Menu

Zuzanka.blogitko

Ta ruda metalówa, co ma bloga o gotowaniu

Tag: ogrod-zoologiczny

Majówka 2026, zoo w Lipsku

[1.05.2026]

Majówkę zaczęłam na bogato, bo nie dość, że nastolatka sprzedała mi jakąś upierdliwą zarazę (drut kolczasty w gardle i wodospad w nosie), to jeszcze tuż przed niemiecką granicą zorientowałam się, że nie wzięłam ze sobą analogowych dokumentów. Tuż przed granicą, to znaczy zatrzymali do wyrywkowej kontroli samochód przed nami, a nasz puścili. Widać Bogini Przypału czuwa nad nieogarami, które planują wszystko poza tym, co niezbędne (żeby nie trzymać Was w niepewności, tym razem okazało się zbędne, pojechałam i wróciłam bez kłopotu). A poza tym było idealnie - anomalia pogodowa zaowocowała gorącym latem i pełnym słonkiem, a wybrany spacer po lipskim zoo okazał się fantastyczny, dopóki w większości zasmarkana wycieczka nie odmówiła kontynuacji mimo affogato, lemoniady i lodów. Tak, ja też nie naciskałam, żeby odwiedzić Gondwanaland, od którego powinniśmy byli zacząć, ale to tylko oznacza, że wrócimy i do Lipska, i do zoo. Było trochę żartów o opcjonalnych zwierzętach, bo się chowały w cieniu (“o, taki malutki słonik”), fantastyczne akwaria i chyba najdroższy i najlepszy na upał kubek z kostkami arbuza. Nastolatka wyszła przez sklepik z pluszowym gołębiem, roboczo i czule zwanym Sraluchem (potem przemianowaliśmy go na Siwego).

Adres: Pfaffendorfer Str. 29, naprzeciwko jest tani parking, toalety są w zoo, ale nie korzystałam (HTM zdecydowanie poluźnia smycz, IYKYK). Przy dwóch wizytach w zoo już się opłaca kupić roczny bilet!

GALERIA ZDJĘĆ.

Napisane przez Zuzanka w dniu sobota maj 9, 2026

Link bezpośredni - Tag: ogrod-zoologiczny - 2 komentarze - Skomentuj


Majówka 2026, zoo w Lipsku

[1.05.2026]

Majówkę zaczęłam na bogato, bo nie dość, że nastolatka sprzedała mi jakąś upierdliwą zarazę (drut kolczasty w gardle i wodospad w nosie), to jeszcze tuż przed niemiecką granicą zorientowałam się, że nie wzięłam ze sobą analogowych dokumentów. Tuż przed granicą, to znaczy zatrzymali do wyrywkowej kontroli samochód przed nami, a nasz puścili. Widać Bogini Przypału czuwa nad nieogarami, które planują wszystko poza tym, co niezbędne (żeby nie trzymać Was w niepewności, tym razem okazało się zbędne, pojechałam i wróciłam bez kłopotu). A poza tym było idealnie - anomalia pogodowa zaowocowała gorącym latem i pełnym słonkiem, a wybrany spacer po lipskim zoo okazał się fantastyczny, dopóki w większości zasmarkana wycieczka nie odmówiła kontynuacji mimo affogato, lemoniady i lodów. Tak, ja też nie naciskałam, żeby odwiedzić Gondwanaland, od którego powinniśmy byli zacząć, ale to tylko oznacza, że wrócimy i do Lipska, i do zoo. Było trochę żartów o opcjonalnych zwierzętach, bo się chowały w cieniu (“o, taki malutki słonik”), fantastyczne akwaria i chyba najdroższy i najlepszy na upał kubek z kostkami arbuza. Nastolatka wyszła przez sklepik z pluszowym gołębiem, roboczo i czule zwanym Sraluchem (potem przemianowaliśmy go na Siwego).

Adres: Pfaffendorfer Str. 29, naprzeciwko jest tani parking, toalety są w zoo, ale nie korzystałam (HTM zdecydowanie poluźnia smycz, IYKYK). Przy dwóch wizytach w zoo już się opłaca kupić roczny bilet!

GALERIA ZDJĘĆ.

