Menu

Zuzanka.blogitko

Ta ruda metalówa, co ma bloga o gotowaniu

Kategoria: p-jak-posesja

O deskach - finał

Świeżutkie, wygładzone, wylakierowane, wzmocnione i uzupełnione. Ślady po kornikach w kilku miejscach - na jednej jedynej desce w sypialni (ale takich bardziej po byku, na sterydach) i sporo drobnych w gabinecie, widać stały jakieś ciężkie meble latami i podłoga nie oddychała. Najładniejsze deski są w pokoju dziecinnym. Miałam ochotę położyć się i patrzeć, jak na płaszczyznę upadają pyłki kurzu. I tak przez tydzień.


Wnęka w salonie, uzupełniona płytą. Do zabudowy półkami.


Wycięcia pod kaloryfery, wcześniej zaklejone byle czym pod mozaiką.


Uzupełnienie miejsca po piecu kaflowym.


Moja ulubiona deska w sypialni.


Jak na płaskowyżu Nazca.


Widzę krówkę, pieska, węża z wystawionym językiem, człowieka przy stole i ryby.


Gabinet, tutaj były dawno temu drobne korniki, teraz już tylko szpachla.







Napisane przez Zuzanka w dniu piątek lipiec 10, 2015

Link bezpośredni - Kategoria: P jak Posesja - - 0 komentarzy - Skomentuj


O deskach - finał

Świeżutkie, wygładzone, wylakierowane, wzmocnione i uzupełnione. Ślady po kornikach w kilku miejscach - na jednej jedynej desce w sypialni (ale takich bardziej po byku, na sterydach) i sporo drobnych w gabinecie, widać stały jakieś ciężkie meble latami i podłoga nie oddychała. Najładniejsze deski są w pokoju dziecinnym. Miałam ochotę położyć się i patrzeć, jak na płaszczyznę upadają pyłki kurzu. I tak przez tydzień.


Wnęka w salonie, uzupełniona płytą. Do zabudowy półkami.


Wycięcia pod kaloryfery, wcześniej zaklejone byle czym pod mozaiką.


Uzupełnienie miejsca po piecu kaflowym.


Moja ulubiona deska w sypialni.


Jak na płaskowyżu Nazca.


Widzę krówkę, pieska, węża z wystawionym językiem, człowieka przy stole i ryby.


Gabinet, tutaj były dawno temu drobne korniki, teraz już tylko szpachla.







Napisane przez Zuzanka w dniu piątek lipiec 10, 2015

Link bezpośredni - Kategoria: P jak Posesja - - 0 komentarzy - Skomentuj






O tym, że jest postęp

Minęło 500 strzałów znikąd, a konkretnie ponad dwa miesiące. Trochę się działo, aczkolwiek postęp głównie jest logistyczny, a nie wizualny.
I tak:
Po ponad półtora miesiąca prac mam nowy piec i całkiem nową instalację grzewczą. W mieszkaniu znajdowały się dwa liczniki gazowe, jeden do pieca w piwnicy, który grzał tylko wodę do kaloryferów, a drugi do tzw. junkersa w łazience, który grzał wodę w kranie (i dostarczał gazu do kuchenki). Wstępnie chciałam wymienić tylko piece (niewspierany przez żaden serwis zabytek z 1987 roku firmy EL-KA, podobno serwisowany, ale bez dokumentów oraz pordzewiały Termet, wyglądający na starszy ode mnie, a nie jestem bardzo młoda), ale szybko okazało się, że stara instalacja z nowym piecem niespecjalnie podniesie wydajność grzania oraz jeśli przy okazji można schować rury, to jest to spory profit. Wymiana ogrzewania okazała się sporą kampanią, wymagała dogrania dwóch ekip, mnóstwa negocjacji również na poziomie "a on powiedział, że ja powiedziałem" oraz - przed uruchomieniem pieca dodatkowo doprowadzenia do porządku instalacji wod-kan oraz gazowej, nie wspominając o koniecznym gniazdku w łazience przy piecu.

Z instalacją wodno-kanalizacyjną też było dość zabawnie, bo po skuciu płytek i tynku w łazience wyszło, że mam do czynienia z zabytkiem przedwojennym, ochoczo łatanym w różnych okresach do późnych lat 70. Wymianę pionu kanalizacyjnego znacznie ułatwiłby dostęp do mieszkania poniżej, które jednak należy do tzw. wad ukrytych budynku - lokator w jakiś niejasny sposób spokrewniony bądź zaprzyjaźniony z poprzednim właścicielem, zniknął, pozostawiając lokal oraz zaległe należności. Ponieważ w międzyczasie stosunki z poprzednim właścicielem a mną znacznie ochłodły z przyczyn niesolidności finansowej tego pierwszego, okazało się, że również tą drogą nie ma kontaktu z panem poniżej. Sporym wysiłkiem instalatora i za pomocą sprytnego przekucia mam w łazience nową kanalizację, a woda została doprowadzona prosto z piwnicy z pominięciem instalacji poniżej, dzięki czemu nie musiałam wchodzić na grząski grunt instalacji podlicznika na drugi pion wodny.

