Boooring. W zasadzie film nakręcono tylko chyba po to, żeby pokazać mnóstwo mniej lub bardziej wyszukanych ciuchów od znanych i znańszych projektantów. Anne Hathaway jest ładniutka i w zasadzie zupełnie umkła mi ta Wielka Metamorfoza, kiedy ze żle ubranej i kiepsko uczesanej absolwentki studiów robi się seksowna i pożądana panna z klasą. Meryl Streep doskonała, jak zawsze, świetna panna grająca pierwszą
asystentkę, ciuchy też fajne, ale to trochę mało, żeby zrobić z tego dobry film. Wiadomo - dylematy moralne typu "korzystać z okazji, czy pozwolić, żeby kto innych skorzystał" (tylko frajerzy nie korzystają, ale nikt nie mówi, że to etyczne) czy "a może nie warto tak zapieprzać 24h/dobę, bo się traci kawałek życia" (nie warto, ale się zdobywa doświadczenie) są takie dość oczywiste.
Napisane przez Zuzanka w dniu wtorek luty 13, 2007
Link bezpośredni -
Kategoria:
Oglądam -
- 3 komentarze
- Skomentuj
Boooring. W zasadzie film nakręcono tylko chyba po to, żeby pokazać mnóstwo mniej lub bardziej wyszukanych ciuchów od znanych i znańszych projektantów. Anne Hathaway jest ładniutka i w zasadzie zupełnie umkła mi ta Wielka Metamorfoza, kiedy ze żle ubranej i kiepsko uczesanej absolwentki studiów robi się seksowna i pożądana panna z klasą. Meryl Streep doskonała, jak zawsze, świetna panna grająca pierwszą
asystentkę, ciuchy też fajne, ale to trochę mało, żeby zrobić z tego dobry film. Wiadomo - dylematy moralne typu "korzystać z okazji, czy pozwolić, żeby kto innych skorzystał" (tylko frajerzy nie korzystają, ale nikt nie mówi, że to etyczne) czy "a może nie warto tak zapieprzać 24h/dobę, bo się traci kawałek życia" (nie warto, ale się zdobywa doświadczenie) są takie dość oczywiste.
Napisane przez Zuzanka w dniu wtorek luty 13, 2007
Link bezpośredni -
Kategoria:
Oglądam -
- 3 komentarze
- Skomentuj
Boooring. W zasadzie film nakręcono tylko chyba po to, żeby pokazać mnóstwo mniej lub bardziej wyszukanych ciuchów od znanych i znańszych projektantów. Anne Hathaway jest ładniutka i w zasadzie zupełnie umkła mi ta Wielka Metamorfoza, kiedy ze żle ubranej i kiepsko uczesanej absolwentki studiów robi się seksowna i pożądana panna z klasą. Meryl Streep doskonała, jak zawsze, świetna panna grająca pierwszą
asystentkę, ciuchy też fajne, ale to trochę mało, żeby zrobić z tego dobry film. Wiadomo - dylematy moralne typu "korzystać z okazji, czy pozwolić, żeby kto innych skorzystał" (tylko frajerzy nie korzystają, ale nikt nie mówi, że to etyczne) czy "a może nie warto tak zapieprzać 24h/dobę, bo się traci kawałek życia" (nie warto, ale się zdobywa doświadczenie) są takie dość oczywiste.
Napisane przez Zuzanka w dniu wtorek luty 13, 2007
Link bezpośredni -
- 0 komentarzy
- Skomentuj
Całkiem miły film, ale za mało w nim Mayle'a, a za dużo Riddleya Scotta. Z Mayle'a jest piękna Francja, kawałek francuskiego wiejskiego życia, śliczna właścicielka kawiarni, sporo i winie i o piciu. Niestety Scott nie dołożył wiele od siebie i w zasadzie plot spłaszczył do "londyński uber-makler zostaje zawieszony za nieetyczne rozgrywki giełdowe, jedzie załatwić kwestie spadkowe po wuju mieszkającym we Francji, chce hacjendę sprzedać, ale zaprzyjaźnia się z rolnikiem i panną, spotyka przyrodnią kuzynkę i staje się Innym
Człowiekiem". W zasadzie nie ma głównego w książce plotu z aferą winiarską, więc tak naprawdę nie bardzo wiadomo, o co chodzi, poza tym, że "jest we Francji ładnie".
