Menu

Zuzanka.blogitko

Ta ruda metalówa, co ma bloga o gotowaniu

Think pink

W pracy nudno, pracuję. Jutro kot. Wiem, że będzie dobrze, ale się boję.

W ramach planowania diety zasilam dom w czekolady. Nazbierałam już niezły zapas, Nigella byłaby ze mnie dumna. Oprócz opisywanej na Chocablogu [link nieaktualny] gorzkiej karmelowej, znalazłam w Almie gorzką marcepanową i kawową. Do tego w promocji są Dolfiny za 3,99 - z herbatą earl gray, mleczna saute, z kawą i z grillowanymi migdałami. Czy jest jakaś dieta opierająca się na samej czekoladzie?

Podczas obiadu w SB zadzwoniła komórka faceta opodal. "O, swietnie że dzwonisz! Miałem dzwonić, żeby złożyć ci najserdeczniejsze życzenia, ale skoro to ty zadzwoniłeś, to zrobię to nie płacąc za rozmowę. Hehehe. No, wszystkie najlepszego".

Pojawił się też nowy sklep z durnostojkami o dźwięcznej nazwie "FLO for flowers of...". Obejrzałam pełna na zmianę odrazy, na zmianę zachwytu. Nie spodziewałam się, ile rzeczy można zrobić z plastiku w kolorze różowym. Na szczęście było trochę pluszowych kurczaków, wazoników i ramek na zdjęcia w kolorach czarnych i zielonych, inaczej od zmasowanego ataku różu pękło by mi oko.

Napisane przez Zuzanka w dniu środa kwiecień 18, 2007

Link bezpośredni - Kategorie: Moje miasto, Przydasie - - 0 komentarzy - Skomentuj


Nancy Kress - Żebracy hiszpańscy

Niezły typowy sf o Bezsennych - dzieciach zmodyfikowanych genetycznie, którym zabrano potrzebę snu, w zamian dając więcej czasu na rozwój, podrasowaną inteligencję i - jako efekt uboczny - zabierając oznaki starzenia. Wbrew pozorom, nie przysparza im to zwolenników, bo ludzie en masse boją się nie dość, że innych, to jeszcze do tego mądrzejszych, szybszych i lepszych (a co za tym idzie zamożniejszych i bardziej przewidujących). Niezła opowieść o tym, jak społeczeństwo traktuje innych, zwłaszcza jeśli zaczynają grać coraz większą rolę w gospodarce i polityce. Żeby było dramatyczniej, sami Bezsenni zaczynają się rozdzielać - na tych, którzy chcą całkowicie odizolować się od niemodyfikowanych ludzi i tych, co chcą swoimi zdolnościami do rozwoju świata "zwykłych ludzi" się przyczynić.

Nie jest to moralitet o kondycji ludzkiej, ale przyzwoita opowieść o tym, do czego może genetyka zaprowadzić - sporo polityki i potencjalnej historii Stanów Zjednoczonych, która dzieje się obok życia głównych bohaterów. Cykl składa się z trzech tomów, o ile pamiętam drugi jeszcze był w miarę czytalny, w trzecim utknęłam w połowie kilka lat temu. Spróbuję jeszcze raz.

Inne tej autorki:

#16

Napisane przez Zuzanka w dniu wtorek kwiecień 17, 2007

Link bezpośredni - - 0 komentarzy - Skomentuj


Nancy Kress - Żebracy hiszpańscy

Niezły typowy sf o Bezsennych - dzieciach zmodyfikowanych genetycznie, którym zabrano potrzebę snu, w zamian dając więcej czasu na rozwój, podrasowaną inteligencję i - jako efekt uboczny - zabierając oznaki starzenia. Wbrew pozorom, nie przysparza im to zwolenników, bo ludzie en masse boją się nie dość, że innych, to jeszcze do tego mądrzejszych, szybszych i lepszych (a co za tym idzie zamożniejszych i bardziej przewidujących). Niezła opowieść o tym, jak społeczeństwo traktuje innych, zwłaszcza jeśli zaczynają grać coraz większą rolę w gospodarce i polityce. Żeby było dramatyczniej, sami Bezsenni zaczynają się rozdzielać - na tych, którzy chcą całkowicie odizolować się od niemodyfikowanych ludzi i tych, co chcą swoimi zdolnościami do rozwoju świata "zwykłych ludzi" się przyczynić.

Nie jest to moralitet o kondycji ludzkiej, ale przyzwoita opowieść o tym, do czego może genetyka zaprowadzić - sporo polityki i potencjalnej historii Stanów Zjednoczonych, która dzieje się obok życia głównych bohaterów. Cykl składa się z trzech tomów, o ile pamiętam drugi jeszcze był w miarę czytalny, w trzecim utknęłam w połowie kilka lat temu. Spróbuję jeszcze raz.

