Menu

Zuzanka.blogitko

Ta ruda metalówa, co ma bloga o gotowaniu

Mrs. Fletcher

Brendan, syn Eve Fletcher, rozwódki pracującej w Centrum Seniora, idzie na studia. Eve miota się między poczuciem, że jej życie się skończyło, skoro mały, puchaty synek już jej nie potrzebuje a chęcią zrobienia wreszcie czegoś tylko dla siebie. Wybiera kurs pisania, bo nie jest w stanie wymyślić nic bardziej wyrafinowanego; zapomniała, jak to jest mieć marzenia i czegoś pragnąć. Na kursie poznaje ciekawą grupę ludzi, daje jej też do myślenia obserwacja swojego najbliższego otoczenia - przyjaciółki w szczęśliwym związku, współpracowniczki-lesbijki czy starszego dżentelmena, który już stracił poczucie obciachu i zajmuje się w miejscach publicznych tym, co lubi (oglądanie pornografii i masturbacja). Absurdalnie, to właśnie pornografia staje się dla Eve narzędziem do poznania siebie; obserwując innych ludzi uprawiających akty erotyczne, próbuje sprawdzić, czego by chciała i kim chciałaby być. Nie o skandalizowanie jednak chodzi (chociaż jest nagość i skreślanie różnych osiągnięć z listy), a o radzenie sobie z samotnością i poczuciem braku sensu. Finał ostatniego odcinka przewrotnie przechodzi od ewolucji bohaterki do początku.

Nieco odklejonym, ale bardzo ciekawym wątkiem, są początki Brendana na studiach. Jest zachwycony faktem, że wreszcie uwolni się od nadopiekuńczej matki, którą niespecjalnie szanuje; woli ojca, ten jednak ma już nową rodzinę i wielokrotnie zawodzi pierworodnego. Gwiazda liceum - sportowiec i obiekt pożądania, chociaż palant - nagle musi zacząć się uczyć samodzielnie, bo jak nie umie, to nie tutaj już nie dowygląda, a dodatkowo poza naprawdę przypadkowymi podrywkami i znajomościami nikt z nim się nie chce kumplować. Poznaje Chloe, zaangażowaną, inteligentną dziewczynę i nawet nie że próbuje, ale rzeczywiście jest miły, zaangażowany i zafascynowany. Do czasu. To rzadka okazja obserwowania protagonisty (no, w połowie) serialu, który niesympatyczny i autentycznie dziwi, że coś mu się jednak udaje.

Oczywiście czekam na drugi sezon.

Napisane przez Zuzanka w dniu środa luty 26, 2020

Link bezpośredni - Kategorie: Oglądam, Seriale - - 0 komentarzy - Skomentuj


Mrs. Fletcher

Brendan, syn Eve Fletcher, rozwódki pracującej w Centrum Seniora, idzie na studia. Eve miota się między poczuciem, że jej życie się skończyło, skoro mały, puchaty synek już jej nie potrzebuje a chęcią zrobienia wreszcie czegoś tylko dla siebie. Wybiera kurs pisania, bo nie jest w stanie wymyślić nic bardziej wyrafinowanego; zapomniała, jak to jest mieć marzenia i czegoś pragnąć. Na kursie poznaje ciekawą grupę ludzi, daje jej też do myślenia obserwacja swojego najbliższego otoczenia - przyjaciółki w szczęśliwym związku, współpracowniczki-lesbijki czy starszego dżentelmena, który już stracił poczucie obciachu i zajmuje się w miejscach publicznych tym, co lubi (oglądanie pornografii i masturbacja). Absurdalnie, to właśnie pornografia staje się dla Eve narzędziem do poznania siebie; obserwując innych ludzi uprawiających akty erotyczne, próbuje sprawdzić, czego by chciała i kim chciałaby być. Nie o skandalizowanie jednak chodzi (chociaż jest nagość i skreślanie różnych osiągnięć z listy), a o radzenie sobie z samotnością i poczuciem braku sensu. Finał ostatniego odcinka przewrotnie przechodzi od ewolucji bohaterki do początku.