W międzyczasie też nastąpił postęp na tle ogólnym - bruzdy do wpuszczenia rur grzewczych zostały zamurowane, ściany stanęły tak jak powinny, pojawiła się warstwa tynku, a na dniach po wyszlifowaniu pojawi się pierwsza warstwa farby. Okna są oczyszczone i wstępnie pomalowane, jeszcze czeka je wymiana kilkunastu szybek i uszczelnienie.
W perspektywie bliskiej:

  • do pomalowania i uporządkowania są drzwi, również wejściowe,
  • podłoga z odzyskanego spod dotychczasowej podłogi drewna będzie uzupełniana, cyklinowana i lakierowana w połowie czerwca,
  • kafelki do kuchni i łazienki są w drodze,
  • muszę wybrać zawartość łazienki do montażu.
A potem się zobaczy. Ekipa obiecuje, że połowa lipca. A ja bym chciała JUŻ.


Salon

Podłoga do czyszczenia

Pozostałości po piecu w gabinecie

Rura z wodą, nówka sztuka

Sypialnia, w tle wykusz (a na pierwszym planie rusztowanie)

kuchnia w różnym stopniu rozkładu

Prześwit między kuchnią a salonem, pewnie do zabudowy półkami / Korytarz

Przeczyszczone okno / resztki ościeżnicy drzwiowej

Napisane przez Zuzanka w dniu wtorek maj 26, 2015

Link bezpośredni - Kategoria: P jak Posesja - - 0 komentarzy - Skomentuj


O tym, że jest postęp

Minęło 500 strzałów znikąd, a konkretnie ponad dwa miesiące. Trochę się działo, aczkolwiek postęp głównie jest logistyczny, a nie wizualny.
I tak:
Po ponad półtora miesiąca prac mam nowy piec i całkiem nową instalację grzewczą. W mieszkaniu znajdowały się dwa liczniki gazowe, jeden do pieca w piwnicy, który grzał tylko wodę do kaloryferów, a drugi do tzw. junkersa w łazience, który grzał wodę w kranie (i dostarczał gazu do kuchenki). Wstępnie chciałam wymienić tylko piece (niewspierany przez żaden serwis zabytek z 1987 roku firmy EL-KA, podobno serwisowany, ale bez dokumentów oraz pordzewiały Termet, wyglądający na starszy ode mnie, a nie jestem bardzo młoda), ale szybko okazało się, że stara instalacja z nowym piecem niespecjalnie podniesie wydajność grzania oraz jeśli przy okazji można schować rury, to jest to spory profit. Wymiana ogrzewania okazała się sporą kampanią, wymagała dogrania dwóch ekip, mnóstwa negocjacji również na poziomie "a on powiedział, że ja powiedziałem" oraz - przed uruchomieniem pieca dodatkowo doprowadzenia do porządku instalacji wod-kan oraz gazowej, nie wspominając o koniecznym gniazdku w łazience przy piecu.

Z instalacją wodno-kanalizacyjną też było dość zabawnie, bo po skuciu płytek i tynku w łazience wyszło, że mam do czynienia z zabytkiem przedwojennym, ochoczo łatanym w różnych okresach do późnych lat 70. Wymianę pionu kanalizacyjnego znacznie ułatwiłby dostęp do mieszkania poniżej, które jednak należy do tzw. wad ukrytych budynku - lokator w jakiś niejasny sposób spokrewniony bądź zaprzyjaźniony z poprzednim właścicielem, zniknął, pozostawiając lokal oraz zaległe należności. Ponieważ w międzyczasie stosunki z poprzednim właścicielem a mną znacznie ochłodły z przyczyn niesolidności finansowej tego pierwszego, okazało się, że również tą drogą nie ma kontaktu z panem poniżej. Sporym wysiłkiem instalatora i za pomocą sprytnego przekucia mam w łazience nową kanalizację, a woda została doprowadzona prosto z piwnicy z pominięciem instalacji poniżej, dzięki czemu nie musiałam wchodzić na grząski grunt instalacji podlicznika na drugi pion wodny.

W międzyczasie też nastąpił postęp na tle ogólnym - bruzdy do wpuszczenia rur grzewczych zostały zamurowane, ściany stanęły tak jak powinny, pojawiła się warstwa tynku, a na dniach po wyszlifowaniu pojawi się pierwsza warstwa farby. Okna są oczyszczone i wstępnie pomalowane, jeszcze czeka je wymiana kilkunastu szybek i uszczelnienie.
W perspektywie bliskiej:

  • do pomalowania i uporządkowania są drzwi, również wejściowe,
  • podłoga z odzyskanego spod dotychczasowej podłogi drewna będzie uzupełniana, cyklinowana i lakierowana w połowie czerwca,
  • kafelki do kuchni i łazienki są w drodze,
  • muszę wybrać zawartość łazienki do montażu.
A potem się zobaczy. Ekipa obiecuje, że połowa lipca. A ja bym chciała JUŻ.


