Dziwna to historia, zlepek Verne’a i Whiteheada. Na plantacji trzciny cukrowej na Barbados ma majątek pan Wilde; niewolnicy są traktowani gorzej niż zwierzęta, bo zwierzęta mają wartość, a czarni nie. 11-letni George Washington Black marzy o śmierci, bo wprawdzie urodził się na plantacji, ale jego przyjaciółka i opiekunka, duża Kit, twierdzi, że jeśli się umrze, to się człowiek odradza w rodzinnym kraju, czyli w Dahomeju. Ale zamiast upragnionej śmierci Wash zostaje służącym brata właściciela, Christophera. Jest przerażony, ale okazuje się, że Christopher, który każe nazywać się Tyci, jest naukowcem i abolicjonistą, a chłopca traktuje jak człowieka. Odkrywa w nim talent do rysowania, uczy go czytać, wyjaśnia mu swoje eksperymenty, a kiedy w wypadku Wash zostaje okaleczony, dba o niego. Gdy Tyci dowiaduje się o śmierci ojca i oczekiwaniu rodziny, że przejmie od brata plantację, decyduje się na ucieczkę balonem, co rozpoczyna szereg przygód, mimo że za głowę Washa wyznaczona jest nagroda. Trafiają do Nowej Szkocji, gdzie Tyci opuszcza Washa, co rozpoczyna cały szereg zdarzeń, dzięki którym Wash sam zostaje naukowcem i ze wsparciem uroczej dziewczyny i jej ojca, przyrodnika, rozpoczyna w Londynie budowę pierwszego terrarium.
To opowieść trochę o roli przypadku, o zemście i przebaczeniu, kolonializmie i jego efektach. Są brutalne sceny, ale całość utrzymana jest raczej w tonie lżejszym, autor skupia się głównie na warstwie podróżniczo-przygodowej, mimo że w każdym momencie życie Washa mogłoby zakończyć się tragicznie.
#118
Napisane przez Zuzanka w dniu wtorek listopad 22, 2022
Link bezpośredni -
Kategoria:
Czytam -
Tagi:
panie, beletrystyka, 2022
- 0 komentarzy
- Skomentuj
Dziwna to historia, zlepek Verne’a i Whiteheada. Na plantacji trzciny cukrowej na Barbados ma majątek pan Wilde; niewolnicy są traktowani gorzej niż zwierzęta, bo zwierzęta mają wartość, a czarni nie. 11-letni George Washington Black marzy o śmierci, bo wprawdzie urodził się na plantacji, ale jego przyjaciółka i opiekunka, duża Kit, twierdzi, że jeśli się umrze, to się człowiek odradza w rodzinnym kraju, czyli w Dahomeju. Ale zamiast upragnionej śmierci Wash zostaje służącym brata właściciela, Christophera. Jest przerażony, ale okazuje się, że Christopher, który każe nazywać się Tyci, jest naukowcem i abolicjonistą, a chłopca traktuje jak człowieka. Odkrywa w nim talent do rysowania, uczy go czytać, wyjaśnia mu swoje eksperymenty, a kiedy w wypadku Wash zostaje okaleczony, dba o niego. Gdy Tyci dowiaduje się o śmierci ojca i oczekiwaniu rodziny, że przejmie od brata plantację, decyduje się na ucieczkę balonem, co rozpoczyna szereg przygód, mimo że za głowę Washa wyznaczona jest nagroda. Trafiają do Nowej Szkocji, gdzie Tyci opuszcza Washa, co rozpoczyna cały szereg zdarzeń, dzięki którym Wash sam zostaje naukowcem i ze wsparciem uroczej dziewczyny i jej ojca, przyrodnika, rozpoczyna w Londynie budowę pierwszego terrarium.
To opowieść trochę o roli przypadku, o zemście i przebaczeniu, kolonializmie i jego efektach. Są brutalne sceny, ale całość utrzymana jest raczej w tonie lżejszym, autor skupia się głównie na warstwie podróżniczo-przygodowej, mimo że w każdym momencie życie Washa mogłoby zakończyć się tragicznie.
