Miałam jechać do Śnieżycowego Jaru, ale nie pojechałam. I dobrze, bo okazuje się, że wszystko jeszcze śpi, a śnieżyce dopiero nieśmiało wychylają łebki z jaskini (więc wiosna będzie dopiero za 6 tygodni). A w mieście prawie że lato. Mam ochotę wychodzić rano i wracać dopiero kiedy się ściemnia. Patrzeć na odbijający się w szybach świat, patrzeć pod nogi (bo krzywe chodniki) i patrzeć w niebo, bo czasem widać trochę więcej[1].
I wracać do domu z bukietem pączków żonkili.
W dziale odzieży dziecięcej C&A spotkałam K. kupującą "my first bra" dla swojej 13-letniej córki. W jednej chwili poczułam zazdrość - tyle fantastycznych rzeczy można by teraz zaraz robić z 13-latką. W drugiej - poczucie, że wszystko przede mną - pierwsze korale, perłowy lakier do paznokci na małych paznokietkach, lody czekoladowe, pokazywanie tęczy, wejście w ciepłe morze, ogromny komplet kredek ołówkowych (koniecznie z różową, 12-elementowe komplety z mojego dzieciństwa różowej nie miały), karuzela z konikami, zrywanie kwiatów w ogródku i mnóstwo innych małych rzeczy, o których będę myślała, całując gładkie spokojne czółko córki śpiącej po kolejnym dniu pełnym wrażeń.
[1] Zgaduję, że to instalacja gryza.com [2022 - link nieaktualny].
Napisane przez Zuzanka w dniu czwartek marzec 25, 2010
Link bezpośredni -
- 0 komentarzy
- Skomentuj
Miałam jechać do Śnieżycowego Jaru, ale nie pojechałam. I dobrze, bo okazuje się, że wszystko jeszcze śpi, a śnieżyce dopiero nieśmiało wychylają łebki z jaskini (więc wiosna będzie dopiero za 6 tygodni). A w mieście prawie że lato. Mam ochotę wychodzić rano i wracać dopiero kiedy się ściemnia. Patrzeć na odbijający się w szybach świat, patrzeć pod nogi (bo krzywe chodniki) i patrzeć w niebo, bo czasem widać trochę więcej[1].
I wracać do domu z bukietem pączków żonkili.
W dziale odzieży dziecięcej C&A spotkałam K. kupującą "my first bra" dla swojej 13-letniej córki. W jednej chwili poczułam zazdrość - tyle fantastycznych rzeczy można by teraz zaraz robić z 13-latką. W drugiej - poczucie, że wszystko przede mną - pierwsze korale, perłowy lakier do paznokci na małych paznokietkach, lody czekoladowe, pokazywanie tęczy, wejście w ciepłe morze, ogromny komplet kredek ołówkowych (koniecznie z różową, 12-elementowe komplety z mojego dzieciństwa różowej nie miały), karuzela z konikami, zrywanie kwiatów w ogródku i mnóstwo innych małych rzeczy, o których będę myślała, całując gładkie spokojne czółko córki śpiącej po kolejnym dniu pełnym wrażeń.
[1] Zgaduję, że to instalacja gryza.com [2022 - link nieaktualny].
Napisane przez Zuzanka w dniu czwartek marzec 25, 2010
Link bezpośredni -
Kategorie:
Fotografia+, Moje miasto, Maja -
- 9 komentarzy
- Skomentuj
Miałam jechać do Śnieżycowego Jaru, ale nie pojechałam. I dobrze, bo okazuje się, że wszystko jeszcze śpi, a śnieżyce dopiero nieśmiało wychylają łebki z jaskini (więc wiosna będzie dopiero za 6 tygodni). A w mieście prawie że lato. Mam ochotę wychodzić rano i wracać dopiero kiedy się ściemnia. Patrzeć na odbijający się w szybach świat, patrzeć pod nogi (bo krzywe chodniki) i patrzeć w niebo, bo czasem widać trochę więcej[1].
I wracać do domu z bukietem pączków żonkili.