Salon

Podłoga do czyszczenia

Pozostałości po piecu w gabinecie

Rura z wodą, nówka sztuka

Sypialnia, w tle wykusz (a na pierwszym planie rusztowanie)

kuchnia w różnym stopniu rozkładu

Prześwit między kuchnią a salonem, pewnie do zabudowy półkami / Korytarz

Przeczyszczone okno / resztki ościeżnicy drzwiowej

Napisane przez Zuzanka w dniu wtorek maj 26, 2015

Link bezpośredni - Kategoria: P jak Posesja - - 0 komentarzy - Skomentuj


O tym, że się dzieje

Na razie idzie w stronę wzrostu entropii, ale powoli szala przechyla się w kierunku zaczątków ładu. Ekipa usunęła część śladów po poprzednich właścicielach - podłogi, kafle, sufit i ściany z plastikowych paneli sidingowych. Stolarka zmieni kolor z ciemnobrązowej na białą.

Ekipa z ulubionej firmy ciepłowniczo-instalatorskiej usunęła zabytek, który do tej pory ogrzewał lokal oraz wyniosła mnóstwo zardzewiałej blachy o funkcji kaloryferów. Zlikwidowałam z wielką radością umowę na nadmiarowy licznik gazowy, odczekując upojne dwie godziny i kwadrans w Gazowni, po czym zostałam dziś zaskoczona informacją, że monter, do którego miałam zadzwonić i umówić, sam z siebie (no, z ramienia Gazowni) przyszedł ot, tak i zdemontował niepotrzebny już licznik. Miał szczęście, że akurat na posesji była ekipa.

Do założenia mam za to pod-licznik do wody, albowiem w budynku są dwa piony wodne, a niespecjalnie opłaca mi się ciągnąć rurę przez całe mieszkanie, żeby pralka w spiżarce mogła pobierać i wypuszczać wodę. Szczęśliwie Aquanet mam kilkaset metrów od nowego domu, mogę tam chodzić nawet codziennie. Kafelki (dla mieszkańców Małopolski - flizy) już wybrane, niektóre nawet czekają w paczkach.


Zaczątek garderoby w sypialni. Drzwi po lewej (już białe) zostaną zamontowane na ścianie wprost, żeby oddzielić sypialnię od garderoby.

Czereśnia i iglaki zza okna.

Napisane przez Zuzanka w dniu czwartek marzec 19, 2015

Link bezpośredni - Kategoria: P jak Posesja - - 0 komentarzy - Skomentuj


O tym, że się dzieje

Na razie idzie w stronę wzrostu entropii, ale powoli szala przechyla się w kierunku zaczątków ładu. Ekipa usunęła część śladów po poprzednich właścicielach - podłogi, kafle, sufit i ściany z plastikowych paneli sidingowych. Stolarka zmieni kolor z ciemnobrązowej na białą.

Ekipa z ulubionej firmy ciepłowniczo-instalatorskiej usunęła zabytek, który do tej pory ogrzewał lokal oraz wyniosła mnóstwo zardzewiałej blachy o funkcji kaloryferów. Zlikwidowałam z wielką radością umowę na nadmiarowy licznik gazowy, odczekując upojne dwie godziny i kwadrans w Gazowni, po czym zostałam dziś zaskoczona informacją, że monter, do którego miałam zadzwonić i umówić, sam z siebie (no, z ramienia Gazowni) przyszedł ot, tak i zdemontował niepotrzebny już licznik. Miał szczęście, że akurat na posesji była ekipa.

Do założenia mam za to pod-licznik do wody, albowiem w budynku są dwa piony wodne, a niespecjalnie opłaca mi się ciągnąć rurę przez całe mieszkanie, żeby pralka w spiżarce mogła pobierać i wypuszczać wodę. Szczęśliwie Aquanet mam kilkaset metrów od nowego domu, mogę tam chodzić nawet codziennie. Kafelki (dla mieszkańców Małopolski - flizy) już wybrane, niektóre nawet czekają w paczkach.


Zaczątek garderoby w sypialni. Drzwi po lewej (już białe) zostaną zamontowane na ścianie wprost, żeby oddzielić sypialnię od garderoby.

Czereśnia i iglaki zza okna.

Napisane przez Zuzanka w dniu czwartek marzec 19, 2015

Link bezpośredni - Kategoria: P jak Posesja - - 0 komentarzy - Skomentuj