#118
Napisane przez Zuzanka w dniu wtorek listopad 22, 2022
Link bezpośredni -
Kategoria:
Czytam -
Tagi:
panie, beletrystyka, 2022
- 0 komentarzy
- Skomentuj
... spadł wczoraj. Dwa razy wpadłam w kontrolowany poślizg, bo musiałam pojeździć po mieście, jednak nie polecam. Dziś już wszystko się powoli roztapia, zdjęć nie mam, mam za to efekty całkiem ładnej niespodziewanej sesji z mgłą w roli głównej. Zamgliło się solidnie pewnej październikowej środy, kiedy jechałam do biura, przez co świat wyglądał jak zaprojektowany tylko w ramach pierwszego planu, zamiast drugiego było bliżej nieokreślone coś, czasem podświetlone słońcem gdzieś tam z góry. Stopniowo świat się wygenerował do końca, krańce wieżowców znów były ostre, a w pobliskim parku wróciły kolory.
GALERIA ZDJĘĆ.
Napisane przez Zuzanka w dniu niedziela listopad 20, 2022
Link bezpośredni -
Kategorie:
Fotografia+, Moje miasto -
- 2 komentarze
- Skomentuj
... spadł wczoraj. Dwa razy wpadłam w kontrolowany poślizg, bo musiałam pojeździć po mieście, jednak nie polecam. Dziś już wszystko się powoli roztapia, zdjęć nie mam, mam za to efekty całkiem ładnej niespodziewanej sesji z mgłą w roli głównej. Zamgliło się solidnie pewnej październikowej środy, kiedy jechałam do biura, przez co świat wyglądał jak zaprojektowany tylko w ramach pierwszego planu, zamiast drugiego było bliżej nieokreślone coś, czasem podświetlone słońcem gdzieś tam z góry. Stopniowo świat się wygenerował do końca, krańce wieżowców znów były ostre, a w pobliskim parku wróciły kolory.
GALERIA ZDJĘĆ.
Napisane przez Zuzanka w dniu niedziela listopad 20, 2022
Link bezpośredni -
Kategorie:
Fotografia+, Moje miasto -
- 2 komentarze
- Skomentuj
Historycznie, najpierw usłyszałam łagodną, klimatyczną płytę Marka Knopflera. Potem, zachwycona muzyką, obejrzałam film i do dziś pamiętam swoje rozczarowanie[1]. Potem okazało się, że film jest kultowy, chociaż dla mnie jedynym kultowym elementem jest ten mem. Wreszcie książka, w której autor wpuścił mnie na początku w maliny, po czym to te maliny okazały się być najciekawszą częścią opowieści.
Sama historia jest dość płaska. Brzydkim rodzicom rodzi się śliczna, choć niespecjalnie sympatyczna córka Buttercup (“Jaskier”, ale w tłumaczeniu jest oryginalne imię), zakochuje się w niej parobek Westley, kiedy dziewczyna wreszcie odwzajemnia, Westley stwierdza, że musi zasłużyć na jej miłość i oddala się po osiągnięcia, hajsy i gratisy, po czym wraca plotka, że zginął w starciu z piratami. Buttercup wpada w apatię, zgadza się wyjść za lokalnego władcę, który potrzebuje trophy wife, bo jest jej wszystko jedno (oraz książę daje jej do wyboru małżeństwo lub śmierć). Po czym zostaje porwana przez trójkę zawadiaków - Hiszpana, Turka i Sycylijczyka, którym w porwaniu dziewczyny przeszkadza zamaskowany bohater.
I to nie jest zła historia, ale sama w sobie byłaby dość przeciętna, tyle że autor obudował ją postmodernistycznymi aluzjami i notorycznym spoglądaniem przez czwartą ścianę (kartkę?), wyjaśniając w licznych przedmowach, śródsłowiach i posłowiach, historię pisania książki. I przez kilkanaście stron dałam się nabrać na to, że jest prawdziwym autorem był Floreńczyk, niejaki Morgenstern, a Goldman dokonał kreatywnego skrótu, bo oryginalna książka była przegadana i przeładowana historycznymi faktami o Florenie i odwiecznym konflikcie z Guldenem. Spoiler alert: Morgenstern, konflikt z jego prawnikami, wizyta we floreńskim muzeum, to wszystko jest tak sami fikcyjne jak Inigo Montoya, siłacz Fezzik i maszyna wysysająca życie. Waham się co do prawdziwości opisu spotkania autora ze Stephenem Kingiem.
