Jak tytuł wskazuje, przez cały film Lola biegnie. Musi zdobyć 100 tys. marek (to było jeszcze w czasach, jak Niemcy nie mieli unii monetarnej), które jej chłopak zgubił i w ciągu 20 minut musi oddać jakiemuś lokalnemu mafioso. Chłopak chce napaść na sklep w okolicy, co raczej nie skończy się dobrze; Lola ma 20 minut na zdobycie pieniędzy i zapobiegnięcie napadowi. Problem w tym, że nie wiadomo, w którą stronę powinna biec i co robić - poprosić o pożyczkę ojca? Napaść na jego bank? Zagrać w kasynie? Film jest podzielony na trzy równoległe epizody, w których Lola biegnie w różne strony, mija innych ludzi, wchodzi z nimi za każdym razem w inne interakcje (co jednocześnie zmienia życie tych ludzi, bardzo ładnie pokazane futurospekcje ich życia). Podobny schemat jak w "Przypadku" Kieślowskiego czy "Przypadkowej dziewczynie" - nigdy nie wiadomo, czy zatrzymanie się na minutę nie zmieni całkowicie następnych wydarzeń (a w przeciwieństwie do "Dnia świstaka" Lola nie budzi się z wiedzą z poprzedniego epizodu). Nie wiadomo też, czy początkowy sukces oznacza dobre zakończenie. Dodatkowym smaczkiem jest prześlicznie filmowane przez Tykwera miasto. Wiadukty, ulice, szerokie podwórka kamienic - coś pięknego i niedrogo. I bardzo zgrabny soundtrack.
Uprzedzając pytania "skąd ściągnąć" - film na DVD kosztuje 4 zł na Allegro.
Napisane przez Zuzanka w dniu czwartek luty 7, 2008
Link bezpośredni -
Kategoria:
Oglądam -
- 8 komentarzy
- Skomentuj
Na kota. Bo kot nie ji. Szczęśliwie po wspólnej drzemce dał się przekonać do skłusowania kawałka tuńczyka. Fajnie się siedzi w domu, mniej fajnie, że za oknem jest ohydnie buro, potem trochę jaśniej, ale dalej buro, a po południu dla odmiany zaczyna się ściemniać na jeszcze burzej. I wieje. Czy ja już wspominałam, że nie głosowałam, żeby przez pół roku było tu zimno, mokro i obleśnie? Chcę dom z ogórk^Wogródkiem, słońce, leżaczek pod mym liściem, basen i świeże truskawki z grządki. Dziękuję.
Napisane przez Zuzanka w dniu czwartek luty 7, 2008
Link bezpośredni -
- 0 komentarzy
- Skomentuj
Na kota. Bo kot nie ji. Szczęśliwie po wspólnej drzemce dał się przekonać do skłusowania kawałka tuńczyka. Fajnie się siedzi w domu, mniej fajnie, że za oknem jest ohydnie buro, potem trochę jaśniej, ale dalej buro, a po południu dla odmiany zaczyna się ściemniać na jeszcze burzej. I wieje. Czy ja już wspominałam, że nie głosowałam, żeby przez pół roku było tu zimno, mokro i obleśnie? Chcę dom z ogórk^Wogródkiem, słońce, leżaczek pod mym liściem, basen i świeże truskawki z grządki. Dziękuję.
Napisane przez Zuzanka w dniu czwartek luty 7, 2008
Link bezpośredni -
Kategorie:
Koty, Różne -
- 5 komentarzy
- Skomentuj
Na kota. Bo kot nie ji. Szczęśliwie po wspólnej drzemce dał się przekonać do skłusowania kawałka tuńczyka. Fajnie się siedzi w domu, mniej fajnie, że za oknem jest ohydnie buro, potem trochę jaśniej, ale dalej buro, a po południu dla odmiany zaczyna się ściemniać na jeszcze burzej. I wieje. Czy ja już wspominałam, że nie głosowałam, żeby przez pół roku było tu zimno, mokro i obleśnie? Chcę dom z ogórk^Wogródkiem, słońce, leżaczek pod mym liściem, basen i świeże truskawki z grządki. Dziękuję.
