Kategoria:
moje-prawo-jazdy
Z panią M. idzie mi coraz lepiej (mimo że mówi do mnie w osobie trzeciej, na zmianę z "pani Małgosiu", co jednak mi nie przeszkadza, bo mówi też "pani Ewo"). Jakoś poruszam się po mieście, po łuku już nie zabijam słupków stojących po obu stronach pasa, umiem ruszać pod górkę, a samochód gaśnie mi tylko kilka razy. I w nagrodę dostałam od miasta gustowną ruinkę.
Napisane przez Zuzanka w dniu wtorek sierpień 24, 2010
Link bezpośredni -
Kategoria:
Moje prawo jazdy -
- 1 komentarz
- Skomentuj
Z panią M. idzie mi coraz lepiej (mimo że mówi do mnie w osobie trzeciej, na zmianę z "pani Małgosiu", co jednak mi nie przeszkadza, bo mówi też "pani Ewo"). Jakoś poruszam się po mieście, po łuku już nie zabijam słupków stojących po obu stronach pasa, umiem ruszać pod górkę, a samochód gaśnie mi tylko kilka razy. I w nagrodę dostałam od miasta gustowną ruinkę.
Napisane przez Zuzanka w dniu wtorek sierpień 24, 2010
Link bezpośredni -
Kategoria:
Moje prawo jazdy -
- 1 komentarz
- Skomentuj
Dostałam do wyboru pana, który jeździ jedynie w środku dnia (co oznacza sprzedawanie dziecka do przechowalni na każdą jazdę) bądź panią M., co się dostosuje. Wadą pani M. jest to, że najbliższy termin to 12.08. Nic to, poczekam. Pierwsze wrażenie przez telefon pozytywne, pani M. powiedziała do mnie "kochanie" ;-)
Napisane przez Zuzanka w dniu piątek lipiec 30, 2010
Link bezpośredni -
Kategoria:
Moje prawo jazdy -
- 2 komentarze
- Skomentuj
Dostałam do wyboru pana, który jeździ jedynie w środku dnia (co oznacza sprzedawanie dziecka do przechowalni na każdą jazdę) bądź panią M., co się dostosuje. Wadą pani M. jest to, że najbliższy termin to 12.08. Nic to, poczekam. Pierwsze wrażenie przez telefon pozytywne, pani M. powiedziała do mnie "kochanie" ;-)
Napisane przez Zuzanka w dniu piątek lipiec 30, 2010
Link bezpośredni -
Kategoria:
Moje prawo jazdy -
- 2 komentarze
- Skomentuj
Starałam się. Olewałam jej nabuzowane wzdychanie, kiedy jechałam przyzwoicie. Grzecznie poprosiłam, żeby nie szarpała moimi rękami na kierownicy, chociaż miałam ochotę gromko kazać jej oddalić się na najbliższe drzewo. Wstrzymywałam żałosną prośbę, rwącą się z głębi, żeby do cholery chociaż raz powiedziała, że coś zrobiłam dobrze. Miałam półtora tygodnia przerwy (bo nie miała wolnych terminów), liczyłam, że tym razem pójdzie gładziej, łagodniej, zgrabniej. A gdzie tam. Po kwadransie jazdy wrzask "No ale co ty robisz!" przy jakiejś pierdole typu niezbyt zręczna zmiana biegów. Dziękuję, postoję. Nie po to jlcebjnqmvłnz fvę cemrq yngl m qbzh ebqmvaartb, żeby za własne pieniądze znosić ciągłą irytację i krytykę. Już zupełną wisienką na czubku było stwierdzenie, że ona mi "pomaga" pracować sprzęgłem, bo sama nic nie umiem. Dziękuję ponownie. Wyraz urazy na twarzy, kiedy stwierdziłam, że chcę zmienić instruktora - bezcenny. Ale nie wiem, czy wart wkurwiających 14 godzin.
Napisane przez Zuzanka w dniu wtorek lipiec 27, 2010
Link bezpośredni -
Kategoria:
Moje prawo jazdy -
- 6 komentarzy
- Skomentuj
Starałam się. Olewałam jej nabuzowane wzdychanie, kiedy jechałam przyzwoicie. Grzecznie poprosiłam, żeby nie szarpała moimi rękami na kierownicy, chociaż miałam ochotę gromko kazać jej oddalić się na najbliższe drzewo. Wstrzymywałam żałosną prośbę, rwącą się z głębi, żeby do cholery chociaż raz powiedziała, że coś zrobiłam dobrze. Miałam półtora tygodnia przerwy (bo nie miała wolnych terminów), liczyłam, że tym razem pójdzie gładziej, łagodniej, zgrabniej. A gdzie tam. Po kwadransie jazdy wrzask "No ale co ty robisz!" przy jakiejś pierdole typu niezbyt zręczna zmiana biegów. Dziękuję, postoję. Nie po to jlcebjnqmvłnz fvę cemrq yngl m qbzh ebqmvaartb, żeby za własne pieniądze znosić ciągłą irytację i krytykę. Już zupełną wisienką na czubku było stwierdzenie, że ona mi "pomaga" pracować sprzęgłem, bo sama nic nie umiem. Dziękuję ponownie. Wyraz urazy na twarzy, kiedy stwierdziłam, że chcę zmienić instruktora - bezcenny. Ale nie wiem, czy wart wkurwiających 14 godzin.
