Menu

Zuzanka.blogitko

Ta ruda metalówa, co ma bloga o gotowaniu

Statyści

Mam mieszane uczucia. Trailer zapowiadał świetną komedię. Jak się można było spodziewać, do trailera zostały wzięte wszystkie najlepsze momenty z filmu, bo film komedią tak do końca nie jest. W zasadzie to smutny i melancholijny film. Mimo to jest całkiem dobry, jak na polski film. Bo w klasyfikacji ogólnej - mizeria, niestety. Jest dobry, spójny scenariusz, są świetni aktorzy, ale na każdym kroku widać braki - w budżecie, w montażu, w kręceniu. Świetna Romantowska, doskonały Kiersznowski, dość byle jaka Kinga Preis i bardzo kiepski Bartosz Opania.

Co ciekawe - rzecz kręcona w Koninie. Nie tak sobie Konin wyobrażałam. W filmie to małe miasteczko ze ślicznym ryneczkiem, jak w większości miast Wielkopolski. Ładne i słoneczne, jak ze wspomnień z dzieciństwa.

Film ogólnie na plus, ale za normalne pieniądze w normalnym kinie trochę by mi było szkoda (akurat trafiłam na promocję, że dawali bilet za 10 zł za kartę Multikina).

Napisane przez Zuzanka w dniu niedziela listopad 12, 2006

Link bezpośredni - - 0 komentarzy - Skomentuj


Statyści

Mam mieszane uczucia. Trailer zapowiadał świetną komedię. Jak się można było spodziewać, do trailera zostały wzięte wszystkie najlepsze momenty z filmu, bo film komedią tak do końca nie jest. W zasadzie to smutny i melancholijny film. Mimo to jest całkiem dobry, jak na polski film. Bo w klasyfikacji ogólnej - mizeria, niestety. Jest dobry, spójny scenariusz, są świetni aktorzy, ale na każdym kroku widać braki - w budżecie, w montażu, w kręceniu. Świetna Romantowska, doskonały Kiersznowski, dość byle jaka Kinga Preis i bardzo kiepski Bartosz Opania.

Co ciekawe - rzecz kręcona w Koninie. Nie tak sobie Konin wyobrażałam. W filmie to małe miasteczko ze ślicznym ryneczkiem, jak w większości miast Wielkopolski. Ładne i słoneczne, jak ze wspomnień z dzieciństwa.

Film ogólnie na plus, ale za normalne pieniądze w normalnym kinie trochę by mi było szkoda (akurat trafiłam na promocję, że dawali bilet za 10 zł za kartę Multikina).

Napisane przez Zuzanka w dniu niedziela listopad 12, 2006

Link bezpośredni - Kategoria: Oglądam - - 0 komentarzy - Skomentuj


Statyści

Mam mieszane uczucia. Trailer zapowiadał świetną komedię. Jak się można było spodziewać, do trailera zostały wzięte wszystkie najlepsze momenty z filmu, bo film komedią tak do końca nie jest. W zasadzie to smutny i melancholijny film. Mimo to jest całkiem dobry, jak na polski film. Bo w klasyfikacji ogólnej - mizeria, niestety. Jest dobry, spójny scenariusz, są świetni aktorzy, ale na każdym kroku widać braki - w budżecie, w montażu, w kręceniu. Świetna Romantowska, doskonały Kiersznowski, dość byle jaka Kinga Preis i bardzo kiepski Bartosz Opania.

Co ciekawe - rzecz kręcona w Koninie. Nie tak sobie Konin wyobrażałam. W filmie to małe miasteczko ze ślicznym ryneczkiem, jak w większości miast Wielkopolski. Ładne i słoneczne, jak ze wspomnień z dzieciństwa.

Film ogólnie na plus, ale za normalne pieniądze w normalnym kinie trochę by mi było szkoda (akurat trafiłam na promocję, że dawali bilet za 10 zł za kartę Multikina).

Napisane przez Zuzanka w dniu niedziela listopad 12, 2006

Link bezpośredni - Kategoria: Oglądam - - 0 komentarzy - Skomentuj


Marek Nejman - Na gapę do raju

Zbiór humoresek, trochę w stylu socjalistycznych opowieści o Tatce Jacka Sawaszkiewicza. O cudownym odnalezieniu dziedzica fortuny lokalnego cinkciarza, o królewnie, która chciała coś żółtego, o ciężkim losie brydżysty w socjalistycznym zakładzie pracy albo o rodzinie, która zakończyła żywot po spożyciu grzybków, które zebrali z atlasem bez erraty...