Nieco odklejonym, ale bardzo ciekawym wątkiem, są początki Brendana na studiach. Jest zachwycony faktem, że wreszcie uwolni się od nadopiekuńczej matki, którą niespecjalnie szanuje; woli ojca, ten jednak ma już nową rodzinę i wielokrotnie zawodzi pierworodnego. Gwiazda liceum - sportowiec i obiekt pożądania, chociaż palant - nagle musi zacząć się uczyć samodzielnie, bo jak nie umie, to nie tutaj już nie dowygląda, a dodatkowo poza naprawdę przypadkowymi podrywkami i znajomościami nikt z nim się nie chce kumplować. Poznaje Chloe, zaangażowaną, inteligentną dziewczynę i nawet nie że próbuje, ale rzeczywiście jest miły, zaangażowany i zafascynowany. Do czasu. To rzadka okazja obserwowania protagonisty (no, w połowie) serialu, który niesympatyczny i autentycznie dziwi, że coś mu się jednak udaje.

Oczywiście czekam na drugi sezon.

Napisane przez Zuzanka w dniu środa luty 26, 2020

Link bezpośredni - Kategorie: Oglądam, Seriale - - 0 komentarzy - Skomentuj


Carlos Ruiz Zafón - Pałac Północy

Pewnym rozczarowaniem jest to, że jedynym spoiwem cyklu jest nadnaturalność zła, poza tym są inni bohaterowie, inna lokalizacja, inny czas i brak powiązania wydarzeń. Dla odmiany, ten tom jest o wiele lepiej napisany, świat jest barwny i detaliczny (dom inżyniera i dworzec Jheeter Gate), a postaci bardziej zróżnicowane. Klimatycznie to bardziej Stephen King.

Inżynier Chandra Chatterghee obiecał swojemu przyjacielowi z dzieciństwa, Jawahalowi, że będzie się nim opiekował w zamian za uratowanie życia. Niestety przyjaciel, w którego rodzinie szaleństwo przechodziło z pokolenia na pokolenie, okazał się psychopatą, podpalaczem i mordercą, więc mimo wysiłków inżyniera wylądował w więzieniu. Kiedy inżynier odniósł sukces - zrealizował prestiżowy projekt nowoczesnego dworca kolejowego Jheeter Gate oraz jego piękna żona, Kylian, spodziewała się dziecka, Jawahal powrócił; inżynier spłonął wraz z kilkoma setkami sierot w pierwszym pociągu, któremu nie udało się opuścić dworca, niedługo później Kylian zginęła, a świeżo urodzone bliźnięta zostały uratowane przez przyjaciela rodziny i dla bezpieczeństwa rozdzielone. Ben trafił do sierocińca, nie wiedząc nic o swojej rodzinie, zaś Sheere została z babką, uciekającą przed tajemniczym wrogiem przez kolejne 16 lat. Dzieci spotykają się niedługo po swoich 16 urodzinach, poznają tragiczną historię swoich rodziców i zostają zmuszone do zmierzenia się ze złym duchem z przeszłości, bo dla Jawahala zabicie inżyniera i jego żony nie było wystarczającą zemstą. Mają wsparcie w postaci grupy przyjaciół z sierocińca, w którym wychowywał się Ben - Chowbar Society, niestety poza babką i dyrektorem sierocińca nikt im nie wierzy, zdani są więc na siebie. Przeszłość ich rodziców ma wiele tajemnic - wojskowy eksperyment “Ognisty ptak”, w którym ojciec brał udział z niewiadomych powodów, magiczny dom, który według opowieści miał wybudować dla swojej rodziny tuż przed śmiercią czy wreszcie prawdziwą relację wydarzeń sprzed 16 lat.

