Kategoria:
rozne
W związku z wydarzeniami w Londynie kumplowi odmówili pozwolenia na wniesienie aparatu i obiektywów w bagażu ręcznym do samolotu. Jako że my jedziemy samochodem i zlewamy przepisy lotnicze, aparat ze statywem miał trafić z Warszawy do Poznania. Plan był taki, że ok. 12 Masterlink dzwoni do mnie i informuje, że o 13 dostarczy przesyłkę. Nie zadzwonił. Siedzę grzecznie w domu. Przesyłki do 15:30 nie dostarczył. Kumpel dzwoni, pani na infolinii twierdzi, że kurier był i zostawił awizo, bo nikogo nie zastał. TŻ dwa razy się przespacerował na klatkę i z powrotem, śladu awiza brak. Pani z Masterlinka twierdzi, że nasze słowo przeciw słowu kuriera. Kurier ma przyjechać do 18. Lalalala. Ciekawam, gdzie pan kurier zostawił to awizo. I na jaki telefon zadzwonił. Ostatecznie paczka przyjechała o 18:05. Pan uprzejmie przeprosił, że widać zadzwonił pod inny numer o tej 10:30. Dziękuję masterlinkowi za 8 godzin kiblowania w domu i nerwowego zerkania co chwila za okno, czy może nie przyjechali...
Napisane przez Zuzanka w dniu czwartek sierpień 17, 2006
Link bezpośredni -
Kategoria:
Różne -
- 0 komentarzy
- Skomentuj
W związku z wydarzeniami w Londynie kumplowi odmówili pozwolenia na wniesienie aparatu i obiektywów w bagażu ręcznym do samolotu. Jako że my jedziemy samochodem i zlewamy przepisy lotnicze, aparat ze statywem miał trafić z Warszawy do Poznania. Plan był taki, że ok. 12 Masterlink dzwoni do mnie i informuje, że o 13 dostarczy przesyłkę. Nie zadzwonił. Siedzę grzecznie w domu. Przesyłki do 15:30 nie dostarczył. Kumpel dzwoni, pani na infolinii twierdzi, że kurier był i zostawił awizo, bo nikogo nie zastał. TŻ dwa razy się przespacerował na klatkę i z powrotem, śladu awiza brak. Pani z Masterlinka twierdzi, że nasze słowo przeciw słowu kuriera. Kurier ma przyjechać do 18. Lalalala. Ciekawam, gdzie pan kurier zostawił to awizo. I na jaki telefon zadzwonił. Ostatecznie paczka przyjechała o 18:05. Pan uprzejmie przeprosił, że widać zadzwonił pod inny numer o tej 10:30. Dziękuję masterlinkowi za 8 godzin kiblowania w domu i nerwowego zerkania co chwila za okno, czy może nie przyjechali...
Napisane przez Zuzanka w dniu czwartek sierpień 17, 2006
Link bezpośredni -
Kategoria:
Różne -
- 0 komentarzy
- Skomentuj
Nie cierpię się pakować. Wprawdzie kupiliśmy śliczną i wielką walizkę na kółeczkach do samochodu, ale i tak, jak pomyślę, że muszę zdecydować, co wziąć ze sobą na osiem dni, to zaczynają mi rączki latać. Ok, nie jadę w dzicz, zapomniane kosmetyki czy brakującą parę gatek mogę kupić na miejscu, ale mimo to chętnie całe pakowanie zwaliłabym na kogoś innego.
Fields of the Nephilim, które miały zagrać w Warszawie 31.10, nie zagrają, bo nie. Ot, odwołali sobie trasę. Bu.
Napisane przez Zuzanka w dniu środa sierpień 16, 2006
Link bezpośredni -
Kategoria:
Różne -
- 6 komentarzy
- Skomentuj
Nie cierpię się pakować. Wprawdzie kupiliśmy śliczną i wielką walizkę na kółeczkach do samochodu, ale i tak, jak pomyślę, że muszę zdecydować, co wziąć ze sobą na osiem dni, to zaczynają mi rączki latać. Ok, nie jadę w dzicz, zapomniane kosmetyki czy brakującą parę gatek mogę kupić na miejscu, ale mimo to chętnie całe pakowanie zwaliłabym na kogoś innego.
