Mai zatyka się w nocy nos co jakiś czas, bo sucho. Wyciągam, excuse le mot, gluty za pomocą fridy (gorąco polecam), w którą się wsysa powietrze i wyciąga to, co zalega, w miarę bezstresowo dla młodzieży. Problem jest tylko po stronie operatora, albowiem trzeba mieć parę w płucach (bo dmucha się łatwo, ssie znacznie gorzej, pun intended). Wsysam więc zawartość lewej dziurki, słychać siorbiący odgłos (znaczy, trafiony zatopiony, wychodzi), kiedy TŻ rzuca tonem konwersacyjnym "Teraz wyjdzie jej mózg nosem".
Napisane przez Zuzanka w dniu piątek październik 9, 2009
Link bezpośredni -
Kategoria:
Maja -
- 1 komentarz
- Skomentuj
Mai zatyka się w nocy nos co jakiś czas, bo sucho. Wyciągam, excuse le mot, gluty za pomocą fridy (gorąco polecam), w którą się wsysa powietrze i wyciąga to, co zalega, w miarę bezstresowo dla młodzieży. Problem jest tylko po stronie operatora, albowiem trzeba mieć parę w płucach (bo dmucha się łatwo, ssie znacznie gorzej, pun intended). Wsysam więc zawartość lewej dziurki, słychać siorbiący odgłos (znaczy, trafiony zatopiony, wychodzi), kiedy TŻ rzuca tonem konwersacyjnym "Teraz wyjdzie jej mózg nosem".
Napisane przez Zuzanka w dniu piątek październik 9, 2009
Link bezpośredni -
- 0 komentarzy
- Skomentuj
Mai zatyka się w nocy nos co jakiś czas, bo sucho. Wyciągam, excuse le mot, gluty za pomocą fridy (gorąco polecam), w którą się wsysa powietrze i wyciąga to, co zalega, w miarę bezstresowo dla młodzieży. Problem jest tylko po stronie operatora, albowiem trzeba mieć parę w płucach (bo dmucha się łatwo, ssie znacznie gorzej, pun intended). Wsysam więc zawartość lewej dziurki, słychać siorbiący odgłos (znaczy, trafiony zatopiony, wychodzi), kiedy TŻ rzuca tonem konwersacyjnym "Teraz wyjdzie jej mózg nosem".
Napisane przez Zuzanka w dniu piątek październik 9, 2009
Link bezpośredni -
Kategoria:
Maja -
- 1 komentarz
- Skomentuj
A teraz opowieść o bogatej rodzinie, która straciła wszystko i o synu, który nie miał wyjścia i musiał pozbierać wszystkich do kupy.
Rodzina Bluthów jest chyba najbardziej dysfunkcyjną rodziną, jaką można zobaczyć na ekranie. Senior rodu zostaje aresztowany za liczne sprzeniewierzenia, defraudacje i inne nadużycia, po czym utrzymanie zbankrutowanej rodziny spada na najstarszego syna, Michaela. Reszta rodziny niczego nie ułatwia - rodzina wydaje każde pieniądze, jakie ma w zasięgu ręki, ponieważ przyzwyczajona jest golfa, country clubu, szeroko zakrojonej i wylewnej dobroczynności (głównie związaniem z imprezami i ekskluzywną odzieżą), przyjęć na jachcie i utrzymywania odpowiedniego standardu życiowego. Ślicznie egoistyczna, acz niebłyskotliwa siostra Michaela, Lindsay (Portia de Rossi, co dawało zabawny efekt pomieszania, gdy jednocześnie oglądałam "Better Off Ted") ma męża - nieudacznika Tobiasa, chorobliwie bojącego się nagości aktora, wcześniej psychiatrę. Jeden z braci - Gob - jest magikiem, który swoje średnio udane sztuczki pokazuje przy akompaniamencie "The Final Countdown" (co skutecznie mi się wdrukowało i nawet w lokalnej budce z gołąbkami na dźwięk Europe zaczęłam się rozglądać za Gobem), za to bardzo skutecznie wychodzi mu uwodzenie przypadkowo poznanych pań. Buster, najmłodszy z rodzeństwa, nie jest najbystrzejszy, ale mnie najbardziej ujmuje (zwłaszcza że wygląda jak Czech. Jak czech Żydów), zwłaszcza po wypadku z foką. Syn Michaela i córka Lindsay mają się ku sobie, mimo że są kuzynami. W tle cały czas przewija się śledztwo związane z firmą, proces sądowy, kolejne ucieczki z więzienia seniora rodu, malownicze wypadki i spektakularne klapy poszczególnych członków rodziny.
