Tag:
POLSKA
[21-22.10.2022]
Kiedy krążyliśmy z eloyem dookoła Manufaktury, usiłując znaleźć drogę do hotelu, wtem z całkiem cywilizowanego miasta trafiliśmy w okolice, które można było (trochę na - pun intended - fali niedawno oglądanego serialu) skwitować krótkim “powódź była”. I to chyba jest moje podsumowanie tego kawałka Łodzi, który widziałam - główna ulica jest urocza, ale kilka metrów w bok i następuje czasoprzestrzenne tąpnięcie, przynoszące kilkadziesiąt lat wstecz. Elegancja hotelu zderza się z żebrzącymi osobami w kryzysie, piękne zdobienia kamienicy kontrastuje silny zapach uryny z bramy. Pogoda niespecjalnie rokowała, szaro i mżawka, przespacerowałam się spod Manufaktury na Piotrkowską, poczułam się jak w domu, bo pół Łodzi rozkopane, zajrzałam do Pasażu Róży, który w słoneczny dzień musi być niesamowity, znalazłam Aleję Gwiazd (tak, gwiazda Romana Polańskiego dalej błyszczy, nie że szukałam), postałam z zachwytem patrząc na zdobienia kamienic. Absurdalnie, zupełnie ujmującym znalazłam budynek DH Magda, bardzo ładny przykład modernizmu. Żebyście nie miały wątpliwości - bardzo mi się podobało, lubię kontrasty, chcę więcej. Jakieś polecanki? W planach mam Orientarium, Planetarium i Palmiarnię oraz pewnie spacer przez całą Piotrkowską.














GALERIA ZDJĘĆ.
Napisane przez Zuzanka w dniu niedziela listopad 6, 2022
Link bezpośredni -
Tag:
polska
- 0 komentarzy
- Skomentuj
[21-22.10.2022]
Kiedy krążyliśmy z eloyem dookoła Manufaktury, usiłując znaleźć drogę do hotelu, wtem z całkiem cywilizowanego miasta trafiliśmy w okolice, które można było (trochę na - pun intended - fali niedawno oglądanego serialu) skwitować krótkim “powódź była”. I to chyba jest moje podsumowanie tego kawałka Łodzi, który widziałam - główna ulica jest urocza, ale kilka metrów w bok i następuje czasoprzestrzenne tąpnięcie, przynoszące kilkadziesiąt lat wstecz. Elegancja hotelu zderza się z żebrzącymi osobami w kryzysie, piękne zdobienia kamienicy kontrastuje silny zapach uryny z bramy. Pogoda niespecjalnie rokowała, szaro i mżawka, przespacerowałam się spod Manufaktury na Piotrkowską, poczułam się jak w domu, bo pół Łodzi rozkopane, zajrzałam do Pasażu Róży, który w słoneczny dzień musi być niesamowity, znalazłam Aleję Gwiazd (tak, gwiazda Romana Polańskiego dalej błyszczy, nie że szukałam), postałam z zachwytem patrząc na zdobienia kamienic. Absurdalnie, zupełnie ujmującym znalazłam budynek DH Magda, bardzo ładny przykład modernizmu. Żebyście nie miały wątpliwości - bardzo mi się podobało, lubię kontrasty, chcę więcej. Jakieś polecanki? W planach mam Orientarium, Planetarium i Palmiarnię oraz pewnie spacer przez całą Piotrkowską.














GALERIA ZDJĘĆ.
Napisane przez Zuzanka w dniu niedziela listopad 6, 2022
Link bezpośredni -
Tag:
polska
- 0 komentarzy
- Skomentuj
[21.10.2022]
... if Monday's blue, Tuesday's grey and Wednesday too. Thursday, I don't care about you. It's Friday, I'm in love. I zagrali w piątek, byłam zakochana i zachwycona. Prawie 2,5 godziny grana, zacny zestaw, nie wypada nie polecić. Może nie miałam klimatycznej fryzury, czarnych paznokci i pół opakowania eyelinera pod oczami, ale mentalnie wróciłam do czasów, kiedy w MTV była muzyka, a w Bravo pojawił się artykuł o pechu prześladującym członków zespołu "The Cure" podczas tras koncertowych. A to ktoś sobie coś złamał, ktoś się rozchorował, jakiś sprzęt się zepsuł, a dramatyczna pointa ostrzegała, że to może być (wtedy, w drugiej połowie lat 80.) jedna z ostatnich tras koncertowych. Jak widać, redaktor Bravo nie był dobrym prorokiem.






GALERIA ZDJĘĆ.
