To znana prawda, że telewizja wysysa z człowieka siły witalne. Od czasu wywiadu w telewizji młodemu geodecie Oldzie nie wychodzi z kobietą, traci energię życiową, po czym zostaje znaleziony nieprzytomny. W szpitalu pojawia się elokwentny bioenergoterapeuta i pomaga Oldzie odkryć, gdzie znika jego energia. Dla panów - dużo ładnych nagich Czeszek. Tak jak "Butelki zwrotne" daje dużo ciepła i lirycznej, choć mglistej Pragi. Prześliczni aktorzy drugoplanowi - zwłaszcza komisja ekspertów do spraw energii na tyle mnie zachwyciła, że nie zwróciłam zbyt szybko uwagi na brak bielizny u pani wróżki (bardzo ładne, bardzo).
Film zrealizowany w przemiłej konwencji studia Se-Ma-For z wodą z celofanu, klimatycznie jest połączeniem "Być jak John Malkovic", "Jak we śnie" i "Przypadki Harolda Creeka". Świat telewizji, zbudowany z kartonu, płynący Titanikiem w kierunku kolejnego studia, z girlsami, Indianami mówiącymi z napisami, przypomina bardzo rzeczywistość wirtualną Łukjanienki (a film pochodzi z 1994 roku). Mnie się bardzo.
Napisane przez Zuzanka w dniu niedziela listopad 2, 2008
Link bezpośredni -
Kategoria:
Oglądam -
- 0 komentarzy
- Skomentuj
Książka w sam raz na wycieczkę do Kalifornii, bo tam się dzieje. Z więzienia ucieka przywódca sekty, która kilka lat temu zamordowała znanego producenta oprogramowania i jego rodzinę. Przeżyła tylko ukryta wśród zabawek najmłodsza córka. Agentka Kathryn Dance wraz z dziennikarzem usiłującym napisać książkę o masakrze rozpoczyna śledztwo. Oczywiście, jak to u Deavera, przestępca stanowi zagrożenie dla najbliższych agentki oraz, jak to u Deavera, złapanie przestępcy wcale nie kończy całej sprawy.
Zabawne amerykańskie smaczki - stare dystrybutory benzyny z dwoma miejscami na cenę z czasów, kiedy nikt nie przypuszczał, że cena za galon może być wyższa niż $1, promenada w Santa Cruz z wesołym miasteczkiem i fokami, restauracje, w których jadłam. To ten specjalny rodzaj lubienia książki przez to, że znam realia, w których dzieje się książka.
Inne tego autora tutaj.
#46
Napisane przez Zuzanka w dniu niedziela listopad 2, 2008
Link bezpośredni -
- 0 komentarzy
- Skomentuj
Książka w sam raz na wycieczkę do Kalifornii, bo tam się dzieje. Z więzienia ucieka przywódca sekty, która kilka lat temu zamordowała znanego producenta oprogramowania i jego rodzinę. Przeżyła tylko ukryta wśród zabawek najmłodsza córka. Agentka Kathryn Dance wraz z dziennikarzem usiłującym napisać książkę o masakrze rozpoczyna śledztwo. Oczywiście, jak to u Deavera, przestępca stanowi zagrożenie dla najbliższych agentki oraz, jak to u Deavera, złapanie przestępcy wcale nie kończy całej sprawy.
Zabawne amerykańskie smaczki - stare dystrybutory benzyny z dwoma miejscami na cenę z czasów, kiedy nikt nie przypuszczał, że cena za galon może być wyższa niż $1, promenada w Santa Cruz z wesołym miasteczkiem i fokami, restauracje, w których jadłam. To ten specjalny rodzaj lubienia książki przez to, że znam realia, w których dzieje się książka.
Inne tego autora tutaj.
#46
Napisane przez Zuzanka w dniu niedziela listopad 2, 2008
Link bezpośredni -
Kategoria:
Czytam -
Tagi:
panowie, 2008, kryminal
- 0 komentarzy
- Skomentuj
Książka w sam raz na wycieczkę do Kalifornii, bo tam się dzieje. Z więzienia ucieka przywódca sekty, która kilka lat temu zamordowała znanego producenta oprogramowania i jego rodzinę. Przeżyła tylko ukryta wśród zabawek najmłodsza córka. Agentka Kathryn Dance wraz z dziennikarzem usiłującym napisać książkę o masakrze rozpoczyna śledztwo. Oczywiście, jak to u Deavera, przestępca stanowi zagrożenie dla najbliższych agentki oraz, jak to u Deavera, złapanie przestępcy wcale nie kończy całej sprawy.
