Tag:
biografia
Jeśli po przeczytaniu "Dziennika 1954" został niedosyt, zbiór wywiadów Urbanka pozwala na zajrzenie "pod podszewkę" - to spotkania z ludźmi, którzy Tyrmanda w tym okresie znali i - w większości - zostali mimowolnymi bohaterami jego książki. Opowiadają o tamtym okresie, o samym Tyrmandzie, swoim stosunku do niego, czasem dość gorzko (zwłaszcza jeśli wzmianka o nich w "Dzienniku" była niespodziewanie krzywdząca), czasem nostalgicznie. Autor prowadzi tak rozmowy, żeby odpowiedzieć ma kilka pytań: ile blagi było w "Dzienniku", czy rzeczywiście był pisany w gorącym roku 1954, czy raczej antydatowany i sklejany z notatek dużo później, jak zakończyły się historie nakreślone i urwane przez Tyrmanda. Sporo miejsca poświęca osobie "Bogny" i jej wspomnieniom - nastoletniej lolicie, z którą się Tyrmand prowadzał; lekko skandaliczny urok narracji 34-letniego wówczas mężczyzny zostaje zastąpiony przez niesmak nawet mimo faktu, że Bogna miała lat 18, a nie 16. Pojawia się sporo znanych nazwisk - Agnieszka Osiecka, Stefan Kisielewski, Zygmunt Kałużyński czy Szymon Kobyliński.
Nie jestem wielbicielką tego typu książek (niefabularnych), przeczytałam ją niejako z rozpędu (bo kupiłam); pozycja obowiązkowa dla ultra-fanów, dla mniej ortodoksyjnych - niekoniecznie.
Inne książki L. Tyrmanda.
#79
Napisane przez Zuzanka w dniu środa grudzień 27, 2017
Link bezpośredni -
Tag:
biografia
- 0 komentarzy
- Skomentuj
Jeśli po przeczytaniu "Dziennika 1954" został niedosyt, zbiór wywiadów Urbanka pozwala na zajrzenie "pod podszewkę" - to spotkania z ludźmi, którzy Tyrmanda w tym okresie znali i - w większości - zostali mimowolnymi bohaterami jego książki. Opowiadają o tamtym okresie, o samym Tyrmandzie, swoim stosunku do niego, czasem dość gorzko (zwłaszcza jeśli wzmianka o nich w "Dzienniku" była niespodziewanie krzywdząca), czasem nostalgicznie. Autor prowadzi tak rozmowy, żeby odpowiedzieć ma kilka pytań: ile blagi było w "Dzienniku", czy rzeczywiście był pisany w gorącym roku 1954, czy raczej antydatowany i sklejany z notatek dużo później, jak zakończyły się historie nakreślone i urwane przez Tyrmanda. Sporo miejsca poświęca osobie "Bogny" i jej wspomnieniom - nastoletniej lolicie, z którą się Tyrmand prowadzał; lekko skandaliczny urok narracji 34-letniego wówczas mężczyzny zostaje zastąpiony przez niesmak nawet mimo faktu, że Bogna miała lat 18, a nie 16. Pojawia się sporo znanych nazwisk - Agnieszka Osiecka, Stefan Kisielewski, Zygmunt Kałużyński czy Szymon Kobyliński.
Nie jestem wielbicielką tego typu książek (niefabularnych), przeczytałam ją niejako z rozpędu (bo kupiłam); pozycja obowiązkowa dla ultra-fanów, dla mniej ortodoksyjnych - niekoniecznie.
Inne książki L. Tyrmanda.
#79
Napisane przez Zuzanka w dniu środa grudzień 27, 2017
Link bezpośredni -
Tag:
biografia
- 0 komentarzy
- Skomentuj
Tytuł mówi za siebie - Ozzy opowiada[1] o tym, jak z niezbyt rozgarniętego chłopaka z przemysłowego angielskiego miasteczka został międzynarodową gwiazdą rocka (ale rozumu mu nie przybyło). Dużo anegdot, często już za tą granicą, gdzie jest dobry smak[2], co jednak niespecjalnie dziwi, jeśli mowa o człowieku, który - przypadkiem! - odgryzł głowę nietoperzowi. Co mnie zastanawia, to ile z tego, co się (eks) wokaliście Black Sabbath przydarzyło, nie zostało w książce z różnych przyczyn opisane.
[1] W zasadzie to już na wstępie wyjaśnia, czemu sam książki nie napisał oraz że nie gwarantuje prawdziwości czy rzetelności czegokolwiek ze względu na zaawansowane i wieloletnie korzystanie ze środków odurzających.
[2] Nie żebym się czegoś innego spodziewała, wszak nie od wczoraj cenię w muzyce ludzi, jakby to powiedzieć, ekscentrycznych.