Napisane przez Zuzanka w dniu sobota październik 29, 2022
Link bezpośredni -
Tag:
polska
- 0 komentarzy
- Skomentuj
[21.10.2022]
... if Monday's blue, Tuesday's grey and Wednesday too. Thursday, I don't care about you. It's Friday, I'm in love. I zagrali w piątek, byłam zakochana i zachwycona. Prawie 2,5 godziny grana, zacny zestaw, nie wypada nie polecić. Może nie miałam klimatycznej fryzury, czarnych paznokci i pół opakowania eyelinera pod oczami, ale mentalnie wróciłam do czasów, kiedy w MTV była muzyka, a w Bravo pojawił się artykuł o pechu prześladującym członków zespołu "The Cure" podczas tras koncertowych. A to ktoś sobie coś złamał, ktoś się rozchorował, jakiś sprzęt się zepsuł, a dramatyczna pointa ostrzegała, że to może być (wtedy, w drugiej połowie lat 80.) jedna z ostatnich tras koncertowych. Jak widać, redaktor Bravo nie był dobrym prorokiem.






GALERIA ZDJĘĆ.
Napisane przez Zuzanka w dniu sobota październik 29, 2022
Link bezpośredni -
Tag:
polska
- 0 komentarzy
- Skomentuj
[30.07.2022]
Przy okazji krótkiego rzutu okiem na Antonin, wspomniałam o świetnych weekendowych warsztatach z jogą (i nie tylko), w których uczestniczyłam w lipcu, kręciłam się nieco po południowej Wielkopolsce, zahaczając o Dolny Śląsk. Jako że miało padać, bladym świtkiem, jeszcze przed prysznicem, przespacerowałam się z K. po lesie, a ponieważ i po śniadaniu nie padało, trafiłyśmy z dziewczętami najpierw w słoneczniki, a potem do Arboretum Leśnego im. prof. Stefana Białoboka. Bardzo przyjemne miejsce, można zbierać pieczątki (piętnaście! a ja znalazłam tylko osiem) na specjalną mapkę, niestety wydają ją do biletów dziecięcych, foch! Owady, kwiaty, drzewa, pola, łąki, zabytkowe drzewa, w tym zagajnik brzozowy, przy którym doskonale mi się udał żart, kiedy to współzwiedzającym wmówiłam, że to brzozy smoleńskie i przez 10 sekund była pewna konsternacja, zanim nie przyznałam, że jednak białowieskie. Deszcz złapał nas już w drodze do wyjścia, a efekty niejakiego przemoczenia płynnie przeszły w pozytywne testy u większości uczestniczących. Arboretum polecam, covida nie polecam. Oraz to nie jest moje ostatnie słowo w kwestii zwiedzania okolic!
Szklarka Myślniewicka / Maryjka nawigacyjna
W lesie / Tu się wyginałam
Dużo na sufit patrzyłam
Arboretum
Zwierzyna, dość interesowna, lubi węglowodan
GALERIA ZDJĘĆ.
Napisane przez Zuzanka w dniu niedziela sierpień 28, 2022
Link bezpośredni -
Tag:
Polska
- 0 komentarzy
- Skomentuj
[30.07.2022]
Przy okazji krótkiego rzutu okiem na Antonin, wspomniałam o świetnych weekendowych warsztatach z jogą (i nie tylko), w których uczestniczyłam w lipcu, kręciłam się nieco po południowej Wielkopolsce, zahaczając o Dolny Śląsk. Jako że miało padać, bladym świtkiem, jeszcze przed prysznicem, przespacerowałam się z K. po lesie, a ponieważ i po śniadaniu nie padało, trafiłyśmy z dziewczętami najpierw w słoneczniki, a potem do Arboretum Leśnego im. prof. Stefana Białoboka. Bardzo przyjemne miejsce, można zbierać pieczątki (piętnaście! a ja znalazłam tylko osiem) na specjalną mapkę, niestety wydają ją do biletów dziecięcych, foch! Owady, kwiaty, drzewa, pola, łąki, zabytkowe drzewa, w tym zagajnik brzozowy, przy którym doskonale mi się udał żart, kiedy to współzwiedzającym wmówiłam, że to brzozy smoleńskie i przez 10 sekund była pewna konsternacja, zanim nie przyznałam, że jednak białowieskie. Deszcz złapał nas już w drodze do wyjścia, a efekty niejakiego przemoczenia płynnie przeszły w pozytywne testy u większości uczestniczących. Arboretum polecam, covida nie polecam. Oraz to nie jest moje ostatnie słowo w kwestii zwiedzania okolic!
