To chyba pierwszy Woody Allen, który mi się nie podobał. Nie miał nic z Woody'ego Allena, ani tekstów, ani dylematów, ani postaci. Kiepscy aktorzy (seksbomba Johanssen, mhar har har), akcja ani nie trzymała w napięciu, ani nie nudziła, ot, przeciętna obyczajówka z jednym ciut komediowym momentem (morderstwo). Psychologicznie nic mi nie pasowało. I opera oraz banda pretensjonalnych angielskich bubków. Tyle że ładny Londyn i ładne wnętrza z książkami. Ale zdecydowanie wolę filmy o nowojorskich Żydach.
Napisane przez Zuzanka w dniu wtorek maj 2, 2006
Link bezpośredni -
Kategoria:
Oglądam -
- 2 komentarze
- Skomentuj
Młody Gruzin przeciągnął na dystansie ponad 40 metrów dwa mikrobusy przywiązane do jego lewego ucha. Dzięki temu ma szansę trafić do "Księgi Rekordów Guinnessa".
"Wiedziałem, że mi się uda" - powiedział po czwartkowym wyczynie mężczyzna. Trzy lata wcześniej Gruzinowi udało się przeciągnąć jeden mikrobus przyczepiony do jego ucha na dystansie 48 metrów.
Źródło: gazeta.pl
Napisane przez Zuzanka w dniu niedziela kwiecień 30, 2006
Link bezpośredni -
Kategoria:
Śmieszne -
- 0 komentarzy
- Skomentuj
Młody Gruzin przeciągnął na dystansie ponad 40 metrów dwa mikrobusy przywiązane do jego lewego ucha. Dzięki temu ma szansę trafić do "Księgi Rekordów Guinnessa".
"Wiedziałem, że mi się uda" - powiedział po czwartkowym wyczynie mężczyzna. Trzy lata wcześniej Gruzinowi udało się przeciągnąć jeden mikrobus przyczepiony do jego ucha na dystansie 48 metrów.
Źródło: gazeta.pl
Napisane przez Zuzanka w dniu niedziela kwiecień 30, 2006
Link bezpośredni -
- 0 komentarzy
- Skomentuj
Młody Gruzin przeciągnął na dystansie ponad 40 metrów dwa mikrobusy przywiązane do jego lewego ucha. Dzięki temu ma szansę trafić do "Księgi Rekordów Guinnessa".
"Wiedziałem, że mi się uda" - powiedział po czwartkowym wyczynie mężczyzna. Trzy lata wcześniej Gruzinowi udało się przeciągnąć jeden mikrobus przyczepiony do jego ucha na dystansie 48 metrów.
Źródło: gazeta.pl
Napisane przez Zuzanka w dniu niedziela kwiecień 30, 2006
Link bezpośredni -
Kategoria:
Śmieszne -
- 0 komentarzy
- Skomentuj
Zniknęły mi z widoku joggera wpisy sprzed 20. marca. Są na liście wpisów do edycji, ale nie raczą się wyświetlać, pozostałe za to wyświetlają się w kolejności dowolnej... W kategorii ogólnej (43 wpisy) pojawia się 20, policzyłam ofiarnie ;-)
Napisane przez Zuzanka w dniu sobota kwiecień 29, 2006
Link bezpośredni -
Kategoria:
Różne -
- 2 komentarze
- Skomentuj
Zniknęły mi z widoku joggera wpisy sprzed 20. marca. Są na liście wpisów do edycji, ale nie raczą się wyświetlać, pozostałe za to wyświetlają się w kolejności dowolnej... W kategorii ogólnej (43 wpisy) pojawia się 20, policzyłam ofiarnie ;-)
Napisane przez Zuzanka w dniu sobota kwiecień 29, 2006
Link bezpośredni -
- 0 komentarzy
- Skomentuj
Zniknęły mi z widoku joggera wpisy sprzed 20. marca. Są na liście wpisów do edycji, ale nie raczą się wyświetlać, pozostałe za to wyświetlają się w kolejności dowolnej... W kategorii ogólnej (43 wpisy) pojawia się 20, policzyłam ofiarnie ;-)
Napisane przez Zuzanka w dniu sobota kwiecień 29, 2006
Link bezpośredni -
Kategoria:
Różne -
- 2 komentarze
- Skomentuj
Angels in America rekomendowało mi parę osób, uważających się za znawców "ambitnego" kina. I nie rozczarowałam się - seria jest ambitna, nie trzyma się kupy i nudna jest do wyrzygu. Back in 1985, biedni homoseksualiści po zjedzeniu porcji budyniu borsuczą się bez zabezpieczeń i dopada ich AIDS bez względu na to, czy są ważnymi prawnikami, którzy kierują zza kulis rządem, czy mniej ważnymi utytułowanymi potomkami podróżników z Mayflower. Prawie czterogodzinna miniseria mozolnie pokazuje anioły, seks, widzenia, amerykańskim mistycyzm i rozrachunki z historią (tą starszą - ciężkim losem osadników czy Mormonami i tą nowszą - epoką Reagana czy Żydami). Może jest w tej historii jakieś głębsze dno, ale ja dotarłam tylko do dna (czy warto siedzieć kilka godzin przed ekranem, żeby się dowiedzieć, że AIDS zabija?). Dodatkowo film jest ekranizacją sztuki i cierpi na wszystkie tego konsekwencje - nienaturalność dialogów, aktorzy grają po kilka ról, mimo że naprawdę nie ma takiej potrzeby, umowność świata i zdarzeń.
