Cały czas myślę, co takiego mają w sobie książki Mankella, że rzucam się na nie jak wilk na owieczkę. Łatwo powiedzieć - klimat. Nie wiem, czy chodzi o deszcz, skandynawską wilgotną mżawkę, przemyślenia komisarza o tym, że kiepsko mu się powodzi (tak, wiem, volvo z salonu, gorsza whisky zamiast lepszej, mieszkanie w bloku zamiast willi z ogrodem) czy wciągającą historię codziennego życia (zrozumie, czemu ojciec maluje tego głuszca na rykowisku? odwiedzi go córka? zdąży uprać koszulę?). Chyba to ostatnie - wadą kryminałów zwykle jest to, że w środku jest tylko śledztwo i nic więcej. A życie nie składa się tylko z pracy (chociaż w dużej części tak, w przeciwieństwie do tego, co promują polskie seriale).
Ta część jest dość nietypowa - Wallander walczy przeciwko szwedzkiemu magnatowi finansowemu, który zdaje się być poza prawem, przez co jest dla szwedzkiej policji nietykalny. To pewna odmiana po podejściu polskim, gdzie każdy bardziej zasobny obywatel jest na celu służb specjalnych i innych z przeproszeniem organów. W Szwecji lat 90. magnat ma duży kredyt zaufania za działalność charytatywną i ogólnopaństwową, przez co policja napotyka głównie na blokady, nie wspominając o tym, że muszą prowadzić śledztwo w taki sposób, żeby magnat z armią prywatnych ochroniarzy, prawników i innych najemników nie zorientował się, że coś się dzieje w państwie duńskim.
Inne tego autora tutaj.
#57
Napisane przez Zuzanka w dniu sobota listopad 24, 2007
Link bezpośredni -
Kategoria:
Czytam -
Tagi:
panowie, 2007, kryminal
- 0 komentarzy
- Skomentuj
Cały czas myślę, co takiego mają w sobie książki Mankella, że rzucam się na nie jak wilk na owieczkę. Łatwo powiedzieć - klimat. Nie wiem, czy chodzi o deszcz, skandynawską wilgotną mżawkę, przemyślenia komisarza o tym, że kiepsko mu się powodzi (tak, wiem, volvo z salonu, gorsza whisky zamiast lepszej, mieszkanie w bloku zamiast willi z ogrodem) czy wciągającą historię codziennego życia (zrozumie, czemu ojciec maluje tego głuszca na rykowisku? odwiedzi go córka? zdąży uprać koszulę?). Chyba to ostatnie - wadą kryminałów zwykle jest to, że w środku jest tylko śledztwo i nic więcej. A życie nie składa się tylko z pracy (chociaż w dużej części tak, w przeciwieństwie do tego, co promują polskie seriale).
Ta część jest dość nietypowa - Wallander walczy przeciwko szwedzkiemu magnatowi finansowemu, który zdaje się być poza prawem, przez co jest dla szwedzkiej policji nietykalny. To pewna odmiana po podejściu polskim, gdzie każdy bardziej zasobny obywatel jest na celu służb specjalnych i innych z przeproszeniem organów. W Szwecji lat 90. magnat ma duży kredyt zaufania za działalność charytatywną i ogólnopaństwową, przez co policja napotyka głównie na blokady, nie wspominając o tym, że muszą prowadzić śledztwo w taki sposób, żeby magnat z armią prywatnych ochroniarzy, prawników i innych najemników nie zorientował się, że coś się dzieje w państwie duńskim.
Inne tego autora tutaj.
#57
Napisane przez Zuzanka w dniu sobota listopad 24, 2007
Link bezpośredni -
Kategoria:
Czytam -
Tagi:
panowie, 2007, kryminal
- 0 komentarzy
- Skomentuj
Cały czas myślę, co takiego mają w sobie książki Mankella, że rzucam się na nie jak wilk na owieczkę. Łatwo powiedzieć - klimat. Nie wiem, czy chodzi o deszcz, skandynawską wilgotną mżawkę, przemyślenia komisarza o tym, że kiepsko mu się powodzi (tak, wiem, volvo z salonu, gorsza whisky zamiast lepszej, mieszkanie w bloku zamiast willi z ogrodem) czy wciągającą historię codziennego życia (zrozumie, czemu ojciec maluje tego głuszca na rykowisku? odwiedzi go córka? zdąży uprać koszulę?). Chyba to ostatnie - wadą kryminałów zwykle jest to, że w środku jest tylko śledztwo i nic więcej. A życie nie składa się tylko z pracy (chociaż w dużej części tak, w przeciwieństwie do tego, co promują polskie seriale).