Napisane przez Zuzanka w dniu czwartek luty 7, 2008
Link bezpośredni -
Kategorie:
Koty, Różne -
- 5 komentarzy
- Skomentuj
Duża okazja dla tych, co tęsknili za bohaterami Futuramy po obejrzeniu serialu. Firmę profesora Farnswortha przejmują źli kosmici, którzy za pomocą spamu łapią naiwniaków i pozbawiają ich całego majątku ("We are glad to announce that you're a lottery winner!"). Bender jest chamski, pije, zdradza przyjaciół (tym razem ma alibi w postaci wirusa, który podporządkowuje go nowym panom). Fry odkrywa, że ma na pośladku kod umożliwiający podróże w czasie i przez cały film zastanawia się, czy zostać w roku 2001, czy wrócić do 3001, Leela - czy wyjść za faceta, który wydaje się być kimś idealnym dla niej, czy nie, a Hermes usiłuje przyczepić odciętą głowę do ciała (bo dziecko musi mieć ojca).
Jedyną wadą filmu jest to, że nie został rozbity na odcinki serialu. Natłok dowcipów i tekstów jest dość przytłaczający w masie i po półgodzinie zaczął mnie męczyć.
Jeszcze uwaga dla tych, co nie widzieli serialu. Absolutnie warto, ale zdecydowanie lepiej zacząć od serialu. Raptem 5 sezonów, świetna kreska, zabawne i świeże, bardziej zróżnicowane i niepolityczne niż Simpsonowie.
Napisane przez Zuzanka w dniu sobota luty 2, 2008
Link bezpośredni -
- 0 komentarzy
- Skomentuj
Duża okazja dla tych, co tęsknili za bohaterami Futuramy po obejrzeniu serialu. Firmę profesora Farnswortha przejmują źli kosmici, którzy za pomocą spamu łapią naiwniaków i pozbawiają ich całego majątku ("We are glad to announce that you're a lottery winner!"). Bender jest chamski, pije, zdradza przyjaciół (tym razem ma alibi w postaci wirusa, który podporządkowuje go nowym panom). Fry odkrywa, że ma na pośladku kod umożliwiający podróże w czasie i przez cały film zastanawia się, czy zostać w roku 2001, czy wrócić do 3001, Leela - czy wyjść za faceta, który wydaje się być kimś idealnym dla niej, czy nie, a Hermes usiłuje przyczepić odciętą głowę do ciała (bo dziecko musi mieć ojca).
Jedyną wadą filmu jest to, że nie został rozbity na odcinki serialu. Natłok dowcipów i tekstów jest dość przytłaczający w masie i po półgodzinie zaczął mnie męczyć.
Jeszcze uwaga dla tych, co nie widzieli serialu. Absolutnie warto, ale zdecydowanie lepiej zacząć od serialu. Raptem 5 sezonów, świetna kreska, zabawne i świeże, bardziej zróżnicowane i niepolityczne niż Simpsonowie.
Napisane przez Zuzanka w dniu sobota luty 2, 2008
Link bezpośredni -
Kategorie:
Oglądam, Seriale -
- 4 komentarze
- Skomentuj
Duża okazja dla tych, co tęsknili za bohaterami Futuramy po obejrzeniu serialu. Firmę profesora Farnswortha przejmują źli kosmici, którzy za pomocą spamu łapią naiwniaków i pozbawiają ich całego majątku ("We are glad to announce that you're a lottery winner!"). Bender jest chamski, pije, zdradza przyjaciół (tym razem ma alibi w postaci wirusa, który podporządkowuje go nowym panom). Fry odkrywa, że ma na pośladku kod umożliwiający podróże w czasie i przez cały film zastanawia się, czy zostać w roku 2001, czy wrócić do 3001, Leela - czy wyjść za faceta, który wydaje się być kimś idealnym dla niej, czy nie, a Hermes usiłuje przyczepić odciętą głowę do ciała (bo dziecko musi mieć ojca).
Jedyną wadą filmu jest to, że nie został rozbity na odcinki serialu. Natłok dowcipów i tekstów jest dość przytłaczający w masie i po półgodzinie zaczął mnie męczyć.
Jeszcze uwaga dla tych, co nie widzieli serialu. Absolutnie warto, ale zdecydowanie lepiej zacząć od serialu. Raptem 5 sezonów, świetna kreska, zabawne i świeże, bardziej zróżnicowane i niepolityczne niż Simpsonowie.