Zabawne amerykańskie smaczki - stare dystrybutory benzyny z dwoma miejscami na cenę z czasów, kiedy nikt nie przypuszczał, że cena za galon może być wyższa niż $1, promenada w Santa Cruz z wesołym miasteczkiem i fokami, restauracje, w których jadłam. To ten specjalny rodzaj lubienia książki przez to, że znam realia, w których dzieje się książka.
Inne tego autora tutaj.
#46
Napisane przez Zuzanka w dniu niedziela listopad 2, 2008
Link bezpośredni -
Kategoria:
Czytam -
Tagi:
panowie, 2008, kryminal
- 0 komentarzy
- Skomentuj
^Kender kindof namówił mnie na nową notkę kulinarną. A ponieważ jestem sprytna, to zamiast pisać dwie notki - o jedzeniu i o książkach, zrobię jedną na dwa blogi.
Jak już wspominałam niejednokrotnie, jestem leniwa. Zwłaszcza jestem leniwa w kwestiach ciasta drożdżowego. Dlatego piekę chleb tylko dlatego, że mam maszynę, która za mnie wszystko robi. Przepis jest do bólu prosty:
- 500 g mąki (lub gotowej mieszanki do chleba)
- 250-300 ml wody (zależy, jaka mąka)
- 15-20 g świeżych drożdży
- odrobina soli
- dodatki do wyboru: czosnek, prażona cebula, kminek zmieszany z kuminem, świeże zioła...
W sklepach można znaleźć bardzo drogie (zwykle eko) mieszanki do pieczenia chleba, można też znaleźć i takie, które kosztują tyle, co ciut lepsza mąka. W polskim Real,-u znalazłam bardzo zacny chleb cebulowy, w Piotrze i Pawle - litewski miodowy, z niemieckiego Reala przywiozłam koło 10 różnych mieszanek jasnych i ciemnych. Jak ktoś jest mniej leniwy, może po zagnieceniu ciasta wyjąć je z pojemnika maszyny i upiec w piekarniku - zamiast nudnego prostokątnego chlebka z nijaką skórką z maszyny da się zrobić bułki, okrągłe bochenki i inne cuda.
"Wyznania francuskiego piekarza" to w zasadzie reklamowa broszurka z historią małej piekarni w Cavaillon oraz z przepisami na chleb. Broszurka objętościowo, bo książeczka bardzo ładnie wydana, z obwolutą i w twardej oprawie. Kilka bazowych przepisów (na szczęście są również uczciwe jednostki miary), sporo modyfikacji dodatkami, ale niewiele więcej. Niepotrzebnie powtarzane są kilka razy prawie całe przepisy, różnią się drobiazgami. Sympatyczny mały prezent dla kogoś, kto lubi pieczywo i Mayle'a.
Dziś upiekłam chlebek czosnkowy według przepisu z książeczki: maszyna wymieszała wodę, mąkę (niemiecką mieszankę na Krustenbrot), drożdże, a przed ostatnim mieszaniem dodałam pokrojony w drobną kostkę czosnek, opanierowany w małej ilości mąki. Po upieczeniu czosnku nie czuć, ale daje bardzo miły posmak.
Inne tego autora tu.
Napisane przez Zuzanka w dniu piątek październik 31, 2008
Link bezpośredni -
- 0 komentarzy
- Skomentuj
^Kender kindof namówił mnie na nową notkę kulinarną. A ponieważ jestem sprytna, to zamiast pisać dwie notki - o jedzeniu i o książkach, zrobię jedną na dwa blogi.
Jak już wspominałam niejednokrotnie, jestem leniwa. Zwłaszcza jestem leniwa w kwestiach ciasta drożdżowego. Dlatego piekę chleb tylko dlatego, że mam maszynę, która za mnie wszystko robi. Przepis jest do bólu prosty:
- 500 g mąki (lub gotowej mieszanki do chleba)
- 250-300 ml wody (zależy, jaka mąka)
- 15-20 g świeżych drożdży
- odrobina soli
- dodatki do wyboru: czosnek, prażona cebula, kminek zmieszany z kuminem, świeże zioła...
W sklepach można znaleźć bardzo drogie (zwykle eko) mieszanki do pieczenia chleba, można też znaleźć i takie, które kosztują tyle, co ciut lepsza mąka. W polskim Real,-u znalazłam bardzo zacny chleb cebulowy, w Piotrze i Pawle - litewski miodowy, z niemieckiego Reala przywiozłam koło 10 różnych mieszanek jasnych i ciemnych. Jak ktoś jest mniej leniwy, może po zagnieceniu ciasta wyjąć je z pojemnika maszyny i upiec w piekarniku - zamiast nudnego prostokątnego chlebka z nijaką skórką z maszyny da się zrobić bułki, okrągłe bochenki i inne cuda.
