Menu

Zuzanka.blogitko

Ta ruda metalówa, co ma bloga o gotowaniu

Dziewczyny z tylnych ławek

5 dziewcząt zostało przyjaciółkami po tym, jak nauczycielka w szkole posadziła klasę alfabetycznie i właśnie one wylądowały w ostatnich ławkach. Są już po trzydziestce, różni je w zasadzie wszystko - jedna jest influencerką i les, druga prawniczką, trzecia ma męża i dzieci, czwarta nie zrobiła kariery i opiekuje się ojcem z demencją, piąta jest singielką i cieszy się życiem. Umawiają się na wspólny wyjazd do Kadyksu, a przed tym solidarnie golą włosy; jedna z nich ma diagnozę nowotworu i zanim zacznie leczenie, chce przeżyć z przyjaciółkami swobodną, możliwe że ostatnią, przygodę. Obiecują sobie dwie rzeczy - nie będą rozmawiać o raku i nie zdradzą, która go ma (również widzom) oraz codziennie będą robiły jedną rzecz ze wspólnej bucket-listy. Na liście pojawiają wyzwania próby intymności z dziewczyną, popełnienia przestępstwa, powiedzenia prawdy, wyjaśnienia niedokończonych spraw czy wspólnego wzięcia narkotyków. Jest trochę łez, czasem prawda, która niechcący wychodzi na jaw, jest niewygodna, dużo śmiechu, niektóre z nich dzięki wyjazdowi planują zmianę w życiu, inne niekoniecznie.

Bardzo ładny, zabawny, ale miejscami poważny serial o tym, czy da się utrzymać szkolną przyjaźń, czy związki są na zawsze, czy da się nażyć na zapas i czy są recepty na szczęście, strach i równowagę w życiu. Piękne okoliczności przyrody, zupełnie nieamerykańska różnorodność estetyczna, sarkazm i ironia przeplatane czułością. I po hiszpańsku.

Napisane przez Zuzanka w dniu czwartek luty 9, 2023

Link bezpośredni - Kategorie: Oglądam, Seriale - - 0 komentarzy - Skomentuj


Dziewczyny z tylnych ławek

5 dziewcząt zostało przyjaciółkami po tym, jak nauczycielka w szkole posadziła klasę alfabetycznie i właśnie one wylądowały w ostatnich ławkach. Są już po trzydziestce, różni je w zasadzie wszystko - jedna jest influencerką i les, druga prawniczką, trzecia ma męża i dzieci, czwarta nie zrobiła kariery i opiekuje się ojcem z demencją, piąta jest singielką i cieszy się życiem. Umawiają się na wspólny wyjazd do Kadyksu, a przed tym solidarnie golą włosy; jedna z nich ma diagnozę nowotworu i zanim zacznie leczenie, chce przeżyć z przyjaciółkami swobodną, możliwe że ostatnią, przygodę. Obiecują sobie dwie rzeczy - nie będą rozmawiać o raku i nie zdradzą, która go ma (również widzom) oraz codziennie będą robiły jedną rzecz ze wspólnej bucket-listy. Na liście pojawiają wyzwania próby intymności z dziewczyną, popełnienia przestępstwa, powiedzenia prawdy, wyjaśnienia niedokończonych spraw czy wspólnego wzięcia narkotyków. Jest trochę łez, czasem prawda, która niechcący wychodzi na jaw, jest niewygodna, dużo śmiechu, niektóre z nich dzięki wyjazdowi planują zmianę w życiu, inne niekoniecznie.

Bardzo ładny, zabawny, ale miejscami poważny serial o tym, czy da się utrzymać szkolną przyjaźń, czy związki są na zawsze, czy da się nażyć na zapas i czy są recepty na szczęście, strach i równowagę w życiu. Piękne okoliczności przyrody, zupełnie nieamerykańska różnorodność estetyczna, sarkazm i ironia przeplatane czułością. I po hiszpańsku.

