Menu

Zuzanka.blogitko

Ta ruda metalówa, co ma bloga o gotowaniu

Przyjazny komunikat

Rejestruję w celach służbowych konto na pewnej portali (ok, have to admit, to wersja testowa). Dzielnie wypełniam formularz, podaję login "Zuzanka". Zatwierdzam. Wzium, powrót do formularza. Komunikat "Login się nie zgadza". Ja się pytam - z czym się nie zgadza?! (pomogła zmiana na "zuzanka", ale to tylko dlatego że jestem wnikliwym spryciarzem. Państwo szanowni, "login się nie zgadza" to nie to samo, co "W loginie mogą występować tylko małe litery"...).

Napisane przez Zuzanka w dniu czwartek marzec 16, 2006

Link bezpośredni - - 0 komentarzy - Skomentuj


Przyjazny komunikat

Rejestruję w celach służbowych konto na pewnej portali (ok, have to admit, to wersja testowa). Dzielnie wypełniam formularz, podaję login "Zuzanka". Zatwierdzam. Wzium, powrót do formularza. Komunikat "Login się nie zgadza". Ja się pytam - z czym się nie zgadza?! (pomogła zmiana na "zuzanka", ale to tylko dlatego że jestem wnikliwym spryciarzem. Państwo szanowni, "login się nie zgadza" to nie to samo, co "W loginie mogą występować tylko małe litery"...).

Napisane przez Zuzanka w dniu czwartek marzec 16, 2006

Link bezpośredni - Kategoria: SOA - - 0 komentarzy - Skomentuj


Przyjazny komunikat

Rejestruję w celach służbowych konto na pewnej portali (ok, have to admit, to wersja testowa). Dzielnie wypełniam formularz, podaję login "Zuzanka". Zatwierdzam. Wzium, powrót do formularza. Komunikat "Login się nie zgadza". Ja się pytam - z czym się nie zgadza?! (pomogła zmiana na "zuzanka", ale to tylko dlatego że jestem wnikliwym spryciarzem. Państwo szanowni, "login się nie zgadza" to nie to samo, co "W loginie mogą występować tylko małe litery"...).

Napisane przez Zuzanka w dniu czwartek marzec 16, 2006

Link bezpośredni - Kategoria: SOA - - 0 komentarzy - Skomentuj


Z listu programisty z sąsiedniego portalu

"Dzień dobry Pani!
Stwierdziliśmy, że do dalszego rozwoju modułu XXX potrzebne będą nam w dodatkowe opcje [tu ciach sensowne technikalia].
Mam nadzieję, że to co piszę jest w miarę jasne, bo dość trudno mi się dziś wysławiać. W każdym razie chciałbym uzyskać taki efekt, że [ciach sensowny opis]. ok. może już nic nie będę pisał, bo czuję, że się pogrążam w razie czego proszę pytać."

Napisane przez Zuzanka w dniu czwartek marzec 16, 2006

Link bezpośredni - - 0 komentarzy - Skomentuj


Z listu programisty z sąsiedniego portalu

"Dzień dobry Pani!
Stwierdziliśmy, że do dalszego rozwoju modułu XXX potrzebne będą nam w dodatkowe opcje [tu ciach sensowne technikalia].
Mam nadzieję, że to co piszę jest w miarę jasne, bo dość trudno mi się dziś wysławiać. W każdym razie chciałbym uzyskać taki efekt, że [ciach sensowny opis]. ok. może już nic nie będę pisał, bo czuję, że się pogrążam w razie czego proszę pytać."

Napisane przez Zuzanka w dniu czwartek marzec 16, 2006

Link bezpośredni - Kategoria: SOA - - 2 komentarze - Skomentuj


Z listu programisty z sąsiedniego portalu

"Dzień dobry Pani!
Stwierdziliśmy, że do dalszego rozwoju modułu XXX potrzebne będą nam w dodatkowe opcje [tu ciach sensowne technikalia].
Mam nadzieję, że to co piszę jest w miarę jasne, bo dość trudno mi się dziś wysławiać. W każdym razie chciałbym uzyskać taki efekt, że [ciach sensowny opis]. ok. może już nic nie będę pisał, bo czuję, że się pogrążam w razie czego proszę pytać."

Napisane przez Zuzanka w dniu czwartek marzec 16, 2006

Link bezpośredni - Kategoria: SOA - - 2 komentarze - Skomentuj


Kołorker igra z ogniem

Właśnie wysłał do działu kadr pierwszy akapit "Lesia", rozpoczynający się słowami:

"Lesio Kubajek postanowił sobie, że zamorduje personalną. Straceńczą myśl podyktowała mu rozpacz. Personalna była jego wrogiem numer jeden oraz zasadniczą przeszkodą na drodze do zrobienia kariery. Dzień w dzień zatruwała mu życie, dzień w dzień sępimi szponami szarpała jego zdrowie i nerwy i każdego poranka przeistaczała się w symbol klęski. Nielitościwie i bez żadnego zrozumienia dla jego artystycznie niezorganizowanej duszy wyłapywała wszystkie jego spóźnienia i bez cienia miłosierdzia zmuszała go do opisywania ich szczegółowo w specjalnej księdze dużego formatu, zwanej książką spóźnień. Nazwisko Lesia powtarzało się tam z podziwu godną regularnością. Z dawien dawna już zwierzchnicy patrzyli na niego niechętnie i podejrzliwie, coraz wyraźniej dając do zrozumienia, iż uważają go za pracownika niepełnowartościowego, niesolidnego, a nawet wręcz podają w wątpliwość jego przydatność do jakiejkolwiek pracy. Codziennie z nerwowym drżeniem Lesio przekraczał progi biura i codziennie natychmiast za nimi natykał się na personalną, potępiającym gestem podającą mu ową nieszczęsną książkę spóźnień..."

