Jak kto w wieku nieledwie chrystusowym upadnie na łeb i uzna, że jeszcze go za oceanem nie było, musi wykonać szereg operacji papierkowych w celu otrzymania wizy.
Dzisiaj szłam na rekord. Już za 6 (szóstym!) razem udało mi się wypisać i wydrukować formularz wizowy. A to niebłyskotliwie wpisałam, że TŻ to mój colleague, a nie husband. A to zapomniałam, że Usańcy nie obsługują pliterek i na wydruku wyglądają co najmniej nieatrakcyjnie. A to zawiesiłam się na pytaniu 38, podpunkt 3 formularza, gdy przeczytałam:
Czy ubiega się Pan/Pani o wjazd do Stanów Zjednoczonych, aby zajmować się działalnością wywrotową, terrorystyczną lub naruszającą przepisy kontroli eksportu, bądź jakąkolwiek inną działalnością sprzeczną z prawem? Czy jest Pan/Pani członkiem lub przedstawicielem organizacji uznawanej obecnie przez Sekretarza Stanu USA za terrorystyczną? Czy kiedykolwiek uczestniczył/a Pan/Pani w prześladowaniach prowadzonych przez nazistowski rząd Niemiec; lub czy kiedykolwiek uczestniczył/a Pan/Pani w ludobójstwie?
Normalnie szacun. Zwłaszcza że zachęcają potencjalnych terrostystów do prawdomówności, bo: Odpowiedź twierdząca na którekolwiek z powyższych pytań nie oznacza automatycznej utraty prawa do wizy, ale prawdopodobnie spowoduje, że osoba, która się o nią ubiega, będzie musiała stawić się osobiście na rozmowę z konsulem.
Albo odsiewają idiotów - bo jak ktoś się przyzna, to idiota, a idiotów nam przecież nie potrzeba. Ot, pełna uprzejmość. A nuż się trafi prawdomówny terrorysta, który lojalnie ostrzega, że chce przyjechać i knuć na 3/4 etatu.
Mnie też zaproszą, zwłaszcza jak zobaczą zdjęcie wykonane metodą "dzień dobry, wiem, że już po 18 i pada, ale pilnie potrzebuję fotkę 5x5 cm, nie, nie ma sensu się czesać, a poza tym i tak nie mam grzebienia".
Napisane przez Zuzanka w dniu czwartek styczeń 11, 2007
Link bezpośredni -
Kategoria:
Listy spod róży -
Tag:
usa
- 5 komentarzy
- Skomentuj
Jak kto w wieku nieledwie chrystusowym upadnie na łeb i uzna, że jeszcze go za oceanem nie było, musi wykonać szereg operacji papierkowych w celu otrzymania wizy.
Dzisiaj szłam na rekord. Już za 6 (szóstym!) razem udało mi się wypisać i wydrukować formularz wizowy. A to niebłyskotliwie wpisałam, że TŻ to mój colleague, a nie husband. A to zapomniałam, że Usańcy nie obsługują pliterek i na wydruku wyglądają co najmniej nieatrakcyjnie. A to zawiesiłam się na pytaniu 38, podpunkt 3 formularza, gdy przeczytałam:
Czy ubiega się Pan/Pani o wjazd do Stanów Zjednoczonych, aby zajmować się działalnością wywrotową, terrorystyczną lub naruszającą przepisy kontroli eksportu, bądź jakąkolwiek inną działalnością sprzeczną z prawem? Czy jest Pan/Pani członkiem lub przedstawicielem organizacji uznawanej obecnie przez Sekretarza Stanu USA za terrorystyczną? Czy kiedykolwiek uczestniczył/a Pan/Pani w prześladowaniach prowadzonych przez nazistowski rząd Niemiec; lub czy kiedykolwiek uczestniczył/a Pan/Pani w ludobójstwie?
Normalnie szacun. Zwłaszcza że zachęcają potencjalnych terrostystów do prawdomówności, bo: Odpowiedź twierdząca na którekolwiek z powyższych pytań nie oznacza automatycznej utraty prawa do wizy, ale prawdopodobnie spowoduje, że osoba, która się o nią ubiega, będzie musiała stawić się osobiście na rozmowę z konsulem.
Albo odsiewają idiotów - bo jak ktoś się przyzna, to idiota, a idiotów nam przecież nie potrzeba. Ot, pełna uprzejmość. A nuż się trafi prawdomówny terrorysta, który lojalnie ostrzega, że chce przyjechać i knuć na 3/4 etatu.
Mnie też zaproszą, zwłaszcza jak zobaczą zdjęcie wykonane metodą "dzień dobry, wiem, że już po 18 i pada, ale pilnie potrzebuję fotkę 5x5 cm, nie, nie ma sensu się czesać, a poza tym i tak nie mam grzebienia".
