzy
- Skomentuj
Ciemność. Zimowa noc, szczelnie zasłonięte zasłony. Miękka flanelowa pościel. Kot czarno-biały śpi na poduszce i czasem przez sen kładzie na mnie łapę, żeby sprawdzić, czy dalej jestem. Budzę się, gdy do sypialni wchodzi kot czarny i ewidentnie modulowanym miaukiem oznajmia coś kotu czarno-bialemu. Kot czarno-bialy wstaje, przeciąga się i trucha za kotem czarnym. Nie wiem, czy było to wezwanie na ustawkę, żeby komuś/czemuś włomotać, zaproszenie do lizania na parapecie czy do opróżnienia miski z resztek, ale komunikacja wyglądała na zrozumiałą.
Skądinąd bardzo lubię u kotów to, że mają szybsze połączenia między mózgiem a łapą niż między mózgiem a świadomością. Gdy drapię kota pod brodą, tylna łapa szybciej wie, że zaraz kota będzie tam łaskotać i już robi w powietrzu *drap, drap, drap*.
Napisane przez Zuzanka w dniu niedziela luty 25, 2007
Link bezpośredni -
- 0 komentarzy
- Skomentuj
... niż kot wstający z poduszki na dźwięk budzika, przeciągający wszystkie cztery łapy, ziewający i leniwie truchtający do kuchni. Nawet się nie obejrzał, czy idę.
Napisane przez Zuzanka w dniu poniedziałek luty 19, 2007
Link bezpośredni -
Kategoria:
Koty -
- 3 komentarze
- Skomentuj
... niż kot wstający z poduszki na dźwięk budzika, przeciągający wszystkie cztery łapy, ziewający i leniwie truchtający do kuchni. Nawet się nie obejrzał, czy idę.
Napisane przez Zuzanka w dniu poniedziałek luty 19, 2007
Link bezpośredni -
- 0 komentarzy
- Skomentuj
... podoba mi się, jak w TV mówią o "dniu kota i roku świni". Może mają w tym względzie doświadczenia niejakie.
Napisane przez Zuzanka w dniu niedziela luty 18, 2007
Link bezpośredni -
Kategorie:
Koty, Śmieszne -
- 2 komentarze
- Skomentuj
... podoba mi się, jak w TV mówią o "dniu kota i roku świni". Może mają w tym względzie doświadczenia niejakie.
Napisane przez Zuzanka w dniu niedziela luty 18, 2007
Link bezpośredni -
- 0 komentarzy
- Skomentuj
Spaliśmy wczoraj do prawie 14 (oczywiście w ramach odsypiania jetlaga). To jednak jest bardzo fajna rzecz, jak się leży, jest miękko, ciepło i tylko co jakiś czas trzeba negocjować z kotem czarnym, który woli naszą obecność przy misce. Z przyczyn natury obiektywnej zakup łóżka został przełożony na następny weekend (niestety, sklepy meblowe nie praktykują otwarcia w niedzielę, zupełnie nie rozumiem, czemu).
Uwielbiam pakamerę. Nie za ceny, bo czasem powalają, ale za pomysły. Jak byłam wyjechana, przyszedł newsletter, w którym były wyjazdowe torebki na brudne/czyste. Szczególnie wzruszyły mnie takie z napisamy: "Wash me"/"Wear me" na męskie skarpetki. Teraz cierpię, bo mam problemy decyzyjne z wyborem torebki. Znalazłam trzy i przecież trzech nie kupię. I do tego chyba jeszcze mogę wybrać kolor. Wspominałam, że nie cierpię decyzji?
Napisane przez Zuzanka w dniu niedziela luty 18, 2007
Link bezpośredni -
Kategoria:
Różne -
- 2 komentarze
- Skomentuj