Inne tego autora tu.
Napisane przez Zuzanka w dniu wtorek luty 13, 2007
Link bezpośredni -
Kategoria:
Oglądam -
- 0 komentarzy
- Skomentuj
Całkiem miły film, ale za mało w nim Mayle'a, a za dużo Riddleya Scotta. Z Mayle'a jest piękna Francja, kawałek francuskiego wiejskiego życia, śliczna właścicielka kawiarni, sporo i winie i o piciu. Niestety Scott nie dołożył wiele od siebie i w zasadzie plot spłaszczył do "londyński uber-makler zostaje zawieszony za nieetyczne rozgrywki giełdowe, jedzie załatwić kwestie spadkowe po wuju mieszkającym we Francji, chce hacjendę sprzedać, ale zaprzyjaźnia się z rolnikiem i panną, spotyka przyrodnią kuzynkę i staje się Innym
Człowiekiem". W zasadzie nie ma głównego w książce plotu z aferą winiarską, więc tak naprawdę nie bardzo wiadomo, o co chodzi, poza tym, że "jest we Francji ładnie".
Inne tego autora tu.
Napisane przez Zuzanka w dniu wtorek luty 13, 2007
Link bezpośredni -
Kategoria:
Oglądam -
- 0 komentarzy
- Skomentuj
Całkiem miły film, ale za mało w nim Mayle'a, a za dużo Riddleya Scotta. Z Mayle'a jest piękna Francja, kawałek francuskiego wiejskiego życia, śliczna właścicielka kawiarni, sporo i winie i o piciu. Niestety Scott nie dołożył wiele od siebie i w zasadzie plot spłaszczył do "londyński uber-makler zostaje zawieszony za nieetyczne rozgrywki giełdowe, jedzie załatwić kwestie spadkowe po wuju mieszkającym we Francji, chce hacjendę sprzedać, ale zaprzyjaźnia się z rolnikiem i panną, spotyka przyrodnią kuzynkę i staje się Innym
Człowiekiem". W zasadzie nie ma głównego w książce plotu z aferą winiarską, więc tak naprawdę nie bardzo wiadomo, o co chodzi, poza tym, że "jest we Francji ładnie".
Inne tego autora tu.
Napisane przez Zuzanka w dniu wtorek luty 13, 2007
Link bezpośredni -
- 0 komentarzy
- Skomentuj
Co ciekawe, nie słyszałam o tym filmie wcześniej, a jest zaskakująco dobry. W XIX wiecznych Austrowęgrach nastoletni sztukmistrz z plebsu zakochuje się w utytułowanej nastolatce. Oczywiście zły świat i konwenanse ich rozdzielają, ale po latach w Wiedniu spotykają się, poznają już bardziej dogłębnie i
stwierdzają, że żyć bez siebie nie mogą. Ale nie mogą też żyć ze sobą, bo Sophie ma poślubić arcyksięcia jakiegośtam (a niebawem austrowęgierskiego cesarza), a on człowiek krewki i prędzej pannę ubije, niż pozwoli odejść. I niestety - wychodzi na to, że panna ginie. Film z twistem i przewrotny, a do tego doskonała rola Gammatiego, który gra policjanta, mającego ustalić, kto pannę sprzątnął. Jessica Biel taka sobie, Norton bardzo demoniczny, ale mało przekonujący (fakt, że tego wymaga rola). Ogólnie na plus.
