Menu

Zuzanka.blogitko

Ta ruda metalówa, co ma bloga o gotowaniu

Tag: panie

Sarah Waters - Złodziejka

Susan, 17-letnia sierota wychowana przez parę londyńskich cwaniaczków, których traktuje jak rodziców (złodzieja/pasera/włamywacza i płatną opiekunkę niechcianych dzieci), zostaje wysłana na "akcję". Wraz z hochsztaplerem zwanym Dżentelmenem, obracającym się w wyższych sferach, udaje się jako służąca do posiadłości na prowincji, aby tam nakłonić chimeryczną, acz bogatą dziedziczkę na ucieczki z Dżentelmenem, który dzięki temu położy rękę na posagu panny. Na miejscu okazuje się, że panna Maud jest rzeczywiście dziwna, ale dość szybko przywiązuje się do nowej służącej. Plan wypala - po wielu przeszkodach Maud ulega Dżentelmenowi, ale Susan już nie jest taka pewna, że to dobre rozwiązanie; zdążyła poznać Maud, która - tak jak i ona - żyła w cieniu swojej wcześnie utraconej matki. Poznać i chyba pokochać. Kiedy po ukradkiem przeprowadzonym ślubie Dżentelmen i Susan zawożą przerażoną do skraju psychozy pannę Maud do domu wariatów, Susan prawie pęka serce. Po czym następuje nagły zwrot akcji.

Łotrzykowska powieść, dziejąca się w wiktoriańskim Londynie i na pobliskiej prowincji, okazuje się jednak historią o fizycznym dojrzewaniu do bycia kobietą i do miłości. Podzielona jest na trzy części - w pierwszej narratorką jest Susan, w drugiej Maud, trzecia zaś - ponownie z perspektywy Susan - opowiada o ponownym spotkaniu obu dziewcząt i dramatycznym finale. Nie jest to opowieść przyjemna, raczej mroczna i brudna, nie tylko dlatego, że higiena wówczas pozostawia wiele do życzenia; brud moralny jest tak samo obecny wśród wysoko urodzonych (acz zdegenerowanych), jak i wśród pospólstwa (a i czasem okazuje się, że więcej miłosierdzia i uczciwości jest u złodziei). Jak to częste w powieści współczesnej, stylizacja jest pretekstem do pokazania odważnych przemyśleń o nienormatywnej miłości.

Niestety w kategorii "powieść z twistem" książka nie wypada rewelacyjnie - zwroty akcji głównie dotyczą postrzegania świata (i siebie) przez bohaterki, które dowiadują się w różnych momentach zaskakujących rzeczy. Dla czytelnika jest to dość obojętne i od pewnego momentu oczywiste.

#43

Napisane przez Zuzanka w dniu niedziela lipiec 1, 2018

Link bezpośredni - Tag: panie - 0 komentarzy - Skomentuj


Tess Gerritsen - Umrzeć po raz drugi

Detektyw Jane Rizzoli wraz z zaprzyjaźnioną patolog, Maurą Isles, prowadzą śledztwo w sprawie brutalnie zamordowanego myśliwego, częściowo zjedzonego przez zwierzęta domowe oraz wypatroszonego. Szybko odkrywają, również za pomocą mozolnej analizy mikrośladów i billingów (na które notabene czeka się miesiącami), że tego typu zbrodni pojawiło się więcej. Drugi wątek, sprzed kilku lat, opowiada o pechowym safari w Afryce, podczas którego giną kolejni uczestnicy, w tym syn zamordowanego współcześnie myśliwego. Obie sprawy się splatają, a Maura adoptuje kota, znalezionego w domu denata.

Złego słowa bym nie powiedziała, bo to uczciwy procedural, nie przeszkadza nawet, że 9. tom cyklu o obu bohaterkach (zekranizowanego, oglądał ktoś?), tyle że jak na topową powieść z twistem to jednak tego twista za mało. Morderca podszywa się pod kogoś innego, finał.