Napisane przez Zuzanka w dniu sobota maj 9, 2026

Link bezpośredni - Tag: ogrod-zoologiczny - 2 komentarze - Skomentuj


Görlitz, zoo i paragon grozy

[6.07.2025]

Wracając z Liberca, zahaczyłam ponownie o Görlitz. Jak zwykle na obiad oraz dla odmiany do zoo. Zoo jest bardzo miłe, dość kameralne, ale zielone i da się należycie pospacerować. Można wejść do ptaszarni, popatrzeć na karmienie zwierząt - załapałam się na szopa pracza i wyderkę, które dostały najpierw wiaderko śledzi, a potem - jak szop oddalił się z łupem do wody (wiecie, że one “myją” jedzenie tylko w niewoli, w naturze nie?!), wyderka dostała martwego szczura. Bynajmniej nie pogardziła. Trochę rozczar, bo lemury były w remoncie, a obiecywanych manuli albo nie znalazłam, albo występowały tylko nominalnie na niektórych znakach. Widział ktoś?

Adresy:

Ten paragon grozy to nie w Goerlitz, tylko dla odmiany w drodze do, w Lubinie. Zatrzymałam się w malowniczych, niedawno odremontowanych na luksusowo Małych Koszarach, gdzie za dwie kawy, lemoniadę i trzy porcje ciasta - duże, owszem - ale zapłaciłam więcej niż za obiad w Poznaniu. Pycha, ale ostrzegam, że nie budżetowo.

GALERIA ZDJĘĆ.

Napisane przez Zuzanka w dniu wtorek sierpień 19, 2025

Link bezpośredni - Tag: ogrod-zoologiczny - 0 komentarzy - Skomentuj


Görlitz, zoo i paragon grozy

[6.07.2025]

Wracając z Liberca, zahaczyłam ponownie o Görlitz. Jak zwykle na obiad oraz dla odmiany do zoo. Zoo jest bardzo miłe, dość kameralne, ale zielone i da się należycie pospacerować. Można wejść do ptaszarni, popatrzeć na karmienie zwierząt - załapałam się na szopa pracza i wyderkę, które dostały najpierw wiaderko śledzi, a potem - jak szop oddalił się z łupem do wody (wiecie, że one “myją” jedzenie tylko w niewoli, w naturze nie?!), wyderka dostała martwego szczura. Bynajmniej nie pogardziła. Trochę rozczar, bo lemury były w remoncie, a obiecywanych manuli albo nie znalazłam, albo występowały tylko nominalnie na niektórych znakach. Widział ktoś?

Adresy:

Ten paragon grozy to nie w Goerlitz, tylko dla odmiany w drodze do, w Lubinie. Zatrzymałam się w malowniczych, niedawno odremontowanych na luksusowo Małych Koszarach, gdzie za dwie kawy, lemoniadę i trzy porcje ciasta - duże, owszem - ale zapłaciłam więcej niż za obiad w Poznaniu. Pycha, ale ostrzegam, że nie budżetowo.

GALERIA ZDJĘĆ.

Napisane przez Zuzanka w dniu wtorek sierpień 19, 2025

Link bezpośredni - Tag: ogrod-zoologiczny - 0 komentarzy - Skomentuj


Do sąsiadów

[7.09.2024]

Do Frankfurtu pojechałam po torebki do herbaty, bo kto bogatemu zabroni. A serio, to nie musiałam, bo znalazłam torebki w Rossmanie, a jakże import z Niemiec. Ale też dlatego, że minęły prawie 4 tygodnie od powrotu z Portugalii, czas najwyższy był gdzieś pojechać. Bo i przy okazji do zoo i na dobry obiad i - co nie do końca wyszło - pochodzić po mieście, w którym znienacka odkryłam mnóstwo podobieństw do Liberca. W Wildparku bez zmian - przechętne daniele, cudowne pręgowce, pieski preriowe, lamy, owce i kozy, dla każdego coś miłego. Restauracja na wybrzeżu Odry z widokiem na Polskę była świetnym wyborem, niestety porcje okazały się na tyle obfite, że nie było już woli, żeby ruszyć w miasto. Nie szkodzi, wrócę.