Napisane przez Zuzanka w dniu sobota luty 2, 2008
Link bezpośredni -
Kategorie:
Oglądam, Seriale -
- 4 komentarze
- Skomentuj
Po obejrzeniu Rezerwatu już nie uważam, ze tylko Czesi potrafią robił ładne i bez zadęcia filmy o życiu. Nieodmiennie jednak u Czechów udaje się pokazać ważne wydarzenia w ich historii bez martyrologii i "mamy kolejną rocznicę nieszczęścia narodowego". W 1967, rok przed "bratnią interwencją", w kamienicy mieszkają dwie rodziny - prosocjalistyczna rodzina wojskowego i prozachodnia wiecznie protestującego "inteligenta". Bardzo zgrabna historia o konflikcie pokoleń, w którym starsze pokolenie ze sobą walczy, a młodsze (nastolatki płci odmiennej) się w sobie zakochuje, a największym problemem są modne ciuchy i filmy wyświetlane na prześcieradle, zwisającym z balkonu. Dużo zabawnych scen z afirmacją ustroju socjalistycznego (plastikowe nietłukące szklanki z NRD zamiast niepostępowych szklanych czy zwykłe buty zamiast amerykańskich kowbojek). Dialogi dobre, standardowy czeski set aktorów, co akurat mi specjalnie nie przeszkadza.
Napisane przez Zuzanka w dniu sobota luty 2, 2008
Link bezpośredni -
- 0 komentarzy
- Skomentuj
Po obejrzeniu Rezerwatu już nie uważam, ze tylko Czesi potrafią robił ładne i bez zadęcia filmy o życiu. Nieodmiennie jednak u Czechów udaje się pokazać ważne wydarzenia w ich historii bez martyrologii i "mamy kolejną rocznicę nieszczęścia narodowego". W 1967, rok przed "bratnią interwencją", w kamienicy mieszkają dwie rodziny - prosocjalistyczna rodzina wojskowego i prozachodnia wiecznie protestującego "inteligenta". Bardzo zgrabna historia o konflikcie pokoleń, w którym starsze pokolenie ze sobą walczy, a młodsze (nastolatki płci odmiennej) się w sobie zakochuje, a największym problemem są modne ciuchy i filmy wyświetlane na prześcieradle, zwisającym z balkonu. Dużo zabawnych scen z afirmacją ustroju socjalistycznego (plastikowe nietłukące szklanki z NRD zamiast niepostępowych szklanych czy zwykłe buty zamiast amerykańskich kowbojek). Dialogi dobre, standardowy czeski set aktorów, co akurat mi specjalnie nie przeszkadza.
Napisane przez Zuzanka w dniu sobota luty 2, 2008
Link bezpośredni -
Kategoria:
Oglądam -
- 4 komentarze
- Skomentuj
Po obejrzeniu Rezerwatu już nie uważam, ze tylko Czesi potrafią robił ładne i bez zadęcia filmy o życiu. Nieodmiennie jednak u Czechów udaje się pokazać ważne wydarzenia w ich historii bez martyrologii i "mamy kolejną rocznicę nieszczęścia narodowego". W 1967, rok przed "bratnią interwencją", w kamienicy mieszkają dwie rodziny - prosocjalistyczna rodzina wojskowego i prozachodnia wiecznie protestującego "inteligenta". Bardzo zgrabna historia o konflikcie pokoleń, w którym starsze pokolenie ze sobą walczy, a młodsze (nastolatki płci odmiennej) się w sobie zakochuje, a największym problemem są modne ciuchy i filmy wyświetlane na prześcieradle, zwisającym z balkonu. Dużo zabawnych scen z afirmacją ustroju socjalistycznego (plastikowe nietłukące szklanki z NRD zamiast niepostępowych szklanych czy zwykłe buty zamiast amerykańskich kowbojek). Dialogi dobre, standardowy czeski set aktorów, co akurat mi specjalnie nie przeszkadza.
Napisane przez Zuzanka w dniu sobota luty 2, 2008
Link bezpośredni -
Kategoria:
Oglądam -
- 4 komentarze
- Skomentuj