#40

Napisane przez Zuzanka w dniu wtorek czerwiec 12, 2018

Link bezpośredni - Tag: panie - 2 komentarze - Skomentuj


Tess Gerritsen - Umrzeć po raz drugi

Detektyw Jane Rizzoli wraz z zaprzyjaźnioną patolog, Maurą Isles, prowadzą śledztwo w sprawie brutalnie zamordowanego myśliwego, częściowo zjedzonego przez zwierzęta domowe oraz wypatroszonego. Szybko odkrywają, również za pomocą mozolnej analizy mikrośladów i billingów (na które notabene czeka się miesiącami), że tego typu zbrodni pojawiło się więcej. Drugi wątek, sprzed kilku lat, opowiada o pechowym safari w Afryce, podczas którego giną kolejni uczestnicy, w tym syn zamordowanego współcześnie myśliwego. Obie sprawy się splatają, a Maura adoptuje kota, znalezionego w domu denata.

Złego słowa bym nie powiedziała, bo to uczciwy procedural, nie przeszkadza nawet, że 9. tom cyklu o obu bohaterkach (zekranizowanego, oglądał ktoś?), tyle że jak na topową powieść z twistem to jednak tego twista za mało. Morderca podszywa się pod kogoś innego, finał.

#40

Napisane przez Zuzanka w dniu wtorek czerwiec 12, 2018

Link bezpośredni - Tag: panie - 2 komentarze - Skomentuj


Caroline Kepnes - Ty

Genevieve Beck, zwana przez przyjaciół Beck, trafia przypadkiem do księgarni, gdzie nawiązuje z chłopakiem zza lady nić porozumienia - czytają te same, niesztampowe książki, wygląda na interesującego gościa. Niedługo potem spotyka go przypadkiem, kiedy rozżalona zachowaniem swojego chłopaka (który nie do końca się poczuwa), pijana wraca z imprezy; Joe - bo tak ma na imię - jest fantastyczny: odwozi ją do domu, rozumie jej problemy, nie próbuje nawet jej pocałować, chociaż widać, że jest zainteresowany. Beck wymienia się z nim numerami telefonów, rozpoczynają rozmowy, o, jakże on ją rozumie, jej problemy z życiem, olewającym ją chłopakiem, z przyjaciółkami. Czasem się spotykają, ale wiadomo, że raczej nic z tego nie będzie do momentu, kiedy znika chłopak Beck. Dziewczyna jest wściekła, czytając na facebooku i twitterze zachwyty nad inną, hermetyczne opisy narkotycznych zjazdów, więc wygląda na to, że kiedy zniknęła przeszkoda, Beck i Joe mogą ze sobą być i będzie to świetny związek.

Jedyny problem jest w tym, że całą historię opowiada Joe i jej wymowa jest absolutnie inna. Joe wcale nie jest szarmancki, nie ma intuicji, nie jest stworzony dla Beck. Joe poznał jej dane z karty kredytowej, którą płaciła, znalazł jej adres, bo nieostrożnie opisywała swoje życie w social mediach, ba - nie oddał jej znalezionego telefonu (za który rachunki płaciła nic nie wiedząca matka), dzięki czemu dostał wgląd w każdy szczegół życia Beck i mógł bez problemu pójść ścieżką, która doprowadzi go do jej łóżka. I jeszcze można by było to Joe wybaczyć, zakochał się od pierwszego wejrzenia, pasują do siebie, małe socjotechniczne wsparcie nie zawadzi, tyle że to nie pierwszy raz, kiedy coś takiego się zdarzyło. Przed Beck była inna dziewczyna, którą tak bardzo kochał, ale nie była wystarczająco dobra, a finał tej znajomości chyba nie był dla niej zbyt pozytywny. Wspominałam, że w pewnym momencie zniknął z życia Beck jej chłopak, ignorując ją, oddalając do innej i w świat ciągłej imprezy? On nie zniknął - został porwany przez Joe, który zbudował historię jego odejścia na twitterze, po czym go zabił. I znowu - gdy mimo ogromnego zaangażowania Joe, Beck zaczyna się od niego oddalać (wymawiając się chęcią pomocy przyjaciółce, studiami, terapią); chłopak musi podjąć po raz kolejny mocniejsze akcje, żeby mogli być szczęśliwi.