Adresy:

GALERIA ZDJĘĆ.

Napisane przez Zuzanka w dniu środa październik 30, 2024

Link bezpośredni - Tag: ogrod-zoologiczny - 1 komentarz - Skomentuj


Do sąsiadów

[7.09.2024]

Do Frankfurtu pojechałam po torebki do herbaty, bo kto bogatemu zabroni. A serio, to nie musiałam, bo znalazłam torebki w Rossmanie, a jakże import z Niemiec. Ale też dlatego, że minęły prawie 4 tygodnie od powrotu z Portugalii, czas najwyższy był gdzieś pojechać. Bo i przy okazji do zoo i na dobry obiad i - co nie do końca wyszło - pochodzić po mieście, w którym znienacka odkryłam mnóstwo podobieństw do Liberca. W Wildparku bez zmian - przechętne daniele, cudowne pręgowce, pieski preriowe, lamy, owce i kozy, dla każdego coś miłego. Restauracja na wybrzeżu Odry z widokiem na Polskę była świetnym wyborem, niestety porcje okazały się na tyle obfite, że nie było już woli, żeby ruszyć w miasto. Nie szkodzi, wrócę.

Adresy:

GALERIA ZDJĘĆ.

Napisane przez Zuzanka w dniu środa październik 30, 2024

Link bezpośredni - Tag: ogrod-zoologiczny - 1 komentarz - Skomentuj


Berlin - Akwarium

[17.12.2023]

Idealne miejsce na zimowe przedpołudnie po sympatycznym śniadaniu w ostatnio ulubionym La Famme - piękne, kolorowe rybki, odwrotne meduzy, legwany i krokodyle, a do tego piękne witraże. Można połączyć z wizytą w zoo (jeden, tańszy bilet), chociaż niekoniecznie zimą. Zaskoczyło mnie, chyba po raz kolejny, że zoo jest rzut beretem od Gedächtniskirche.

GALERIA ZDJĘĆ oraz zdjęcia z 2012 i 2014.

Napisane przez Zuzanka w dniu poniedziałek styczeń 1, 2024

Link bezpośredni - Tag: ogrod-zoologiczny - 2 komentarze - Skomentuj


Berlin - Akwarium

[17.12.2023]

Idealne miejsce na zimowe przedpołudnie po sympatycznym śniadaniu w ostatnio ulubionym La Famme - piękne, kolorowe rybki, odwrotne meduzy, legwany i krokodyle, a do tego piękne witraże. Można połączyć z wizytą w zoo (jeden, tańszy bilet), chociaż niekoniecznie zimą. Zaskoczyło mnie, chyba po raz kolejny, że zoo jest rzut beretem od Gedächtniskirche.

GALERIA ZDJĘĆ oraz zdjęcia z 2012 i 2014.

Napisane przez Zuzanka w dniu poniedziałek styczeń 1, 2024

Link bezpośredni - Tag: ogrod-zoologiczny - 2 komentarze - Skomentuj


Lizbona, Oriente

[4.11.2023]

W zasadzie już post factum dowiedziałam się, że Oceanarium leży na terenie dawnego Expo 1999, stąd monumentalne budynki, nowoczesność i rozmach. Wysiada się z czerwonej linii metra na przepięknej, ażurowej stacji Oriente i już stamtąd widać kolejkę teleférico, o której za moment. Zaczęliśmy od śniadania, bo wprawdzie ja już zdążę zawsze coś opędzlować, zanim rodzina się ogarnie do wyjścia, ale oni nie. I głodni. A głodna rodzina = marudna rodzina. Zjedliśmy w bezpretensjonalnym Re-Sugar Brunch & Coffee z widokiem na zatokę; bezpretensjonalnym, bo lokal kawiarni współdzielony jest z hipsterskim punktem restaurowania dizajnerskiego obuwia sportowego. Bo czemu nie. Trochę padało, potem nie padało, jak się przypatrzycie, to gdzieś będzie widać delikatną tęczę. Ponieważ po drodze mijaliśmy Oceanarium i ogromną kolejkę do, poszliśmy w zakup biletów on-line - da się na następną pełną godzinę, a dodatkowo można bilet łączony na przejazd kolejką wagonikową (w dwie strony). I tu druga pułapeczka na turystów - jakkolwiek bardzo miło zawsze w kolejce, zwłaszcza jak popaduje, tak jedzie się wzdłuż wybrzeża i przy ładnej pogodzie można się przespacerować po parku i nabrzeżu, mijając sztukę i architekturę, po czym - tak samo jak kolejką - dociera się do futurystycznego hotelu Myriad i widoku na most Vasco da Gamy. W kolejce robią nieobowiązkową fotkę, którą za jedyne 10 euro można odebrać na drugiej stacji. Być może ją odebraliśmy.