#20
Napisane przez Zuzanka w dniu niedziela marzec 27, 2016
Link bezpośredni -
Tag:
biografia
- 0 komentarzy
- Skomentuj
Tytuł mówi za siebie - Ozzy opowiada[1] o tym, jak z niezbyt rozgarniętego chłopaka z przemysłowego angielskiego miasteczka został międzynarodową gwiazdą rocka (ale rozumu mu nie przybyło). Dużo anegdot, często już za tą granicą, gdzie jest dobry smak[2], co jednak niespecjalnie dziwi, jeśli mowa o człowieku, który - przypadkiem! - odgryzł głowę nietoperzowi. Co mnie zastanawia, to ile z tego, co się (eks) wokaliście Black Sabbath przydarzyło, nie zostało w książce z różnych przyczyn opisane.
[1] W zasadzie to już na wstępie wyjaśnia, czemu sam książki nie napisał oraz że nie gwarantuje prawdziwości czy rzetelności czegokolwiek ze względu na zaawansowane i wieloletnie korzystanie ze środków odurzających.
[2] Nie żebym się czegoś innego spodziewała, wszak nie od wczoraj cenię w muzyce ludzi, jakby to powiedzieć, ekscentrycznych.
#20
Napisane przez Zuzanka w dniu niedziela marzec 27, 2016
Link bezpośredni -
Tag:
biografia
- 0 komentarzy
- Skomentuj
To nie jest tak, że to jest zła książka. To jest zwyczajnie książka po pierwsze źle reklamowana, po drugie - bardzo źle przetłumaczona. Nad tłumaczeniem nie będę się pastwić, bo mimo tego da się czytać, czasem nawet z przyjemnością, powiem tylko, że co chwila zdarzają się zdania przetłumaczone z zachowaniem angielskiej składni, a po polsku używanie fraz typu "miałem seks" zwyczajnie zgrzyta. Wracając do złej reklamy - okładka, kiepski polski tytuł (w oryginale to zgrabna gra słów "Wishful drinking"[1]) i czas wydania w okolicach premiery 7. części Gwiezdnych Wojen - sugerują, że będzie o filmie. A nie jest[2]. To biograficzne zapiski o nietypowym dzieciństwie i jego konsekwencjach w alkoholizmie i narkomanii, chorobie psychicznej, rodzinie, mężczyznach i wreszcie córce. Mimo poważnej tematyki - dość zabawne i z dystansem; Carrie wszak występuje czasem na scenie komediowej.
A, niestety to krótka lektura - na jeden wieczór.
[1] ... kojarzące się z frazą "wishful thinking", czyli myślenie życzeniowe.
[2] No dobrze, trochę jest. O tym, jakie konsekwencje ma fakt bycia obiektem masturbacji całego pokolenia pryszczatych fanów oraz czemu pod białą tuniką księżniczki Lei nie było bielizny. Ale ploteczki z planu czy sekrety produkcji kultowej serii - nie ten adres.
#18
Napisane przez Zuzanka w dniu wtorek marzec 8, 2016
Link bezpośredni -
Tag:
biografia
- 0 komentarzy
- Skomentuj
To nie jest tak, że to jest zła książka. To jest zwyczajnie książka po pierwsze źle reklamowana, po drugie - bardzo źle przetłumaczona. Nad tłumaczeniem nie będę się pastwić, bo mimo tego da się czytać, czasem nawet z przyjemnością, powiem tylko, że co chwila zdarzają się zdania przetłumaczone z zachowaniem angielskiej składni, a po polsku używanie fraz typu "miałem seks" zwyczajnie zgrzyta. Wracając do złej reklamy - okładka, kiepski polski tytuł (w oryginale to zgrabna gra słów "Wishful drinking"[1]) i czas wydania w okolicach premiery 7. części Gwiezdnych Wojen - sugerują, że będzie o filmie. A nie jest[2]. To biograficzne zapiski o nietypowym dzieciństwie i jego konsekwencjach w alkoholizmie i narkomanii, chorobie psychicznej, rodzinie, mężczyznach i wreszcie córce. Mimo poważnej tematyki - dość zabawne i z dystansem; Carrie wszak występuje czasem na scenie komediowej.
A, niestety to krótka lektura - na jeden wieczór.
[1] ... kojarzące się z frazą "wishful thinking", czyli myślenie życzeniowe.
[2] No dobrze, trochę jest. O tym, jakie konsekwencje ma fakt bycia obiektem masturbacji całego pokolenia pryszczatych fanów oraz czemu pod białą tuniką księżniczki Lei nie było bielizny. Ale ploteczki z planu czy sekrety produkcji kultowej serii - nie ten adres.
#18
Napisane przez Zuzanka w dniu wtorek marzec 8, 2016
Link bezpośredni -
Tag:
biografia
- 0 komentarzy
- Skomentuj
W zasadzie to nie biografia, a wywiad-rzeka. Taki miły, grzeczny, sympatyczny wywiad, z którego nie można się niestety za wiele dowiedzieć. Sporo o dzieciństwie w okresie II wojny światowej, o matce, nieco mniej o początkach i szczycie kariery w PRL-u. Dużo ogólników o związkach, nie mówmy po nazwiskach, zjedzmy lepiej pysznego ciasta. Znaczną część książki (ok. 30%) zajmuje lista sztuk (również telewizyjnych), filmów, seriali i dubbingowanych mediów, co w epoce wikipedii jest stratą (e-)papieru.