Nie do końca kupuję fabularny zwrot (avr olłb avtql Wnjnunyn, glyxb bwpvrp oyvźavąg zvnł fmnybar nygre rtb, xgóer cb mnovpvh żbal v śzvrepv fgnłb fvę qrzbarz), bo tak naprawdę niewiele wnosi. Akcja jest i tak nasycona emocjami i tajemnicą, a walka z organicznym złem - dramatyczna.

Nadeszła pora, byśmy zmierzyli się z naszym przeznaczeniem. Każdy ze swoim. Teraz już wszyscy jesteśmy dorośli, nieprawdaż? Czy wiesz, czym jest dorosłość? Pozwól, by twój ojciec ci to wytłumaczył. Dorosłość nie jest niczym więcej niż odkrywaniem, że wszystko, w co wierzyłeś, kiedy byłeś młody, to fałsz, a z kolei wszystko to, co w młodości odrzucałeś, teraz okazuje się prawdą. Wobec tego, synu, kiedy zamierzasz dorosnąć?

Inne tego autora tutaj.

#23

Napisane przez Zuzanka w dniu wtorek luty 25, 2020

Link bezpośredni - Kategoria: Czytam - Tagi: panowie, sf-f, 2020 - 0 komentarzy - Skomentuj


Carlos Ruiz Zafón - Pałac Północy

Pewnym rozczarowaniem jest to, że jedynym spoiwem cyklu jest nadnaturalność zła, poza tym są inni bohaterowie, inna lokalizacja, inny czas i brak powiązania wydarzeń. Dla odmiany, ten tom jest o wiele lepiej napisany, świat jest barwny i detaliczny (dom inżyniera i dworzec Jheeter Gate), a postaci bardziej zróżnicowane. Klimatycznie to bardziej Stephen King.

Inżynier Chandra Chatterghee obiecał swojemu przyjacielowi z dzieciństwa, Jawahalowi, że będzie się nim opiekował w zamian za uratowanie życia. Niestety przyjaciel, w którego rodzinie szaleństwo przechodziło z pokolenia na pokolenie, okazał się psychopatą, podpalaczem i mordercą, więc mimo wysiłków inżyniera wylądował w więzieniu. Kiedy inżynier odniósł sukces - zrealizował prestiżowy projekt nowoczesnego dworca kolejowego Jheeter Gate oraz jego piękna żona, Kylian, spodziewała się dziecka, Jawahal powrócił; inżynier spłonął wraz z kilkoma setkami sierot w pierwszym pociągu, któremu nie udało się opuścić dworca, niedługo później Kylian zginęła, a świeżo urodzone bliźnięta zostały uratowane przez przyjaciela rodziny i dla bezpieczeństwa rozdzielone. Ben trafił do sierocińca, nie wiedząc nic o swojej rodzinie, zaś Sheere została z babką, uciekającą przed tajemniczym wrogiem przez kolejne 16 lat. Dzieci spotykają się niedługo po swoich 16 urodzinach, poznają tragiczną historię swoich rodziców i zostają zmuszone do zmierzenia się ze złym duchem z przeszłości, bo dla Jawahala zabicie inżyniera i jego żony nie było wystarczającą zemstą. Mają wsparcie w postaci grupy przyjaciół z sierocińca, w którym wychowywał się Ben - Chowbar Society, niestety poza babką i dyrektorem sierocińca nikt im nie wierzy, zdani są więc na siebie. Przeszłość ich rodziców ma wiele tajemnic - wojskowy eksperyment “Ognisty ptak”, w którym ojciec brał udział z niewiadomych powodów, magiczny dom, który według opowieści miał wybudować dla swojej rodziny tuż przed śmiercią czy wreszcie prawdziwą relację wydarzeń sprzed 16 lat.

