Tag:
panie
Spodziewałam się nie wiem czemu fikcji, ale to biograficzna opowieść, podtytuł książki “O życiu, macierzyństwie i pisaniu” dokładnie oddaje treść. Co absolutnie nie przeszkadza, bo to szczera, mądra opowieść o życiu, zwyczajnym, czasem przypadkowym, pełnym codzienności i ludzi. Epizody z życia autorki - rodzice, którzy się rozstali, pierwsza miłość, pierwsze dziecko, praca, sielskie wspomnienia o dziadkach, drugi związek, dziecko, rozstanie czy wreszcie - związane z tytułem - przeprowadzki. Ale to nie fabuła (wszak czy życie ma fabułę) stanowi siłę tej książki, tylko szczerość i dystans w relacji ze swojego życia. Szczegółowa relacja z życia z dwiema różnymi córkami i różnymi partnerami, z rozwijania się jako matka i od pewnego momentu jako pisarka; wiele sytuacji przypominało mi te, na które napotkałam w swoim życiu.
Bardzo mi się spodobała, nie tylko jako portret kobiety współczesnej. W przeciwieństwie do książki kolejnej...
Inne tej autorki:
#21
Napisane przez Zuzanka w dniu wtorek kwiecień 2, 2019
Link bezpośredni -
Tag:
panie
- 0 komentarzy
- Skomentuj
Drugą część historii Joe Goldberga, wrażliwego księgarza z Nowego Jorku, czytałam jednocześnie z oglądaniem serialowej ekranizacji pierwszego tomu. Nie będę wyliczać różnic między książką a ekranizacją (można je znaleźć tu), chociaż niektóre sprawiają, że fabuła “Hidden Bodies” traci nieco sens. Serial można obejrzeć niezależnie od książki, a wcześniejsza lektura nie sprawia, że emocje przy oglądaniu są mniejsze. Doskonałe studium psychopaty, osaczającego swoją wybrankę; można palcami wskazywać zachowania toksyczne i odcinające osobę słabszą od wsparcia otoczenia. Dodatkowo w serialu bardziej niż w książce widać wykorzystanie klisz z komedii romantycznych, które tutaj nabierają jednak złowrogiego znaczenia (z drugiej strony, jakby przeanalizować kilka rom-comów, choćby "Love Actually", to nie do końca jest tak, że promują one zdrowe związki).
Pierwszy tom książki kończył się w momencie ponownego pojawienia się w księgarni Amy, “nowej Beck”, która wprawdzie oszukała wcześniej Joe, płacąc fałszywą kartą, ale okazała się zupełnie taka sama jak on - wnikliwa, wrażliwa, ironiczna i zakochana, a dodatkowo unikająca mediów społecznościowych. Intensywna miłość, porozumienie, fantastyczny weekend w Rhode Island, zaufanie; to wszystko sypie się w pył, kiedy Joe odkrywa, że Amy skorzystała z klucza do księgarni i ukradła wszystkie cenne książki. Mimo analogowości Amy, udaje mu się odkryć, że dziewczyna uciekła do Los Angeles. Rozjuszony Joe zamyka nowojorskie sprawy i udaje się na Zachód zniszczyć oszustkę. Jego umiejętności detektywistyczne pozwalają mu szybko rozstawić pułapki za pomocą ufnych Kalifornijczyków, sprawa się nieco komplikuje po pierwszym morderstwie, które wcale nie przybliża Joe do znalezienia Amy. Znajduje za to przypadkiem dziewczynę - Love, córkę lokalnych potentatów handlowych, dzięki czemu odkrywa, że kalifornijskie życie jest bardzo przyjemne, zemstę odkłada na później, wklejąc się bezszwowo w nowy świat. Oczywiście do czasu, kiedy z jednej strony zaczyna ścigać go przeszłość, a z drugiej wpada z Love w ten sam wzorzec toksycznego związku, w którym musi dbać o swoją miłość za wszelką cenę.