Napisane przez Zuzanka w dniu czwartek luty 9, 2023

Link bezpośredni - Kategorie: Oglądam, Seriale - - 0 komentarzy - Skomentuj


Na zachodzie bez zmian

[31.01.2023]

Nie ukrywam, że jarałam się jak Cintra, kiedy po 5 latach wsiadłam do samolotu! na wakacje! zimą! Co zabawne, to właśnie Madera była ostatnim miejscem, do którego leciałam. Tak, mogłam wcześniej, ale jakoś wydawało mi się nieco nierozważne w czasie pandemii, czekałam też, aż będzie można lecieć bez maseczek. O lotach, lotniskach, hotelu - niebawem, chronologia jest dla słabych, teraz przejdźmy płynnie do klifów, bo co jak co, ale klify Madera ma obłędne. W zasadzie gdzie się nie pojedzie - na południe czy na północ, na wschód czy na zachód, klify są z każdej strony. A jak nie klify, to punkty widokowe, uczynnie nazwane miradouro. W tym odcinku dwa przystanki po zachodniej stronie wyspy.

Na Ponto Pargo (przylądku), najbardziej wysuniętym na zachód (dalej już tylko smoki), stoi niewysoka, ale w pełni funkcjonalna 100-letnia latarnia - Farol da Ponta do Pargo. Nie zarejestrowałam, czy można zwiedzać samą latarnię, na pewno można muzeum na parterze budynku, ale wesoła wycieczka się na to nie skusiła. Latarnia stoi na, nie zdziwi Was zapewne, stromym klifie o wysokości 450 m n.p.m., takim bez barierek, więc oczywiście włącza mi się automatycznie moduł paniki pt. “zaraz ktoś spadnie”. Pod klifem są pola uprawne, pewnie da się tam dotrzeć, żeby spojrzeć na górę. A widoki za miliony dolarów. Darmowy parking, darmowa toaleta (wiem, czekałyście na to).

Farol da Ponta do PargoKlif po lewej / Klif przed latarniąW dół z klifu, bez barierki!Za dużo kamieni / Ale latarnia naderKlif po prawejLokales na płaskim / Kolejny klif

W Achadas da Cruz dla odmiany na brzegu podobnie wysokiego klifu umieszczono górną stację kolejki wagonikowej, reklamującą się jako najbardziej stromą - 98% nachylenia zjazdu. Przerażające jest to tylko przez chwilę, zjazd jest łagodny i dość szybki - całe 5 minut. Na lewo jest urokliwa zatoczka z kamienistą plażą, na prawo opuszczone chaty i pola uprawne - Fajã Nunes. I widoki jak u Tolkiena, zwłaszcza przed zimowym zachodem słońca w okolicach 18:40 (wiem, dzień prawie dwie godziny dłuższy niż w Polsce, tyle wygrać!). I ocean, zaskakujący kolorystycznie - miejscami granatowy, miejscami wpadający w idealny turkus. Wiało solidnie, nie było zimno, ale tak na bluzę akurat, wiatr przemiatał chmury, więc światło zmieniało się z minuty na minutę. Całość spaceru da się ogarnąć w godzinę, trzeba tylko uważać, bo kolejka ma przerwę w ciągu dnia, a koło 18-19 (zależy od sezonu) kończy jeździć. Wagoniki są dwa, zjeżdżają i wjeżdżają, kiedy są chętni, podobno jest przycisk, którym można z dołu zgłosić chęć wjazdu, przycisku nie znalazłam, ale wystarczyło pomachać do kamery i operator otworzył wagonik. Podobno da się wspiąć na górę na piechotę, trasa to - w zależności od źródła - 2,5-4,5 km i jest dość niewymagająca, ale wejście trochę trwa, bo trzeba wspiąć się na te 450 metrów klifu. Podobno, ponownie, da się przenocować na dole za niewygórowaną opłatą, ale trzeba się umówić z operatorem kolejki. W styczniu jest szaro-zielono, sądząc po zdjęciach latem wszystko kwitnie, więc jest jeszcze piękniej. Na górze darmowy parking, darmowa toaleta.

Klif z barierkąTeleferico / Widok z dołuPlaża, niestety kamienistaKlify z dołuŚwięty nawigacyjny na dole / Ja i mój cieńTeleferico na górzePogodnie / Wtem dramatyczne koloryŚródziemie

GALERIA ZDJĘĆ.