Napisane przez Zuzanka w dniu niedziela kwiecień 23, 2006
Link bezpośredni -
- 0 komentarzy
- Skomentuj
Angels in America rekomendowało mi parę osób, uważających się za znawców "ambitnego" kina. I nie rozczarowałam się - seria jest ambitna, nie trzyma się kupy i nudna jest do wyrzygu. Back in 1985, biedni homoseksualiści po zjedzeniu porcji budyniu borsuczą się bez zabezpieczeń i dopada ich AIDS bez względu na to, czy są ważnymi prawnikami, którzy kierują zza kulis rządem, czy mniej ważnymi utytułowanymi potomkami podróżników z Mayflower. Prawie czterogodzinna miniseria mozolnie pokazuje anioły, seks, widzenia, amerykańskim mistycyzm i rozrachunki z historią (tą starszą - ciężkim losem osadników czy Mormonami i tą nowszą - epoką Reagana czy Żydami). Może jest w tej historii jakieś głębsze dno, ale ja dotarłam tylko do dna (czy warto siedzieć kilka godzin przed ekranem, żeby się dowiedzieć, że AIDS zabija?). Dodatkowo film jest ekranizacją sztuki i cierpi na wszystkie tego konsekwencje - nienaturalność dialogów, aktorzy grają po kilka ról, mimo że naprawdę nie ma takiej potrzeby, umowność świata i zdarzeń.
Napisane przez Zuzanka w dniu niedziela kwiecień 23, 2006
Link bezpośredni -
Kategoria:
Oglądam -
- 0 komentarzy
- Skomentuj
Angels in America rekomendowało mi parę osób, uważających się za znawców "ambitnego" kina. I nie rozczarowałam się - seria jest ambitna, nie trzyma się kupy i nudna jest do wyrzygu. Back in 1985, biedni homoseksualiści po zjedzeniu porcji budyniu borsuczą się bez zabezpieczeń i dopada ich AIDS bez względu na to, czy są ważnymi prawnikami, którzy kierują zza kulis rządem, czy mniej ważnymi utytułowanymi potomkami podróżników z Mayflower. Prawie czterogodzinna miniseria mozolnie pokazuje anioły, seks, widzenia, amerykańskim mistycyzm i rozrachunki z historią (tą starszą - ciężkim losem osadników czy Mormonami i tą nowszą - epoką Reagana czy Żydami). Może jest w tej historii jakieś głębsze dno, ale ja dotarłam tylko do dna (czy warto siedzieć kilka godzin przed ekranem, żeby się dowiedzieć, że AIDS zabija?). Dodatkowo film jest ekranizacją sztuki i cierpi na wszystkie tego konsekwencje - nienaturalność dialogów, aktorzy grają po kilka ról, mimo że naprawdę nie ma takiej potrzeby, umowność świata i zdarzeń.
Napisane przez Zuzanka w dniu niedziela kwiecień 23, 2006
Link bezpośredni -
Kategoria:
Oglądam -
- 0 komentarzy
- Skomentuj