To świetne studium zachowań psychopatycznych, akcja wciąga, a autorka potrafi nawet czasem pokazać, że świat opisany nie jest czarno-biały. Łatwo jednak wpaść w oczywistą pułapkę usprawiedliwiania przemocowego zachowania oprawcy zrzucaniem winy na ofiarę. Był wrażliwy, niepewny, wcześniej zraniony, musiał o siebie zadbać nawet kosztem prywatności dziewczyny. Oczywiście, że dałam się wpuścić autorce w ten kanał.

Inne tej autorki:

#38

Napisane przez Zuzanka w dniu niedziela czerwiec 10, 2018

Link bezpośredni - Tag: panie - 0 komentarzy - Skomentuj


Caroline Kepnes - Ty

Genevieve Beck, zwana przez przyjaciół Beck, trafia przypadkiem do księgarni, gdzie nawiązuje z chłopakiem zza lady nić porozumienia - czytają te same, niesztampowe książki, wygląda na interesującego gościa. Niedługo potem spotyka go przypadkiem, kiedy rozżalona zachowaniem swojego chłopaka (który nie do końca się poczuwa), pijana wraca z imprezy; Joe - bo tak ma na imię - jest fantastyczny: odwozi ją do domu, rozumie jej problemy, nie próbuje nawet jej pocałować, chociaż widać, że jest zainteresowany. Beck wymienia się z nim numerami telefonów, rozpoczynają rozmowy, o, jakże on ją rozumie, jej problemy z życiem, olewającym ją chłopakiem, z przyjaciółkami. Czasem się spotykają, ale wiadomo, że raczej nic z tego nie będzie do momentu, kiedy znika chłopak Beck. Dziewczyna jest wściekła, czytając na facebooku i twitterze zachwyty nad inną, hermetyczne opisy narkotycznych zjazdów, więc wygląda na to, że kiedy zniknęła przeszkoda, Beck i Joe mogą ze sobą być i będzie to świetny związek.

Jedyny problem jest w tym, że całą historię opowiada Joe i jej wymowa jest absolutnie inna. Joe wcale nie jest szarmancki, nie ma intuicji, nie jest stworzony dla Beck. Joe poznał jej dane z karty kredytowej, którą płaciła, znalazł jej adres, bo nieostrożnie opisywała swoje życie w social mediach, ba - nie oddał jej znalezionego telefonu (za który rachunki płaciła nic nie wiedząca matka), dzięki czemu dostał wgląd w każdy szczegół życia Beck i mógł bez problemu pójść ścieżką, która doprowadzi go do jej łóżka. I jeszcze można by było to Joe wybaczyć, zakochał się od pierwszego wejrzenia, pasują do siebie, małe socjotechniczne wsparcie nie zawadzi, tyle że to nie pierwszy raz, kiedy coś takiego się zdarzyło. Przed Beck była inna dziewczyna, którą tak bardzo kochał, ale nie była wystarczająco dobra, a finał tej znajomości chyba nie był dla niej zbyt pozytywny. Wspominałam, że w pewnym momencie zniknął z życia Beck jej chłopak, ignorując ją, oddalając do innej i w świat ciągłej imprezy? On nie zniknął - został porwany przez Joe, który zbudował historię jego odejścia na twitterze, po czym go zabił. I znowu - gdy mimo ogromnego zaangażowania Joe, Beck zaczyna się od niego oddalać (wymawiając się chęcią pomocy przyjaciółce, studiami, terapią); chłopak musi podjąć po raz kolejny mocniejsze akcje, żeby mogli być szczęśliwi.

To świetne studium zachowań psychopatycznych, akcja wciąga, a autorka potrafi nawet czasem pokazać, że świat opisany nie jest czarno-biały. Łatwo jednak wpaść w oczywistą pułapkę usprawiedliwiania przemocowego zachowania oprawcy zrzucaniem winy na ofiarę. Był wrażliwy, niepewny, wcześniej zraniony, musiał o siebie zadbać nawet kosztem prywatności dziewczyny. Oczywiście, że dałam się wpuścić autorce w ten kanał.