Napisane przez Zuzanka w dniu środa luty 8, 2023

Link bezpośredni - Kategorie: Koty, Listy spod róży, Fotografia+ - Tagi: portugalia, madera, ponta-pargo, achadas-da-cruz - 2 komentarze - Skomentuj


Na zachodzie bez zmian

[31.01.2023]

Nie ukrywam, że jarałam się jak Cintra, kiedy po 5 latach wsiadłam do samolotu! na wakacje! zimą! Co zabawne, to właśnie Madera była ostatnim miejscem, do którego leciałam. Tak, mogłam wcześniej, ale jakoś wydawało mi się nieco nierozważne w czasie pandemii, czekałam też, aż będzie można lecieć bez maseczek. O lotach, lotniskach, hotelu - niebawem, chronologia jest dla słabych, teraz przejdźmy płynnie do klifów, bo co jak co, ale klify Madera ma obłędne. W zasadzie gdzie się nie pojedzie - na południe czy na północ, na wschód czy na zachód, klify są z każdej strony. A jak nie klify, to punkty widokowe, uczynnie nazwane miradouro. W tym odcinku dwa przystanki po zachodniej stronie wyspy.

Na Ponto Pargo (przylądku), najbardziej wysuniętym na zachód (dalej już tylko smoki), stoi niewysoka, ale w pełni funkcjonalna 100-letnia latarnia - Farol da Ponta do Pargo. Nie zarejestrowałam, czy można zwiedzać samą latarnię, na pewno można muzeum na parterze budynku, ale wesoła wycieczka się na to nie skusiła. Latarnia stoi na, nie zdziwi Was zapewne, stromym klifie o wysokości 450 m n.p.m., takim bez barierek, więc oczywiście włącza mi się automatycznie moduł paniki pt. “zaraz ktoś spadnie”. Pod klifem są pola uprawne, pewnie da się tam dotrzeć, żeby spojrzeć na górę. A widoki za miliony dolarów. Darmowy parking, darmowa toaleta (wiem, czekałyście na to).

Farol da Ponta do PargoKlif po lewej / Klif przed latarniąW dół z klifu, bez barierki!Za dużo kamieni / Ale latarnia naderKlif po prawejLokales na płaskim / Kolejny klif

W Achadas da Cruz dla odmiany na brzegu podobnie wysokiego klifu umieszczono górną stację kolejki wagonikowej, reklamującą się jako najbardziej stromą - 98% nachylenia zjazdu. Przerażające jest to tylko przez chwilę, zjazd jest łagodny i dość szybki - całe 5 minut. Na lewo jest urokliwa zatoczka z kamienistą plażą, na prawo opuszczone chaty i pola uprawne - Fajã Nunes. I widoki jak u Tolkiena, zwłaszcza przed zimowym zachodem słońca w okolicach 18:40 (wiem, dzień prawie dwie godziny dłuższy niż w Polsce, tyle wygrać!). I ocean, zaskakujący kolorystycznie - miejscami granatowy, miejscami wpadający w idealny turkus. Wiało solidnie, nie było zimno, ale tak na bluzę akurat, wiatr przemiatał chmury, więc światło zmieniało się z minuty na minutę. Całość spaceru da się ogarnąć w godzinę, trzeba tylko uważać, bo kolejka ma przerwę w ciągu dnia, a koło 18-19 (zależy od sezonu) kończy jeździć. Wagoniki są dwa, zjeżdżają i wjeżdżają, kiedy są chętni, podobno jest przycisk, którym można z dołu zgłosić chęć wjazdu, przycisku nie znalazłam, ale wystarczyło pomachać do kamery i operator otworzył wagonik. Podobno da się wspiąć na górę na piechotę, trasa to - w zależności od źródła - 2,5-4,5 km i jest dość niewymagająca, ale wejście trochę trwa, bo trzeba wspiąć się na te 450 metrów klifu. Podobno, ponownie, da się przenocować na dole za niewygórowaną opłatą, ale trzeba się umówić z operatorem kolejki. W styczniu jest szaro-zielono, sądząc po zdjęciach latem wszystko kwitnie, więc jest jeszcze piękniej. Na górze darmowy parking, darmowa toaleta.

Klif z barierkąTeleferico / Widok z dołuPlaża, niestety kamienistaKlify z dołuŚwięty nawigacyjny na dole / Ja i mój cieńTeleferico na górzePogodnie / Wtem dramatyczne koloryŚródziemie

GALERIA ZDJĘĆ.