Fields of the Nephilim, które miały zagrać w Warszawie 31.10, nie zagrają, bo nie. Ot, odwołali sobie trasę. Bu.
Napisane przez Zuzanka w dniu środa sierpień 16, 2006
Link bezpośredni -
Kategoria:
Różne -
- 6 komentarzy
- Skomentuj
Niestety, na widok znaczka %%%% karta sama wyskakuje mi z portfela. Nie wpływa na to fakt, że na Allegrze wyprzedaż jest okrągły rok, jeśli w sklepach są procenty, to chodzę i węszę. Dzisiaj wywęszyłam prześliczne elastyczne spodnie do pół łydki w Charlesie Vogelu (?) z Kings Crossie - akurat padło na rdzaworude, ale było mnóstwo innych - błękitne, pomarańczowe, czarne, beżowe, czerwone, granatowe. Szcześliwie TŻ dał się namówić na dwie pary portek i mam mniejsze wyrzuty sumienia, że wydaję ciężko zarobiony pieniądz. Mniejsze też, bo babeczka przede mną przy kasie miała naręcze chyba ośmiu ciuchów i jeszcze rozważała, czy nie kupić następnego...
Napisane przez Zuzanka w dniu środa sierpień 9, 2006
Link bezpośredni -
Kategoria:
Różne -
- 0 komentarzy
- Skomentuj
Niestety, na widok znaczka %%%% karta sama wyskakuje mi z portfela. Nie wpływa na to fakt, że na Allegrze wyprzedaż jest okrągły rok, jeśli w sklepach są procenty, to chodzę i węszę. Dzisiaj wywęszyłam prześliczne elastyczne spodnie do pół łydki w Charlesie Vogelu (?) z Kings Crossie - akurat padło na rdzaworude, ale było mnóstwo innych - błękitne, pomarańczowe, czarne, beżowe, czerwone, granatowe. Szcześliwie TŻ dał się namówić na dwie pary portek i mam mniejsze wyrzuty sumienia, że wydaję ciężko zarobiony pieniądz. Mniejsze też, bo babeczka przede mną przy kasie miała naręcze chyba ośmiu ciuchów i jeszcze rozważała, czy nie kupić następnego...
Napisane przez Zuzanka w dniu środa sierpień 9, 2006
Link bezpośredni -
Kategoria:
Różne -
- 0 komentarzy
- Skomentuj
Przy okazji wybudowania marketu "Albert", zrobili w Suchym Lesie knajpkę wielokulturową "Kuchnie świata". Gotują po włosku, polsku, turecku, amerykańsku (preprocesowane żarcie na aluminiowych tackach). Wątróbka drobiowa bardzo przyzwoita (ziemniaki z wody ohydne, ale można nie jeść), poza tym to fastfoodzik. Za to w karcie śliczne kwiatuchy - sos barbekiu i spaghetti conpizzelli.
Useless trivia: w vi na koniec pliku przechodzi się G.
Z pracowych anegdotek spożywczych:
Ostatnio codziennie odbywa się rytuał zamawiania pizzy. Tego kwiatu pół światu, więc jak już uda się uzyskać jakiś konsensus, którą nawynosową pizzerię gremium biurowe wybierze, następuje wybór tego, co na pizzy (gdzieś przeczytałam, że czas wyboru nawynosowego żarcia w biurze jest dłuższy niż czas samego jedzenia zamówionego żarcia, bardzo prawdziwe):
- Czy ktoś wie, co jest na meksykańskiej?
- Pewnie papryczki.
- A na wiejskiej?
- Sejm.
Kolega poszedł na zwolnienie, nieopatrznie zostawiając na biurku szklankę z sokiem. Jabłkowym. Na soku zalęgł się pleśniak. Jest czule ogrzewany lampką, owinięty kapturkiem z reklamówki i owiązany gumką-recepturką. Kolega wraca 18 sierpnia.