Oczywiście przy podejściu pod Oceanarium okazało się, że kolejki już nie ma, ale i tak wykonałam klasyczną Zuzankę, podchodząc do losowych ludzi i anonsując, że mam e-bilety. Pogratulowali, bo też mieli. Samo Oceanarium jest… no fajne, ale szczerze mówiąc bardziej podobało mi się to w Stralsundzie, sorry. Straszliwy hałas, tłum ludzi, dużo chodzenia, przy czym cały czas krąży się wokół jednego wielkiego akwarium, obserwując to samo z różnych perspektyw. Na jeden raz, ale nie ma sensu wracać.

Adresy:

GALERIA ZDJĘĆ.

Napisane przez Zuzanka w dniu sobota grudzień 2, 2023

Link bezpośredni - Tag: ogrod-zoologiczny - 0 komentarzy - Skomentuj


Lizbona, Oriente

[4.11.2023]

W zasadzie już post factum dowiedziałam się, że Oceanarium leży na terenie dawnego Expo 1999, stąd monumentalne budynki, nowoczesność i rozmach. Wysiada się z czerwonej linii metra na przepięknej, ażurowej stacji Oriente i już stamtąd widać kolejkę teleférico, o której za moment. Zaczęliśmy od śniadania, bo wprawdzie ja już zdążę zawsze coś opędzlować, zanim rodzina się ogarnie do wyjścia, ale oni nie. I głodni. A głodna rodzina = marudna rodzina. Zjedliśmy w bezpretensjonalnym Re-Sugar Brunch & Coffee z widokiem na zatokę; bezpretensjonalnym, bo lokal kawiarni współdzielony jest z hipsterskim punktem restaurowania dizajnerskiego obuwia sportowego. Bo czemu nie. Trochę padało, potem nie padało, jak się przypatrzycie, to gdzieś będzie widać delikatną tęczę. Ponieważ po drodze mijaliśmy Oceanarium i ogromną kolejkę do, poszliśmy w zakup biletów on-line - da się na następną pełną godzinę, a dodatkowo można bilet łączony na przejazd kolejką wagonikową (w dwie strony). I tu druga pułapeczka na turystów - jakkolwiek bardzo miło zawsze w kolejce, zwłaszcza jak popaduje, tak jedzie się wzdłuż wybrzeża i przy ładnej pogodzie można się przespacerować po parku i nabrzeżu, mijając sztukę i architekturę, po czym - tak samo jak kolejką - dociera się do futurystycznego hotelu Myriad i widoku na most Vasco da Gamy. W kolejce robią nieobowiązkową fotkę, którą za jedyne 10 euro można odebrać na drugiej stacji. Być może ją odebraliśmy.

Oczywiście przy podejściu pod Oceanarium okazało się, że kolejki już nie ma, ale i tak wykonałam klasyczną Zuzankę, podchodząc do losowych ludzi i anonsując, że mam e-bilety. Pogratulowali, bo też mieli. Samo Oceanarium jest… no fajne, ale szczerze mówiąc bardziej podobało mi się to w Stralsundzie, sorry. Straszliwy hałas, tłum ludzi, dużo chodzenia, przy czym cały czas krąży się wokół jednego wielkiego akwarium, obserwując to samo z różnych perspektyw. Na jeden raz, ale nie ma sensu wracać.

Adresy:

GALERIA ZDJĘĆ.

Napisane przez Zuzanka w dniu sobota grudzień 2, 2023

Link bezpośredni - Tag: ogrod-zoologiczny - 0 komentarzy - Skomentuj