Kategoria:
listy-spod-rozy
W kościele na środku nawy stoi bar, a dookoła fotele i stoliki. Na galeryjce są organy i restauracja. A w piwnicy klub. Na ścianach dalej widnieje 10 przykazań, witraże na oknach nieodmiennie wyświetlają kolejne wersety z Pisma, a w karcie fish&chips i Guinness.



Napisane przez Zuzanka w dniu piątek wrzesień 3, 2010
Link bezpośredni -
Kategoria:
Listy spod róży -
- 2 komentarze
- Skomentuj
W kościele na środku nawy stoi bar, a dookoła fotele i stoliki. Na galeryjce są organy i restauracja. A w piwnicy klub. Na ścianach dalej widnieje 10 przykazań, witraże na oknach nieodmiennie wyświetlają kolejne wersety z Pisma, a w karcie fish&chips i Guinness.



Napisane przez Zuzanka w dniu piątek wrzesień 3, 2010
Link bezpośredni -
Kategoria:
Listy spod róży -
- 2 komentarze
- Skomentuj
Na kamienistej plaży w Killiney przypomniał mi się rysunek Minkiewiczów, gdzie to Albert pierwszy raz zobaczył morze, a morze pierwszy raz zobaczyło Alberta. Nie było muszelek, ale były różowe, zielone, szare i pasiaste kamienie.
A poza tym dolce far niente (przerywane koniecznością wyjęcia małoletniej kamieni z paszczy).

GALERIA ZDJĘĆ.
Napisane przez Zuzanka w dniu czwartek wrzesień 2, 2010
Link bezpośredni -
Kategoria:
Listy spod róży -
- 4 komentarze
- Skomentuj
Na kamienistej plaży w Killiney przypomniał mi się rysunek Minkiewiczów, gdzie to Albert pierwszy raz zobaczył morze, a morze pierwszy raz zobaczyło Alberta. Nie było muszelek, ale były różowe, zielone, szare i pasiaste kamienie.
A poza tym dolce far niente (przerywane koniecznością wyjęcia małoletniej kamieni z paszczy).

GALERIA ZDJĘĆ.
Napisane przez Zuzanka w dniu czwartek wrzesień 2, 2010
Link bezpośredni -
Kategoria:
Listy spod róży -
- 4 komentarze
- Skomentuj
Sam Trinity College jest archetypowym marzeniem TŻ-a o kampusie - stare budynki, trawa, na której można leżeć i leniwie jeść sandwicza nad skryptem, biegać, jak kto musi, a wieczorem wyjść za mury i iść do najbliższej knajpy, których w okolicy nie brak. Na wizytę w starej bibliotece się spóźniłam, ale nie szkodzi, wrócę (a i przyznam, że nie chciało mi się stać w tłumie). Przejrzałam się za to w złotej kuli.

Napisane przez Zuzanka w dniu czwartek wrzesień 2, 2010
Link bezpośredni -
Kategoria:
Listy spod róży -
- 2 komentarze
- Skomentuj
Sam Trinity College jest archetypowym marzeniem TŻ-a o kampusie - stare budynki, trawa, na której można leżeć i leniwie jeść sandwicza nad skryptem, biegać, jak kto musi, a wieczorem wyjść za mury i iść do najbliższej knajpy, których w okolicy nie brak. Na wizytę w starej bibliotece się spóźniłam, ale nie szkodzi, wrócę (a i przyznam, że nie chciało mi się stać w tłumie). Przejrzałam się za to w złotej kuli.

Napisane przez Zuzanka w dniu czwartek wrzesień 2, 2010
Link bezpośredni -
Kategoria:
Listy spod róży -
- 2 komentarze
- Skomentuj
Nie mam ciśnienia, żeby z przygotowanej wcześniej listy pieczołowicie odkreślać kolejne punkty na mapie, bo bardziej chyba lubię te listy przygotowywać niż z nich korzystać potem. Spacery po Dublinie wyszły bałaganiarsko, redundantnie, spóźnialsko (nie zdążyłam do pięknego sklepu z serami na Anne Street ani do Long Library w Trinity College, a obok pięknego budynku poczty głównej przeszłam nie rejestrując, że to miejsce, do którego chciałam wejść, bo zdjęcie oczywiście zrobiłam), ale jest w tym sporo leniwego, dublińskiego uroku.
Zwykle oglądam miasto patrząc od pierwszego piętra w górę, bo dół jest zwykle brzydki, szary, przaśny, stoją samochody, a na chodniku leżą śmieci. Tutaj nie. Na dole są kolorowe irlandzkie puby, obowiązkowo obwieszone koszami kwiatów, wszystkie podobne, ale każdy jest inny i równie ładny.


Na dole są drzwi. W monumentalnych rzędach szarych albo ceglanych zdobionych gzymsami kamienic, obudowanych trawniczkami i podobnymi płotkami, są wszystkie możliwe kolory drzwi - jaskrawo czerwone, w kolorze fuksji, różu, jadowitej żółci, ciemnej szmaragdowej zieleni, eleganckiego brązu i nasyconego granatu. Zastanawiam się, czy właściciele szukają koloru najmniej podobnego do tego, jakim sąsiad swoje drzwi pomalował.