No dobrze, tylko trochę go podpuściłam.

Napisane przez Zuzanka w dniu czwartek marzec 16, 2006

Link bezpośredni - - 0 komentarzy - Skomentuj


Kołorker igra z ogniem

Właśnie wysłał do działu kadr pierwszy akapit "Lesia", rozpoczynający się słowami:

"Lesio Kubajek postanowił sobie, że zamorduje personalną. Straceńczą myśl podyktowała mu rozpacz. Personalna była jego wrogiem numer jeden oraz zasadniczą przeszkodą na drodze do zrobienia kariery. Dzień w dzień zatruwała mu życie, dzień w dzień sępimi szponami szarpała jego zdrowie i nerwy i każdego poranka przeistaczała się w symbol klęski. Nielitościwie i bez żadnego zrozumienia dla jego artystycznie niezorganizowanej duszy wyłapywała wszystkie jego spóźnienia i bez cienia miłosierdzia zmuszała go do opisywania ich szczegółowo w specjalnej księdze dużego formatu, zwanej książką spóźnień. Nazwisko Lesia powtarzało się tam z podziwu godną regularnością. Z dawien dawna już zwierzchnicy patrzyli na niego niechętnie i podejrzliwie, coraz wyraźniej dając do zrozumienia, iż uważają go za pracownika niepełnowartościowego, niesolidnego, a nawet wręcz podają w wątpliwość jego przydatność do jakiejkolwiek pracy. Codziennie z nerwowym drżeniem Lesio przekraczał progi biura i codziennie natychmiast za nimi natykał się na personalną, potępiającym gestem podającą mu ową nieszczęsną książkę spóźnień..."

No dobrze, tylko trochę go podpuściłam.

Napisane przez Zuzanka w dniu czwartek marzec 16, 2006

Link bezpośredni - Kategoria: Różne - - 0 komentarzy - Skomentuj


Kołorker igra z ogniem

Właśnie wysłał do działu kadr pierwszy akapit "Lesia", rozpoczynający się słowami:

"Lesio Kubajek postanowił sobie, że zamorduje personalną. Straceńczą myśl podyktowała mu rozpacz. Personalna była jego wrogiem numer jeden oraz zasadniczą przeszkodą na drodze do zrobienia kariery. Dzień w dzień zatruwała mu życie, dzień w dzień sępimi szponami szarpała jego zdrowie i nerwy i każdego poranka przeistaczała się w symbol klęski. Nielitościwie i bez żadnego zrozumienia dla jego artystycznie niezorganizowanej duszy wyłapywała wszystkie jego spóźnienia i bez cienia miłosierdzia zmuszała go do opisywania ich szczegółowo w specjalnej księdze dużego formatu, zwanej książką spóźnień. Nazwisko Lesia powtarzało się tam z podziwu godną regularnością. Z dawien dawna już zwierzchnicy patrzyli na niego niechętnie i podejrzliwie, coraz wyraźniej dając do zrozumienia, iż uważają go za pracownika niepełnowartościowego, niesolidnego, a nawet wręcz podają w wątpliwość jego przydatność do jakiejkolwiek pracy. Codziennie z nerwowym drżeniem Lesio przekraczał progi biura i codziennie natychmiast za nimi natykał się na personalną, potępiającym gestem podającą mu ową nieszczęsną książkę spóźnień..."

No dobrze, tylko trochę go podpuściłam.

Napisane przez Zuzanka w dniu czwartek marzec 16, 2006

Link bezpośredni - Kategoria: Różne - - 0 komentarzy - Skomentuj


Dead like me

Niestety, wszystko co dobre, się kończy - wczoraj skończyłam oglądać ostatni odcinek "Dead like me" (dwa sezony po 15 odcinków i więcej nie będzie). Zawsze, kiedy oglądam tego typu serial, rozwala mnie, że "u nas się nie da". Jak na Amerykę niewielkie środki (pewnie więcej poszło na gaże aktorów), sporo umowności, ale 95% klimatu robi doskonale napisany scenariusz, dobrze dobrani aktorzy, świetne dialogi i kreacja świata.

George, główna bohaterka, rzuca studia i, żeby nie słuchać marudzenia matki, idzie do tymczasowej pracy. Podczas pierwszej przerwy na lunch ginie w wypadku. Tym, którzy chcą mi właśnie wyjąć wątrobę i popić chianti, wyjaśniam, że to pierwszy kwadrans pierwszego odcinka serialu. Pozostałe kilkadziesiąt opowiada o tym, co można robić, będąc martwym, a w zasadzie półmartwym Posępnym Żniwiarzem.

Serial jest ciepły i jego mottem jest "Carpe diem". Oklepane to i duszoszczypatielne, ale podane w bardzo ładnej panierce. Jest delikatna zagadka, która się rozwija w trakcie serialu, ale w zasadzie największy akcent położony jest na codzienności Żniwiarzy - są na tyle żywi, że muszą jeść, spać, pić i próbować brać udział w innych dziedzinach życia, a na to trzeba zarobić (mówiłam, że jestem fanką filmów o pracy w korpo?).

Nie umiem oceniać w skali, ale na liście najlepszych jest bardzo wysoko.

Napisane przez Zuzanka w dniu środa marzec 15, 2006

Link bezpośredni - - 0 komentarzy - Skomentuj