W polskim tytule - "Bogaci bankruci" - rozpoznaję tłumacza z tej szkoły, co przetłumaczyła "Scrubs" na "Hożych doktorów". Mimo średniego polskiego tytułu serial jest prześlicznie absurdalny, realizowany w konwencji reportażu, a narrator zza kadru dopowiada co pikantniejsze szczegóły. Warto czekać na streszczenie następnego odcinka, które de facto streszczeniem nie jest. Mnie się bardzo, czego i Wam życzę.
Napisane przez Zuzanka w dniu środa październik 7, 2009
Link bezpośredni -
Kategorie:
Oglądam, Seriale -
- 2 komentarze
- Skomentuj
A teraz opowieść o bogatej rodzinie, która straciła wszystko i o synu, który nie miał wyjścia i musiał pozbierać wszystkich do kupy.
Rodzina Bluthów jest chyba najbardziej dysfunkcyjną rodziną, jaką można zobaczyć na ekranie. Senior rodu zostaje aresztowany za liczne sprzeniewierzenia, defraudacje i inne nadużycia, po czym utrzymanie zbankrutowanej rodziny spada na najstarszego syna, Michaela. Reszta rodziny niczego nie ułatwia - rodzina wydaje każde pieniądze, jakie ma w zasięgu ręki, ponieważ przyzwyczajona jest golfa, country clubu, szeroko zakrojonej i wylewnej dobroczynności (głównie związaniem z imprezami i ekskluzywną odzieżą), przyjęć na jachcie i utrzymywania odpowiedniego standardu życiowego. Ślicznie egoistyczna, acz niebłyskotliwa siostra Michaela, Lindsay (Portia de Rossi, co dawało zabawny efekt pomieszania, gdy jednocześnie oglądałam "Better Off Ted") ma męża - nieudacznika Tobiasa, chorobliwie bojącego się nagości aktora, wcześniej psychiatrę. Jeden z braci - Gob - jest magikiem, który swoje średnio udane sztuczki pokazuje przy akompaniamencie "The Final Countdown" (co skutecznie mi się wdrukowało i nawet w lokalnej budce z gołąbkami na dźwięk Europe zaczęłam się rozglądać za Gobem), za to bardzo skutecznie wychodzi mu uwodzenie przypadkowo poznanych pań. Buster, najmłodszy z rodzeństwa, nie jest najbystrzejszy, ale mnie najbardziej ujmuje (zwłaszcza że wygląda jak Czech. Jak czech Żydów), zwłaszcza po wypadku z foką. Syn Michaela i córka Lindsay mają się ku sobie, mimo że są kuzynami. W tle cały czas przewija się śledztwo związane z firmą, proces sądowy, kolejne ucieczki z więzienia seniora rodu, malownicze wypadki i spektakularne klapy poszczególnych członków rodziny.
W polskim tytule - "Bogaci bankruci" - rozpoznaję tłumacza z tej szkoły, co przetłumaczyła "Scrubs" na "Hożych doktorów". Mimo średniego polskiego tytułu serial jest prześlicznie absurdalny, realizowany w konwencji reportażu, a narrator zza kadru dopowiada co pikantniejsze szczegóły. Warto czekać na streszczenie następnego odcinka, które de facto streszczeniem nie jest. Mnie się bardzo, czego i Wam życzę.
Napisane przez Zuzanka w dniu środa październik 7, 2009
Link bezpośredni -
- 0 komentarzy
- Skomentuj
A teraz opowieść o bogatej rodzinie, która straciła wszystko i o synu, który nie miał wyjścia i musiał pozbierać wszystkich do kupy.