Tak jak w pierwszym tomie miałam jeszcze chwile zawahania, bo jednak do pewnego momentu kibicowałam Joe, Benji był szkodliwym palantem, a o Peach nawet nie będę zaczynać, tak tutaj... Pan Mooney, właściciel księgarni, kwestię kradzieży starodruków kwituje stwierdzeniem, że po to są ubezpieczone. Cała psychopatyczna reszta - poszukiwanie Amy, usuwanie kolejnych przeszkód (czytaj: mordowanie ludzi, którzy na to według Joe zasłużyli), związek z Love i rosnący konflikt z jej bratem Fortym (ach, ci kalifornijscy bogacze, zakochani w tenisie), wpuszczający Joe w spiralę przemocy - już nie daje się obronić niczym. Trochę przeszkadza mi też to “nadludzkim wysiłkiem” - socjotechniczne sztuczki, dzięki którym Joe zdobywa klucze do posiadłości Axla Rose, łatwość dostępu do łodzi Quinnów, czy wreszcie nagły zwrot koła fortuny, dzięki czemu panny lecą na Joe jak labradory na patyk (dwuznaczność zamierzona, detaliczne opisy erotyczne zdarzają się nader często). Wreszcie samo rodzeństwo Quinnów (i trzeci bliźniak Milo), sami w sobie stanowiący socjologiczne kuriozum jeszcze większe niż Joe, sprawiają, że kołek do zawieszania niewiary trzeszczy za bardzo.
Inne tej autorki tutaj.
#13
Napisane przez Zuzanka w dniu piątek marzec 1, 2019
Link bezpośredni -
Tag:
panie
- 0 komentarzy
- Skomentuj
Drugą część historii Joe Goldberga, wrażliwego księgarza z Nowego Jorku, czytałam jednocześnie z oglądaniem serialowej ekranizacji pierwszego tomu. Nie będę wyliczać różnic między książką a ekranizacją (można je znaleźć tu), chociaż niektóre sprawiają, że fabuła “Hidden Bodies” traci nieco sens. Serial można obejrzeć niezależnie od książki, a wcześniejsza lektura nie sprawia, że emocje przy oglądaniu są mniejsze. Doskonałe studium psychopaty, osaczającego swoją wybrankę; można palcami wskazywać zachowania toksyczne i odcinające osobę słabszą od wsparcia otoczenia. Dodatkowo w serialu bardziej niż w książce widać wykorzystanie klisz z komedii romantycznych, które tutaj nabierają jednak złowrogiego znaczenia (z drugiej strony, jakby przeanalizować kilka rom-comów, choćby "Love Actually", to nie do końca jest tak, że promują one zdrowe związki).
Pierwszy tom książki kończył się w momencie ponownego pojawienia się w księgarni Amy, “nowej Beck”, która wprawdzie oszukała wcześniej Joe, płacąc fałszywą kartą, ale okazała się zupełnie taka sama jak on - wnikliwa, wrażliwa, ironiczna i zakochana, a dodatkowo unikająca mediów społecznościowych. Intensywna miłość, porozumienie, fantastyczny weekend w Rhode Island, zaufanie; to wszystko sypie się w pył, kiedy Joe odkrywa, że Amy skorzystała z klucza do księgarni i ukradła wszystkie cenne książki. Mimo analogowości Amy, udaje mu się odkryć, że dziewczyna uciekła do Los Angeles. Rozjuszony Joe zamyka nowojorskie sprawy i udaje się na Zachód zniszczyć oszustkę. Jego umiejętności detektywistyczne pozwalają mu szybko rozstawić pułapki za pomocą ufnych Kalifornijczyków, sprawa się nieco komplikuje po pierwszym morderstwie, które wcale nie przybliża Joe do znalezienia Amy. Znajduje za to przypadkiem dziewczynę - Love, córkę lokalnych potentatów handlowych, dzięki czemu odkrywa, że kalifornijskie życie jest bardzo przyjemne, zemstę odkłada na później, wklejąc się bezszwowo w nowy świat. Oczywiście do czasu, kiedy z jednej strony zaczyna ścigać go przeszłość, a z drugiej wpada z Love w ten sam wzorzec toksycznego związku, w którym musi dbać o swoją miłość za wszelką cenę.