Szklarka Myślniewicka / Maryjka nawigacyjna
W lesie / Tu się wyginałam
Dużo na sufit patrzyłam
Arboretum
Zwierzyna, dość interesowna, lubi węglowodan
GALERIA ZDJĘĆ.
Napisane przez Zuzanka w dniu niedziela sierpień 28, 2022
Link bezpośredni -
Tag:
Polska
- 0 komentarzy
- Skomentuj
[11-15.07.2022]
Na Kaszubach mieszkałam w maleńkiej miejscowości Bartoszylas pod Starą Kiszewą (zwaną przez nas Starą Kichawą) w uroczym domku pośrodku niczego. Nocą było absolutnie ciemno i cicho, nad ranem dopiero wchodziły ptaki. Domek polecam bardzo, jak planujecie Kaszuby, to zajrzyjcie do Leśnej Osady (polecanka niesponsorowana, można przez booking). W okolicy bociany[1] - mnóstwo, podobno sarny (niestety nie widziałam) oraz lokalny kot, który przyszedł i prawie bezinteresownie dotrzymywał mi towarzystwa na tarasie.
To, czego brakowało w okolicy, to opcja śniadaniowa - albo tylko dla gości zajazdów czy hoteli, albo dostępne do absurdalnej 10:30, a kto ma nastolatkę na pokładzie to wie, jak ciężko jest podnieść młodzież o poranku. Obiady jadaliśmy w lokalnych restauracjach - adresy poniżej, nie było żadnej złej czy kiepskiej, bardzo zadowolona, podobnie z codziennej kawy i lemoniady w lokalnej cukierni. No i pejzaże, jak z młodopolskich obrazów.
Przyroda jak z pocztówki
W drodze
Kolejna pocztówka
Zieloność, również po deszczu
Lokales, bardzo przyjazny
Łąka z bliska
Kaszubski Wiking, kuchnia fusion
I jeszcze jedna pocztówka
Oberża w Konarzynach
Zachód słońca na łące
W drodze
Bartoszylas
Adresy:
- Oberża - Konarzyny 64
- Karczma Viking - Kościerska 41a, Stara Kiszewa
- Konopielka - os. Dębowe 4, Zblewo (przy trasie nr 22)
- Cukiernia Kropek (sieć) - Tysiąclecia 1B, Stara Kiszewa
GALERIA ZDJĘĆ.
Napisane przez Zuzanka w dniu niedziela sierpień 14, 2022
Link bezpośredni -
Tag:
polska
- 0 komentarzy
- Skomentuj
[11-15.07.2022]
Na Kaszubach mieszkałam w maleńkiej miejscowości Bartoszylas pod Starą Kiszewą (zwaną przez nas Starą Kichawą) w uroczym domku pośrodku niczego. Nocą było absolutnie ciemno i cicho, nad ranem dopiero wchodziły ptaki. Domek polecam bardzo, jak planujecie Kaszuby, to zajrzyjcie do Leśnej Osady (polecanka niesponsorowana, można przez booking). W okolicy bociany[1] - mnóstwo, podobno sarny (niestety nie widziałam) oraz lokalny kot, który przyszedł i prawie bezinteresownie dotrzymywał mi towarzystwa na tarasie.
To, czego brakowało w okolicy, to opcja śniadaniowa - albo tylko dla gości zajazdów czy hoteli, albo dostępne do absurdalnej 10:30, a kto ma nastolatkę na pokładzie to wie, jak ciężko jest podnieść młodzież o poranku. Obiady jadaliśmy w lokalnych restauracjach - adresy poniżej, nie było żadnej złej czy kiepskiej, bardzo zadowolona, podobnie z codziennej kawy i lemoniady w lokalnej cukierni. No i pejzaże, jak z młodopolskich obrazów.
Przyroda jak z pocztówki
W drodze
Kolejna pocztówka
Zieloność, również po deszczu
Lokales, bardzo przyjazny
Łąka z bliska
Kaszubski Wiking, kuchnia fusion
I jeszcze jedna pocztówka
Oberża w Konarzynach
Zachód słońca na łące
W drodze
Bartoszylas
Adresy:
- Oberża - Konarzyny 64
- Karczma Viking - Kościerska 41a, Stara Kiszewa
- Konopielka - os. Dębowe 4, Zblewo (przy trasie nr 22)
- Cukiernia Kropek (sieć) - Tysiąclecia 1B, Stara Kiszewa
GALERIA ZDJĘĆ.