Inne tej autorki:

#16

Napisane przez Zuzanka w dniu wtorek kwiecień 17, 2007

Link bezpośredni - Kategoria: Czytam - Tagi: panie, sf-f, 2007 - 1 komentarz - Skomentuj


Nancy Kress - Żebracy hiszpańscy

Niezły typowy sf o Bezsennych - dzieciach zmodyfikowanych genetycznie, którym zabrano potrzebę snu, w zamian dając więcej czasu na rozwój, podrasowaną inteligencję i - jako efekt uboczny - zabierając oznaki starzenia. Wbrew pozorom, nie przysparza im to zwolenników, bo ludzie en masse boją się nie dość, że innych, to jeszcze do tego mądrzejszych, szybszych i lepszych (a co za tym idzie zamożniejszych i bardziej przewidujących). Niezła opowieść o tym, jak społeczeństwo traktuje innych, zwłaszcza jeśli zaczynają grać coraz większą rolę w gospodarce i polityce. Żeby było dramatyczniej, sami Bezsenni zaczynają się rozdzielać - na tych, którzy chcą całkowicie odizolować się od niemodyfikowanych ludzi i tych, co chcą swoimi zdolnościami do rozwoju świata "zwykłych ludzi" się przyczynić.

Nie jest to moralitet o kondycji ludzkiej, ale przyzwoita opowieść o tym, do czego może genetyka zaprowadzić - sporo polityki i potencjalnej historii Stanów Zjednoczonych, która dzieje się obok życia głównych bohaterów. Cykl składa się z trzech tomów, o ile pamiętam drugi jeszcze był w miarę czytalny, w trzecim utknęłam w połowie kilka lat temu. Spróbuję jeszcze raz.

Inne tej autorki:

#16

Napisane przez Zuzanka w dniu wtorek kwiecień 17, 2007

Link bezpośredni - Kategoria: Czytam - Tagi: panie, sf-f, 2007 - 1 komentarz - Skomentuj





Amy Tan - Klub Radości i Szczęścia

Cztery chińskie kobiety, które w latach 40. ubiegłego wieku z Chin różnymi drogami trafiły do San Francisco. Każda z nich ma męża i dzieci. Każda ma jakiś kawałek swojej kultury, wierzeń i poglądów na to, jak jej życie powinno w Stanach wyglądać. Poznały się już w Stanach i co tydzień spotykały się na partyjce madżonga. Trochę brzmi jak chińska wersja Desperate Housewives, ale głównie skupia się na tym, jak bardzo różnią się od matek ich córki. Książka to historie każdej z czterech mam i czterech córek. O tym, jak ciężko się dogadać w multikulturowej rodzinie, gdzie dzieci nie rozumieją rodziców i kontestują ich kulturę, a rodzice ze smutkiem obserwują, jak dzieci stają się Amerykanami. Dla mnie dodatkowa zaleta to San Francisco. Bazar z rybami i seefoodem na Stockton, Mission Street, nabrzeże portowe. Dość przyjemne czytadło, ale bez rewelacji.

Inne tej autorki:

#15

Napisane przez Zuzanka w dniu sobota kwiecień 7, 2007

Link bezpośredni - - 0 komentarzy - Skomentuj


Amy Tan - Klub Radości i Szczęścia

Cztery chińskie kobiety, które w latach 40. ubiegłego wieku z Chin różnymi drogami trafiły do San Francisco. Każda z nich ma męża i dzieci. Każda ma jakiś kawałek swojej kultury, wierzeń i poglądów na to, jak jej życie powinno w Stanach wyglądać. Poznały się już w Stanach i co tydzień spotykały się na partyjce madżonga. Trochę brzmi jak chińska wersja Desperate Housewives, ale głównie skupia się na tym, jak bardzo różnią się od matek ich córki. Książka to historie każdej z czterech mam i czterech córek. O tym, jak ciężko się dogadać w multikulturowej rodzinie, gdzie dzieci nie rozumieją rodziców i kontestują ich kulturę, a rodzice ze smutkiem obserwują, jak dzieci stają się Amerykanami. Dla mnie dodatkowa zaleta to San Francisco. Bazar z rybami i seefoodem na Stockton, Mission Street, nabrzeże portowe. Dość przyjemne czytadło, ale bez rewelacji.

Inne tej autorki:

#15

Napisane przez Zuzanka w dniu sobota kwiecień 7, 2007

Link bezpośredni - Kategoria: Czytam - Tagi: panie, beletrystyka, 2007 - 0 komentarzy - Skomentuj


Amy Tan - Klub Radości i Szczęścia

Cztery chińskie kobiety, które w latach 40. ubiegłego wieku z Chin różnymi drogami trafiły do San Francisco. Każda z nich ma męża i dzieci. Każda ma jakiś kawałek swojej kultury, wierzeń i poglądów na to, jak jej życie powinno w Stanach wyglądać. Poznały się już w Stanach i co tydzień spotykały się na partyjce madżonga. Trochę brzmi jak chińska wersja Desperate Housewives, ale głównie skupia się na tym, jak bardzo różnią się od matek ich córki. Książka to historie każdej z czterech mam i czterech córek. O tym, jak ciężko się dogadać w multikulturowej rodzinie, gdzie dzieci nie rozumieją rodziców i kontestują ich kulturę, a rodzice ze smutkiem obserwują, jak dzieci stają się Amerykanami. Dla mnie dodatkowa zaleta to San Francisco. Bazar z rybami i seefoodem na Stockton, Mission Street, nabrzeże portowe. Dość przyjemne czytadło, ale bez rewelacji.

Inne tej autorki:

#15

Napisane przez Zuzanka w dniu sobota kwiecień 7, 2007

Link bezpośredni - Kategoria: Czytam - Tagi: panie, beletrystyka, 2007 - 0 komentarzy - Skomentuj