Tak jak w pierwszym tomie miałam jeszcze chwile zawahania, bo jednak do pewnego momentu kibicowałam Joe, Benji był szkodliwym palantem, a o Peach nawet nie będę zaczynać, tak tutaj... Pan Mooney, właściciel księgarni, kwestię kradzieży starodruków kwituje stwierdzeniem, że po to są ubezpieczone. Cała psychopatyczna reszta - poszukiwanie Amy, usuwanie kolejnych przeszkód (czytaj: mordowanie ludzi, którzy na to według Joe zasłużyli), związek z Love i rosnący konflikt z jej bratem Fortym (ach, ci kalifornijscy bogacze, zakochani w tenisie), wpuszczający Joe w spiralę przemocy - już nie daje się obronić niczym. Trochę przeszkadza mi też to “nadludzkim wysiłkiem” - socjotechniczne sztuczki, dzięki którym Joe zdobywa klucze do posiadłości Axla Rose, łatwość dostępu do łodzi Quinnów, czy wreszcie nagły zwrot koła fortuny, dzięki czemu panny lecą na Joe jak labradory na patyk (dwuznaczność zamierzona, detaliczne opisy erotyczne zdarzają się nader często). Wreszcie samo rodzeństwo Quinnów (i trzeci bliźniak Milo), sami w sobie stanowiący socjologiczne kuriozum jeszcze większe niż Joe, sprawiają, że kołek do zawieszania niewiary trzeszczy za bardzo.
Inne tej autorki tutaj.
#13
Napisane przez Zuzanka w dniu piątek marzec 1, 2019
Link bezpośredni -
Tag:
panie
- 0 komentarzy
- Skomentuj
Po spokojnym, choć czasem dramatycznym, jak przystało na losy rodziny na Śląsku, przerwane II wojną światową, ale oddanym z ironicznym dystansem prologu o historii rodu i domu rodziny K., nie ma żadnego ostrzeżenia przed przejściem do Wtedy. Do polskiego domu z tradycjami i ojcem, Starym K., egzekwującym wychowanie za pomocą bestialskiego bicia. Bicia, które oczywiście jest wyrazem miłości i troski o potomka, bez tego junior by się stoczył. Kuczok używa słów mistrzowsko, budując obraz wewnętrzny kilkuletniego narratora, przedszkolaka-pierwszaka, marzącego o wojnie, która pozwoliłaby na usprawiedliwione, jednorazowe użycie karabinu (wszak dzieci w czasie wojny mogą mieć karabiny, patrz Pomnik Małego Powstańca) do usunięcia Starego K. (bo byłby wtedy żołnierzem, a nie ojcobójcą). Przemocy jest więcej, zarówno w związku małżeńskim państwa K., wśród rodzeństwa (terror wprowadzany przez Starego K. i jednoosobowy zakon siostrzany nieelokwentnemu bratu ich obojga), jak i wśród rówieśników, egzekwujących falę za pomocą pięści, kopniaków i śliny.
To bardzo dobrze zaprojektowana książka, ze znaczącym podziałem zarówno tematycznym, jak i nastrojowym. Część pierwsza - Przedtem - jest nostalgiczna, nieco baśniowa mimo scen wojennych i biedy przeświecającej przez pozory jak przez przesiany materiał. Pojawia się sporo różnorodnych postaci, pełnokrwistych, z problemami i własnymi traumami. To, co znamienne, przedtem nie ma przemocy ani patologii. Część druga - Wtedy - to dorastanie w okolicach Stanu Wojennego, tu raczej (poza epizodem w sanatorium), uwaga skupiona jest na Starym K., ojcu-oprawcy, inteligentnym psychopacie, którego brutalne zapędy próbuje hamować matka, również niszczona psychicznie przez Starego K. Potem - oniryczna wizja zatopienia domu ze starzejącymi się rodzicami w gnojówce - nie przynosi narratorowi katharsis. Czytelnikowi też, niestety. Ale jest warta lektury.
#12/#2 (w trakcie słuchania wzięłam i przeczytałam, bo przez repetycje miałam wrażenie, że ciągle słucham tego samego, a tu nie)
Napisane przez Zuzanka w dniu piątek luty 15, 2019
Link bezpośredni -
Tag:
panie
- 4 komentarze
- Skomentuj
Po spokojnym, choć czasem dramatycznym, jak przystało na losy rodziny na Śląsku, przerwane II wojną światową, ale oddanym z ironicznym dystansem prologu o historii rodu i domu rodziny K., nie ma żadnego ostrzeżenia przed przejściem do Wtedy. Do polskiego domu z tradycjami i ojcem, Starym K., egzekwującym wychowanie za pomocą bestialskiego bicia. Bicia, które oczywiście jest wyrazem miłości i troski o potomka, bez tego junior by się stoczył. Kuczok używa słów mistrzowsko, budując obraz wewnętrzny kilkuletniego narratora, przedszkolaka-pierwszaka, marzącego o wojnie, która pozwoliłaby na usprawiedliwione, jednorazowe użycie karabinu (wszak dzieci w czasie wojny mogą mieć karabiny, patrz Pomnik Małego Powstańca) do usunięcia Starego K. (bo byłby wtedy żołnierzem, a nie ojcobójcą). Przemocy jest więcej, zarówno w związku małżeńskim państwa K., wśród rodzeństwa (terror wprowadzany przez Starego K. i jednoosobowy zakon siostrzany nieelokwentnemu bratu ich obojga), jak i wśród rówieśników, egzekwujących falę za pomocą pięści, kopniaków i śliny.