Na dole są bezdomni i ludzie zarabiający na ulicy. Nie wszyscy siedzą i patrzą w ziemię, dziękując dźwiękowi monet wpadających do kubka. Pani pod Uniwersytetem grała na harfie. Spotkany na skrzyżowaniu zamyślony ciemnoskóry mężczyzna, w skupieniu notujący coś w notesie, oceniony przez TŻ jako kaznodzieja, okazał się być saksofonistą, grającym pod sklepem Laury Ashley. A pieczołowicie cyzelowane kredą na chodniku życzenia do losu i przechodniów są ujmujące.

Lubię ulice Dublina - GALERIA ZDJĘĆ.
Napisane przez Zuzanka w dniu czwartek wrzesień 2, 2010
Link bezpośredni -
Kategoria:
Listy spod róży -
- 5 komentarzy
- Skomentuj
Nie mam ciśnienia, żeby z przygotowanej wcześniej listy pieczołowicie odkreślać kolejne punkty na mapie, bo bardziej chyba lubię te listy przygotowywać niż z nich korzystać potem. Spacery po Dublinie wyszły bałaganiarsko, redundantnie, spóźnialsko (nie zdążyłam do pięknego sklepu z serami na Anne Street ani do Long Library w Trinity College, a obok pięknego budynku poczty głównej przeszłam nie rejestrując, że to miejsce, do którego chciałam wejść, bo zdjęcie oczywiście zrobiłam), ale jest w tym sporo leniwego, dublińskiego uroku.
Zwykle oglądam miasto patrząc od pierwszego piętra w górę, bo dół jest zwykle brzydki, szary, przaśny, stoją samochody, a na chodniku leżą śmieci. Tutaj nie. Na dole są kolorowe irlandzkie puby, obowiązkowo obwieszone koszami kwiatów, wszystkie podobne, ale każdy jest inny i równie ładny.


Na dole są drzwi. W monumentalnych rzędach szarych albo ceglanych zdobionych gzymsami kamienic, obudowanych trawniczkami i podobnymi płotkami, są wszystkie możliwe kolory drzwi - jaskrawo czerwone, w kolorze fuksji, różu, jadowitej żółci, ciemnej szmaragdowej zieleni, eleganckiego brązu i nasyconego granatu. Zastanawiam się, czy właściciele szukają koloru najmniej podobnego do tego, jakim sąsiad swoje drzwi pomalował.


Na dole są bezdomni i ludzie zarabiający na ulicy. Nie wszyscy siedzą i patrzą w ziemię, dziękując dźwiękowi monet wpadających do kubka. Pani pod Uniwersytetem grała na harfie. Spotkany na skrzyżowaniu zamyślony ciemnoskóry mężczyzna, w skupieniu notujący coś w notesie, oceniony przez TŻ jako kaznodzieja, okazał się być saksofonistą, grającym pod sklepem Laury Ashley. A pieczołowicie cyzelowane kredą na chodniku życzenia do losu i przechodniów są ujmujące.

Lubię ulice Dublina - GALERIA ZDJĘĆ.
Napisane przez Zuzanka w dniu czwartek wrzesień 2, 2010
Link bezpośredni -
Kategoria:
Listy spod róży -
- 5 komentarzy
- Skomentuj
W wersji big - kiełbaski, jajko sadzone, bekon, fasola w pomidorach, black pudding (sucha kaszanka), white pudding (taki salcesonik), smażone grzyby i czymś tam miziane pomidory. W wersji small - kiełbaska, jajko i smażony bekon (pomidora się skrzętnie pozbyłam). Dodatkowo grzanki i słone masło. Naiwnie zawinszowałam sobie jeszcze scone (monstrualną kruchą bułę z rodzynkami), do którego dostałam dżem, śmietanę i masło (nie wiem, czy słone), ale zapomniałam dodatkowego żołądka i z żalem większą część zostawiłam.

Promenada w Bray - osom. Taka archetypowa uliczka przy morzu, którą powinny przejeżdżać zabytkowe automobile, spacerować panie z parasolkami i w krynolinach, a w zimnej wodzie kąpać się panowie w pasiastych kombinezonach do kostek.
GALERIA ZDJĘĆ.
Napisane przez Zuzanka w dniu środa wrzesień 1, 2010
Link bezpośredni -
Kategoria:
Listy spod róży -
- 1 komentarz
- Skomentuj
W wersji big - kiełbaski, jajko sadzone, bekon, fasola w pomidorach, black pudding (sucha kaszanka), white pudding (taki salcesonik), smażone grzyby i czymś tam miziane pomidory. W wersji small - kiełbaska, jajko i smażony bekon (pomidora się skrzętnie pozbyłam). Dodatkowo grzanki i słone masło. Naiwnie zawinszowałam sobie jeszcze scone (monstrualną kruchą bułę z rodzynkami), do którego dostałam dżem, śmietanę i masło (nie wiem, czy słone), ale zapomniałam dodatkowego żołądka i z żalem większą część zostawiłam.

Promenada w Bray - osom. Taka archetypowa uliczka przy morzu, którą powinny przejeżdżać zabytkowe automobile, spacerować panie z parasolkami i w krynolinach, a w zimnej wodzie kąpać się panowie w pasiastych kombinezonach do kostek.
GALERIA ZDJĘĆ.
Napisane przez Zuzanka w dniu środa wrzesień 1, 2010
Link bezpośredni -
Kategoria:
Listy spod róży -
- 1 komentarz
- Skomentuj