Napisane przez Zuzanka w dniu wtorek lipiec 27, 2010
Link bezpośredni -
Kategoria:
Moje prawo jazdy -
- 6 komentarzy
- Skomentuj
- + jeżdżę po drogach publicznych, lepiej bądź gorzej,
- - jeszcze mi gaśnie przy ruszaniu,
- + samochód zaczyna mieć pewną logikę,
- - mylę pedał gazu z hamulcem,
- + nie wciskam nogi w podłogę po zdjęciu jej ze sprzęgła,
- - dalej nie umiem jechać środkiem pasa,
- + kumam zmianę biegów (co nie znaczy, że mnie nie irytuje, zwłaszcza w mieście),
- - jak się skupiam, żeby jechać prosto, to nie patrzę na znaki,
- + nie zawsze dodaję gazu przed zakrętem,
- - dalej irytuje mnie instruktorka,
- + ale stwierdziłam, że jak ją zwalczę, to żaden egzaminator mi nie straszny,
- - manewrówka to tragedia.
Napisane przez Zuzanka w dniu piątek lipiec 16, 2010
Link bezpośredni -
Kategoria:
Moje prawo jazdy -
- 7 komentarzy
- Skomentuj
- + jeżdżę po drogach publicznych, lepiej bądź gorzej,
- - jeszcze mi gaśnie przy ruszaniu,
- + samochód zaczyna mieć pewną logikę,
- - mylę pedał gazu z hamulcem,
- + nie wciskam nogi w podłogę po zdjęciu jej ze sprzęgła,
- - dalej nie umiem jechać środkiem pasa,
- + kumam zmianę biegów (co nie znaczy, że mnie nie irytuje, zwłaszcza w mieście),
- - jak się skupiam, żeby jechać prosto, to nie patrzę na znaki,
- + nie zawsze dodaję gazu przed zakrętem,
- - dalej irytuje mnie instruktorka,
- + ale stwierdziłam, że jak ją zwalczę, to żaden egzaminator mi nie straszny,
- - manewrówka to tragedia.
Napisane przez Zuzanka w dniu piątek lipiec 16, 2010
Link bezpośredni -
Kategoria:
Moje prawo jazdy -
- 7 komentarzy
- Skomentuj
Już:
- umiem ruszać z samym sprzęgłem,
- zahamować nienerwowo,
- rzadko mylę gaz z hamulcem,
- logistycznie rozumiem zawracanie.
Jeszcze nie:
- umiem trzymać się prawej strony i co chwila słyszę "nie jedź środkiem",
- zawsze pamiętam o wciśnięciu sprzęgła,
- gazu dodaję losowo, zwłaszcza chętnie, jak się czuję niepewnie,
- ogarniam, jak mocno trzeba kręcić kierownicą, żeby skręcić.
I przede wszystkim mam stresitko. Jak nie trzymam nogi na sprzęgle, to wciskam ją z całej siły w samochód, aż po godzinie zaczyna boleć.
I ja mam za kilkadziesiąt przejeżdżonych godzin wsiąść z dzieckiem do samochodu. A! A! A!
PS Pani instruktorka jednak mnie irytuje. Dzisiaj się dowiedziałam, że wszyscy mężczyźni źle jeżdżą i ja też pewnie przejęłam nawyki męża, dlatego mi nie idzie.
Napisane przez Zuzanka w dniu piątek czerwiec 25, 2010
Link bezpośredni -
Kategoria:
Moje prawo jazdy -
- 8 komentarzy
- Skomentuj
Już:
- umiem ruszać z samym sprzęgłem,
- zahamować nienerwowo,
- rzadko mylę gaz z hamulcem,
- logistycznie rozumiem zawracanie.
Jeszcze nie:
- umiem trzymać się prawej strony i co chwila słyszę "nie jedź środkiem",
- zawsze pamiętam o wciśnięciu sprzęgła,
- gazu dodaję losowo, zwłaszcza chętnie, jak się czuję niepewnie,
- ogarniam, jak mocno trzeba kręcić kierownicą, żeby skręcić.
I przede wszystkim mam stresitko. Jak nie trzymam nogi na sprzęgle, to wciskam ją z całej siły w samochód, aż po godzinie zaczyna boleć.
I ja mam za kilkadziesiąt przejeżdżonych godzin wsiąść z dzieckiem do samochodu. A! A! A!
PS Pani instruktorka jednak mnie irytuje. Dzisiaj się dowiedziałam, że wszyscy mężczyźni źle jeżdżą i ja też pewnie przejęłam nawyki męża, dlatego mi nie idzie.
Napisane przez Zuzanka w dniu piątek czerwiec 25, 2010
Link bezpośredni -
Kategoria:
Moje prawo jazdy -
- 8 komentarzy
- Skomentuj