To bardzo dobrze zaprojektowana książka, ze znaczącym podziałem zarówno tematycznym, jak i nastrojowym. Część pierwsza - Przedtem - jest nostalgiczna, nieco baśniowa mimo scen wojennych i biedy przeświecającej przez pozory jak przez przesiany materiał. Pojawia się sporo różnorodnych postaci, pełnokrwistych, z problemami i własnymi traumami. To, co znamienne, przedtem nie ma przemocy ani patologii. Część druga - Wtedy - to dorastanie w okolicach Stanu Wojennego, tu raczej (poza epizodem w sanatorium), uwaga skupiona jest na Starym K., ojcu-oprawcy, inteligentnym psychopacie, którego brutalne zapędy próbuje hamować matka, również niszczona psychicznie przez Starego K. Potem - oniryczna wizja zatopienia domu ze starzejącymi się rodzicami w gnojówce - nie przynosi narratorowi katharsis. Czytelnikowi też, niestety. Ale jest warta lektury.
#12/#2 (w trakcie słuchania wzięłam i przeczytałam, bo przez repetycje miałam wrażenie, że ciągle słucham tego samego, a tu nie)
Napisane przez Zuzanka w dniu piątek luty 15, 2019
Link bezpośredni -
Tag:
panie
- 4 komentarze
- Skomentuj
Na wysokim poziomie to historia przeplatających się losów dwóch rodzin - mieszkających w Ameryce Belseyów i w Wielkiej Brytanii Kippsów. Howard Belsey i Monty Kipps są wykładowcami uniwersyteckimi, w konflikcie nie tylko ze względu na publikacje w tej samej dziedzinie i kąśliwe komentarze w prasie fachowej, ale też ze względu na skrajną prawicowość tego drugiego, co jest o tyle ciekawe, że właśnie rodzina Kippsów jest konsekwentnie ciemnoskóra, gdy tymczasem Belseyowie są mieszani - Howard jest biały, a jego żona Kiki nie. Tym bardziej boli Howarda, gdy jego starszy syn zamieszkuje u Kippsów, zakochuje się w ich pięknej córce i nurkuje w intensywną religijność, mimo że po pierwszym zauroczeniu Kippsowie go rozczarowali. Sytuacja się komplikuje, kiedy Monty decyduje się na pracę na tym samym uniwersytecie co Howard. Ich żony - rozczarowana niewiernością męża Kiki i ciężko chora Charlene zaczynają się przyjaźnić, Zora Belsey konkuruje z Victorią Kipps, a panowie spierają się na szczeblu administracyjnym o definicję wolności słowa.
To książka, w której dużo się dzieje, zwłaszcza że autorka co jakiś czas zmienia narratorów - Howard opisuje swoją walkę o powrót w łaski zdradzonej żony, Kiki mówi o swojej rozpaczy i o próbach przyjaźni z zaskakująco trudną Charlene, ambitna Zora opisuje trudy studiowania na uczelni, na której pracuje kochanka ojca, zaś najmłodszy syn Belseyów, Levi, włącza się w anarchistyczny ruch emigrantów z Haiti. Co ciekawe, nie ma równowagi - Kippsowie są obiektami opisu, autorka unika pokazania ich strony. Zarówno Stany, jak i Wielka Brytania to tło do rozmyślań o tożsamości kulturowej ciemnoskórych, zarówno tych osiadłych (jak Kiki, z odziedziczonym pięknym domem w dobrej dzielnicy, a przecież ciągle czującą się jak służąca we własnym domu), jak i właśnie rozpoczynających amerykański sen od sprzedaży podróbek na ulicy i sprzątania mieszkań.
Inne tej autorki tutaj.