Napisane przez Zuzanka w dniu środa luty 8, 2023

Link bezpośredni - Kategorie: Koty, Listy spod róży, Fotografia+ - Tagi: portugalia, madera, ponta-pargo, achadas-da-cruz - 2 komentarze - Skomentuj


Jaroslav Rudiš - Cisza w Pradze

Kilka przeplatających się wątków, które w finale skupiają się pod praskim klubem muzycznym; to też książka o roli muzyki lub jej braku w życiu. Hana wyjeżdża do Lizbony na konferencję, niespodziewanie dla siebie ma krótki romans z przypadkowo poznanym mężczyzną. To przewartościowuje jej podejście do życia, siebie i tego, czego oczekuje od związku. Prawie 18-letnia Vanda szuka zapomnienia w narkotykach, przygodnym seksie i zakupach; właśnie zdradził ją chłopak z zespołu, który współtworzy. Petr w ramach prac społecznych po wyroku kieruje tramwajem (razem z suczką o dźwięcznym imieniu Malmo), przespał się z Vandą, cały czas jednak wspomina swoją poprzednią dziewczynę, po której odziedziczył psa. Prawnik Wayne, amerykański ekspat, zamknął kolejną sprawę, ale czuje wypalenie, zgadza się więc, żeby zrobić sobie dłuższy urlop, tym bardziej, że po sprawie został pewien niesmak. Wreszcie Vladimir, wdowiec, który kątem oka widzi swoją zmarłą na raka żonę, ma misję - chce nauczyć Prażan słyszeć ciszę, przecina więc kable, dzięki którym ludzie słyszą muzykę.

Trochę to chaotyczne, trochę wzruszające. Wydarzenia zazębiają się czasem w sposób niewidoczny dla bohaterów, ale czytelnik widzi, że pod tramwaj Petra wjechał samochód ojca Vandy, że Hana mieszka w tej samej okolicy co Petr, kręci się ta sama grupa panczurów, a mała sprytna Rumunka okrada ludzi w tramwaju. Praga opisana to nie Praga turystyczna, tylko gorąca, brudna, zatłoczona Praga codzienna, pełna ludzi, hałasu, spalin, napiętych terminów i uczuć.

Inne tego autora.

#10

Napisane przez Zuzanka w dniu wtorek luty 7, 2023

Link bezpośredni - Kategoria: Czytam - Tagi: panowie, beletrystyka, 2023 - 0 komentarzy - Skomentuj


Jaroslav Rudiš - Cisza w Pradze

Kilka przeplatających się wątków, które w finale skupiają się pod praskim klubem muzycznym; to też książka o roli muzyki lub jej braku w życiu. Hana wyjeżdża do Lizbony na konferencję, niespodziewanie dla siebie ma krótki romans z przypadkowo poznanym mężczyzną. To przewartościowuje jej podejście do życia, siebie i tego, czego oczekuje od związku. Prawie 18-letnia Vanda szuka zapomnienia w narkotykach, przygodnym seksie i zakupach; właśnie zdradził ją chłopak z zespołu, który współtworzy. Petr w ramach prac społecznych po wyroku kieruje tramwajem (razem z suczką o dźwięcznym imieniu Malmo), przespał się z Vandą, cały czas jednak wspomina swoją poprzednią dziewczynę, po której odziedziczył psa. Prawnik Wayne, amerykański ekspat, zamknął kolejną sprawę, ale czuje wypalenie, zgadza się więc, żeby zrobić sobie dłuższy urlop, tym bardziej, że po sprawie został pewien niesmak. Wreszcie Vladimir, wdowiec, który kątem oka widzi swoją zmarłą na raka żonę, ma misję - chce nauczyć Prażan słyszeć ciszę, przecina więc kable, dzięki którym ludzie słyszą muzykę.

Trochę to chaotyczne, trochę wzruszające. Wydarzenia zazębiają się czasem w sposób niewidoczny dla bohaterów, ale czytelnik widzi, że pod tramwaj Petra wjechał samochód ojca Vandy, że Hana mieszka w tej samej okolicy co Petr, kręci się ta sama grupa panczurów, a mała sprytna Rumunka okrada ludzi w tramwaju. Praga opisana to nie Praga turystyczna, tylko gorąca, brudna, zatłoczona Praga codzienna, pełna ludzi, hałasu, spalin, napiętych terminów i uczuć.

