Tag:
cmentarz
Cmentarze nabierają życia jesienią. Nie 1. listopada, tylko wcześniej, kiedy zaczynają się sypać pierwsze złote liście z drzew. Jest jeszcze dobre światło późnym popołudniem. Nie jest jeszcze tak przeraźliwie zimno. Mech nadaje kamieniom pozór życia. I ludzie się uśmiechają, jak w żadnym innym miejscu. Może dlatego, że ciągle czują się żywi? A może dlatego, że widok rezolutnie (choć nieco chybotliwie) maszerującego po ścieżkach malca pokazuje, że świat się ciągle jeszcze odradza i zaczyna całkiem od nowa?
GALERIA ZDJĘĆ z cmentarza na Ogrodach (stamtąd pochodzi Anioł z #Facepalmem).
Napisane przez Zuzanka w dniu środa wrzesień 22, 2010
Link bezpośredni -
Tag:
cmentarz
- 1 komentarz
- Skomentuj
Cmentarze nabierają życia jesienią. Nie 1. listopada, tylko wcześniej, kiedy zaczynają się sypać pierwsze złote liście z drzew. Jest jeszcze dobre światło późnym popołudniem. Nie jest jeszcze tak przeraźliwie zimno. Mech nadaje kamieniom pozór życia. I ludzie się uśmiechają, jak w żadnym innym miejscu. Może dlatego, że ciągle czują się żywi? A może dlatego, że widok rezolutnie (choć nieco chybotliwie) maszerującego po ścieżkach malca pokazuje, że świat się ciągle jeszcze odradza i zaczyna całkiem od nowa?
GALERIA ZDJĘĆ z cmentarza na Ogrodach (stamtąd pochodzi Anioł z #Facepalmem).
Napisane przez Zuzanka w dniu środa wrzesień 22, 2010
Link bezpośredni -
Tag:
cmentarz
- 1 komentarz
- Skomentuj
Chciałam ruinki i klimatyczny cmentarzyk, to dostałam. Na cmentarzu jeżynki, wycieczka młodzieży szkolnej przeważnie płci żeńskiej w czerwono-zielonych mundurkach (i obowiązkowo ciemnych antygwałtkach) i japońscy turyści (których jednakowoż raczej przebijam liczbą zdjęć, że się tak nieskromnie pochwalę). Zaraz obok malownicze jeziorka i inne cuda dla tych, co lubią sobie po przyrodzie połazić, a nie - tak jak ja - wolą usiąść nad poranną latte. Oczywiście z widokiem na górkę, na którą nie muszę wchodzić.

Mnisia wieża była zabawna. Bo mnisi nie dość, że byli dość nikczemni w gabarytach, sądząc z okien, to jeszcze chyba byli wytrenowani i elastyczni jak ninja, bo wejście znajduje się ładnych kilka metrów nad ziemią (wiem, wiem, mieli drewniane schodki, ale i tak). Byli jednakowoż, jak zeznała ^boska, niesprytni, albowiem dla zabezpieczenia się przed złymi Wikingami, co to gwałcą, rabują, palą i gwałcą, chowali się do wieży i czekali, aż Wikingi sobie pójdą, zaniedbując fakt, że wnętrze wieży było drewniane.
GALERIA ZDJĘĆ.
Napisane przez Zuzanka w dniu sobota wrzesień 4, 2010
Link bezpośredni -
Tag:
cmentarz
- 2 komentarze
- Skomentuj
Chciałam ruinki i klimatyczny cmentarzyk, to dostałam. Na cmentarzu jeżynki, wycieczka młodzieży szkolnej przeważnie płci żeńskiej w czerwono-zielonych mundurkach (i obowiązkowo ciemnych antygwałtkach) i japońscy turyści (których jednakowoż raczej przebijam liczbą zdjęć, że się tak nieskromnie pochwalę). Zaraz obok malownicze jeziorka i inne cuda dla tych, co lubią sobie po przyrodzie połazić, a nie - tak jak ja - wolą usiąść nad poranną latte. Oczywiście z widokiem na górkę, na którą nie muszę wchodzić.

Mnisia wieża była zabawna. Bo mnisi nie dość, że byli dość nikczemni w gabarytach, sądząc z okien, to jeszcze chyba byli wytrenowani i elastyczni jak ninja, bo wejście znajduje się ładnych kilka metrów nad ziemią (wiem, wiem, mieli drewniane schodki, ale i tak). Byli jednakowoż, jak zeznała ^boska, niesprytni, albowiem dla zabezpieczenia się przed złymi Wikingami, co to gwałcą, rabują, palą i gwałcą, chowali się do wieży i czekali, aż Wikingi sobie pójdą, zaniedbując fakt, że wnętrze wieży było drewniane.