#8
Napisane przez Zuzanka w dniu niedziela styczeń 27, 2019
Link bezpośredni -
Tag:
panie
- 0 komentarzy
- Skomentuj
Na wysokim poziomie to historia przeplatających się losów dwóch rodzin - mieszkających w Ameryce Belseyów i w Wielkiej Brytanii Kippsów. Howard Belsey i Monty Kipps są wykładowcami uniwersyteckimi, w konflikcie nie tylko ze względu na publikacje w tej samej dziedzinie i kąśliwe komentarze w prasie fachowej, ale też ze względu na skrajną prawicowość tego drugiego, co jest o tyle ciekawe, że właśnie rodzina Kippsów jest konsekwentnie ciemnoskóra, gdy tymczasem Belseyowie są mieszani - Howard jest biały, a jego żona Kiki nie. Tym bardziej boli Howarda, gdy jego starszy syn zamieszkuje u Kippsów, zakochuje się w ich pięknej córce i nurkuje w intensywną religijność, mimo że po pierwszym zauroczeniu Kippsowie go rozczarowali. Sytuacja się komplikuje, kiedy Monty decyduje się na pracę na tym samym uniwersytecie co Howard. Ich żony - rozczarowana niewiernością męża Kiki i ciężko chora Charlene zaczynają się przyjaźnić, Zora Belsey konkuruje z Victorią Kipps, a panowie spierają się na szczeblu administracyjnym o definicję wolności słowa.
To książka, w której dużo się dzieje, zwłaszcza że autorka co jakiś czas zmienia narratorów - Howard opisuje swoją walkę o powrót w łaski zdradzonej żony, Kiki mówi o swojej rozpaczy i o próbach przyjaźni z zaskakująco trudną Charlene, ambitna Zora opisuje trudy studiowania na uczelni, na której pracuje kochanka ojca, zaś najmłodszy syn Belseyów, Levi, włącza się w anarchistyczny ruch emigrantów z Haiti. Co ciekawe, nie ma równowagi - Kippsowie są obiektami opisu, autorka unika pokazania ich strony. Zarówno Stany, jak i Wielka Brytania to tło do rozmyślań o tożsamości kulturowej ciemnoskórych, zarówno tych osiadłych (jak Kiki, z odziedziczonym pięknym domem w dobrej dzielnicy, a przecież ciągle czującą się jak służąca we własnym domu), jak i właśnie rozpoczynających amerykański sen od sprzedaży podróbek na ulicy i sprzątania mieszkań.
Inne tej autorki tutaj.
#8
Napisane przez Zuzanka w dniu niedziela styczeń 27, 2019
Link bezpośredni -
Tag:
panie
- 0 komentarzy
- Skomentuj
Bohaterów widzimy niedługo po tym, jak skończyła się (dramatycznie) akcja "Żniw zła". Cormoran śpieszy się na ślub Robin, Robin - mimo wysiłków cieszenia się tym dniem - jest zmęczona i smutna aż do momentu, kiedy widzi Cormorana. On chce ją przyjąć z powrotem do pracy, ona chce wrócić, tylko Matthew (już mąż Robin) jest zły. Chwilę potem wściekła jest też Robin, kiedy dowiaduje się, że jej małżonek izolował ją od kontaktów z byłym szefem, grzebiąc ukradkiem w jej telefonie. Zostawiając na chwilę na boku kwestie burzliwego związku Robin, z dwóch stron do agencji Strike'a trafia sprawa: pojawia się ewidentnie zaburzony młody człowiek, powtarzając coś o morderstwie sprzed lat, po czym znika, a niedługo potem jeden z ministrów chce śledztwa w sprawie szantażu[1], a szantażuje go brat zaburzonego młodego człowieka. Robin zmienia się nie do poznania przez założenie szkieł kontaktowych i ściągnięcie obrączki, incognito rozgląda się w kuluarach ministerstwa, bo mąż posłanki z sąsiadującej kancelarii ma być w sprawę uwikłany. Cormoran zrywa ścięgno w amputowanej nodze, opiekuje się nim jego aktualna dziewczyna, co prowadzi do wyznania miłosnego brzemiennego w skutki. Ba, wtem na drodze detektywa staje piękna Charlotte, jego wieloletnia flama, zamężna i w bliźniaczej ciąży, ale ciągle z chętką na powrót do dawnego związku. Śledztwo się zagęszcza, kiedy szantażowany minister zostaje znaleziony martwy. Agencja ociera się o świat wielkiej polityki, w tle przygotowania do Igrzysk Olimpijskich 2012 w Londynie, multi-kulti (muzułmanie i Polacy) i spora doza neokolonializmu.