EDIT [1] Wtem na HBO Max pojawił się film, taka sytuacja. Ostrożnie cofam słowa o rozczarowaniu, bo to jest naprawdę uroczy, bajkowy film z lekką dekonstrukcją i uśmiechem do widza (Peter Falk czytający tytułową baśń Fredowi Savage'owi). Oczywiście tych elementów dekonstrukcyjnych i postmodernistycznych jest w książce więcej, w filmie ograniczają się czasem do wszystkowiedzącego narratora, a wszystkie drastyczne rzeczy są dość wygładzone (poza sceną wciągnięcia Buttercup w ruchome piaski czy wysysaniem życia z Westleya za pomocą przyssawek na sutkach, tego się nie spodziewałam). Ale w warstwie dialogów to naprawdę zabawna rzecz, całkiem nieźle zagrana, z uroczą umownością plenerów i materiałem na memy.
#117
Napisane przez Zuzanka w dniu piątek listopad 18, 2022
Link bezpośredni -
Kategoria:
Czytam -
Tagi:
panowie, sf-f, 2022
- 1 komentarz
- Skomentuj
Historycznie, najpierw usłyszałam łagodną, klimatyczną płytę Marka Knopflera. Potem, zachwycona muzyką, obejrzałam film i do dziś pamiętam swoje rozczarowanie[1]. Potem okazało się, że film jest kultowy, chociaż dla mnie jedynym kultowym elementem jest ten mem. Wreszcie książka, w której autor wpuścił mnie na początku w maliny, po czym to te maliny okazały się być najciekawszą częścią opowieści.
Sama historia jest dość płaska. Brzydkim rodzicom rodzi się śliczna, choć niespecjalnie sympatyczna córka Buttercup (“Jaskier”, ale w tłumaczeniu jest oryginalne imię), zakochuje się w niej parobek Westley, kiedy dziewczyna wreszcie odwzajemnia, Westley stwierdza, że musi zasłużyć na jej miłość i oddala się po osiągnięcia, hajsy i gratisy, po czym wraca plotka, że zginął w starciu z piratami. Buttercup wpada w apatię, zgadza się wyjść za lokalnego władcę, który potrzebuje trophy wife, bo jest jej wszystko jedno (oraz książę daje jej do wyboru małżeństwo lub śmierć). Po czym zostaje porwana przez trójkę zawadiaków - Hiszpana, Turka i Sycylijczyka, którym w porwaniu dziewczyny przeszkadza zamaskowany bohater.
I to nie jest zła historia, ale sama w sobie byłaby dość przeciętna, tyle że autor obudował ją postmodernistycznymi aluzjami i notorycznym spoglądaniem przez czwartą ścianę (kartkę?), wyjaśniając w licznych przedmowach, śródsłowiach i posłowiach, historię pisania książki. I przez kilkanaście stron dałam się nabrać na to, że jest prawdziwym autorem był Floreńczyk, niejaki Morgenstern, a Goldman dokonał kreatywnego skrótu, bo oryginalna książka była przegadana i przeładowana historycznymi faktami o Florenie i odwiecznym konflikcie z Guldenem. Spoiler alert: Morgenstern, konflikt z jego prawnikami, wizyta we floreńskim muzeum, to wszystko jest tak sami fikcyjne jak Inigo Montoya, siłacz Fezzik i maszyna wysysająca życie. Waham się co do prawdziwości opisu spotkania autora ze Stephenem Kingiem.
EDIT [1] Wtem na HBO Max pojawił się film, taka sytuacja. Ostrożnie cofam słowa o rozczarowaniu, bo to jest naprawdę uroczy, bajkowy film z lekką dekonstrukcją i uśmiechem do widza (Peter Falk czytający tytułową baśń Fredowi Savage'owi). Oczywiście tych elementów dekonstrukcyjnych i postmodernistycznych jest w książce więcej, w filmie ograniczają się czasem do wszystkowiedzącego narratora, a wszystkie drastyczne rzeczy są dość wygładzone (poza sceną wciągnięcia Buttercup w ruchome piaski czy wysysaniem życia z Westleya za pomocą przyssawek na sutkach, tego się nie spodziewałam). Ale w warstwie dialogów to naprawdę zabawna rzecz, całkiem nieźle zagrana, z uroczą umownością plenerów i materiałem na memy.
