Tag:
polska
[26.02.2026]
... a kolacja będzie w Czechach, ale o tym później[1]. Zwykle najpierw załatwiałam główną atrakcję wyjazdu, w tym przypadku będzie to - wiem, znowu - Liberec, ale ponieważ skończyły mi się niemieckie kapsułki do prania, a mieliśmy wracać w niehandlową niedzielę, to tym razem zaczęłam od Niemiec. Jak się pewnie nietrudno domyślić, mam słabość do miast przedzielonych, piękny wiosenny dzień, po obiedzie tuż przed zachodem słońca namówiłam rodzinę na krótki spacer nad rzekę, gdzie po jednej stronie Polska, a po drugiej Niemcy. Kontrast niestety widać, drugą widoczną rzeczą po muralu na baszcie jest wielki napis ZIGARETTEN, tyle spojrzeń. Było trochę narzekania, bo ciągle pod górę, a przecież nawet nie zaproponowałam wejścia na którąś z wież (a są!), ale przez dobry obiad i zakupy - tym razem przemycałam z Niemiec dla kolegi Hubbę Bubbę, która u nas jest raczej niedostępna - nikt się nie obraził. Aż tak. Kuszą mnie jeszcze dwa wyglądające ciekawie muzea i chciałabym okazję, żeby pokrążyć trochę więcej po uliczkach starówki, bo bardzo urokliwe; to nie jest moje ostatnie słowo w kwestii Goerlitz.










Zapiekanka z ziemniaków, boczku, kapusty kiszonej i co ino. Z serem.
[1] Dobra, figura retoryczna, nie było kolacji, bo był późny obiad (i dużo!), ale mieliśmy kupione w niemieckim REWE przekąski i napoje.
GALERIA ZDJĘĆ i wcześniej:
2025 i 2024.
Napisane przez Zuzanka w dniu niedziela marzec 8, 2026
Link bezpośredni -
Tag:
polska
- 1 komentarz
- Skomentuj
[26.02.2026]
... a kolacja będzie w Czechach, ale o tym później[1]. Zwykle najpierw załatwiałam główną atrakcję wyjazdu, w tym przypadku będzie to - wiem, znowu - Liberec, ale ponieważ skończyły mi się niemieckie kapsułki do prania, a mieliśmy wracać w niehandlową niedzielę, to tym razem zaczęłam od Niemiec. Jak się pewnie nietrudno domyślić, mam słabość do miast przedzielonych, piękny wiosenny dzień, po obiedzie tuż przed zachodem słońca namówiłam rodzinę na krótki spacer nad rzekę, gdzie po jednej stronie Polska, a po drugiej Niemcy. Kontrast niestety widać, drugą widoczną rzeczą po muralu na baszcie jest wielki napis ZIGARETTEN, tyle spojrzeń. Było trochę narzekania, bo ciągle pod górę, a przecież nawet nie zaproponowałam wejścia na którąś z wież (a są!), ale przez dobry obiad i zakupy - tym razem przemycałam z Niemiec dla kolegi Hubbę Bubbę, która u nas jest raczej niedostępna - nikt się nie obraził. Aż tak. Kuszą mnie jeszcze dwa wyglądające ciekawie muzea i chciałabym okazję, żeby pokrążyć trochę więcej po uliczkach starówki, bo bardzo urokliwe; to nie jest moje ostatnie słowo w kwestii Goerlitz.