Napisane przez Zuzanka w dniu czwartek styczeń 11, 2007
Link bezpośredni -
- 0 komentarzy
- Skomentuj
Popsuła mi się karta kredytowa. Już po trzech miesiącach używania popsutej ("proszę pani, ale ta karta się rozwala") poprosiłam o przysłanie świeżej. Po czym już trzeciego dnia rozpakowałam kopertę i... kartę posiałam. Koty mówią, że nie brały. Ktokolwiek widział, ktokolwiek wie, gdzie mogłam ją w obrębie mieszkania wsadzić?
Napisane przez Zuzanka w dniu środa styczeń 10, 2007
Link bezpośredni -
Kategoria:
Różne -
- 6 komentarzy
- Skomentuj
Popsuła mi się karta kredytowa. Już po trzech miesiącach używania popsutej ("proszę pani, ale ta karta się rozwala") poprosiłam o przysłanie świeżej. Po czym już trzeciego dnia rozpakowałam kopertę i... kartę posiałam. Koty mówią, że nie brały. Ktokolwiek widział, ktokolwiek wie, gdzie mogłam ją w obrębie mieszkania wsadzić?
Napisane przez Zuzanka w dniu środa styczeń 10, 2007
Link bezpośredni -
Kategoria:
Różne -
- 6 komentarzy
- Skomentuj
Popsuła mi się karta kredytowa. Już po trzech miesiącach używania popsutej ("proszę pani, ale ta karta się rozwala") poprosiłam o przysłanie świeżej. Po czym już trzeciego dnia rozpakowałam kopertę i... kartę posiałam. Koty mówią, że nie brały. Ktokolwiek widział, ktokolwiek wie, gdzie mogłam ją w obrębie mieszkania wsadzić?
Napisane przez Zuzanka w dniu środa styczeń 10, 2007
Link bezpośredni -
- 0 komentarzy
- Skomentuj
Można w sieci na afera.com.pl. Jak kto lubi niezłą i różnorodną muzykę - polecam. Jak kto lubi wesoły brak profesjonalizmu, zastępowany zapałem - j.w. Jak kto lubi osłabiające dowcipy - świetne miejsce. Dzisiaj w programie rozrywkowym po drodze do domu z pracy była reklama jogurtu "Smak kija".
Napisane przez Zuzanka w dniu wtorek styczeń 9, 2007
Link bezpośredni -
Kategoria:
Śmieszne -
- 3 komentarze
- Skomentuj
Można w sieci na afera.com.pl. Jak kto lubi niezłą i różnorodną muzykę - polecam. Jak kto lubi wesoły brak profesjonalizmu, zastępowany zapałem - j.w. Jak kto lubi osłabiające dowcipy - świetne miejsce. Dzisiaj w programie rozrywkowym po drodze do domu z pracy była reklama jogurtu "Smak kija".
Napisane przez Zuzanka w dniu wtorek styczeń 9, 2007
Link bezpośredni -
Kategoria:
Śmieszne -
- 3 komentarze
- Skomentuj
Można w sieci na afera.com.pl. Jak kto lubi niezłą i różnorodną muzykę - polecam. Jak kto lubi wesoły brak profesjonalizmu, zastępowany zapałem - j.w. Jak kto lubi osłabiające dowcipy - świetne miejsce. Dzisiaj w programie rozrywkowym po drodze do domu z pracy była reklama jogurtu "Smak kija".
Napisane przez Zuzanka w dniu wtorek styczeń 9, 2007
Link bezpośredni -
- 0 komentarzy
- Skomentuj
Spanikowałam, jak wymacałam u kota w pachwinie (bo koty nawet przy przednich łapach mają pachwiny, a nie pachy) grudkę wielkości ziarnka grochu. Wet zmacał i stwierdził, że nic nie znalazł (ja też u weta[1] nic nie znalazłam). Będę macać dalej, ale bez paniki.
[1] U kota. Ale u weta. Weta as himself nie macałam.
Napisane przez Zuzanka w dniu wtorek styczeń 9, 2007
Link bezpośredni -
Kategorie:
Koty, Różne -
- 3 komentarze
- Skomentuj
Spanikowałam, jak wymacałam u kota w pachwinie (bo koty nawet przy przednich łapach mają pachwiny, a nie pachy) grudkę wielkości ziarnka grochu. Wet zmacał i stwierdził, że nic nie znalazł (ja też u weta[1] nic nie znalazłam). Będę macać dalej, ale bez paniki.
[1] U kota. Ale u weta. Weta as himself nie macałam.
Napisane przez Zuzanka w dniu wtorek styczeń 9, 2007
Link bezpośredni -
Kategorie:
Koty, Różne -
- 3 komentarze
- Skomentuj