#117
Napisane przez Zuzanka w dniu piątek listopad 18, 2022
Link bezpośredni -
Kategoria:
Czytam -
Tagi:
panowie, sf-f, 2022
- 1 komentarz
- Skomentuj
Nowa Zelandia. Dwójka niekoniecznie sprytnych, choć bardzo sumiennych policjantów - O’Reilly i Minogue (Kyle, nie Kylie) - po dość dziwnej akcji zostaje zaproszona przez swojego szefa, sierżanta Maakę, do super tajnego pokoju, zabezpieczonego kodem (jednocyfrowym, ale jednak; potem dorobi się weryfikacji głosowej i innych mechanizmów), gdzie dowiadują się, że ich zwierzchnik od jakiegoś czasu zbiera wszystkie zgłoszone przypadki zjawisk nadnaturalnych i właśnie zasilili supertajną komórkę śledczą. Przez następne 25 odcinków (i liczne filmiki, dostępne np. na Youtube), dzielni funkcjonariusze dokonują aresztowań i rozwiązują sprawy związane z Obcymi, zombie, podwodnymi potworami, Szatanem, duchami, nawiedzeniami, portalem czasoprzestrzennym, podróżami w czasie, potworami czy wilkołakami. Epizodycznie pojawiają się bohaterowie serialu Co robimy w ukryciu, bo - jeśli jeszcze się nie domyśliliście - mockumentary to dzieło Taiki Waititi i Jermaine Clementa.
Może nie jest to komedia bawiąca do łez, ale na swój spokojny, nowozelandzki sposób urocza i zabawna. O’Reilly to siła spokoju, Minogue niekoniecznie, zaś sierżant Maaka, z pochodzenia Maorys, to mistrz strategii i motywacji. Drugoplanowo pojawia się pechowy posterunkowy Parker, człowiek obdarzony brakiem wielu talentów oraz matką, która umie w sweterki.
Napisane przez Zuzanka w dniu środa listopad 16, 2022
Link bezpośredni -
Kategorie:
Oglądam, Seriale -
- 0 komentarzy
- Skomentuj
Nowa Zelandia. Dwójka niekoniecznie sprytnych, choć bardzo sumiennych policjantów - O’Reilly i Minogue (Kyle, nie Kylie) - po dość dziwnej akcji zostaje zaproszona przez swojego szefa, sierżanta Maakę, do super tajnego pokoju, zabezpieczonego kodem (jednocyfrowym, ale jednak; potem dorobi się weryfikacji głosowej i innych mechanizmów), gdzie dowiadują się, że ich zwierzchnik od jakiegoś czasu zbiera wszystkie zgłoszone przypadki zjawisk nadnaturalnych i właśnie zasilili supertajną komórkę śledczą. Przez następne 25 odcinków (i liczne filmiki, dostępne np. na Youtube), dzielni funkcjonariusze dokonują aresztowań i rozwiązują sprawy związane z Obcymi, zombie, podwodnymi potworami, Szatanem, duchami, nawiedzeniami, portalem czasoprzestrzennym, podróżami w czasie, potworami czy wilkołakami. Epizodycznie pojawiają się bohaterowie serialu Co robimy w ukryciu, bo - jeśli jeszcze się nie domyśliliście - mockumentary to dzieło Taiki Waititi i Jermaine Clementa.
Może nie jest to komedia bawiąca do łez, ale na swój spokojny, nowozelandzki sposób urocza i zabawna. O’Reilly to siła spokoju, Minogue niekoniecznie, zaś sierżant Maaka, z pochodzenia Maorys, to mistrz strategii i motywacji. Drugoplanowo pojawia się pechowy posterunkowy Parker, człowiek obdarzony brakiem wielu talentów oraz matką, która umie w sweterki.
Napisane przez Zuzanka w dniu środa listopad 16, 2022
Link bezpośredni -
Kategorie:
Oglądam, Seriale -
- 0 komentarzy
- Skomentuj
Nie wiem jak Wy, ale ja nie byłam świadoma, że Astrid napisała książkę w stylu “Dzieci z Bullerbyn”, ale bardziej dojrzałą. Na szczęście mam przyjaciół, którzy o takich ważnych rzeczach wspominają, dzięki, siwo!