Inne tej autorki:

#38

Napisane przez Zuzanka w dniu niedziela czerwiec 10, 2018

Link bezpośredni - Tag: panie - 0 komentarzy - Skomentuj


Clare MacIntosh - Pozwolę ci odejść

Zaczyna się mocno - 5-letni Jacob wyrywa się matce tuż pod domem i kiedy przebiega przez ulicę, wjeżdża w niego rozpędzony samochód i dziecko umiera. Kierowca samochodu zawraca i znika. Akcja pokazywana jest dwutorowo - jeden wątek to poszukiwania przestępcy: policja rozpoczyna mozolne śledztwo - nikt nic nie widział, śladów (poza odpryskiem reflektora nie ma), matka nieprzytomna z żalu niedługo potem znika, zaszczuta przez lokalną społeczność (mogła dopilnować). Doświadczony komisarz Ray wraz z początkującą, ale pełną entuzjazmu policjantką Kate docierają w pewnym momencie do ściany - mija rok, zwierzchnicy każą sprawę zawiesić, bo nie rokuje. Ray, mimo że nie chce stawać na drodze do swojego awansu (i podwyżki!), decyduje, że sprawę będą prowadzić w tajemnicy i po godzinach. Wspólny sekret z młodą współpracowniczką nieco oddala go od żony, eks-policjantki, która zrezygnowała z obiecującej kariery, żeby wychować dzieci. Drugi wątek rozpoczyna ucieczka Jenny, która nie jest w stanie poradzić sobie z widokiem własnego domu po śmierci dziecka. Z minimalnym bagażem trafia do maleńkiej miejscowości letniskowej w Walii, gdzie za niewielkie pieniądze wynajmuje starą ruderę. Unika ludzi, cieszy ją tylko kontakt z przyrodą, wraca - mimo niesprawnej ręki - do sztuki (nie może wprawdzie rzeźbić, ale zaczyna fotografować). Mimo niechęci, zaprzyjaźnia się jednak z lokalnymi mieszkańcami, koszmary, z których budzi się z krzykiem, zdarzają się coraz rzadziej, nawiązuje też z lokalnym weterynarzem i ratownikiem głębszą więź. I wszystko idzie ku lepszemu, kiedy do drzwi jej chaty puka policja.

Tyle że w tym miejscu następuje cała seria zwrotów akcji i historia o wypadku i ucieczce z miejsca zbrodni zmienia się w zupełnie inną, jeszcze bardziej dramatyczną historię. Jest to książka na jeden wieczór, bo czyta się bez odrywania i kiedy docieram do ostatniej strony, jest dobrze po 1 w nocy. Czasem brutalna, miejscami wzruszająca, nieźle napisana; zdecydowanie nie włożyłabym jej do worka z literaturą kobiecą.

Inne tej autorki:

#37

Napisane przez Zuzanka w dniu piątek czerwiec 1, 2018

Link bezpośredni - Tag: panie - 0 komentarzy - Skomentuj


Clare MacIntosh - Pozwolę ci odejść

Zaczyna się mocno - 5-letni Jacob wyrywa się matce tuż pod domem i kiedy przebiega przez ulicę, wjeżdża w niego rozpędzony samochód i dziecko umiera. Kierowca samochodu zawraca i znika. Akcja pokazywana jest dwutorowo - jeden wątek to poszukiwania przestępcy: policja rozpoczyna mozolne śledztwo - nikt nic nie widział, śladów (poza odpryskiem reflektora nie ma), matka nieprzytomna z żalu niedługo potem znika, zaszczuta przez lokalną społeczność (mogła dopilnować). Doświadczony komisarz Ray wraz z początkującą, ale pełną entuzjazmu policjantką Kate docierają w pewnym momencie do ściany - mija rok, zwierzchnicy każą sprawę zawiesić, bo nie rokuje. Ray, mimo że nie chce stawać na drodze do swojego awansu (i podwyżki!), decyduje, że sprawę będą prowadzić w tajemnicy i po godzinach. Wspólny sekret z młodą współpracowniczką nieco oddala go od żony, eks-policjantki, która zrezygnowała z obiecującej kariery, żeby wychować dzieci. Drugi wątek rozpoczyna ucieczka Jenny, która nie jest w stanie poradzić sobie z widokiem własnego domu po śmierci dziecka. Z minimalnym bagażem trafia do maleńkiej miejscowości letniskowej w Walii, gdzie za niewielkie pieniądze wynajmuje starą ruderę. Unika ludzi, cieszy ją tylko kontakt z przyrodą, wraca - mimo niesprawnej ręki - do sztuki (nie może wprawdzie rzeźbić, ale zaczyna fotografować). Mimo niechęci, zaprzyjaźnia się jednak z lokalnymi mieszkańcami, koszmary, z których budzi się z krzykiem, zdarzają się coraz rzadziej, nawiązuje też z lokalnym weterynarzem i ratownikiem głębszą więź. I wszystko idzie ku lepszemu, kiedy do drzwi jej chaty puka policja.