Inne tego autora.

#10

Napisane przez Zuzanka w dniu wtorek luty 7, 2023

Link bezpośredni - Kategoria: Czytam - Tagi: panowie, beletrystyka, 2023 - 0 komentarzy - Skomentuj


Pewnego razu na krajowej jedynce

Leon, samotny ojciec, dowiaduje się, że jego nastoletnia córka Dianka jest w ciąży. Wściekły, organizuje jej w Czechach aborcję. Po drodze, dla oszczędności, zabiera do Cieszyna Blablacarem dwójkę pasażerów - Roberto, który jedzie na randkę w ciemno i Klarę, która odwiedza siostrę. Na stacji benzynowej, na skutek manipulacji Dianki, która jest delikatnie mówiąc zirytowana zachowaniem ojca-alkoholika, następuje podmiana samochodów i ekipa rusza nie swoim samochodem. Rzecz do odkręcenia, ale sytuacja się komplikuje, kiedy w bagażniku odkrywają dwa miliony, skradzione kilka godzin wcześniej w banku. To samo odkrywa na stacji Emil, który napadł na bank i uczestniczył w dramatycznej strzelaninie po napadzie. Na przydrożnym parkingu pojawia się pracowniczka seksualna Celina i to do niej trafiają zrabowane walory. Dramatyczny finał akcji odbywa się w pobliskim motelu.

Czy da się nakręcić w Polsce trzymający w napięciu serial sensacyjny w klimacie “Fargo”, do tego niegłupi i zabawny? Otóż się da. Do tego aktorzy są świetni, postacie niejednoznaczne (co pokazują flashbacki), dialogi bardzo dobre, a nawet dość przewidywalne zakończenie nie psuje całości.

Napisane przez Zuzanka w dniu poniedziałek luty 6, 2023

Link bezpośredni - Kategorie: Oglądam, Seriale - - 0 komentarzy - Skomentuj


Pewnego razu na krajowej jedynce

Leon, samotny ojciec, dowiaduje się, że jego nastoletnia córka Dianka jest w ciąży. Wściekły, organizuje jej w Czechach aborcję. Po drodze, dla oszczędności, zabiera do Cieszyna Blablacarem dwójkę pasażerów - Roberto, który jedzie na randkę w ciemno i Klarę, która odwiedza siostrę. Na stacji benzynowej, na skutek manipulacji Dianki, która jest delikatnie mówiąc zirytowana zachowaniem ojca-alkoholika, następuje podmiana samochodów i ekipa rusza nie swoim samochodem. Rzecz do odkręcenia, ale sytuacja się komplikuje, kiedy w bagażniku odkrywają dwa miliony, skradzione kilka godzin wcześniej w banku. To samo odkrywa na stacji Emil, który napadł na bank i uczestniczył w dramatycznej strzelaninie po napadzie. Na przydrożnym parkingu pojawia się pracowniczka seksualna Celina i to do niej trafiają zrabowane walory. Dramatyczny finał akcji odbywa się w pobliskim motelu.

Czy da się nakręcić w Polsce trzymający w napięciu serial sensacyjny w klimacie “Fargo”, do tego niegłupi i zabawny? Otóż się da. Do tego aktorzy są świetni, postacie niejednoznaczne (co pokazują flashbacki), dialogi bardzo dobre, a nawet dość przewidywalne zakończenie nie psuje całości.