Napisane przez Zuzanka w dniu niedziela sierpień 14, 2022
Link bezpośredni -
Tag:
polska
- 0 komentarzy
- Skomentuj
[12/07.2022]
To była moja druga wizyta w Malborku. Pierwszy raz odwiedziłam Zamek dawno, dawno temu, w czasach licealnych podczas jednej z dwóch[3] wycieczek klasowych, w jakich brałam udział[1]. Pamiętam trzy[2] rzeczy - dziadka, który wyposażył mnie na drogę w dwie butelki wina, które dyskretnie przemycał, żeby rodzice nie widzieli; koleżankę Katarzynę, która wykonała malowniczego focha, że ona nie życzy sobie, żebym była razem z nią w 10-osobowym pokoju, a kiedy okazało się, że nie ma innej opcji, umilała mi noclegi np. posypując prześcieradło cukrem, pozdrawiam serdecznie; wreszcie - już w Malborku - przewodniczka pokazała nam toaletę dla nielubianych przez krzyżackich dostojników gości, gdzie można było delikwenta wysłać kilkanaście metrów w dół do dołu z fekaliami. Rozczarowana byłam wielce, bo tego szczegółu audioprzewodnik aktualnie nie podaje. Zwiedzanie AD 2022 jest znacznie droższe niż lata temu, można wybrać opcję z przewodnikiem-osobą, ale tej opcji nie polecam, bo zwiedza się w dużej grupie, a grupa ma to do siebie, że blokuje widok, można też - jak ja - wybrać opcję audio, gdzie zwiedza się w swoim tempie. Młodzież wyciągnęła ze zwiedzania dwie korzyści: zachwyciła się schematem różnych typów uszkodzeń człowieka podczas bitwy, malowniczo pooznaczanych na rysunku tryskającą krwią oraz poznała pojęcie fali. Mianowicie, ponieważ zabraliśmy ją na potwornie długą i męczącą wycieczkę (ponad 2 godziny w zamku, kto to widział), w ramach zemsty ona zabierze swoje potencjalne dzieci na jeszcze dłuższą i potem powie, że to nasza wina.
Zamek jest ogromny, co nie dziwi, skoro największy w Europie. Nie będę streszczać przewodników - że ile cegieł, jak przechodził z rąk do rąk, ile trzeba było zaopatrzenia, subiektywnie robi niesamowite wrażenie, mnóstwo urokliwych zakamarków (jak się wyczeka tę dłuższą chwilę, żeby liczne wycieczki sobie poszły), w warzywniaku w fosie wylegiwał się lokalny kot, witraże prześlicznie rzucały tęcze, a najbardziej mnie zaskoczył fakt, że w średniowieczu istniało całkiem sprawnie działające ogrzewanie podłogowe (takie okrągłe metalowe cośki w podłodze, przez które leciało ciepłe powietrze z paleniska w pomieszczeniu poniżej i komturowi nie marzły paluszki). Płatny parking, bezpłatna toaleta, lokalnych przybytków kulinarnych nie zwiedzałam. Niestety, nie zwiedziłam też prześlicznego dworca PKP, bo wszyscy byli głodni, a planowana restauracja kilkanaście kilometrów dalej.
>
GALERIA ZDJĘĆ.
[1] Druga była bez noclegu, do Warszawy na jakąś sztukę teatralną; jakąś, bo okazało się, że z jakichś przyczyn nie ma dla nas biletów i zamiast teatru smętnie pokręciliśmy się po mieście, a potem wcześniejszym pociągiem wróciliśmy do domu. Świetna wycieczka, tyle że nie.
[2] No dobra, więcej oraz nawet mam analogowe zdjęcia, ale to nie są anegdoty na bloga poważnej osoby. Żartowałam. Nie jestem poważną osobą. Zwyczajnie nie chce mi się iść w kilometrowe dygresje o graniu w pokera na wodę (kto przegrywa, ten pije szklankę, wygrywa ten, kto ostatni zwymiotuje, nie próbujcie tego w domu), podglądaniu pod prysznicem, zakładzie, że obetnę koledze Rafałowi pasemko włosów, które mu zwisało z tyłu (wygrałam, do dziś kol. nie uiścił), leżeniu w jednym łóżku z praktykantem, który miał się nami opiekować na wyjeździe (tak, tylko się całowaliśmy, ale byłam nieletnia oraz praktykant potem udawał, że mnie nie zna…). No właśnie dlatego nie będę kontynuować, a to dalece nie wszystko.
[3] EDIT: Jednak dowody fotograficzne w albumie rodzinnym wskazują, że byłam w Malborku jeszcze raz z rodzicami i bratem, jakoś tak po maturze. Wyparłam widać.