Napisane przez Zuzanka w dniu wtorek luty 13, 2007
Link bezpośredni -
Kategoria:
Oglądam -
- 0 komentarzy
- Skomentuj
Co ciekawe, nie słyszałam o tym filmie wcześniej, a jest zaskakująco dobry. W XIX wiecznych Austrowęgrach nastoletni sztukmistrz z plebsu zakochuje się w utytułowanej nastolatce. Oczywiście zły świat i konwenanse ich rozdzielają, ale po latach w Wiedniu spotykają się, poznają już bardziej dogłębnie i
stwierdzają, że żyć bez siebie nie mogą. Ale nie mogą też żyć ze sobą, bo Sophie ma poślubić arcyksięcia jakiegośtam (a niebawem austrowęgierskiego cesarza), a on człowiek krewki i prędzej pannę ubije, niż pozwoli odejść. I niestety - wychodzi na to, że panna ginie. Film z twistem i przewrotny, a do tego doskonała rola Gammatiego, który gra policjanta, mającego ustalić, kto pannę sprzątnął. Jessica Biel taka sobie, Norton bardzo demoniczny, ale mało przekonujący (fakt, że tego wymaga rola). Ogólnie na plus.
Napisane przez Zuzanka w dniu wtorek luty 13, 2007
Link bezpośredni -
Kategoria:
Oglądam -
- 0 komentarzy
- Skomentuj
Co ciekawe, nie słyszałam o tym filmie wcześniej, a jest zaskakująco dobry. W XIX wiecznych Austrowęgrach nastoletni sztukmistrz z plebsu zakochuje się w utytułowanej nastolatce. Oczywiście zły świat i konwenanse ich rozdzielają, ale po latach w Wiedniu spotykają się, poznają już bardziej dogłębnie i
stwierdzają, że żyć bez siebie nie mogą. Ale nie mogą też żyć ze sobą, bo Sophie ma poślubić arcyksięcia jakiegośtam (a niebawem austrowęgierskiego cesarza), a on człowiek krewki i prędzej pannę ubije, niż pozwoli odejść. I niestety - wychodzi na to, że panna ginie. Film z twistem i przewrotny, a do tego doskonała rola Gammatiego, który gra policjanta, mającego ustalić, kto pannę sprzątnął. Jessica Biel taka sobie, Norton bardzo demoniczny, ale mało przekonujący (fakt, że tego wymaga rola). Ogólnie na plus.
Napisane przez Zuzanka w dniu wtorek luty 13, 2007
Link bezpośredni -
- 0 komentarzy
- Skomentuj
Dziwna. I różnie mi się podobała. Najfajniejsze są realistyczne opisy dzieciństwa w latach 70. na podwarszawskich okolicach Okęcia (mam wrażenie, że do tego momentu doczytali piszący blurba), trochę w klimacie "Niebieskiego autobusu" Kosmowskiej, z tym jej niby-naiwnym obserwowaniem posępnej i całkiem poważnej rzeczywistości (tatuś, który zwiał za granicę i nadawał radiem "Wolna Europa", matka i syn szykanowani przez ówczesny aparat ciemiężenia i łamania wolnej myśli). Mniej mi się podobały wstawki metafizyczne. Rozumiem, jaki był ich cel, ale czytało mi się dość topornie. Trochę za późno na odkrywanie,
że mityczna Ameryka i ogólnie Zachód miały tak naprawdę nas serdecznie w pompie, wszyscy od ładnych paru lat o tym wiedzą (zwłaszcza polecam tym, co kochają cały czas Wuja Sama, przelecieć się najpierw do ambasady, potem odbyć na lotnisku rozmowę z Immigration Officerem, od którego w zasadzie zależy, czy cię raczą wpuścić na teren Raju Obiecanego i Coca-Coli).
Samo-loty na pewno mają dużo wartości dodanej dla wielbicieli lotnictwa, bo o tytułowych samolotach sporo. Dla niefanów - ciekawy rzut oka na pierwszą szczenięcą miłość i potęgę dziecięcej wyobraźni. Ale bez happy endu. Twarda baba jestem (tak mówią), ale na końcu się poryczałam.
Na okładce rekomendacje od członków kabaretu "Mumio" (a konkretnie aktorów teatru EPTY-A, bo kabaret to tylko jedna z ich kreacji) - im się pewnie podobały te odjechane wstawki, które działy się w sferze wyobrażeniowej.
#6
Napisane przez Zuzanka w dniu wtorek luty 13, 2007
Link bezpośredni -
Kategoria:
Czytam -
Tagi:
panowie, beletrystyka, 2007
- 0 komentarzy
- Skomentuj