Tyle że w tym miejscu następuje cała seria zwrotów akcji i historia o wypadku i ucieczce z miejsca zbrodni zmienia się w zupełnie inną, jeszcze bardziej dramatyczną historię. Jest to książka na jeden wieczór, bo czyta się bez odrywania i kiedy docieram do ostatniej strony, jest dobrze po 1 w nocy. Czasem brutalna, miejscami wzruszająca, nieźle napisana; zdecydowanie nie włożyłabym jej do worka z literaturą kobiecą.

Inne tej autorki:

#37

Napisane przez Zuzanka w dniu piątek czerwiec 1, 2018

Link bezpośredni - Tag: panie - 0 komentarzy - Skomentuj


P. D. James - Intrygi i żądze / Ułomna ręka sprawiedliwości

Akcję "Intryg i żądz" rozpoczyna urlop Dalgliesha, który dziedziczy po zmarłej ciotce posiadłość w Suffolk. Ciotka mieszkała w pięknym, zabytkowym, odludnym wiatraku na przylądku, niedaleko od stanowiącej punkt zapalny w lokalnej społeczności elektrowni atomowej. Wprawdzie inspektor nie jest na służbie, ale obiecał (głównie mentalne) wsparcie lokalnej policji przy złapaniu seryjnego mordercy zwanego Świstunem. Ma okazję poznać czynny zbrodniarza szybko - podczas spotkania towarzyskiego z sąsiadką Alice, autorką znanych książek kucharskich, Świstun uderza po raz kolejny, zabijając pracownicę elektrowni. Niedługo potem ginie jedna z uczestniczek kolacji, administratorka elektrowni Hillary - osoba kontrowersyjna, znienawidzona przez ekologów (jednemu z aktywnie działających właśnie wytoczyła proces) i lokalną społeczność (chce usunąć owdowiałego najemcę, który nie ma gdzie się podziać), a nawet przez niektórych współpracowników. Lokalna policja szybko odkrywa że mimo upozowania nie jest to dzieło seryjnego mordercy, bo ten popełnił samobójstwo chwilę wcześniej. Inspektor wprawdzie nie uczestniczy w śledztwie, ale obserwuje - połowa mieszkańców kłamie, druga połowa coś ukrywa, jak to w małej sielskiej nadmorskiej miejscowości.

Książka niespecjalnie porywa - kto jest zabójcą, domyśliłam się już w 1/3 lektury. Dużo wnikliwych opisów wnętrz i strojów, sporo dodatkowych wątków na drugim i trzecim planie, trochę spraw pozostawiono odłogiem - na przykład wyjaśnienie sprawy Świstuna, którego samobójstwo w zasadzie kończy wątek.

"Ułomna ręka sprawiedliwości" dzieje się w środowisku prawników - w znanej londyńskiej kancelarii zostaje znaleziona zamordowana Venetia Aldridge, adwokat. Ktoś po zabójstwie upozował ją na krześle, założył zabytkową perukę i oblał krwią[1]. Dalgliesh z ekipą (znana z poprzednich tomów Kate Miskin i nowy współpracownik, Pierce, z wykształcenia teolog) usiłuje dociec, czy sprawcą jest ktoś z kancelarii, rodzina (zmarła ma 18-letnią córkę, która właśnie się wdała w romans z obronionym przez matkę mordercą, ku wściekłości matki) czy może osoba poszkodowana w procesie, w którym Aldridge była obrońcą. W dużej mierze to krytyczne spojrzenie na zasady prawne - miejscami kwestionowalna moralnie zasada domniemania niewinności, dzięki której sprawny adwokat jest w stanie obronić kogoś, co do którego winy nie ma wątpliwości.