"Wyznania francuskiego piekarza" to w zasadzie reklamowa broszurka z historią małej piekarni w Cavaillon oraz z przepisami na chleb. Broszurka objętościowo, bo książeczka bardzo ładnie wydana, z obwolutą i w twardej oprawie. Kilka bazowych przepisów (na szczęście są również uczciwe jednostki miary), sporo modyfikacji dodatkami, ale niewiele więcej. Niepotrzebnie powtarzane są kilka razy prawie całe przepisy, różnią się drobiazgami. Sympatyczny mały prezent dla kogoś, kto lubi pieczywo i Mayle'a.
Dziś upiekłam chlebek czosnkowy według przepisu z książeczki: maszyna wymieszała wodę, mąkę (niemiecką mieszankę na Krustenbrot), drożdże, a przed ostatnim mieszaniem dodałam pokrojony w drobną kostkę czosnek, opanierowany w małej ilości mąki. Po upieczeniu czosnku nie czuć, ale daje bardzo miły posmak.
Inne tego autora tu.
Napisane przez Zuzanka w dniu piątek październik 31, 2008
Link bezpośredni -
Kategoria:
Fotografia+ -
- 4 komentarze
- Skomentuj
^Kender kindof namówił mnie na nową notkę kulinarną. A ponieważ jestem sprytna, to zamiast pisać dwie notki - o jedzeniu i o książkach, zrobię jedną na dwa blogi.
Jak już wspominałam niejednokrotnie, jestem leniwa. Zwłaszcza jestem leniwa w kwestiach ciasta drożdżowego. Dlatego piekę chleb tylko dlatego, że mam maszynę, która za mnie wszystko robi. Przepis jest do bólu prosty:
- 500 g mąki (lub gotowej mieszanki do chleba)
- 250-300 ml wody (zależy, jaka mąka)
- 15-20 g świeżych drożdży
- odrobina soli
- dodatki do wyboru: czosnek, prażona cebula, kminek zmieszany z kuminem, świeże zioła...
W sklepach można znaleźć bardzo drogie (zwykle eko) mieszanki do pieczenia chleba, można też znaleźć i takie, które kosztują tyle, co ciut lepsza mąka. W polskim Real,-u znalazłam bardzo zacny chleb cebulowy, w Piotrze i Pawle - litewski miodowy, z niemieckiego Reala przywiozłam koło 10 różnych mieszanek jasnych i ciemnych. Jak ktoś jest mniej leniwy, może po zagnieceniu ciasta wyjąć je z pojemnika maszyny i upiec w piekarniku - zamiast nudnego prostokątnego chlebka z nijaką skórką z maszyny da się zrobić bułki, okrągłe bochenki i inne cuda.
"Wyznania francuskiego piekarza" to w zasadzie reklamowa broszurka z historią małej piekarni w Cavaillon oraz z przepisami na chleb. Broszurka objętościowo, bo książeczka bardzo ładnie wydana, z obwolutą i w twardej oprawie. Kilka bazowych przepisów (na szczęście są również uczciwe jednostki miary), sporo modyfikacji dodatkami, ale niewiele więcej. Niepotrzebnie powtarzane są kilka razy prawie całe przepisy, różnią się drobiazgami. Sympatyczny mały prezent dla kogoś, kto lubi pieczywo i Mayle'a.
Dziś upiekłam chlebek czosnkowy według przepisu z książeczki: maszyna wymieszała wodę, mąkę (niemiecką mieszankę na Krustenbrot), drożdże, a przed ostatnim mieszaniem dodałam pokrojony w drobną kostkę czosnek, opanierowany w małej ilości mąki. Po upieczeniu czosnku nie czuć, ale daje bardzo miły posmak.
Inne tego autora tu.
Napisane przez Zuzanka w dniu piątek październik 31, 2008
Link bezpośredni -
Kategoria:
Fotografia+ -
- 4 komentarze
- Skomentuj
P. (inny P.) opowiada: Dzwoni kolega, pyta się: "W pracy jesteś?". Po czym sam sobie odpowiada: "Jasne, przecież w domu byś nie ziewał".
Napisane przez Zuzanka w dniu środa październik 29, 2008
Link bezpośredni -
- 0 komentarzy
- Skomentuj
P. (inny P.) opowiada: Dzwoni kolega, pyta się: "W pracy jesteś?". Po czym sam sobie odpowiada: "Jasne, przecież w domu byś nie ziewał".
Napisane przez Zuzanka w dniu środa październik 29, 2008
Link bezpośredni -
Kategoria:
Różne -
- 0 komentarzy
- Skomentuj
P. (inny P.) opowiada: Dzwoni kolega, pyta się: "W pracy jesteś?". Po czym sam sobie odpowiada: "Jasne, przecież w domu byś nie ziewał".
Napisane przez Zuzanka w dniu środa październik 29, 2008
Link bezpośredni -
Kategoria:
Różne -
- 0 komentarzy
- Skomentuj