Kategoria:
maja
Do niedawna miałam domyślnie jeden język zagraniczny - angielski. Oczywiście w krajach nie należących do eks-Imperium Brytyjskiego wspinałam się na wyżyny lingwistyczne, próbując lokalnie i myląc co drugie słowo z angielskim. Teraz dodatkowo doszedł mi hiszpański, którego uczę się wypierając angielski jako naturalną reakcję, kiedy ktoś mówi do mnie nie po polsku. Więc zamiast ja, natuerlich czy innych danke schoen oczywiście wydobywam z siebie gromkie si i gracias!
Światełka. Choinki, gwiazdy, lampki. Mikołaje, sanie, renifery. Wracamy z jarmarku, trzymam przeraźliwie lepką od waty cukrowej łapkę. Podoba Ci się Berlin? Podskok. Bardzo, jestem zachwycona. Tylko dlacego wsyscy mówią w innym języku?

(Gendanmenmarkt, wstęp - 1 euro)
Kolacja: Maredo - steki, tradycyjny Wiener Schnitzel, bar sałatkowy. Friedrichstraße 68, tuż przy jarmarku na Gendanmenmarkt.
EDIT: GALERIA ZDJĘĆ.
Napisane przez Zuzanka w dniu piątek grudzień 19, 2014
Link bezpośredni -
Kategoria:
Maja -
- 1 komentarz
- Skomentuj
Do niedawna miałam domyślnie jeden język zagraniczny - angielski. Oczywiście w krajach nie należących do eks-Imperium Brytyjskiego wspinałam się na wyżyny lingwistyczne, próbując lokalnie i myląc co drugie słowo z angielskim. Teraz dodatkowo doszedł mi hiszpański, którego uczę się wypierając angielski jako naturalną reakcję, kiedy ktoś mówi do mnie nie po polsku. Więc zamiast ja, natuerlich czy innych danke schoen oczywiście wydobywam z siebie gromkie si i gracias!
Światełka. Choinki, gwiazdy, lampki. Mikołaje, sanie, renifery. Wracamy z jarmarku, trzymam przeraźliwie lepką od waty cukrowej łapkę. Podoba Ci się Berlin? Podskok. Bardzo, jestem zachwycona. Tylko dlacego wsyscy mówią w innym języku?

(Gendanmenmarkt, wstęp - 1 euro)
Kolacja: Maredo - steki, tradycyjny Wiener Schnitzel, bar sałatkowy. Friedrichstraße 68, tuż przy jarmarku na Gendanmenmarkt.
EDIT: GALERIA ZDJĘĆ.
Napisane przez Zuzanka w dniu piątek grudzień 19, 2014
Link bezpośredni -
Kategoria:
Maja -
- 1 komentarz
- Skomentuj
[30.11.2014]
Nieco zdradliwie przedzimowe słońce wyciągnęło nas z ciepłego domu na mróz, na Ostrów Tumski i Śródkę. Uzbrojeni w audioprzewodniki - TŻ dla dorosłych, ja z Majutem dla dzieci (wspólne odtwarzacz z kabelkami do dwóch par słuchawek) - weszliśmy w sale Centrum. Od razu powiem, że lepiej, żeby rodzic połączony z dzieckiem był raczej mikrych rozmiarów, bo jedną z atrakcji jest wchodzenie POD makietę i wyglądanie przez kopułki jak surykatka (albo, dla starszych, gadające głowy z Futuramy), a pod makietą jest tak koło metra przestrzeni. Może metr dziesięć. Wyznam, że wiele o historii okolic się nie dowiedziałam, bo polowałyśmy na uśmiechnięte buźki, w które się klikało i miały być podpowiedzi. Niestety, dotyczące tylko lokalizacji następnego czujnika, więc zwiedzanie odbywało się w tempie szybkim. Z przystankiem na grę planszową, zarysowanie śladów "węglem" czy patrzenie przez "lornetki". Pewnie dzieci nieco starsze będą miały więcej cierpliwości, z 5-latką jest szybko. Z uwagi na taki mamy klimat, sorry, lepiej się wybrać latem, bo jednym z elementów questu jest wyjście na taras widokowy, co bez odzieży wierzchniej jest dość, powiedzmy, ekstrawaganckie. Zostawiłam więc dziecko TŻ-owi i wyszłam na 5 zdjęć i jedną panoramkę. Jeszcze żyję, ale trochę zatykało. Co ciekawe, mojego błędnika w ogóle nie ruszyły przeszklone kładki między salami.
Nie wiem, czy warto merytorycznie - mnie się podobało graficznie. Sale są ciekawie zaaranżowane, dużo zabawy światłem, witraże, przesłony. Niespecjalnie lubię zwiedzanie czegokolwiek w trybie autystycznym (ze słuchawkami na uszach), a tu to wymóg.