Niestety, to całkiem miałka powieść. Wiele nitek gmatwa ją ponad miarę (w papierze książka ma ponad 600 stron), wprowadzono mnóstwo bohaterów, niektórych niespecjalnie potrzebnie. Wątek Cormoran - Robin jest jeszcze bardziej idiotyczny niż w poprzednich książkach. Oboje są w związkach, więc pieczołowicie ze sobą nie rozmawiają o niczym, co wykracza poza pracę. A i tutaj jest wiele niedomówień oraz niesmaku, zwłaszcza kiedy Robin (i inni milczący współpracownicy) odmawiają niepłatnej pracy w nadgodzinach i weekendy, bo mają - o tempora, o mores - życie prywatne.
[1] Przy czym klient uparcie nie chce zeznać, czym jest szantażowany (a wie o tym cała jego rodzina). Fascynuje mnie ogólnie idea przemilczania przez klienta podstawowych informacji, które pozwoliłyby na uniknięcie miotania się przez pół książki kilku osób.
Inne tej autorki tutaj.
#5
Napisane przez Zuzanka w dniu poniedziałek styczeń 21, 2019
Link bezpośredni -
Tag:
panie
- 2 komentarze
- Skomentuj
Bohaterów widzimy niedługo po tym, jak skończyła się (dramatycznie) akcja "Żniw zła". Cormoran śpieszy się na ślub Robin, Robin - mimo wysiłków cieszenia się tym dniem - jest zmęczona i smutna aż do momentu, kiedy widzi Cormorana. On chce ją przyjąć z powrotem do pracy, ona chce wrócić, tylko Matthew (już mąż Robin) jest zły. Chwilę potem wściekła jest też Robin, kiedy dowiaduje się, że jej małżonek izolował ją od kontaktów z byłym szefem, grzebiąc ukradkiem w jej telefonie. Zostawiając na chwilę na boku kwestie burzliwego związku Robin, z dwóch stron do agencji Strike'a trafia sprawa: pojawia się ewidentnie zaburzony młody człowiek, powtarzając coś o morderstwie sprzed lat, po czym znika, a niedługo potem jeden z ministrów chce śledztwa w sprawie szantażu[1], a szantażuje go brat zaburzonego młodego człowieka. Robin zmienia się nie do poznania przez założenie szkieł kontaktowych i ściągnięcie obrączki, incognito rozgląda się w kuluarach ministerstwa, bo mąż posłanki z sąsiadującej kancelarii ma być w sprawę uwikłany. Cormoran zrywa ścięgno w amputowanej nodze, opiekuje się nim jego aktualna dziewczyna, co prowadzi do wyznania miłosnego brzemiennego w skutki. Ba, wtem na drodze detektywa staje piękna Charlotte, jego wieloletnia flama, zamężna i w bliźniaczej ciąży, ale ciągle z chętką na powrót do dawnego związku. Śledztwo się zagęszcza, kiedy szantażowany minister zostaje znaleziony martwy. Agencja ociera się o świat wielkiej polityki, w tle przygotowania do Igrzysk Olimpijskich 2012 w Londynie, multi-kulti (muzułmanie i Polacy) i spora doza neokolonializmu.
Niestety, to całkiem miałka powieść. Wiele nitek gmatwa ją ponad miarę (w papierze książka ma ponad 600 stron), wprowadzono mnóstwo bohaterów, niektórych niespecjalnie potrzebnie. Wątek Cormoran - Robin jest jeszcze bardziej idiotyczny niż w poprzednich książkach. Oboje są w związkach, więc pieczołowicie ze sobą nie rozmawiają o niczym, co wykracza poza pracę. A i tutaj jest wiele niedomówień oraz niesmaku, zwłaszcza kiedy Robin (i inni milczący współpracownicy) odmawiają niepłatnej pracy w nadgodzinach i weekendy, bo mają - o tempora, o mores - życie prywatne.
[1] Przy czym klient uparcie nie chce zeznać, czym jest szantażowany (a wie o tym cała jego rodzina). Fascynuje mnie ogólnie idea przemilczania przez klienta podstawowych informacji, które pozwoliłyby na uniknięcie miotania się przez pół książki kilku osób.