Tłumaczenie ma ewidentne braki - miejscami bywa niezrozumiałe (zapewne źle przetłumaczone idiomy), czasem czegoś brakuje (np. wyjaśnienia, czemu osoba o nazwisku Eager jest aktywna, a pewien Nigel - wbrew imieniu - jest blondynem).

[1] Nie, nie podejmuję się sprawdzać sensowności tego, że osoba, która za kilka dni idzie na operację, pobraną wcześniej krew (niezbędną do operacji) trzyma w woreczku w biurowej lodówce.

Inne tej autorki tutaj.

#34-35

Napisane przez Zuzanka w dniu poniedziałek maj 28, 2018

Link bezpośredni - Tag: panie - 0 komentarzy - Skomentuj


P. D. James - Intrygi i żądze / Ułomna ręka sprawiedliwości

Akcję "Intryg i żądz" rozpoczyna urlop Dalgliesha, który dziedziczy po zmarłej ciotce posiadłość w Suffolk. Ciotka mieszkała w pięknym, zabytkowym, odludnym wiatraku na przylądku, niedaleko od stanowiącej punkt zapalny w lokalnej społeczności elektrowni atomowej. Wprawdzie inspektor nie jest na służbie, ale obiecał (głównie mentalne) wsparcie lokalnej policji przy złapaniu seryjnego mordercy zwanego Świstunem. Ma okazję poznać czynny zbrodniarza szybko - podczas spotkania towarzyskiego z sąsiadką Alice, autorką znanych książek kucharskich, Świstun uderza po raz kolejny, zabijając pracownicę elektrowni. Niedługo potem ginie jedna z uczestniczek kolacji, administratorka elektrowni Hillary - osoba kontrowersyjna, znienawidzona przez ekologów (jednemu z aktywnie działających właśnie wytoczyła proces) i lokalną społeczność (chce usunąć owdowiałego najemcę, który nie ma gdzie się podziać), a nawet przez niektórych współpracowników. Lokalna policja szybko odkrywa że mimo upozowania nie jest to dzieło seryjnego mordercy, bo ten popełnił samobójstwo chwilę wcześniej. Inspektor wprawdzie nie uczestniczy w śledztwie, ale obserwuje - połowa mieszkańców kłamie, druga połowa coś ukrywa, jak to w małej sielskiej nadmorskiej miejscowości.

Książka niespecjalnie porywa - kto jest zabójcą, domyśliłam się już w 1/3 lektury. Dużo wnikliwych opisów wnętrz i strojów, sporo dodatkowych wątków na drugim i trzecim planie, trochę spraw pozostawiono odłogiem - na przykład wyjaśnienie sprawy Świstuna, którego samobójstwo w zasadzie kończy wątek.

"Ułomna ręka sprawiedliwości" dzieje się w środowisku prawników - w znanej londyńskiej kancelarii zostaje znaleziona zamordowana Venetia Aldridge, adwokat. Ktoś po zabójstwie upozował ją na krześle, założył zabytkową perukę i oblał krwią[1]. Dalgliesh z ekipą (znana z poprzednich tomów Kate Miskin i nowy współpracownik, Pierce, z wykształcenia teolog) usiłuje dociec, czy sprawcą jest ktoś z kancelarii, rodzina (zmarła ma 18-letnią córkę, która właśnie się wdała w romans z obronionym przez matkę mordercą, ku wściekłości matki) czy może osoba poszkodowana w procesie, w którym Aldridge była obrońcą. W dużej mierze to krytyczne spojrzenie na zasady prawne - miejscami kwestionowalna moralnie zasada domniemania niewinności, dzięki której sprawny adwokat jest w stanie obronić kogoś, co do którego winy nie ma wątpliwości.