GALERIA ZDJĘĆ.
Napisane przez Zuzanka w dniu sobota wrzesień 4, 2010
Link bezpośredni -
Tag:
cmentarz
- 2 komentarze
- Skomentuj
Wszystkie prognozy zapowiadały pogodę niestabilną i niepewną, wymyśliłam program minimum - szybki rzut oka na ledwie muśnięty okiem zza bramy Cmentarz Zasłużonych Wielkopolan. I co? Pogoda cudownie się ustabilizowała, ciepło, nie padało, słonko grzało jakby ktoś mu za to płacił. Ale nie żałuję, bo uważam, że to miły prezent od miasta - w odległości kwadransa samochodem od domu znaleźć miłe miejsce, gdzie można usiąść, popatrzeć przez korony nieco pogryzionych Szrotówkiem kasztanowcowiaczkiem kasztanowców, wypasać na trawie rozbrykane dziecko (które szybko uzyskało chwilową ksywę "Glebożer" i zostało zabrane na bezpieczne spożywczo tereny kolan rodzica) i przez dłuższą chwilę próbować odcyfrowywać stare (i czasem zawiłą gotycką literą ryte) napisy w kamieniach.

Tyle razy przejeżdżałam obok wielkiego, brzydkiego i brudnego hotelu Polonez i ani razu nie spojrzałam, co za nim (a raczej trochę obok) stoi. A szkoda; zza hotelu widać i wieżyczkę kościoła Św. Wojciecha, i szczyt budynku Duszpasterstwa Akademickiego. Za to z cmentarza widać hotel w całej brudnoszarej i kanciastej okazałości, zwłaszcza jako tło dla jednej z bardziej znanych tutaj nagrobkowych rzeźb.
A cmentarz sam w sobie smutny - jak to cmentarz. Oprócz nagrobków, które mówią o dobrym, długim i owocnym życiu, są i takie, które każą szybko zerkać na bliskich stojących dwa metry dalej, czy naprawdę są i mocno chcieć, żeby byli jak najdłużej. Świat, w którym dzieci żyją przez rok, nie jest światem sprawiedliwym.
Jeśli ktoś jeszcze nie widział (GALERIA ZDJĘĆ tu) - naprawdę warto; otwarte codziennie od 10 do 18.
Napisane przez Zuzanka w dniu poniedziałek lipiec 26, 2010
Link bezpośredni -
Tag:
cmentarz
- 0 komentarzy
- Skomentuj
Wszystkie prognozy zapowiadały pogodę niestabilną i niepewną, wymyśliłam program minimum - szybki rzut oka na ledwie muśnięty okiem zza bramy Cmentarz Zasłużonych Wielkopolan. I co? Pogoda cudownie się ustabilizowała, ciepło, nie padało, słonko grzało jakby ktoś mu za to płacił. Ale nie żałuję, bo uważam, że to miły prezent od miasta - w odległości kwadransa samochodem od domu znaleźć miłe miejsce, gdzie można usiąść, popatrzeć przez korony nieco pogryzionych Szrotówkiem kasztanowcowiaczkiem kasztanowców, wypasać na trawie rozbrykane dziecko (które szybko uzyskało chwilową ksywę "Glebożer" i zostało zabrane na bezpieczne spożywczo tereny kolan rodzica) i przez dłuższą chwilę próbować odcyfrowywać stare (i czasem zawiłą gotycką literą ryte) napisy w kamieniach.

Tyle razy przejeżdżałam obok wielkiego, brzydkiego i brudnego hotelu Polonez i ani razu nie spojrzałam, co za nim (a raczej trochę obok) stoi. A szkoda; zza hotelu widać i wieżyczkę kościoła Św. Wojciecha, i szczyt budynku Duszpasterstwa Akademickiego. Za to z cmentarza widać hotel w całej brudnoszarej i kanciastej okazałości, zwłaszcza jako tło dla jednej z bardziej znanych tutaj nagrobkowych rzeźb.
A cmentarz sam w sobie smutny - jak to cmentarz. Oprócz nagrobków, które mówią o dobrym, długim i owocnym życiu, są i takie, które każą szybko zerkać na bliskich stojących dwa metry dalej, czy naprawdę są i mocno chcieć, żeby byli jak najdłużej. Świat, w którym dzieci żyją przez rok, nie jest światem sprawiedliwym.
Jeśli ktoś jeszcze nie widział (GALERIA ZDJĘĆ tu) - naprawdę warto; otwarte codziennie od 10 do 18.
