Lubię zmieniać trasy. Dzisiaj w drodze na jogę przejechałam jeden przystanek dalej i mimo obleśnie zimnego wiatru przeszłam się w poprzek Grunwaldu. Dla niebywałych w Poznaniu - Grunwald to dzielnica, a nie miejsce, gdzie się konwencjonalnie naparzali kilkaset lat temu aktualni członkowie Unii Europejskiej. I to dość fajna dzielnica, bo ma duży stosunek starych kamienic i małych domków z ogródkami do szmatławej reszty blokowisk. Cała Matejki zasługuje na to, żeby przejść się z wiadrem i szmatą i doczyścić ją do połysku, a potem machnąć świeżą warstwę farby. Grottgera to wielkie, piękne, dość ponure i szare, ale przy tym bardzo majestatyczne kamienice z dużymi podwórkami, zawierające na stanie dużo burych, pręgatych, plamiastych i ryżych ryjów. Do tego Kossaka, która wygląda na wprawdzie dość ubogą, ale jednak krewną Manhattanu z jego schodkami, prowadzącymi do kamieniczek z apartamentami.
Do tego rzuciła mi się w oczy restauracjo-kawiarnia "Monidło". Mają śniadania, klimat, mini-ogródek przy ulicy i duży potencjał. Poznamy się w przyszły weekend bliżej.
Napisane przez Zuzanka w dniu piątek marzec 14, 2008
Link bezpośredni -
Kategorie:
Koty, Moje miasto -
- 0 komentarzy
- Skomentuj
Na korytarzu na środku piętra obok naszego open space'a zgromadziła się grupka "nowych", przeważnie pań. Kątem ucha słyszę zachwycone: "To jest najfajniejsze piętro, po obu stronach są sami faceci!".
Napisane przez Zuzanka w dniu środa marzec 12, 2008
Link bezpośredni -
- 0 komentarzy
- Skomentuj
Na korytarzu na środku piętra obok naszego open space'a zgromadziła się grupka "nowych", przeważnie pań. Kątem ucha słyszę zachwycone: "To jest najfajniejsze piętro, po obu stronach są sami faceci!".
Napisane przez Zuzanka w dniu środa marzec 12, 2008
Link bezpośredni -
Kategoria:
Śmieszne -
- 5 komentarzy
- Skomentuj
Na korytarzu na środku piętra obok naszego open space'a zgromadziła się grupka "nowych", przeważnie pań. Kątem ucha słyszę zachwycone: "To jest najfajniejsze piętro, po obu stronach są sami faceci!".
Napisane przez Zuzanka w dniu środa marzec 12, 2008
Link bezpośredni -
Kategoria:
Śmieszne -
- 5 komentarzy
- Skomentuj
Galeria Pestka, Poznań. No Stary Browar toto nie jest. Warte uwagi są Sklep Tchibo (cztery ostatnie kolekcje), salon firmowy butów Clarksa (ale po przecenach, jakoś wąż mi syczy, żeby wydać ponad 320 zł na wiosenne pantofelki), jakieś drobne sklepy z pierdółkami, parę sieciówek butowo-odzieżowych, optyk Fielmann i Carrefour. I tyle.
Napisane przez Zuzanka w dniu poniedziałek marzec 10, 2008
Link bezpośredni -
- 0 komentarzy
- Skomentuj
Galeria Pestka, Poznań. No Stary Browar toto nie jest. Warte uwagi są Sklep Tchibo (cztery ostatnie kolekcje), salon firmowy butów Clarksa (ale po przecenach, jakoś wąż mi syczy, żeby wydać ponad 320 zł na wiosenne pantofelki), jakieś drobne sklepy z pierdółkami, parę sieciówek butowo-odzieżowych, optyk Fielmann i Carrefour. I tyle.
Napisane przez Zuzanka w dniu poniedziałek marzec 10, 2008
Link bezpośredni -
Kategorie:
Moje miasto, Przydasie -
- 11 komentarzy
- Skomentuj
Galeria Pestka, Poznań. No Stary Browar toto nie jest. Warte uwagi są Sklep Tchibo (cztery ostatnie kolekcje), salon firmowy butów Clarksa (ale po przecenach, jakoś wąż mi syczy, żeby wydać ponad 320 zł na wiosenne pantofelki), jakieś drobne sklepy z pierdółkami, parę sieciówek butowo-odzieżowych, optyk Fielmann i Carrefour. I tyle.
Napisane przez Zuzanka w dniu poniedziałek marzec 10, 2008
Link bezpośredni -
Kategorie:
Moje miasto, Przydasie -
- 11 komentarzy
- Skomentuj
Albo wychodzi płasko, albo patetycznie, albo jakoś zupełnie nie tak. Trochę lepiej mi idzie ze słuchaniem, ale mam parę zastrzeżeń. Nie znam się na dźwiękach, mam słuch drugiego stopnia (słyszę jak grają i rozpoznaję hymn). Nie umiem się na muzyce skupiać, zawsze jest to tło -dlatego mam problem z koncertami, bo dawka nieróżnorodnej muzyki, podczas słuchania której nie mogę robić czegoś innego, mnie męczy. Mam też syndrom inż. Mamonia - lubię tę muzykę, którą znam, co dość mocno ogranicza (nie do zera, ale zawsze). W przeciwieństwie do TŻ, który zna na pamięć składy i historie sporej części zespołów, umie wymienić z pamięci dyskografie i bezbłędnie w radiu rozpoznaje, kto gra, a do tego przesłuchał ten +/- tysiąc płyt, co nam stoi na półkach. Ja mam swój zestaw płyt, których słucham często i które zawsze miło drapią moje ego.