#81
Napisane przez Zuzanka w dniu poniedziałek wrzesień 21, 2015
Link bezpośredni -
Tag:
biografia
- 0 komentarzy
- Skomentuj
W zasadzie to nie biografia, a wywiad-rzeka. Taki miły, grzeczny, sympatyczny wywiad, z którego nie można się niestety za wiele dowiedzieć. Sporo o dzieciństwie w okresie II wojny światowej, o matce, nieco mniej o początkach i szczycie kariery w PRL-u. Dużo ogólników o związkach, nie mówmy po nazwiskach, zjedzmy lepiej pysznego ciasta. Znaczną część książki (ok. 30%) zajmuje lista sztuk (również telewizyjnych), filmów, seriali i dubbingowanych mediów, co w epoce wikipedii jest stratą (e-)papieru.
#81
Napisane przez Zuzanka w dniu poniedziałek wrzesień 21, 2015
Link bezpośredni -
Tag:
biografia
- 0 komentarzy
- Skomentuj
Dawno temu, w swojej "Autobiografii", Joanna Chmielewska zachwalała tę książkę bardzo, twierdząc, że autorka poczytnych kryminałów wyjęła jej frazę i treść. I to, niestety, jest prawda. Niestety, bo z perspektywy czasu obie panie są, nie wiem, jak to dobrze określić, niezbyt strawne. Apodyktyczne, siejące jedynymi słusznymi poglądami swojej epoki, z tą nieznośną pewnością siebie, która wyklucza inny sposób życia i inny punkt widzenia. Czytając o życiu Christie, starałam się oddzielić męczącą mnie warstwę poglądów od samej biografii, barwnej i ciekawej. Przemknęłam nad przeraźliwie wiktoriańskim dzieciństwem (oddawanie dzieci pod opiekę bogatej siostrze, szkoły z internatem, dziecko pod skrzydłami niani, widujące rodziców od czasu do czasu), na dłużej zatrzymałam się na podróżach (gdzie znowu "córkę oddamy mojej siostrze, to tylko 9 miesięcy"), prowadzonych jak na epokę przystało koleją, okrętami i wielbłądami. Temat samego pisania został potraktowany dość powierzchownie - autorka mogła pisać wszędzie, wszędzie znajdowała inspirację, była przeraźliwie skromna i nie szanowała specjalnie większości swoich książek. A szkoda, bo ten kawałek mnie dość interesował.
Przemęczyłam się czytając, i ze względu na sposób pisania (oraz w większości rozjechanie wspólnoty poglądów) oraz na gabaryt książki - prawie 500 stron dużego formatu. Mama mi pożyczyła, mogę z czystym sumieniem oddać, bo raczej nie będę do autobiografii wracać.
Inne tej autorki:
#52
Napisane przez Zuzanka w dniu sobota maj 30, 2015
Link bezpośredni -
Tag:
biografia
- 2 komentarze
- Skomentuj
Dawno temu, w swojej "Autobiografii", Joanna Chmielewska zachwalała tę książkę bardzo, twierdząc, że autorka poczytnych kryminałów wyjęła jej frazę i treść. I to, niestety, jest prawda. Niestety, bo z perspektywy czasu obie panie są, nie wiem, jak to dobrze określić, niezbyt strawne. Apodyktyczne, siejące jedynymi słusznymi poglądami swojej epoki, z tą nieznośną pewnością siebie, która wyklucza inny sposób życia i inny punkt widzenia. Czytając o życiu Christie, starałam się oddzielić męczącą mnie warstwę poglądów od samej biografii, barwnej i ciekawej. Przemknęłam nad przeraźliwie wiktoriańskim dzieciństwem (oddawanie dzieci pod opiekę bogatej siostrze, szkoły z internatem, dziecko pod skrzydłami niani, widujące rodziców od czasu do czasu), na dłużej zatrzymałam się na podróżach (gdzie znowu "córkę oddamy mojej siostrze, to tylko 9 miesięcy"), prowadzonych jak na epokę przystało koleją, okrętami i wielbłądami. Temat samego pisania został potraktowany dość powierzchownie - autorka mogła pisać wszędzie, wszędzie znajdowała inspirację, była przeraźliwie skromna i nie szanowała specjalnie większości swoich książek. A szkoda, bo ten kawałek mnie dość interesował.
Przemęczyłam się czytając, i ze względu na sposób pisania (oraz w większości rozjechanie wspólnoty poglądów) oraz na gabaryt książki - prawie 500 stron dużego formatu. Mama mi pożyczyła, mogę z czystym sumieniem oddać, bo raczej nie będę do autobiografii wracać.
Inne tej autorki:
#52
Napisane przez Zuzanka w dniu sobota maj 30, 2015
Link bezpośredni -
Tag:
biografia
- 2 komentarze
- Skomentuj