W dziale odzieży dziecięcej C&A spotkałam K. kupującą "my first bra" dla swojej 13-letniej córki. W jednej chwili poczułam zazdrość - tyle fantastycznych rzeczy można by teraz zaraz robić z 13-latką. W drugiej - poczucie, że wszystko przede mną - pierwsze korale, perłowy lakier do paznokci na małych paznokietkach, lody czekoladowe, pokazywanie tęczy, wejście w ciepłe morze, ogromny komplet kredek ołówkowych (koniecznie z różową, 12-elementowe komplety z mojego dzieciństwa różowej nie miały), karuzela z konikami, zrywanie kwiatów w ogródku i mnóstwo innych małych rzeczy, o których będę myślała, całując gładkie spokojne czółko córki śpiącej po kolejnym dniu pełnym wrażeń.
[1] Zgaduję, że to instalacja gryza.com [2022 - link nieaktualny].
Napisane przez Zuzanka w dniu czwartek marzec 25, 2010
Link bezpośredni -
Kategorie:
Fotografia+, Moje miasto, Maja -
- 9 komentarzy
- Skomentuj
Podobno wiosna jest zielona. Nie tutaj. Tutaj ma wszystkie kolory z palety brązów. Czekoladę. Kawę. Rudy. Złamaną czerwień. Bordo. Bury. Ugier jasny i sienę paloną.
Napisane przez Zuzanka w dniu wtorek marzec 23, 2010
Link bezpośredni -
- 0 komentarzy
- Skomentuj
Podobno wiosna jest zielona. Nie tutaj. Tutaj ma wszystkie kolory z palety brązów. Czekoladę. Kawę. Rudy. Złamaną czerwień. Bordo. Bury. Ugier jasny i sienę paloną.
Napisane przez Zuzanka w dniu wtorek marzec 23, 2010
Link bezpośredni -
Kategorie:
Fotografia+, Moje miasto -
- 4 komentarze
- Skomentuj
Podobno wiosna jest zielona. Nie tutaj. Tutaj ma wszystkie kolory z palety brązów. Czekoladę. Kawę. Rudy. Złamaną czerwień. Bordo. Bury. Ugier jasny i sienę paloną.
Napisane przez Zuzanka w dniu wtorek marzec 23, 2010
Link bezpośredni -
Kategorie:
Fotografia+, Moje miasto -
- 4 komentarze
- Skomentuj
Krótki, zgrabny, jednosezonowy serial o podróżach w czasie. Dan, dziennikarz San Francisco Register, zaczyna znienacka przenosić się w czasie i naprawiać życie przypadkowo spotkanych osób. Znienacka wpada też na swoją zaginioną kilkanaście lat temu narzeczoną, która również - jak Pciuch - jest wczoraj. Nie jest łatwo, bo żona nie robi wrażenia zachwyconej mężem, który ot tak sobie znika, a potem pojawia się kilka godzin później bez racjonalnego wyjaśnienia. Szczęśliwie już w pierwszym odcinku Dan wpada na pomysł uwiarygodnienia swoich podróży i żona robi mi awantury już tylko co jakiś czas. Gorzej jest z bratem - policjantem, który usiłuje wykryć powody dziwnego zachowania brata - dziennikarza.
W tle San Francisco, więc dla mnie dodatkowa przyjemność (i okazja do niekończących się zatrzymywań i cofnięć filmu, żeby się upewnić, że to Transamerican Pyramid, to Embarcadero, a ten biurowiec to na Mission). Mnie się bardzo, bo i ładne obrazki, i serial przyjemnie zrobiony.