Napisane przez Zuzanka w dniu piątek sierpień 4, 2006
Link bezpośredni -
Kategoria:
Różne -
- 0 komentarzy
- Skomentuj
Przy okazji wybudowania marketu "Albert", zrobili w Suchym Lesie knajpkę wielokulturową "Kuchnie świata". Gotują po włosku, polsku, turecku, amerykańsku (preprocesowane żarcie na aluminiowych tackach). Wątróbka drobiowa bardzo przyzwoita (ziemniaki z wody ohydne, ale można nie jeść), poza tym to fastfoodzik. Za to w karcie śliczne kwiatuchy - sos barbekiu i spaghetti conpizzelli.
Useless trivia: w vi na koniec pliku przechodzi się G.
Z pracowych anegdotek spożywczych:
Ostatnio codziennie odbywa się rytuał zamawiania pizzy. Tego kwiatu pół światu, więc jak już uda się uzyskać jakiś konsensus, którą nawynosową pizzerię gremium biurowe wybierze, następuje wybór tego, co na pizzy (gdzieś przeczytałam, że czas wyboru nawynosowego żarcia w biurze jest dłuższy niż czas samego jedzenia zamówionego żarcia, bardzo prawdziwe):
- Czy ktoś wie, co jest na meksykańskiej?
- Pewnie papryczki.
- A na wiejskiej?
- Sejm.
Kolega poszedł na zwolnienie, nieopatrznie zostawiając na biurku szklankę z sokiem. Jabłkowym. Na soku zalęgł się pleśniak. Jest czule ogrzewany lampką, owinięty kapturkiem z reklamówki i owiązany gumką-recepturką. Kolega wraca 18 sierpnia.
Napisane przez Zuzanka w dniu piątek sierpień 4, 2006
Link bezpośredni -
Kategoria:
Różne -
- 0 komentarzy
- Skomentuj
TŻ idzie w niedzielę na mecz. Nieco się nabijam, znając zamiłowanie TŻ-ta do sportu, a zwłaszcza piłki kopanej. Ale nie moze być inaczej, bo kołorker - fan Lecha Poznań - kupił już bilety. Było odmówić. Nie, nie da rady. Przecież nie da rady odmówić takiemu kotu czarnemu, który robi oczka i mówi "Jeść?". Z kołorkerem jeszcze gorzej, bo oprócz robienia oczek jeszcze mówi.
Zostałam pochlebiona. Najpierw TŻ wczoraj mnie skomplementował, mówiąc "Wygladasz na rozpłaszczoną" (opatulona poduszkami czytałam 3-kilowy komiks w pozycji półsiedzącej, w której mi plecy nie odpadają). Dziś mnie odgwizdali robotnicy, majstrujący na drugiej połowie piętra.
Napisane przez Zuzanka w dniu czwartek lipiec 27, 2006
Link bezpośredni -
Kategoria:
Różne -
- 0 komentarzy
- Skomentuj
TŻ idzie w niedzielę na mecz. Nieco się nabijam, znając zamiłowanie TŻ-ta do sportu, a zwłaszcza piłki kopanej. Ale nie moze być inaczej, bo kołorker - fan Lecha Poznań - kupił już bilety. Było odmówić. Nie, nie da rady. Przecież nie da rady odmówić takiemu kotu czarnemu, który robi oczka i mówi "Jeść?". Z kołorkerem jeszcze gorzej, bo oprócz robienia oczek jeszcze mówi.
Zostałam pochlebiona. Najpierw TŻ wczoraj mnie skomplementował, mówiąc "Wygladasz na rozpłaszczoną" (opatulona poduszkami czytałam 3-kilowy komiks w pozycji półsiedzącej, w której mi plecy nie odpadają). Dziś mnie odgwizdali robotnicy, majstrujący na drugiej połowie piętra.
Napisane przez Zuzanka w dniu czwartek lipiec 27, 2006
Link bezpośredni -
Kategoria:
Różne -
- 0 komentarzy
- Skomentuj