Na małą wysepkę Saltkråkan płynie rodzina Melkersonów, planują spędzić tam całe wakacje; dzieci - najstarsza, pełnoletnia już Malin, dwaj nastoletni chłopcy Niklas i Johan oraz najmłodszy Pelle - początkowo nie są zachwycone, bo chociażby dach chaty stolarza cieknie (“proszę o oznaki radości!”), ale szybko odkrywają uroki wyspy. Starsi chłopcy znajdują towarzystwo w chacie obok, gdzie mieszkają również nastoletnie Freddie i Teddie, zaś Pelle - uwielbiający zwierzęta, taki szwedzki Gerry Durrell - kręci się z małą Stiną i rządzącą wszystkimi nieco starszą Tjorven, która wszystko wie i wszystkich zna, a do tego ma pięknego psa Bosmana. To opowieść o idealnym lecie, pełnym wycieczek, przygód, psot, odstraszania zalotników starszej siostry, obserwowania #nieustającegopasmasukcesów złotej rączki Melkera Melkersona, wreszcie wnikliwego, choć nieco naiwnego obserwowania świata dorosłych - czasem niesłownych, skąpych i podstępnych, czasem uczciwych, dobrych i opiekuńczych. Zdarzają się sytuacje dramatyczne - dzieci uwięzione na morzu w czasie mgły; podejrzenie, że Bosman zagryzł królika i poranił owce; przykra sprawa z młodą foką, którą chciwy znalazca chciał sprzedać, mimo że obiecał ją dzieciom; wreszcie groźba sprzedaży chaty stolarza bogaczowi, który planował ją zburzyć. Oczywiście, spoiler alert, ze wszystkich opałów udaje się wyjść szczęśliwie, chociaż są miejsca, gdzie - jako współczesny rodzic - mam dreszcze (matka umierająca przy porodzie, sugestia zastrzelenia Bosmana, dzieci samotnie pływające łódką po morzu).
Słuchałam audiobooka z Youtuba, niespecjalnie polecam, bo osoba czyta głosem Cejrowskiego i prawie bez intonacji.
#116/#2
Napisane przez Zuzanka w dniu wtorek listopad 15, 2022
Link bezpośredni -
Kategorie:
Czytam, Słucham (literatury) -
Tagi:
panie, dla-dzieci, 2022
- 4 komentarze
- Skomentuj
Nie wiem jak Wy, ale ja nie byłam świadoma, że Astrid napisała książkę w stylu “Dzieci z Bullerbyn”, ale bardziej dojrzałą. Na szczęście mam przyjaciół, którzy o takich ważnych rzeczach wspominają, dzięki, siwo!
Na małą wysepkę Saltkråkan płynie rodzina Melkersonów, planują spędzić tam całe wakacje; dzieci - najstarsza, pełnoletnia już Malin, dwaj nastoletni chłopcy Niklas i Johan oraz najmłodszy Pelle - początkowo nie są zachwycone, bo chociażby dach chaty stolarza cieknie (“proszę o oznaki radości!”), ale szybko odkrywają uroki wyspy. Starsi chłopcy znajdują towarzystwo w chacie obok, gdzie mieszkają również nastoletnie Freddie i Teddie, zaś Pelle - uwielbiający zwierzęta, taki szwedzki Gerry Durrell - kręci się z małą Stiną i rządzącą wszystkimi nieco starszą Tjorven, która wszystko wie i wszystkich zna, a do tego ma pięknego psa Bosmana. To opowieść o idealnym lecie, pełnym wycieczek, przygód, psot, odstraszania zalotników starszej siostry, obserwowania #nieustającegopasmasukcesów złotej rączki Melkera Melkersona, wreszcie wnikliwego, choć nieco naiwnego obserwowania świata dorosłych - czasem niesłownych, skąpych i podstępnych, czasem uczciwych, dobrych i opiekuńczych. Zdarzają się sytuacje dramatyczne - dzieci uwięzione na morzu w czasie mgły; podejrzenie, że Bosman zagryzł królika i poranił owce; przykra sprawa z młodą foką, którą chciwy znalazca chciał sprzedać, mimo że obiecał ją dzieciom; wreszcie groźba sprzedaży chaty stolarza bogaczowi, który planował ją zburzyć. Oczywiście, spoiler alert, ze wszystkich opałów udaje się wyjść szczęśliwie, chociaż są miejsca, gdzie - jako współczesny rodzic - mam dreszcze (matka umierająca przy porodzie, sugestia zastrzelenia Bosmana, dzieci samotnie pływające łódką po morzu).
Słuchałam audiobooka z Youtuba, niespecjalnie polecam, bo osoba czyta głosem Cejrowskiego i prawie bez intonacji.
#116/#2
Napisane przez Zuzanka w dniu wtorek listopad 15, 2022
Link bezpośredni -
Kategorie:
Czytam, Słucham (literatury) -
Tagi:
panie, dla-dzieci, 2022
- 4 komentarze
- Skomentuj