GALERIA ZDJĘĆ.
Bilet rodzinny - 30 zł, w cenie można w ciągu 10 dni wypożyczyć dodatkowo audioprzewodniki po samym Ostrowie. Przed wejściem bardzo przyjemna kawiarnia, gdzie kawa, koktajle, niedrogie ciasta i kanapki robione na miejscu.
Napisane przez Zuzanka w dniu poniedziałek grudzień 1, 2014
Link bezpośredni -
Kategoria:
Maja -
- 0 komentarzy
- Skomentuj
[30.11.2014]
Nieco zdradliwie przedzimowe słońce wyciągnęło nas z ciepłego domu na mróz, na Ostrów Tumski i Śródkę. Uzbrojeni w audioprzewodniki - TŻ dla dorosłych, ja z Majutem dla dzieci (wspólne odtwarzacz z kabelkami do dwóch par słuchawek) - weszliśmy w sale Centrum. Od razu powiem, że lepiej, żeby rodzic połączony z dzieckiem był raczej mikrych rozmiarów, bo jedną z atrakcji jest wchodzenie POD makietę i wyglądanie przez kopułki jak surykatka (albo, dla starszych, gadające głowy z Futuramy), a pod makietą jest tak koło metra przestrzeni. Może metr dziesięć. Wyznam, że wiele o historii okolic się nie dowiedziałam, bo polowałyśmy na uśmiechnięte buźki, w które się klikało i miały być podpowiedzi. Niestety, dotyczące tylko lokalizacji następnego czujnika, więc zwiedzanie odbywało się w tempie szybkim. Z przystankiem na grę planszową, zarysowanie śladów "węglem" czy patrzenie przez "lornetki". Pewnie dzieci nieco starsze będą miały więcej cierpliwości, z 5-latką jest szybko. Z uwagi na taki mamy klimat, sorry, lepiej się wybrać latem, bo jednym z elementów questu jest wyjście na taras widokowy, co bez odzieży wierzchniej jest dość, powiedzmy, ekstrawaganckie. Zostawiłam więc dziecko TŻ-owi i wyszłam na 5 zdjęć i jedną panoramkę. Jeszcze żyję, ale trochę zatykało. Co ciekawe, mojego błędnika w ogóle nie ruszyły przeszklone kładki między salami.
Nie wiem, czy warto merytorycznie - mnie się podobało graficznie. Sale są ciekawie zaaranżowane, dużo zabawy światłem, witraże, przesłony. Niespecjalnie lubię zwiedzanie czegokolwiek w trybie autystycznym (ze słuchawkami na uszach), a tu to wymóg.

GALERIA ZDJĘĆ.
Bilet rodzinny - 30 zł, w cenie można w ciągu 10 dni wypożyczyć dodatkowo audioprzewodniki po samym Ostrowie. Przed wejściem bardzo przyjemna kawiarnia, gdzie kawa, koktajle, niedrogie ciasta i kanapki robione na miejscu.
Napisane przez Zuzanka w dniu poniedziałek grudzień 1, 2014
Link bezpośredni -
Kategoria:
Maja -
- 0 komentarzy
- Skomentuj
Cytadela, Cmentarz Wojenny Wspólnoty Brytyjskiej. Szukałyśmy z Majutem jednorożców na nagrobkach. Znalazłyśmy tygrysa.


Napisane przez Zuzanka w dniu sobota listopad 1, 2014
Link bezpośredni -
Kategoria:
Maja -
- 0 komentarzy
- Skomentuj
Cytadela, Cmentarz Wojenny Wspólnoty Brytyjskiej. Szukałyśmy z Majutem jednorożców na nagrobkach. Znalazłyśmy tygrysa.