Napisane przez Zuzanka w dniu poniedziałek luty 6, 2023

Link bezpośredni - Kategorie: Oglądam, Seriale - - 0 komentarzy - Skomentuj


Olga Tokarczuk - Bieguni

Możecie mnie dotknąć, oficjalnie jestem czytelniczką noblistki. Tyle że nie rozpędzajcie się, bo mi się nie podobało. Biorę poprawkę na to, że to nie jest powieść, tylko takie niewiadomoco, ni to opowiadania, ni nowelki, czasem zdarzają się kilkuczęściowe historie rozdzielone innymi. Ogniwem “spajającym” całość jest motyw podróżowania - od zwykłego turystycznego, przez służbowe i za chlebem, aż do podróży jako ucieczki od swojego, czasem trudnego życia. Cudzysłów dodałam celowo, bo ta spoina jest zaprojektowana mniej więcej jak algorytm rolek na Instagramie - rzeczy pojawiają się w losowej kolejności, czasem na podstawie tego, co czytelnika może zainteresować, czasem zupełnie przypadkowe, gdzieś tam przewija się wspólny wątek. Tu jednoakapitowa obserwacja z okna samolotu, tu kilkadziesiąt stron rozważań o plastynacji ciała ludzkiego, badań tkanek, przerywane listami wdowy po służącym wieki temu u dworu czarnym, który - mimo że za życia był traktowany jak inni tej pozycji - po śmierci został wypchanym eksponatem w muzeum kuriozów. Z współczesnego wyjazdu na wakacje nagle następuje przeskok do Renesansu. Przewracałam kolejne kartki i miałam coraz bardziej zdziwione oczy. Bo, owszem, to nie jest zła proza. To dobra proza, przemyślana, przekazująca wiernie kondycję świata, autorka umie w obserwację, umie w risercz, czasem jest lekko ironiczna, czasem nieco zdziwiona, ale raczej pozytywna, miejscami jednak wpada w banał, a treść brzmi jak losowy status z Facebooka. Ale forma jest dla mnie nie do przyjęcia; rozumiem, że to są migawki, że tak postrzegamy świat, zwłaszcza w podróży, widzimy scenkę, urywek i już jesteśmy dalej, ale tego nie kupuję jako czytelniczka.

Dostałam kilka polecanek, co powinnam przeczytać Tokarczuk i że mam się nie zniechęcać; nie mówię nie, ale raczej nie nastąpi to za szybko.

Inne tej autorki:

#9

Napisane przez Zuzanka w dniu niedziela luty 5, 2023

Link bezpośredni - Kategoria: Czytam - Tagi: panie, beletrystyka, 2023 - 0 komentarzy - Skomentuj


Olga Tokarczuk - Bieguni

Możecie mnie dotknąć, oficjalnie jestem czytelniczką noblistki. Tyle że nie rozpędzajcie się, bo mi się nie podobało. Biorę poprawkę na to, że to nie jest powieść, tylko takie niewiadomoco, ni to opowiadania, ni nowelki, czasem zdarzają się kilkuczęściowe historie rozdzielone innymi. Ogniwem “spajającym” całość jest motyw podróżowania - od zwykłego turystycznego, przez służbowe i za chlebem, aż do podróży jako ucieczki od swojego, czasem trudnego życia. Cudzysłów dodałam celowo, bo ta spoina jest zaprojektowana mniej więcej jak algorytm rolek na Instagramie - rzeczy pojawiają się w losowej kolejności, czasem na podstawie tego, co czytelnika może zainteresować, czasem zupełnie przypadkowe, gdzieś tam przewija się wspólny wątek. Tu jednoakapitowa obserwacja z okna samolotu, tu kilkadziesiąt stron rozważań o plastynacji ciała ludzkiego, badań tkanek, przerywane listami wdowy po służącym wieki temu u dworu czarnym, który - mimo że za życia był traktowany jak inni tej pozycji - po śmierci został wypchanym eksponatem w muzeum kuriozów. Z współczesnego wyjazdu na wakacje nagle następuje przeskok do Renesansu. Przewracałam kolejne kartki i miałam coraz bardziej zdziwione oczy. Bo, owszem, to nie jest zła proza. To dobra proza, przemyślana, przekazująca wiernie kondycję świata, autorka umie w obserwację, umie w risercz, czasem jest lekko ironiczna, czasem nieco zdziwiona, ale raczej pozytywna, miejscami jednak wpada w banał, a treść brzmi jak losowy status z Facebooka. Ale forma jest dla mnie nie do przyjęcia; rozumiem, że to są migawki, że tak postrzegamy świat, zwłaszcza w podróży, widzimy scenkę, urywek i już jesteśmy dalej, ale tego nie kupuję jako czytelniczka.

Dostałam kilka polecanek, co powinnam przeczytać Tokarczuk i że mam się nie zniechęcać; nie mówię nie, ale raczej nie nastąpi to za szybko.

#9

Napisane przez Zuzanka w dniu niedziela luty 5, 2023

Link bezpośredni - Kategoria: Czytam - Tagi: panie, beletrystyka, 2023 - 0 komentarzy - Skomentuj