Doskonale się nadaje, żeby czytać podczas nudnych rodzinnych spotkań i w międzyczasie rzucać błyskotliwe bon-moty.

#71

Napisane przez Zuzanka w dniu niedziela listopad 12, 2006

Link bezpośredni - - 0 komentarzy - Skomentuj


Marek Nejman - Na gapę do raju

Zbiór humoresek, trochę w stylu socjalistycznych opowieści o Tatce Jacka Sawaszkiewicza. O cudownym odnalezieniu dziedzica fortuny lokalnego cinkciarza, o królewnie, która chciała coś żółtego, o ciężkim losie brydżysty w socjalistycznym zakładzie pracy albo o rodzinie, która zakończyła żywot po spożyciu grzybków, które zebrali z atlasem bez erraty...

Doskonale się nadaje, żeby czytać podczas nudnych rodzinnych spotkań i w międzyczasie rzucać błyskotliwe bon-moty.

#71

Napisane przez Zuzanka w dniu niedziela listopad 12, 2006

Link bezpośredni - Kategoria: Czytam - Tagi: panowie, 2006, humor - 0 komentarzy - Skomentuj


Marek Nejman - Na gapę do raju

Zbiór humoresek, trochę w stylu socjalistycznych opowieści o Tatce Jacka Sawaszkiewicza. O cudownym odnalezieniu dziedzica fortuny lokalnego cinkciarza, o królewnie, która chciała coś żółtego, o ciężkim losie brydżysty w socjalistycznym zakładzie pracy albo o rodzinie, która zakończyła żywot po spożyciu grzybków, które zebrali z atlasem bez erraty...

Doskonale się nadaje, żeby czytać podczas nudnych rodzinnych spotkań i w międzyczasie rzucać błyskotliwe bon-moty.

#71

Napisane przez Zuzanka w dniu niedziela listopad 12, 2006

Link bezpośredni - Kategoria: Czytam - Tagi: panowie, 2006, humor - 0 komentarzy - Skomentuj


Cats are a bundle of love wrapped in fur

Ludzie, wojna będzie! Kładą chodnik z Podolanów do wsi. Przed wojną też kładli. Mieszkamy tutaj od 2001 roku. W 2003 posadzili latarnie wzdłuż drogi (mierząc odległości chyba centymetrem, bo jedna latarnia wypadła im jak raz na środku piaszczystej drogi wyjazdowej z osiedla, dołek już wykopali i chyba już przy samym montażu latarni ktoś zajarzył, że to może nie najszczęśliwsza lokalizacja). W 2006 pojawi się chodnik (do tej pory nie szło przejść suchą nogą przy deszczu, a latem nie zakurzyć się po kolana). Ciekawe, kiedy uda się przeciągnąć o 1 przystanek (jakieś 600-800 metrów) autobus miejski... Stawiam na 2012.

Kot czarno-biały został po części odszwiony, w piątek część druga. Trzymajcie kciuki, żeby się nie spruł, bo już nie ma na kocie skóry, żeby go zszyć...

Kot czarny w łazience uznał, że opakowane w folię gąbki do czyszczenia są łakomym kąskiem, zaczął obgryzać folię, po czym chyba trafił na coś, co mu nie smakowało, bo odsunął pychol z wyrazem ostatecznego zdegustowania i odsłoniętymi kłami. Wygląda mniej więcej jak ja - pękł mi kącik ust i wyglądam, jak permanentnie spływała mi strużka krwi.

Napisane przez Zuzanka w dniu środa listopad 8, 2006

Link bezpośredni - - 0 komentarzy - Skomentuj


Cats are a bundle of love wrapped in fur

Ludzie, wojna będzie! Kładą chodnik z Podolanów do wsi. Przed wojną też kładli. Mieszkamy tutaj od 2001 roku. W 2003 posadzili latarnie wzdłuż drogi (mierząc odległości chyba centymetrem, bo jedna latarnia wypadła im jak raz na środku piaszczystej drogi wyjazdowej z osiedla, dołek już wykopali i chyba już przy samym montażu latarni ktoś zajarzył, że to może nie najszczęśliwsza lokalizacja). W 2006 pojawi się chodnik (do tej pory nie szło przejść suchą nogą przy deszczu, a latem nie zakurzyć się po kolana). Ciekawe, kiedy uda się przeciągnąć o 1 przystanek (jakieś 600-800 metrów) autobus miejski... Stawiam na 2012.