Zapiekanka z ziemniaków, boczku, kapusty kiszonej i co ino. Z serem.
[1] Dobra, figura retoryczna, nie było kolacji, bo był późny obiad (i dużo!), ale mieliśmy kupione w niemieckim REWE przekąski i napoje.
GALERIA ZDJĘĆ i wcześniej:
2025 i 2024.
Napisane przez Zuzanka w dniu niedziela marzec 8, 2026
Link bezpośredni -
Tag:
polska
- 1 komentarz
- Skomentuj
[6.07.2025]
Wracając z Liberca, zahaczyłam ponownie o Görlitz. Jak zwykle na obiad oraz dla odmiany do zoo. Zoo jest bardzo miłe, dość kameralne, ale zielone i da się należycie pospacerować. Można wejść do ptaszarni, popatrzeć na karmienie zwierząt - załapałam się na szopa pracza i wyderkę, które dostały najpierw wiaderko śledzi, a potem - jak szop oddalił się z łupem do wody (wiecie, że one “myją” jedzenie tylko w niewoli, w naturze nie?!), wyderka dostała martwego szczura. Bynajmniej nie pogardziła. Trochę rozczar, bo lemury były w remoncie, a obiecywanych manuli albo nie znalazłam, albo występowały tylko nominalnie na niektórych znakach. Widział ktoś?
Adresy:
Ten paragon grozy to nie w Goerlitz, tylko dla odmiany w drodze do, w Lubinie. Zatrzymałam się w malowniczych, niedawno odremontowanych na luksusowo Małych Koszarach, gdzie za dwie kawy, lemoniadę i trzy porcje ciasta - duże, owszem - ale zapłaciłam więcej niż za obiad w Poznaniu. Pycha, ale ostrzegam, że nie budżetowo.




GALERIA ZDJĘĆ.
Napisane przez Zuzanka w dniu wtorek sierpień 19, 2025
Link bezpośredni -
Tag:
polska
- 0 komentarzy
- Skomentuj
[6.07.2025]
Wracając z Liberca, zahaczyłam ponownie o Görlitz. Jak zwykle na obiad oraz dla odmiany do zoo. Zoo jest bardzo miłe, dość kameralne, ale zielone i da się należycie pospacerować. Można wejść do ptaszarni, popatrzeć na karmienie zwierząt - załapałam się na szopa pracza i wyderkę, które dostały najpierw wiaderko śledzi, a potem - jak szop oddalił się z łupem do wody (wiecie, że one “myją” jedzenie tylko w niewoli, w naturze nie?!), wyderka dostała martwego szczura. Bynajmniej nie pogardziła. Trochę rozczar, bo lemury były w remoncie, a obiecywanych manuli albo nie znalazłam, albo występowały tylko nominalnie na niektórych znakach. Widział ktoś?
Adresy:
Ten paragon grozy to nie w Goerlitz, tylko dla odmiany w drodze do, w Lubinie. Zatrzymałam się w malowniczych, niedawno odremontowanych na luksusowo Małych Koszarach, gdzie za dwie kawy, lemoniadę i trzy porcje ciasta - duże, owszem - ale zapłaciłam więcej niż za obiad w Poznaniu. Pycha, ale ostrzegam, że nie budżetowo.




