Menu

Zuzanka.blogitko

Ta ruda metalówa, co ma bloga o gotowaniu

Kategoria: rozne

Nie do Poznania

Poniedziałek rano. Wkurw, zmęczenie po weekendzie, niechęć do czegokolwiek, a zwłaszcza prezentacji o 14, bolące gardło. Sznurek od pena zaplątał mi się w smycz od pracowego pikacza i upadł mi na środku korytarza, więc musiałam się schylić pod nogi idącej za mną rozćwierkanej panny z banku i nie udało mi się pojechać windą sama, żeby jeszcze przez chwilę poczuć samotność. Panna, odziana w niebieską koszulę i beżowe spodnie, w windzie spotkała kolegę ("o, i ty tutaj!" - dziwne, pracują w jednym budynku i się spotykają) i wśród perlistych ćwierknięć zwierzyła się, że w piątek była w dżinsach i normalnie nikt jej nie poznawał. Przy walce z chęcią stwierdzenia, że było te dżinsy na dupę założyć, a nie na głowę, przeszedł mi poranny wkurw. No, trochę przeszedł.

Napisane przez Zuzanka w dniu poniedziałek czerwiec 4, 2007

Link bezpośredni - Kategoria: Różne - - 1 komentarz - Skomentuj


Nie do Poznania

Poniedziałek rano. Wkurw, zmęczenie po weekendzie, niechęć do czegokolwiek, a zwłaszcza prezentacji o 14, bolące gardło. Sznurek od pena zaplątał mi się w smycz od pracowego pikacza i upadł mi na środku korytarza, więc musiałam się schylić pod nogi idącej za mną rozćwierkanej panny z banku i nie udało mi się pojechać windą sama, żeby jeszcze przez chwilę poczuć samotność. Panna, odziana w niebieską koszulę i beżowe spodnie, w windzie spotkała kolegę ("o, i ty tutaj!" - dziwne, pracują w jednym budynku i się spotykają) i wśród perlistych ćwierknięć zwierzyła się, że w piątek była w dżinsach i normalnie nikt jej nie poznawał. Przy walce z chęcią stwierdzenia, że było te dżinsy na dupę założyć, a nie na głowę, przeszedł mi poranny wkurw. No, trochę przeszedł.

Napisane przez Zuzanka w dniu poniedziałek czerwiec 4, 2007

Link bezpośredni - Kategoria: Różne - - 1 komentarz - Skomentuj








Ogradzamy się

Administracja osiedla, zapewne wspomagana jakimiś oszołomami, dorobiła do częściowo ogrodzonych drenwnianymi płotkami śmietników furtki. Dziś o 8 rano zmusił mnie do awaryjnego odziania się pan administrator, który przyniósł klucz, albowiem od dzisiejszego rana śmietniki są z przodu zamknięte. Nic to, że można przejść z tyłu płotka, albo - co dość powszechne w przypadku podrzucaczy na sępa - wrzucić za płot. Ordnung muss sein.

Jestem zmęczona po długim weekendzie. Może w weekend odpocznę.

Napisane przez Zuzanka w dniu środa maj 9, 2007

Link bezpośredni - Kategoria: Różne - - 3 komentarze - Skomentuj


Ogradzamy się

Administracja osiedla, zapewne wspomagana jakimiś oszołomami, dorobiła do częściowo ogrodzonych drenwnianymi płotkami śmietników furtki. Dziś o 8 rano zmusił mnie do awaryjnego odziania się pan administrator, który przyniósł klucz, albowiem od dzisiejszego rana śmietniki są z przodu zamknięte. Nic to, że można przejść z tyłu płotka, albo - co dość powszechne w przypadku podrzucaczy na sępa - wrzucić za płot. Ordnung muss sein.

Jestem zmęczona po długim weekendzie. Może w weekend odpocznę.

Napisane przez Zuzanka w dniu środa maj 9, 2007

Link bezpośredni - Kategoria: Różne - - 3 komentarze - Skomentuj