Inne tej autorki tutaj.
#5
Napisane przez Zuzanka w dniu poniedziałek styczeń 21, 2019
Link bezpośredni -
Tag:
panie
- 2 komentarze
- Skomentuj
Chciałam zacząć od tego, że teraz pojawiła się moda na fugę dysocjacyjną (patrz w kinach "Fuga" - widzieliście?), ale po krótkim sprawdzeniu wyszło, że zarówno Moriarty (2010) i O'Farrell (2012) trafiły do mnie akurat teraz zupełnym przypadkiem. Fabuły obu książek są lustrzanie podobne, więc niestety "Kilka dni" było dla mnie wtórne (trochę szkoda).
39-letnia Alice podczas wypadku na siłowni traci pamięć. Uważa, że ma 29 lat i właśnie jest w pierwszej ciąży. Szokiem dla niej jest to, że jej ukochana siostra (jakże się zestarzała!) jakby ją nie za bardzo lubi, uwielbiany mąż przez telefon jest nie tyle opryskliwy, co zwyczajnie niegrzeczny i bynajmniej nie biegnie do niej do szpitala z kwiatami, a ona sama nie pamięta żadnego z trójki swoich dzieci. Analogicznie jak u O'Farrella, Alice powoli odkrywa (powoli, bo rodzina i przyjaciele - zupełnie inni niż 10 lat wcześniej, czasem tacy, których Alice niespecjalnie lubi - z denerwującą manierą dozują jej informacje o ostatnich 10 latach, po części uważając, że udaje zanik pamięci, po części chcąc jej oszczędzić wstrząsów), że stała się całkiem nieprzyjemną osobą, skłóconą w zasadzie ze wszystkimi i mimo pięknego, odremontowanego ogromnym wysiłkiem domu (jej marzenia) i trójki zdrowych dzieci, była zgorzkniała i ogromnie nieszczęśliwa. Finał jest do przewidzenia - utrata pamięci to druga szansa, pytanie tylko, że nowa-stara Alice z niej skorzysta i po odzyskaniu wspomnień uzna, że warto naprawić to, co zepsuło się w ciągu 10-lecia. Książka jest mniej zabawna niż O'Farrell, ale równie wciągająca.
Główną bohaterką "A teraz śpij" jest Ellen, hipnotyzerka, zajmująca się terapią za pomocą hipnozy; budzi to najczęściej uśmiechy politowania otoczenia, a jej matka, ekscentryczna lekarka, tego nie pochwala. Gdy Ellen poznaje Patricka, wdowca z 8-letnim synem, ma wrażenie, że odwróciła się jej zła passa po nieudanych związkach - Patrick jest miły, szybko się zakochuje, wygląda na stabilnego, ma tylko jeden problem: stalkerkę. Jego była dziewczyna, Saskia, od ponad dwóch lat nie odstępuje go na krok, dzwoni do niego, pisze, czeka pod drzwiami, chodzi do tych samych restauracji i, co najdziwniejsze, nie czuje w związku z tym żadnego zażenowania, nawet gdy Patrick na nią krzyczy. Ellen musi więc poradzić sobie z ciągle obecnym cieniem byłej żony, matki idealnej, rolą macochy, niespodziewaną ciążą i Saskią, która również wkracza w jej życie. Co ciekawe, narratorką pierwszoosobową jest właśnie stalkerka, opisująca swoje motywacje i sposoby pozyskania informacji. Najmniej sympatyczną osobą jest tutaj Patrick, oschły, zmuszający Ellen do klękania na grobie byłej żony (serio!), wprowadzający się do jej domu ze stertą śmieci i ewidentnie nie potrafiący sobie poradzić z sytuacją aż do dramatycznego finału. Nie ukrywam, że absolutnie nie rozumiałam ciśnienia Ellen do kontynuowania związku (wiem, wiem, ciąża i dziecko musi mieć rodziców), bo bez wielkiej wolty fabularnej nie mógł to być dla niej korzystny związek. Ale jeśli czytaliście inne książki Moriarty, to wiecie, że autorka lubi takie zwroty akcji, więc.
Inne tej autorki tutaj.
#2-3
Napisane przez Zuzanka w dniu niedziela styczeń 20, 2019
Link bezpośredni -
Tag:
panie
- 0 komentarzy
- Skomentuj