Kategoria:
projekt-jezyce
O tym, czemu na Rynku Jeżyckim w niedzielę tłumy były takie, jak co dzień, kiedy są tam kwiaty, owoce i warzywa, napisała magness. Poszliśmy na kawę od Brismana, na zerknięcie okiem na jeżycki klimat i, jak się okazało, na klecenie wianków z kwiecia przywiezionego z kwiaciarni Kwiaty&Miut. Maj wiankiem nie był zachwycony, kartonowymi domkami i poduszkami z szarego papieru oraz sztuczną trawą na straganach - nader.






Napisane przez Zuzanka w dniu poniedziałek październik 7, 2013
Link bezpośredni -
Kategoria:
Projekt Jeżyce -
- 2 komentarze
- Skomentuj
O tym, czemu na Rynku Jeżyckim w niedzielę tłumy były takie, jak co dzień, kiedy są tam kwiaty, owoce i warzywa, napisała magness. Poszliśmy na kawę od Brismana, na zerknięcie okiem na jeżycki klimat i, jak się okazało, na klecenie wianków z kwiecia przywiezionego z kwiaciarni Kwiaty&Miut. Maj wiankiem nie był zachwycony, kartonowymi domkami i poduszkami z szarego papieru oraz sztuczną trawą na straganach - nader.






Napisane przez Zuzanka w dniu poniedziałek październik 7, 2013
Link bezpośredni -
Kategoria:
Projekt Jeżyce -
- 2 komentarze
- Skomentuj
Kraszewskiego jest prawdziwym utrapieniem, jeśli chce się przez nią przejechać, bo nierówny bruk, tramwaje, autobusy i mnóstwo samochodów wyjeżdżających z jednokierunkowych. Kiedy się idzie pieszo, też nie jest za wesoło, bo krzywe i zastawione chodniki, tłumy obładowane walorami z Rynku Jeżyckiego. A mimo to lubię Kraszewskiego, tak za nic. Nie ma zachęcających bram do zaglądania, sklepy jak gdzie indziej (chociaż ostatnio pojawił się ładny sklep z herbatą - Herbaciane Pola), za to pojawiło się kilka mniej zwykłych restauracji - podobno jeden z lepszych kebabów w Poznaniu oraz Knajpka na Fyrtlu (mają śniadania!).


GALERIA ZDJĘĆ (również inne ulice).
Napisane przez Zuzanka w dniu niedziela październik 6, 2013
Link bezpośredni -
Kategoria:
Projekt Jeżyce -
- 4 komentarze
- Skomentuj
Kraszewskiego jest prawdziwym utrapieniem, jeśli chce się przez nią przejechać, bo nierówny bruk, tramwaje, autobusy i mnóstwo samochodów wyjeżdżających z jednokierunkowych. Kiedy się idzie pieszo, też nie jest za wesoło, bo krzywe i zastawione chodniki, tłumy obładowane walorami z Rynku Jeżyckiego. A mimo to lubię Kraszewskiego, tak za nic. Nie ma zachęcających bram do zaglądania, sklepy jak gdzie indziej (chociaż ostatnio pojawił się ładny sklep z herbatą - Herbaciane Pola), za to pojawiło się kilka mniej zwykłych restauracji - podobno jeden z lepszych kebabów w Poznaniu oraz Knajpka na Fyrtlu (mają śniadania!).


GALERIA ZDJĘĆ (również inne ulice).
Napisane przez Zuzanka w dniu niedziela październik 6, 2013
Link bezpośredni -
Kategoria:
Projekt Jeżyce -
- 4 komentarze
- Skomentuj
Stare Zoo.
Napisane przez Zuzanka w dniu czwartek wrzesień 5, 2013
Link bezpośredni -
Kategoria:
Projekt Jeżyce -
- 0 komentarzy
- Skomentuj
Stare Zoo.
Napisane przez Zuzanka w dniu czwartek wrzesień 5, 2013
Link bezpośredni -
Kategoria:
Projekt Jeżyce -
- 0 komentarzy
- Skomentuj
Przyjedź, hm?