Nie do końca kupuję fabularny zwrot (avr olłb avtql Wnjnunyn, glyxb bwpvrp oyvźavąg zvnł fmnybar nygre rtb, xgóer cb mnovpvh żbal v śzvrepv fgnłb fvę qrzbarz), bo tak naprawdę niewiele wnosi. Akcja jest i tak nasycona emocjami i tajemnicą, a walka z organicznym złem - dramatyczna.

Nadeszła pora, byśmy zmierzyli się z naszym przeznaczeniem. Każdy ze swoim. Teraz już wszyscy jesteśmy dorośli, nieprawdaż? Czy wiesz, czym jest dorosłość? Pozwól, by twój ojciec ci to wytłumaczył. Dorosłość nie jest niczym więcej niż odkrywaniem, że wszystko, w co wierzyłeś, kiedy byłeś młody, to fałsz, a z kolei wszystko to, co w młodości odrzucałeś, teraz okazuje się prawdą. Wobec tego, synu, kiedy zamierzasz dorosnąć?

Inne tego autora tutaj.

#23

Napisane przez Zuzanka w dniu wtorek luty 25, 2020

Link bezpośredni - Kategoria: Czytam - Tagi: panowie, sf-f, 2020 - 0 komentarzy - Skomentuj


O zaległościach

[20.10.2019]

Chwytam się jeszcze ubiegłorocznej jesieni, bo zima w tym roku ciemna i szara. A jesień bywa piękna, zwłaszcza w słoneczny, ciepły dzień w Goraju, który przez ostatnie kilka lat stał się miejscem spacerowym. Niestety ciągle tylko od zewnątrz, bo do środka nie umiem wchodzić bez zaproszenia.

GALERIA ZDJĘĆ i poprzednia wizyta w 2013.

Napisane przez Zuzanka w dniu niedziela luty 23, 2020

Link bezpośredni - Kategorie: Listy spod róży, Fotografia+, Wielkopolska w weekend - Tag: goraj - 0 komentarzy - Skomentuj


O zaległościach

[20.10.2019]

Chwytam się jeszcze ubiegłorocznej jesieni, bo zima w tym roku ciemna i szara. A jesień bywa piękna, zwłaszcza w słoneczny, ciepły dzień w Goraju, który przez ostatnie kilka lat stał się miejscem spacerowym. Niestety ciągle tylko od zewnątrz, bo do środka nie umiem wchodzić bez zaproszenia.

GALERIA ZDJĘĆ i poprzednia wizyta w 2013.

Napisane przez Zuzanka w dniu niedziela luty 23, 2020

Link bezpośredni - Kategorie: Listy spod róży, Fotografia+, Wielkopolska w weekend - Tag: goraj - 0 komentarzy - Skomentuj


Olga Drenda - Duchologia

Autorka o swojej pracy - szerokim spektrum z wycinków rzeczywistości z okresu transformacji między upadkiem PRL-u a połową lat 90. XX wieku:

Zdałam sobie sprawę, że wspomnienia z lat 80. i 90. są pełne zakłóceń. Taka jest oczywiście sama ich natura, skłonna do fałszerstw i zmyłek – ale dlaczego w pokoleniowej pamięci siedzi tak wiele napędzanej technologią grozy? Czy to dlatego, że pamiętamy poprzez obraz pełen „duchów”, powidoków, rozdwojeń, jak w skłonnym do implozji aparacie telewizyjnym Rubin?

Dla mnie to był koniec szkoły podstawowej, liceum i początek studiów, czyli też okres gwałtownych zmian i życiowo, i geograficznie (przeprowadzka z prowincjonalnego, małego Włocławka do metropolitalnego, wielkiego Poznania), i społecznie. To, co działo się wokół mnie, rejestrowałam jako normalne, wszak wszystko się zmieniało - ceny (galopująca inflacja!), oferta sklepów, to, co teraz nazywa się identyfikacją wizualną, dostęp do wielkiego świata najpierw z pomocą VHS, chwilę potem - telewizji satelitarnej (czy jej namiastki dla niemówiącym innym językiem niż polski w postaci programu “Bliżej świata”). Do dziś pamiętam subskrypcje na rzadkie książki, wyczekiwane latami “Zrób Sam Vademecum”, z którego najbardziej zaczytałam tom o projektowaniu wnętrz w okresie braku wyboru (schowki i podesty w małych przestrzeniach, fotele Kon Tiki, futrzaki, słomiane maty czy zastępowanie durnostojek pustymi opakowaniami - puszki po kakao “z darów”, puszki po piwie czy kartony po proszku do prania).