Napisane przez Zuzanka w dniu poniedziałek marzec 22, 2010
Link bezpośredni -
- 0 komentarzy
- Skomentuj
Krótki, zgrabny, jednosezonowy serial o podróżach w czasie. Dan, dziennikarz San Francisco Register, zaczyna znienacka przenosić się w czasie i naprawiać życie przypadkowo spotkanych osób. Znienacka wpada też na swoją zaginioną kilkanaście lat temu narzeczoną, która również - jak Pciuch - jest wczoraj. Nie jest łatwo, bo żona nie robi wrażenia zachwyconej mężem, który ot tak sobie znika, a potem pojawia się kilka godzin później bez racjonalnego wyjaśnienia. Szczęśliwie już w pierwszym odcinku Dan wpada na pomysł uwiarygodnienia swoich podróży i żona robi mi awantury już tylko co jakiś czas. Gorzej jest z bratem - policjantem, który usiłuje wykryć powody dziwnego zachowania brata - dziennikarza.
W tle San Francisco, więc dla mnie dodatkowa przyjemność (i okazja do niekończących się zatrzymywań i cofnięć filmu, żeby się upewnić, że to Transamerican Pyramid, to Embarcadero, a ten biurowiec to na Mission). Mnie się bardzo, bo i ładne obrazki, i serial przyjemnie zrobiony.
Napisane przez Zuzanka w dniu poniedziałek marzec 22, 2010
Link bezpośredni -
Kategorie:
Oglądam, Seriale -
- 0 komentarzy
- Skomentuj
Krótki, zgrabny, jednosezonowy serial o podróżach w czasie. Dan, dziennikarz San Francisco Register, zaczyna znienacka przenosić się w czasie i naprawiać życie przypadkowo spotkanych osób. Znienacka wpada też na swoją zaginioną kilkanaście lat temu narzeczoną, która również - jak Pciuch - jest wczoraj. Nie jest łatwo, bo żona nie robi wrażenia zachwyconej mężem, który ot tak sobie znika, a potem pojawia się kilka godzin później bez racjonalnego wyjaśnienia. Szczęśliwie już w pierwszym odcinku Dan wpada na pomysł uwiarygodnienia swoich podróży i żona robi mi awantury już tylko co jakiś czas. Gorzej jest z bratem - policjantem, który usiłuje wykryć powody dziwnego zachowania brata - dziennikarza.
W tle San Francisco, więc dla mnie dodatkowa przyjemność (i okazja do niekończących się zatrzymywań i cofnięć filmu, żeby się upewnić, że to Transamerican Pyramid, to Embarcadero, a ten biurowiec to na Mission). Mnie się bardzo, bo i ładne obrazki, i serial przyjemnie zrobiony.
Napisane przez Zuzanka w dniu poniedziałek marzec 22, 2010
Link bezpośredni -
Kategorie:
Oglądam, Seriale -
- 0 komentarzy
- Skomentuj
Jest parę miejsc w Poznaniu, koło których zawsze przejeżdżałam, patrząc tęsknym wzrokiem i obiecując sobie, że przyjdę, zobaczę, powącham i dotknę. Na odkrycie czeka jeszcze m. in. Chwaliszewo, a dziś pomalowałam sobie mapę na drugiej części Ostrowa Tumskiego. Pierwsza część, ta bardziej znana, to katedra, wykopaliska ze zrębami państwowości polskiej, ogrody i most prowadzący na Śródkę, więc oczywiste jest, że tam się idzie najpierw. Tymczasem po drugiej stronie zemsty byłego systemu na Poznaniu[1] jest... dziwnie. Dwie ulice - Wieżowa i Nowe Zagórze. Taka trochę żulownia, trochę dzielnica willowa, trochę bezdroża pełne zarośli i kałuż, trochę starych bloków z kotami na parapetach. I górujące nad tym wszystkim zabudowania seminarium duchownego[2]. Dziwne miejsce, z ładnym widokiem na most Rocha i Wartę.

[1] Zwanej też Estkowskiego.
[2] Niestety, już bez neonu, który głosił kiedyś przejeżdżającym Estkowskiego, że JEZUS NA WIEKI do momentu, kiedy wypadło pierwsze "I". Widać ktoś nie lubił sakralnych przetworów i neon zniknął.
Napisane przez Zuzanka w dniu poniedziałek marzec 22, 2010
Link bezpośredni -
- 0 komentarzy
- Skomentuj