Rodzina Bluthów jest chyba najbardziej dysfunkcyjną rodziną, jaką można zobaczyć na ekranie. Senior rodu zostaje aresztowany za liczne sprzeniewierzenia, defraudacje i inne nadużycia, po czym utrzymanie zbankrutowanej rodziny spada na najstarszego syna, Michaela. Reszta rodziny niczego nie ułatwia - rodzina wydaje każde pieniądze, jakie ma w zasięgu ręki, ponieważ przyzwyczajona jest golfa, country clubu, szeroko zakrojonej i wylewnej dobroczynności (głównie związaniem z imprezami i ekskluzywną odzieżą), przyjęć na jachcie i utrzymywania odpowiedniego standardu życiowego. Ślicznie egoistyczna, acz niebłyskotliwa siostra Michaela, Lindsay (Portia de Rossi, co dawało zabawny efekt pomieszania, gdy jednocześnie oglądałam "Better Off Ted") ma męża - nieudacznika Tobiasa, chorobliwie bojącego się nagości aktora, wcześniej psychiatrę. Jeden z braci - Gob - jest magikiem, który swoje średnio udane sztuczki pokazuje przy akompaniamencie "The Final Countdown" (co skutecznie mi się wdrukowało i nawet w lokalnej budce z gołąbkami na dźwięk Europe zaczęłam się rozglądać za Gobem), za to bardzo skutecznie wychodzi mu uwodzenie przypadkowo poznanych pań. Buster, najmłodszy z rodzeństwa, nie jest najbystrzejszy, ale mnie najbardziej ujmuje (zwłaszcza że wygląda jak Czech. Jak czech Żydów), zwłaszcza po wypadku z foką. Syn Michaela i córka Lindsay mają się ku sobie, mimo że są kuzynami. W tle cały czas przewija się śledztwo związane z firmą, proces sądowy, kolejne ucieczki z więzienia seniora rodu, malownicze wypadki i spektakularne klapy poszczególnych członków rodziny.
W polskim tytule - "Bogaci bankruci" - rozpoznaję tłumacza z tej szkoły, co przetłumaczyła "Scrubs" na "Hożych doktorów". Mimo średniego polskiego tytułu serial jest prześlicznie absurdalny, realizowany w konwencji reportażu, a narrator zza kadru dopowiada co pikantniejsze szczegóły. Warto czekać na streszczenie następnego odcinka, które de facto streszczeniem nie jest. Mnie się bardzo, czego i Wam życzę.
Napisane przez Zuzanka w dniu środa październik 7, 2009
Link bezpośredni -
Kategorie:
Oglądam, Seriale -
- 2 komentarze
- Skomentuj
Mam zanotowane w pamięci miejsca, gdzie mieszkają sucholeskie koty. Spacer bez kota w zasięgu wzroku jest nieudany. Dziś był dobry dzień - 6 kotów. Większość jest przyjazna i nie ucieka na widok zbliżającego się obiektywu. Nie robię notatek, ale dziś był dobry dzień.
Napisane przez Zuzanka w dniu wtorek październik 6, 2009
Link bezpośredni -
Kategorie:
Koty, Fotografia+, Moje miasto -
- 1 komentarz
- Skomentuj
Mam zanotowane w pamięci miejsca, gdzie mieszkają sucholeskie koty. Spacer bez kota w zasięgu wzroku jest nieudany. Dziś był dobry dzień - 6 kotów. Większość jest przyjazna i nie ucieka na widok zbliżającego się obiektywu. Nie robię notatek, ale dziś był dobry dzień.
Napisane przez Zuzanka w dniu wtorek październik 6, 2009
Link bezpośredni -
- 0 komentarzy
- Skomentuj
Mam zanotowane w pamięci miejsca, gdzie mieszkają sucholeskie koty. Spacer bez kota w zasięgu wzroku jest nieudany. Dziś był dobry dzień - 6 kotów. Większość jest przyjazna i nie ucieka na widok zbliżającego się obiektywu. Nie robię notatek, ale dziś był dobry dzień.
Napisane przez Zuzanka w dniu wtorek październik 6, 2009
Link bezpośredni -
Kategorie:
Koty, Fotografia+, Moje miasto -
- 1 komentarz
- Skomentuj
Spodziewałam się czegoś innego - papierowego wydania serwisu Urban Legends w wersji polskiej bądź z typowo polskimi historiami krążącymi pocztą pantoflową. Zamiast tego dostałam ładnie wydaną książkę ze spisanymi historiami wymyślonymi przez warszawskie i krakowskie dzieci z wczesnej podstawówki, ozdobione rysunkami autorów. Niestety, nudne i niestrawne. Nie podziwiam wyobraźni 9-10 latków, historie są przeciętne, dziecinne i naiwne. Książka wraca na podaj.net (serwis już nie istnieje - 2018).
#45
Napisane przez Zuzanka w dniu wtorek październik 6, 2009
Link bezpośredni -
Kategoria:
Czytam -
Tagi:
dla-dzieci, 2009
- 0 komentarzy
- Skomentuj