Nie chcę streszczać poszczególnych rozdziałów - o postrzeganiu Polski przez zagranicznych reporterów, o rozwoju pewnej wersji ruchu New Age (Kaszpirowski w oficjalnym obiegu), rozjeździe między aspiracji w kolorowych czasopismach i telewizji (śp. babcia marzyła o oglądaniu “Dynastii” w kolorze) a życiem codziennym, zwłaszcza w małych miastach, pirackich-niepirackich kasetach bez hologramu i ich konsekwencjach dla rynku muzycznego; to był świat codzienny, wtedy nie chwytało się dziwności i nieprzystawania tego wszystkiego do siebie wzajemnie. Jeśli pamiętacie cokolwiek z tamtego okresu, to lektura obowiązkowa.

Inne tej autorki:

#22

Napisane przez Zuzanka w dniu piątek luty 21, 2020

Link bezpośredni - Kategoria: Czytam - Tagi: panie, 2020, reportaz - 0 komentarzy - Skomentuj


Olga Drenda - Duchologia

Autorka o swojej pracy - szerokim spektrum z wycinków rzeczywistości z okresu transformacji między upadkiem PRL-u a połową lat 90. XX wieku:

Zdałam sobie sprawę, że wspomnienia z lat 80. i 90. są pełne zakłóceń. Taka jest oczywiście sama ich natura, skłonna do fałszerstw i zmyłek – ale dlaczego w pokoleniowej pamięci siedzi tak wiele napędzanej technologią grozy? Czy to dlatego, że pamiętamy poprzez obraz pełen „duchów”, powidoków, rozdwojeń, jak w skłonnym do implozji aparacie telewizyjnym Rubin?

Dla mnie to był koniec szkoły podstawowej, liceum i początek studiów, czyli też okres gwałtownych zmian i życiowo, i geograficznie (przeprowadzka z prowincjonalnego, małego Włocławka do metropolitalnego, wielkiego Poznania), i społecznie. To, co działo się wokół mnie, rejestrowałam jako normalne, wszak wszystko się zmieniało - ceny (galopująca inflacja!), oferta sklepów, to, co teraz nazywa się identyfikacją wizualną, dostęp do wielkiego świata najpierw z pomocą VHS, chwilę potem - telewizji satelitarnej (czy jej namiastki dla niemówiącym innym językiem niż polski w postaci programu “Bliżej świata”). Do dziś pamiętam subskrypcje na rzadkie książki, wyczekiwane latami “Zrób Sam Vademecum”, z którego najbardziej zaczytałam tom o projektowaniu wnętrz w okresie braku wyboru (schowki i podesty w małych przestrzeniach, fotele Kon Tiki, futrzaki, słomiane maty czy zastępowanie durnostojek pustymi opakowaniami - puszki po kakao “z darów”, puszki po piwie czy kartony po proszku do prania).

Nie chcę streszczać poszczególnych rozdziałów - o postrzeganiu Polski przez zagranicznych reporterów, o rozwoju pewnej wersji ruchu New Age (Kaszpirowski w oficjalnym obiegu), rozjeździe między aspiracji w kolorowych czasopismach i telewizji (śp. babcia marzyła o oglądaniu “Dynastii” w kolorze) a życiem codziennym, zwłaszcza w małych miastach, pirackich-niepirackich kasetach bez hologramu i ich konsekwencjach dla rynku muzycznego; to był świat codzienny, wtedy nie chwytało się dziwności i nieprzystawania tego wszystkiego do siebie wzajemnie. Jeśli pamiętacie cokolwiek z tamtego okresu, to lektura obowiązkowa.