Napisane przez Zuzanka w dniu wtorek sierpień 9, 2022
Link bezpośredni -
Tag:
polska
- 0 komentarzy
- Skomentuj
[12/07.2022]
To była moja druga wizyta w Malborku. Pierwszy raz odwiedziłam Zamek dawno, dawno temu, w czasach licealnych podczas jednej z dwóch[3] wycieczek klasowych, w jakich brałam udział[1]. Pamiętam trzy[2] rzeczy - dziadka, który wyposażył mnie na drogę w dwie butelki wina, które dyskretnie przemycał, żeby rodzice nie widzieli; koleżankę Katarzynę, która wykonała malowniczego focha, że ona nie życzy sobie, żebym była razem z nią w 10-osobowym pokoju, a kiedy okazało się, że nie ma innej opcji, umilała mi noclegi np. posypując prześcieradło cukrem, pozdrawiam serdecznie; wreszcie - już w Malborku - przewodniczka pokazała nam toaletę dla nielubianych przez krzyżackich dostojników gości, gdzie można było delikwenta wysłać kilkanaście metrów w dół do dołu z fekaliami. Rozczarowana byłam wielce, bo tego szczegółu audioprzewodnik aktualnie nie podaje. Zwiedzanie AD 2022 jest znacznie droższe niż lata temu, można wybrać opcję z przewodnikiem-osobą, ale tej opcji nie polecam, bo zwiedza się w dużej grupie, a grupa ma to do siebie, że blokuje widok, można też - jak ja - wybrać opcję audio, gdzie zwiedza się w swoim tempie. Młodzież wyciągnęła ze zwiedzania dwie korzyści: zachwyciła się schematem różnych typów uszkodzeń człowieka podczas bitwy, malowniczo pooznaczanych na rysunku tryskającą krwią oraz poznała pojęcie fali. Mianowicie, ponieważ zabraliśmy ją na potwornie długą i męczącą wycieczkę (ponad 2 godziny w zamku, kto to widział), w ramach zemsty ona zabierze swoje potencjalne dzieci na jeszcze dłuższą i potem powie, że to nasza wina.
Zamek jest ogromny, co nie dziwi, skoro największy w Europie. Nie będę streszczać przewodników - że ile cegieł, jak przechodził z rąk do rąk, ile trzeba było zaopatrzenia, subiektywnie robi niesamowite wrażenie, mnóstwo urokliwych zakamarków (jak się wyczeka tę dłuższą chwilę, żeby liczne wycieczki sobie poszły), w warzywniaku w fosie wylegiwał się lokalny kot, witraże prześlicznie rzucały tęcze, a najbardziej mnie zaskoczył fakt, że w średniowieczu istniało całkiem sprawnie działające ogrzewanie podłogowe (takie okrągłe metalowe cośki w podłodze, przez które leciało ciepłe powietrze z paleniska w pomieszczeniu poniżej i komturowi nie marzły paluszki). Płatny parking, bezpłatna toaleta, lokalnych przybytków kulinarnych nie zwiedzałam. Niestety, nie zwiedziłam też prześlicznego dworca PKP, bo wszyscy byli głodni, a planowana restauracja kilkanaście kilometrów dalej.
>
GALERIA ZDJĘĆ.
[1] Druga była bez noclegu, do Warszawy na jakąś sztukę teatralną; jakąś, bo okazało się, że z jakichś przyczyn nie ma dla nas biletów i zamiast teatru smętnie pokręciliśmy się po mieście, a potem wcześniejszym pociągiem wróciliśmy do domu. Świetna wycieczka, tyle że nie.
[2] No dobra, więcej oraz nawet mam analogowe zdjęcia, ale to nie są anegdoty na bloga poważnej osoby. Żartowałam. Nie jestem poważną osobą. Zwyczajnie nie chce mi się iść w kilometrowe dygresje o graniu w pokera na wodę (kto przegrywa, ten pije szklankę, wygrywa ten, kto ostatni zwymiotuje, nie próbujcie tego w domu), podglądaniu pod prysznicem, zakładzie, że obetnę koledze Rafałowi pasemko włosów, które mu zwisało z tyłu (wygrałam, do dziś kol. nie uiścił), leżeniu w jednym łóżku z praktykantem, który miał się nami opiekować na wyjeździe (tak, tylko się całowaliśmy, ale byłam nieletnia oraz praktykant potem udawał, że mnie nie zna…). No właśnie dlatego nie będę kontynuować, a to dalece nie wszystko.
[3] EDIT: Jednak dowody fotograficzne w albumie rodzinnym wskazują, że byłam w Malborku jeszcze raz z rodzicami i bratem, jakoś tak po maturze. Wyparłam widać.
Napisane przez Zuzanka w dniu wtorek sierpień 9, 2022
Link bezpośredni -
Tag:
polska
- 0 komentarzy
- Skomentuj