Kot czarno-biały został po części odszwiony, w piątek część druga. Trzymajcie kciuki, żeby się nie spruł, bo już nie ma na kocie skóry, żeby go zszyć...

Kot czarny w łazience uznał, że opakowane w folię gąbki do czyszczenia są łakomym kąskiem, zaczął obgryzać folię, po czym chyba trafił na coś, co mu nie smakowało, bo odsunął pychol z wyrazem ostatecznego zdegustowania i odsłoniętymi kłami. Wygląda mniej więcej jak ja - pękł mi kącik ust i wyglądam, jak permanentnie spływała mi strużka krwi.

Napisane przez Zuzanka w dniu środa listopad 8, 2006

Link bezpośredni - Kategorie: Koty, Różne - - 0 komentarzy - Skomentuj


Cats are a bundle of love wrapped in fur

Ludzie, wojna będzie! Kładą chodnik z Podolanów do wsi. Przed wojną też kładli. Mieszkamy tutaj od 2001 roku. W 2003 posadzili latarnie wzdłuż drogi (mierząc odległości chyba centymetrem, bo jedna latarnia wypadła im jak raz na środku piaszczystej drogi wyjazdowej z osiedla, dołek już wykopali i chyba już przy samym montażu latarni ktoś zajarzył, że to może nie najszczęśliwsza lokalizacja). W 2006 pojawi się chodnik (do tej pory nie szło przejść suchą nogą przy deszczu, a latem nie zakurzyć się po kolana). Ciekawe, kiedy uda się przeciągnąć o 1 przystanek (jakieś 600-800 metrów) autobus miejski... Stawiam na 2012.

Kot czarno-biały został po części odszwiony, w piątek część druga. Trzymajcie kciuki, żeby się nie spruł, bo już nie ma na kocie skóry, żeby go zszyć...

Kot czarny w łazience uznał, że opakowane w folię gąbki do czyszczenia są łakomym kąskiem, zaczął obgryzać folię, po czym chyba trafił na coś, co mu nie smakowało, bo odsunął pychol z wyrazem ostatecznego zdegustowania i odsłoniętymi kłami. Wygląda mniej więcej jak ja - pękł mi kącik ust i wyglądam, jak permanentnie spływała mi strużka krwi.

Napisane przez Zuzanka w dniu środa listopad 8, 2006

Link bezpośredni - Kategorie: Koty, Różne - - 0 komentarzy - Skomentuj


Michael Palin - Krzesło Hemingwaya

Ubolewam, ale porażka. Zdecydowanie wolę Palina-podróżnika i Palina-Pythona od Palina-powieściopisarza. Książka napisana sprawnie, plastycznie, ale zupełnie wyprana z barwnego języka, który u Palina lubię. Nie ma też celnych obserwacji, dowcipnych point i innych takich. Książka jest ciężka, bardzo obyczajowa i posępna. W małym angielskim miasteczku 35-letni Martin, pracownik poczty walczy z degradacją urzędu, w którym spędził 16 lat. Prywatnie uwielbia Hemingwaya, kolekcjonuje rzeczy z nim związane i ma ogromną wiedzę na temat jego książek i życia prywatnego. Spotyka amerykańską pracownicę naukową, która - tak jak on - zna Hemingwaya, ale go nie lubi. Ale przynajmniej ma z kim pogadać w zimne angielskie jesienno-zimowe wieczory. No, nie tylko pogadać - może jak kto lubi erotyczne zabawy w udawanie innych ludzi, to mu się spodoba. Mnie tak sobie, chociaż akurat wątek z poznawaniem zmarłego pisarza przez role-playowe wcielanie się w jego postać mnie dość zaciekawił.

Dziwna książka jest o tyle, że w zasadzie nie wiadomo, czy to, co robi bohater, jest ważne. Dla mnie nie było. I dość nagły koniec całej intrygi - wykupienia budynku poczty przez Złe Konsorcjum, które zwalnia starych pracowników i wstawia na to miejsce swoich - związany z "brawurową" ucieczką Martina na jachcie z zamocowanym krzesłem Hemingwaya. Mam wrażenie, że jest parę pomysłów, z których można było coś wyciągnąć, coś ciekawszego, bo książka jako taka nie zostawia nic poza smętnym klimatem deszczowej Anglii i kiepskimi kolejami losu bohatera.

Inne tego autora.

#70

Napisane przez Zuzanka w dniu środa listopad 8, 2006

Link bezpośredni - - 0 komentarzy - Skomentuj