Dzisiaj sobie wyciągnęłam Malkę Spigel - "Rosh Ballata". Nie wiem, co ta płyta ma, ale zapadła we mnie od pierwszego razu. Czuć lato, lenistwo w promieniach słońca, morze, liście szumiące na wietrze i spokój. I obietnicę, że będzie bez zmartwień, ładnie i bez konieczności spieszenia się gdziekolwiek. Nie wiem, o czym Malka śpiewa, bo pochodzi z Izraela i w tym języku są słowa. Ale to nie istotne - głos to kolejny instrument tworzący nastrój. Jak kto lubi kategoryzować, to określa się jej muzykę jako "minimal post-punk/punk-funk sound".
Napisane przez Zuzanka w dniu piątek marzec 7, 2008
Link bezpośredni -
- 0 komentarzy
- Skomentuj
Albo wychodzi płasko, albo patetycznie, albo jakoś zupełnie nie tak. Trochę lepiej mi idzie ze słuchaniem, ale mam parę zastrzeżeń. Nie znam się na dźwiękach, mam słuch drugiego stopnia (słyszę jak grają i rozpoznaję hymn). Nie umiem się na muzyce skupiać, zawsze jest to tło -dlatego mam problem z koncertami, bo dawka nieróżnorodnej muzyki, podczas słuchania której nie mogę robić czegoś innego, mnie męczy. Mam też syndrom inż. Mamonia - lubię tę muzykę, którą znam, co dość mocno ogranicza (nie do zera, ale zawsze). W przeciwieństwie do TŻ, który zna na pamięć składy i historie sporej części zespołów, umie wymienić z pamięci dyskografie i bezbłędnie w radiu rozpoznaje, kto gra, a do tego przesłuchał ten +/- tysiąc płyt, co nam stoi na półkach. Ja mam swój zestaw płyt, których słucham często i które zawsze miło drapią moje ego.
Dzisiaj sobie wyciągnęłam Malkę Spigel - "Rosh Ballata". Nie wiem, co ta płyta ma, ale zapadła we mnie od pierwszego razu. Czuć lato, lenistwo w promieniach słońca, morze, liście szumiące na wietrze i spokój. I obietnicę, że będzie bez zmartwień, ładnie i bez konieczności spieszenia się gdziekolwiek. Nie wiem, o czym Malka śpiewa, bo pochodzi z Izraela i w tym języku są słowa. Ale to nie istotne - głos to kolejny instrument tworzący nastrój. Jak kto lubi kategoryzować, to określa się jej muzykę jako "minimal post-punk/punk-funk sound".
Napisane przez Zuzanka w dniu piątek marzec 7, 2008
Link bezpośredni -
Kategoria:
Różne -
- 4 komentarze
- Skomentuj
Albo wychodzi płasko, albo patetycznie, albo jakoś zupełnie nie tak. Trochę lepiej mi idzie ze słuchaniem, ale mam parę zastrzeżeń. Nie znam się na dźwiękach, mam słuch drugiego stopnia (słyszę jak grają i rozpoznaję hymn). Nie umiem się na muzyce skupiać, zawsze jest to tło -dlatego mam problem z koncertami, bo dawka nieróżnorodnej muzyki, podczas słuchania której nie mogę robić czegoś innego, mnie męczy. Mam też syndrom inż. Mamonia - lubię tę muzykę, którą znam, co dość mocno ogranicza (nie do zera, ale zawsze). W przeciwieństwie do TŻ, który zna na pamięć składy i historie sporej części zespołów, umie wymienić z pamięci dyskografie i bezbłędnie w radiu rozpoznaje, kto gra, a do tego przesłuchał ten +/- tysiąc płyt, co nam stoi na półkach. Ja mam swój zestaw płyt, których słucham często i które zawsze miło drapią moje ego.
Dzisiaj sobie wyciągnęłam Malkę Spigel - "Rosh Ballata". Nie wiem, co ta płyta ma, ale zapadła we mnie od pierwszego razu. Czuć lato, lenistwo w promieniach słońca, morze, liście szumiące na wietrze i spokój. I obietnicę, że będzie bez zmartwień, ładnie i bez konieczności spieszenia się gdziekolwiek. Nie wiem, o czym Malka śpiewa, bo pochodzi z Izraela i w tym języku są słowa. Ale to nie istotne - głos to kolejny instrument tworzący nastrój. Jak kto lubi kategoryzować, to określa się jej muzykę jako "minimal post-punk/punk-funk sound".
Napisane przez Zuzanka w dniu piątek marzec 7, 2008
Link bezpośredni -
Kategoria:
Różne -
- 4 komentarze
- Skomentuj