Napisane przez Zuzanka w dniu poniedziałek lipiec 26, 2010
Link bezpośredni -
Tag:
cmentarz
- 0 komentarzy
- Skomentuj
Mam własny kalendarz, niekoniecznie spójny z astronomicznym. Wiosna zaczyna się wtedy, kiedy są tulipany. Jesień, kiedy jarzębina dojrzewa. Zima, kiedy trzeba się ubierać jak na Syberię. A lato - kiedy zaczyna kwitnąć jaśmin. Temperatura nie gra roli. Oczywiście, czuję się nieco urażona, kiedy po dwóch dniach przyjemnych upałów słupek rtęci zjechał poniżej 20 stopni, ale akceptuję, bo jest jaśmin.
Szczęście czasem leży pod nogami. To zabawne, że raczej wszyscy wierzą w czterolistne koniczyny, a mało kto w pecha wynikającego z przechodzenia pod drabiną czy po otwarciu parasola w domu.
Na nowo oczarował mnie dziś Cmentarz Wojenny Wspólnoty Brytyjskiej na Cytadeli. Oczarowuje mnie za każdym razem, kiedy tam trafiam. W ciepłym letnim słońcu rzędy nagrobków wyglądają jak równe wiejskie płoty, z roślinami rosnącymi wzdłuż. Sielsko i spokojnie. Na zdjęciu przemyciłam też kawałek cmentarza poległych w czerwcu 1956 roku (lewy i prawy dolny róg).
Napisane przez Zuzanka w dniu poniedziałek czerwiec 14, 2010
Link bezpośredni -
Tag:
cmentarz
- 0 komentarzy
- Skomentuj
Mam własny kalendarz, niekoniecznie spójny z astronomicznym. Wiosna zaczyna się wtedy, kiedy są tulipany. Jesień, kiedy jarzębina dojrzewa. Zima, kiedy trzeba się ubierać jak na Syberię. A lato - kiedy zaczyna kwitnąć jaśmin. Temperatura nie gra roli. Oczywiście, czuję się nieco urażona, kiedy po dwóch dniach przyjemnych upałów słupek rtęci zjechał poniżej 20 stopni, ale akceptuję, bo jest jaśmin.
Szczęście czasem leży pod nogami. To zabawne, że raczej wszyscy wierzą w czterolistne koniczyny, a mało kto w pecha wynikającego z przechodzenia pod drabiną czy po otwarciu parasola w domu.
Na nowo oczarował mnie dziś Cmentarz Wojenny Wspólnoty Brytyjskiej na Cytadeli. Oczarowuje mnie za każdym razem, kiedy tam trafiam. W ciepłym letnim słońcu rzędy nagrobków wyglądają jak równe wiejskie płoty, z roślinami rosnącymi wzdłuż. Sielsko i spokojnie. Na zdjęciu przemyciłam też kawałek cmentarza poległych w czerwcu 1956 roku (lewy i prawy dolny róg).
Napisane przez Zuzanka w dniu poniedziałek czerwiec 14, 2010
Link bezpośredni -
Tag:
cmentarz
- 0 komentarzy
- Skomentuj
Jest coś uspokajającego w starych cmentarzach. Mocne, wysokie drzewa. Równe rzędy nagrobków. Zielona trawa. Okazjonalna kępka lawendy czy ostrej trawy. Liście lipy zasypujące ścieżki. Od kilku lat zbieram się, żeby wyprowadzić nikona na spacer na Ogrody i tamtejszy cmentarz. Łatwiej już iść na Cytadelę, na mój ulubiony cmentarz żołnierzy brytyjskich. Nie wiem czemu takie cmentarze nieprawomyślnie kojarzą mi się z doskonałym miejscem piknikowym.
PS Drugie zdjęcie z jesieni. Zdecydowanie jesienią lepiej niż ciemną zimą.
Napisane przez Zuzanka w dniu niedziela grudzień 6, 2009
Link bezpośredni -
Tag:
cmentarz
- 2 komentarze
- Skomentuj
Jest coś uspokajającego w starych cmentarzach. Mocne, wysokie drzewa. Równe rzędy nagrobków. Zielona trawa. Okazjonalna kępka lawendy czy ostrej trawy. Liście lipy zasypujące ścieżki. Od kilku lat zbieram się, żeby wyprowadzić nikona na spacer na Ogrody i tamtejszy cmentarz. Łatwiej już iść na Cytadelę, na mój ulubiony cmentarz żołnierzy brytyjskich. Nie wiem czemu takie cmentarze nieprawomyślnie kojarzą mi się z doskonałym miejscem piknikowym.
PS Drugie zdjęcie z jesieni. Zdecydowanie jesienią lepiej niż ciemną zimą.
Napisane przez Zuzanka w dniu niedziela grudzień 6, 2009
Link bezpośredni -
Tag:
cmentarz
- 2 komentarze
- Skomentuj