Tłumaczenie ma ewidentne braki - miejscami bywa niezrozumiałe (zapewne źle przetłumaczone idiomy), czasem czegoś brakuje (np. wyjaśnienia, czemu osoba o nazwisku Eager jest aktywna, a pewien Nigel - wbrew imieniu - jest blondynem).

[1] Nie, nie podejmuję się sprawdzać sensowności tego, że osoba, która za kilka dni idzie na operację, pobraną wcześniej krew (niezbędną do operacji) trzyma w woreczku w biurowej lodówce.

Inne tej autorki tutaj.

#34-35

Napisane przez Zuzanka w dniu poniedziałek maj 28, 2018

Link bezpośredni - Tag: panie - 0 komentarzy - Skomentuj


Chimamanda Ngozi Adichie - Amerykaana

Ifemelu i Obinze poznali się w liceum w Lagos, zakochali się w sobie i byli nierozłączni do momentu, kiedy Ifemelu wyjechała na stypendium do USA. Obinze - wprawdzie zafascynowany Ameryką bardziej niż Ifemelu - został, aby opiekować się matką i w oczekiwaniu na wizę, której jednak nie otrzymał. Po kilkunastu latach, podczas których Obinze po emigracyjnym epizodzie w Londynie wrócił do Nigerii, zostając - przypadkiem - znanym biznesmenem, mężem i ojcem, a Ifemelu - wpływową blogerką, piszącą o rasie, spotykają się w Lagos, oboje z bagażem doświadczeń. Tu wchodzi typowa dla komedii romantycznych fraza o tym, czy uda im się nadrobić stracone lata i odzyskać siebie. Ale tak naprawdę to nie jest tylko romans, ale głębokie studium emigracji i re-emigracji Nigeryjczyków. Historie obojga przypomina losy Polaków na zarobkowej emigracji - wykształconych, ze znajomością języka, z tzw. dobrych rodzin, którzy w obcym kraju zniżali się do najpodlejszych, najgorzej płatnych prac, często poniżani przez ludzi z o wiele niższym statusem społecznym, ponieważ w ich rodzimym kraju układ był na tyle źle i bez perspektyw, że nie byli w stanie egzystować. Mit USA jako Krainy Wolności (i w nieco mniejszym wymiarze - Londynu dla Obinze) okazał się boleśnie nieprzystający do rzeczywistości. Podobnie - w drugiej części książki - oboje zaskakująco szybko odzwyczajają się od nigeryjskich realiów, nawet po kilku latach poza krajem zaskakuje ich wszechstronna korupcja, rządy wojskowe, skrywana bieda czy licznie rozplenione prawie że szamańskie kościoły.

Na to nałożona jest druga warstwa, stanowiąca oś życia Ifemelu, która dopiero w Nowym Jorku odkryła, że jest czarna; bez względu na to, kim jest, jej dystynktywną cechą jest kolor skóry i faktura włosów. Pod tym kątem obserwowani są wszyscy, odstający od standardu - jasnoskórego rasy kaukaskiej: Azjaci, Afrykanie oraz (w nieco mniejszym stopniu) Latynosi. Notki na jej blogu poświęcone są całemu zakresowi problemów - od poszukiwania pracy, wymuszonego prostowania afro, żeby choć trochę upodobnić się do "białych", braku kosmetyków do skóry innej niż jasna ("Kiedy używasz bielizny i plastrów w kolorze „nude", z góry wiesz, że kolorystycznie nie będą pasować do twojej skóry?"), obserwowania w luksusowych sklepach pod kątem potencjalnej kradzieży czy wreszcie nieobecności w tzw. mainstreamie, zarówno kulturalnym czy politycznym.

Adichie porównywana jest z Zadie Smith i pod pewnym względem te podobieństwa widać - łatwość konstruowania spójnej, epickiej opowieści, z wieloma bohaterami i bogatym tłem społecznym. Sam sposób pisania jednak jest zupełnie inny, inaczej prowadzona narracja. Dodatkowo nie fabuła jest tu najistotniejsza, a właśnie tło.

Inne tej autorki:

#33

Napisane przez Zuzanka w dniu wtorek maj 22, 2018

Link bezpośredni - Tag: panie - 0 komentarzy - Skomentuj