Napisane przez Zuzanka w dniu sobota listopad 1, 2014
Link bezpośredni -
Kategoria:
Maja -
- 0 komentarzy
- Skomentuj
Budzik dzwoni, 6:30. Pierwsze w tym sezonie poranne skrobanie przedniej szyby. I poranne, złote światło. Odstawiłam do placówki edukacyjnej poziewującego Majuta, któremu w placówce poziewywanie przeszło od razu w tryb skakania. Mnie nie. Z pseudośniadaniem znalazłam się na Cytadeli. Musiałam. Tu przynajmniej światła nie zasłaniają samochody.
GALERIA ZDJĘĆ.
Napisane przez Zuzanka w dniu wtorek październik 28, 2014
Link bezpośredni -
Kategoria:
Maja -
- 4 komentarze
- Skomentuj
Budzik dzwoni, 6:30. Pierwsze w tym sezonie poranne skrobanie przedniej szyby. I poranne, złote światło. Odstawiłam do placówki edukacyjnej poziewującego Majuta, któremu w placówce poziewywanie przeszło od razu w tryb skakania. Mnie nie. Z pseudośniadaniem znalazłam się na Cytadeli. Musiałam. Tu przynajmniej światła nie zasłaniają samochody.
GALERIA ZDJĘĆ.
Napisane przez Zuzanka w dniu wtorek październik 28, 2014
Link bezpośredni -
Kategoria:
Maja -
- 4 komentarze
- Skomentuj
W zasadzie zaczęło się od dwóch kresek na teście. Runęło jak woda z tamy i już nie dało się zatrzymać. Bez względu na wszystko, musi się urodzić. Zacznie w końcu podnosić głowę. Kiedyś ten pierwszy ząb wyjdzie, chociaż to może potrwać z obolałymi dziąsłami, buldożym ślinieniem i okazjonalną gorączką. Tak samo nie da się zatrzymać chodzenia i mówienia ("uczymy je mówić, a potem błagamy, żeby choć na chwilę przestały"), tak nie da się zatrzymać tego momentu, kiedy pierwszy mleczak nagle odchyla się od pionu, a z przedszkola wraca już w pudełku. Opanowana entuzjazmem na granicy histerii - nie mogłam dzisiaj spać, bo mi ząb wypadł, pseciez jak tobie wypadały, to tez nie mogłaś na pewno spać z radości - ze słowotokiem, szczęśliwa, że ona też, bo najlepsza przyjaciółka dumnie obnosi od kilku tygodni pierwszą szczerbę. A ja po rodzicielsku się martwię - czy wyrosną wszystkie, czy się zmieszczą w małej szczęce, czy wyrosną prosto. I dlaczego to już.
Odliczanie w dół i ponownie w górę. 19/20 i 0/32.
Napisane przez Zuzanka w dniu czwartek październik 23, 2014
Link bezpośredni -
Kategoria:
Maja -
- 9 komentarzy
- Skomentuj
W zasadzie zaczęło się od dwóch kresek na teście. Runęło jak woda z tamy i już nie dało się zatrzymać. Bez względu na wszystko, musi się urodzić. Zacznie w końcu podnosić głowę. Kiedyś ten pierwszy ząb wyjdzie, chociaż to może potrwać z obolałymi dziąsłami, buldożym ślinieniem i okazjonalną gorączką. Tak samo nie da się zatrzymać chodzenia i mówienia ("uczymy je mówić, a potem błagamy, żeby choć na chwilę przestały"), tak nie da się zatrzymać tego momentu, kiedy pierwszy mleczak nagle odchyla się od pionu, a z przedszkola wraca już w pudełku. Opanowana entuzjazmem na granicy histerii - nie mogłam dzisiaj spać, bo mi ząb wypadł, pseciez jak tobie wypadały, to tez nie mogłaś na pewno spać z radości - ze słowotokiem, szczęśliwa, że ona też, bo najlepsza przyjaciółka dumnie obnosi od kilku tygodni pierwszą szczerbę. A ja po rodzicielsku się martwię - czy wyrosną wszystkie, czy się zmieszczą w małej szczęce, czy wyrosną prosto. I dlaczego to już.
Odliczanie w dół i ponownie w górę. 19/20 i 0/32.
Napisane przez Zuzanka w dniu czwartek październik 23, 2014
Link bezpośredni -
Kategoria:
Maja -
- 9 komentarzy
- Skomentuj