Ta część jest dość nietypowa - Wallander walczy przeciwko szwedzkiemu magnatowi finansowemu, który zdaje się być poza prawem, przez co jest dla szwedzkiej policji nietykalny. To pewna odmiana po podejściu polskim, gdzie każdy bardziej zasobny obywatel jest na celu służb specjalnych i innych z przeproszeniem organów. W Szwecji lat 90. magnat ma duży kredyt zaufania za działalność charytatywną i ogólnopaństwową, przez co policja napotyka głównie na blokady, nie wspominając o tym, że muszą prowadzić śledztwo w taki sposób, żeby magnat z armią prywatnych ochroniarzy, prawników i innych najemników nie zorientował się, że coś się dzieje w państwie duńskim.
Inne tego autora tutaj.
#57
Napisane przez Zuzanka w dniu sobota listopad 24, 2007
Link bezpośredni -
- 0 komentarzy
- Skomentuj
Wsiadam do windy, winda okazuje się zawierać 3/4 działu kadr. Jako so-called informatyk pomyślałam o redundancji i użaliłam się, że wszystkie panie tutaj, a co by było, jakby winda spadła. "Na szczęście nie wszystkie tu jesteśmy", odpowiedziały panie z kadr. "Co, 1. się zbliża i martwisz się o pensję", zapytała uberkadrowa.
Napisane przez Zuzanka w dniu piątek listopad 23, 2007
Link bezpośredni -
Kategorie:
Śmieszne, SOA#1 -
- 0 komentarzy
- Skomentuj
Wsiadam do windy, winda okazuje się zawierać 3/4 działu kadr. Jako so-called informatyk pomyślałam o redundancji i użaliłam się, że wszystkie panie tutaj, a co by było, jakby winda spadła. "Na szczęście nie wszystkie tu jesteśmy", odpowiedziały panie z kadr. "Co, 1. się zbliża i martwisz się o pensję", zapytała uberkadrowa.
Napisane przez Zuzanka w dniu piątek listopad 23, 2007
Link bezpośredni -
Kategorie:
Śmieszne, SOA#1 -
- 0 komentarzy
- Skomentuj
Wsiadam do windy, winda okazuje się zawierać 3/4 działu kadr. Jako so-called informatyk pomyślałam o redundancji i użaliłam się, że wszystkie panie tutaj, a co by było, jakby winda spadła. "Na szczęście nie wszystkie tu jesteśmy", odpowiedziały panie z kadr. "Co, 1. się zbliża i martwisz się o pensję", zapytała uberkadrowa.
Napisane przez Zuzanka w dniu piątek listopad 23, 2007
Link bezpośredni -
- 0 komentarzy
- Skomentuj
Dwa dni temu wsiadłam do samochodu obcego faceta, stojącego pod Fabryką tylko dlatego, że miał ciemny kolor (samochód, nie facet) i stał zaparkowany w tym miejscu, co zwykle TŻ parkuje. Marka się już nie zgadzała. Facet siedzący w samochodzie też, bo zaprotestował uprzejmie, kiedy otworzyłam drzwi.
Napisane przez Zuzanka w dniu piątek listopad 23, 2007
Link bezpośredni -
Kategoria:
Różne -
- 1 komentarz
- Skomentuj
Dwa dni temu wsiadłam do samochodu obcego faceta, stojącego pod Fabryką tylko dlatego, że miał ciemny kolor (samochód, nie facet) i stał zaparkowany w tym miejscu, co zwykle TŻ parkuje. Marka się już nie zgadzała. Facet siedzący w samochodzie też, bo zaprotestował uprzejmie, kiedy otworzyłam drzwi.
Napisane przez Zuzanka w dniu piątek listopad 23, 2007
Link bezpośredni -
Kategoria:
Różne -
- 1 komentarz
- Skomentuj
Dwa dni temu wsiadłam do samochodu obcego faceta, stojącego pod Fabryką tylko dlatego, że miał ciemny kolor (samochód, nie facet) i stał zaparkowany w tym miejscu, co zwykle TŻ parkuje. Marka się już nie zgadzała. Facet siedzący w samochodzie też, bo zaprotestował uprzejmie, kiedy otworzyłam drzwi.
Napisane przez Zuzanka w dniu piątek listopad 23, 2007
Link bezpośredni -
- 0 komentarzy
- Skomentuj
Zachichotałam w damskiej szatni, kiedy jednocześnie z dziewczęciem obok zdjęłyśmy bluzki i zaczęłyśmy zapinać identyczne koraliki. Dziewczę popatrzyło na mnie jak na insekta i wymamrotało coś typu "No, zdjęłam, bo niewygodnie się ćwiczy". Po dłuższej chwili zerknęła jeszcze raz i zrozumiała, czemu się roześmiałam.
Napisane przez Zuzanka w dniu czwartek listopad 22, 2007
Link bezpośredni -
Kategoria:
Różne -
- 0 komentarzy
- Skomentuj