Inne tej autorki:

#22

Napisane przez Zuzanka w dniu piątek luty 21, 2020

Link bezpośredni - Kategoria: Czytam - Tagi: panie, 2020, reportaz - 0 komentarzy - Skomentuj


How to Sell Drugs Online (Fast)

Moritz czeka na powrót Lisy, która spędziła rok w Stanach; niestety po przerwie dziewczyna już nie jest nim zainteresowana - podtekst jest taki, że odkryła rekreacyjne narkotyki i woli towarzystwo przystojnego dealera Daniela niż nerda Moritza. Niewiele myśląc (to, jak się łatwo domyślić, jest modus operandi nastolatka), Moritz wpada na pomysł, że wykupi wszystkie narkotyki dostępne w miasteczku, co pogrąży Daniela, a zachwycona Lisa łyknie kolorową tabletkę i wpadnie mu w ramiona. Tyle że nie, jak łatwo się domyślić. Ponieważ Moritz podebrał pieniądze ze wspólnego konta, które prowadził z Lennym, niepełnosprawnym fizycznie, acz wysoce sprawnym intelektualnie programistą, musi sprawnie pozbyć się narkotyków. Wspominałam, że ojciec Moritza to policjant, który bardzo chce zlikwidować rosnący handel narkotykami? Oraz że serial jest niemiecki (czytaj: nie biorą zakładników)?

Jest nieprzewidywalnie i zabawnie mimo rosnącej spirali zbrodni, realia informatyczne są odrobione bez zarzutu, a dodatkowo fabuła przeplatana jest mockumentary, w którym bohaterowie opowiadają o przygotowaniach do produkcji serialu z Netflixem. Ciekawie wypada porównanie z sielskim (choć nie stroniącym od pokazywania przemocy) “Sex Education”.

Napisane przez Zuzanka w dniu czwartek luty 20, 2020

Link bezpośredni - Kategorie: Oglądam, Seriale - - 0 komentarzy - Skomentuj


How to Sell Drugs Online (Fast)

Moritz czeka na powrót Lisy, która spędziła rok w Stanach; niestety po przerwie dziewczyna już nie jest nim zainteresowana - podtekst jest taki, że odkryła rekreacyjne narkotyki i woli towarzystwo przystojnego dealera Daniela niż nerda Moritza. Niewiele myśląc (to, jak się łatwo domyślić, jest modus operandi nastolatka), Moritz wpada na pomysł, że wykupi wszystkie narkotyki dostępne w miasteczku, co pogrąży Daniela, a zachwycona Lisa łyknie kolorową tabletkę i wpadnie mu w ramiona. Tyle że nie, jak łatwo się domyślić. Ponieważ Moritz podebrał pieniądze ze wspólnego konta, które prowadził z Lennym, niepełnosprawnym fizycznie, acz wysoce sprawnym intelektualnie programistą, musi sprawnie pozbyć się narkotyków. Wspominałam, że ojciec Moritza to policjant, który bardzo chce zlikwidować rosnący handel narkotykami? Oraz że serial jest niemiecki (czytaj: nie biorą zakładników)?

Jest nieprzewidywalnie i zabawnie mimo rosnącej spirali zbrodni, realia informatyczne są odrobione bez zarzutu, a dodatkowo fabuła przeplatana jest mockumentary, w którym bohaterowie opowiadają o przygotowaniach do produkcji serialu z Netflixem. Ciekawie wypada porównanie z sielskim (choć nie stroniącym od pokazywania przemocy) “Sex Education”.

Napisane przez Zuzanka w dniu czwartek luty 20, 2020

Link bezpośredni - Kategorie: Oglądam, Seriale - - 0 komentarzy - Skomentuj