GALERIA ZDJĘĆ.
Napisane przez Zuzanka w dniu wtorek sierpień 19, 2025
Link bezpośredni -
Tag:
polska
- 0 komentarzy
- Skomentuj
[2022 - 2024]
Tak, doskwiera mi zima, głównie psychicznie, bo już nawet nieśmiało widzę jasno za oknem, kiedy kończę fedrowanie pekabu i mogłabym iść w świat. Ale nie idę, tylko narzekam. Wytrzymajcie ze mną jeszcze trochę. Na ten czas zapasy kolorów z rodzinnej miejscowości męża, głównie z ogrodu babci I., trochę z miejskich ulic, znad jeziora, na które koniecznie latem i drobny (chociaż oczywiście już pokazywałam) dodatek w postaci punktu widokowego w Czarnkowie.
GALERIA ZDJĘĆ (dużo!).
Napisane przez Zuzanka w dniu sobota luty 22, 2025
Link bezpośredni -
Tag:
polska
- 0 komentarzy
- Skomentuj
[2022 - 2024]
Tak, doskwiera mi zima, głównie psychicznie, bo już nawet nieśmiało widzę jasno za oknem, kiedy kończę fedrowanie pekabu i mogłabym iść w świat. Ale nie idę, tylko narzekam. Wytrzymajcie ze mną jeszcze trochę. Na ten czas zapasy kolorów z rodzinnej miejscowości męża, głównie z ogrodu babci I., trochę z miejskich ulic, znad jeziora, na które koniecznie latem i drobny (chociaż oczywiście już pokazywałam) dodatek w postaci punktu widokowego w Czarnkowie.
GALERIA ZDJĘĆ (dużo!).
Napisane przez Zuzanka w dniu sobota luty 22, 2025
Link bezpośredni -
Tag:
polska
- 0 komentarzy
- Skomentuj
[20-22.09.2024]
Jak wygląda standardowa impreza integracyjna, wiadomo - się jedzie, pije, się dojeżdża, pije więcej, wstaje z kacem, uczestniczy półgębkiem w aktywnościach team buildingowych, pije się i wraca. Szczęśliwie w aktualnej pracy opcja picia i kaca jest nieobowiązkowa, więc spędziłam bardzo przyjemny weekend tuż przy jeziorze Dominickim. Rano spacery bladym świtkiem, bo wrześniowe mgły na jeziorze; po części integracyjnej, którą nawet bez większego obciachu, popływane rowerem po jeziorze, bo jeszcze aura była całkiem nader, a wieczorem wrześniowy zachód słońca. B. zadowolona.
GALERIA ZDJĘĆ.
Napisane przez Zuzanka w dniu piątek listopad 8, 2024
Link bezpośredni -
Tag:
polska
- 2 komentarze
- Skomentuj
[20-22.09.2024]
Jak wygląda standardowa impreza integracyjna, wiadomo - się jedzie, pije, się dojeżdża, pije więcej, wstaje z kacem, uczestniczy półgębkiem w aktywnościach team buildingowych, pije się i wraca. Szczęśliwie w aktualnej pracy opcja picia i kaca jest nieobowiązkowa, więc spędziłam bardzo przyjemny weekend tuż przy jeziorze Dominickim. Rano spacery bladym świtkiem, bo wrześniowe mgły na jeziorze; po części integracyjnej, którą nawet bez większego obciachu, popływane rowerem po jeziorze, bo jeszcze aura była całkiem nader, a wieczorem wrześniowy zachód słońca. B. zadowolona.
GALERIA ZDJĘĆ.
Napisane przez Zuzanka w dniu piątek listopad 8, 2024
Link bezpośredni -
Tag:
polska
- 2 komentarze
- Skomentuj
[29.09-1.10.2023]
Znowu pojechałam w miejsce, gdzie dolnośląskie, wielkopolskie, łódzkie i opolskie są w zasięgu wzroku, czyli pod Ostrzeszów. Kilka sesji praktyki jogi, z czego tylko jedną przeleżałam, albowiem dwa kieliszki prosecco z poprzedniego wieczora mi się nie przyjęły, zdradliwe było ewidentnie. Poza jedzeniem, którego było dużo i pyszne (a jak pewnie wspominałam, najlepiej mi smakuje jedzenie przyrządzone przez kogoś innego), poszłam na spacer dookoła zalewu Blewązka w Kobylej Górze oraz na krótką przejażdżkę obok klimatycznego drewnianego kościoła w Myślniewie i ruin kościoła ewangelickiego w Pisarzowicach. Joga z Agą robi doskonale w głowę i ciało, pytajcie o warsztaty weekendowe, chyba że macie blisko do Ostrzeszowa, to i w tygodniu coś znajdziecie.














GALERIA ZDJĘĆ.
Napisane przez Zuzanka w dniu niedziela październik 29, 2023
Link bezpośredni -
Tag:
polska
- 0 komentarzy
- Skomentuj
[29.09-1.10.2023]
Znowu pojechałam w miejsce, gdzie dolnośląskie, wielkopolskie, łódzkie i opolskie są w zasięgu wzroku, czyli pod Ostrzeszów. Kilka sesji praktyki jogi, z czego tylko jedną przeleżałam, albowiem dwa kieliszki prosecco z poprzedniego wieczora mi się nie przyjęły, zdradliwe było ewidentnie. Poza jedzeniem, którego było dużo i pyszne (a jak pewnie wspominałam, najlepiej mi smakuje jedzenie przyrządzone przez kogoś innego), poszłam na spacer dookoła zalewu Blewązka w Kobylej Górze oraz na krótką przejażdżkę obok klimatycznego drewnianego kościoła w Myślniewie i ruin kościoła ewangelickiego w Pisarzowicach. Joga z Agą robi doskonale w głowę i ciało, pytajcie o warsztaty weekendowe, chyba że macie blisko do Ostrzeszowa, to i w tygodniu coś znajdziecie.














GALERIA ZDJĘĆ.
Napisane przez Zuzanka w dniu niedziela październik 29, 2023
Link bezpośredni -
Tag:
polska
- 0 komentarzy
- Skomentuj