PS Wawrzyniaka 20, pyry z gzikiem 6,90 zł.
Napisane przez Zuzanka w dniu piątek lipiec 26, 2013
Link bezpośredni -
Kategoria:
Projekt Jeżyce -
- 4 komentarze
- Skomentuj
Przyjedź, hm?

PS Wawrzyniaka 20, pyry z gzikiem 6,90 zł.
Napisane przez Zuzanka w dniu piątek lipiec 26, 2013
Link bezpośredni -
Kategoria:
Projekt Jeżyce -
- 4 komentarze
- Skomentuj
Na lody trzeba koniecznie iść na Kościelną, tuż przed wiaduktem. Mieści się tam malutkie okienko, w którym przemiłe dziewczęta sprzedają świetne lody. Codziennie świeże (poza poniedziałkiem, bo nikt nie lubi poniedziałków i jest zamknięte), bywają różne smaki; dziś poza zestawem standardowym - czekoladą czy wanilią - był sorbet malinowy z rozmarynem. Bywa kolejka, czasem spora, ale idzie szybko. Nie jestem wielbicielką lodów, ale potwierdzam, że te są smaczne, dobrze zmrożone, chociaż w upalny dzień szybko zaczynają kapać, tak jak lody kapać powinny. Zaraz obok jest mikroskwerek z ławkami, można usiąść (i zobaczyć przedziwnie zachowującego się młodego człowieka, który przed Bamberską Zagrodą ćwiczy backhand i forehand za pomocą błyszczącej, srebrnej patelni, w pełni umundurowany w kucharski strój, uśmiechając się do przejeżdżających samochodów). Wiem, że ludzie narzekają na kolejkę, zajmującą chodnik, ale to jest takie ożywienie Jeżyc, o jakim marzę.

PS Bardzo chciałabym na lody zabrać Maja, ale dziewczę rezolutne za każdym razem odpowiada: "Nie tseba, dziękuję, nie lubię lodów". To sama poszłam.
Strona lodziarni na facebooku.
Napisane przez Zuzanka w dniu czwartek lipiec 18, 2013
Link bezpośredni -
Kategoria:
Projekt Jeżyce -
- 5 komentarzy
- Skomentuj
Na lody trzeba koniecznie iść na Kościelną, tuż przed wiaduktem. Mieści się tam malutkie okienko, w którym przemiłe dziewczęta sprzedają świetne lody. Codziennie świeże (poza poniedziałkiem, bo nikt nie lubi poniedziałków i jest zamknięte), bywają różne smaki; dziś poza zestawem standardowym - czekoladą czy wanilią - był sorbet malinowy z rozmarynem. Bywa kolejka, czasem spora, ale idzie szybko. Nie jestem wielbicielką lodów, ale potwierdzam, że te są smaczne, dobrze zmrożone, chociaż w upalny dzień szybko zaczynają kapać, tak jak lody kapać powinny. Zaraz obok jest mikroskwerek z ławkami, można usiąść (i zobaczyć przedziwnie zachowującego się młodego człowieka, który przed Bamberską Zagrodą ćwiczy backhand i forehand za pomocą błyszczącej, srebrnej patelni, w pełni umundurowany w kucharski strój, uśmiechając się do przejeżdżających samochodów). Wiem, że ludzie narzekają na kolejkę, zajmującą chodnik, ale to jest takie ożywienie Jeżyc, o jakim marzę.

PS Bardzo chciałabym na lody zabrać Maja, ale dziewczę rezolutne za każdym razem odpowiada: "Nie tseba, dziękuję, nie lubię lodów". To sama poszłam.
Strona lodziarni na facebooku.
Napisane przez Zuzanka w dniu czwartek lipiec 18, 2013
Link bezpośredni -
Kategoria:
Projekt Jeżyce -
- 5 komentarzy
- Skomentuj