Menu

Zuzanka.blogitko

Ta ruda metalówa, co ma bloga o gotowaniu

Tag: panowie

Jeff Lindsay - Dylematy Dextera

Nawet lubię ten rozjazd między serialowym a książkowym Dexterem w kwestii fabularnej. Nie ma la Guerty, jest sierżant Doakes, a Debra i dzieci Rity wiedzą o mrocznej stronie brata. Mniej lubię narrację książkową, bo słabsza niż w filmie - fragmenty personalizujące "Mrocznego Pasażera", opisujące go jako odrębną istotę, korzystającą tylko z ciała sprawnego specjalisty od krwi, są niestrawne. Na miejscu zbrodni, gdzie policja znajduje dwa spalone ciała bez głów, z głowy Dextera znika Mroczny Pasażer, pozostawiając go bezbronnego jak niemowlę. Przez całą książkę, w przerwach między przygotowaniami do ślubu z Ritą, uczeniem jej dzieci, żeby nie zostały złapane i prywatnym śledztwem, Dexter szuka w internecie, gdzie też to jego sprawne i mordercze alter ego mogło pójść.

Inne tego autora tutaj.

#9

Napisane przez Zuzanka w dniu sobota luty 20, 2010

Link bezpośredni - Tag: panowie - 0 komentarzy - Skomentuj


Michael Connelly - Zagubiony blask

Harry Bosch, aktualnie emerytowany policjant z Los Angeles, ponownie otwiera niewyjaśnioną sprawę sprzed czterech lat. Najpierw zabito asystentkę w firmie produkującej film, a kilka dni później z planu skradziono 2 miliony dolarów. Harry był wtedy świadkiem kradzieży, ale głównie ciąży mu brak mordercy dziewczyny. Szybko się okazuje, że jako eks-policjant nie ma specjalnego poważania ani w społeczeństwie, ani wśród do niedawna kolegów, a do tego dostaje jasny sygnał z tajemniczego oddziału antyterrorystycznego (rzecz się dzieje kilka lat po 11. września), że jak nie przestanie węszyć, to może już nie móc węszyć w ogóle. Ale Harry twardy jest, więc nie zważa na niczyją niechęć. Jeździ sobie po Los Angeles, odpytuje kolejnych świadków, robi małą przerwę na lot do Vegas, żeby spotkać się z byłą żoną i szuka dalej. Na końcu znajduje, ale - jak to zwykle bywa w sprawach, w których ktoś "z zewnątrz" wchodzi w świat policji i federalnych - rozwiązanie nie jest zbyt łatwe.

Kryminał jak kryminał, słabszy niż Sue Grafton, ale czytalny. Zirytował mnie finał drugoplanowej sprawy z żoną detektywa, który tłnqxb łlxaął, żr ebmjvrqmvban żban mncbzavnłn jfcbzavrć, vż pujvyę cemrq ebmjbqrz mnfmłn j pvążę v znwą śyvpmaą xvyxhyrgavą póerpmxę, xgóerw Uneel avr jvqmvnł. Suche.

Inne tego autora:

#8

Napisane przez Zuzanka w dniu czwartek luty 18, 2010

Link bezpośredni - Tag: panowie - 2 komentarze - Skomentuj


Michael Connelly - Zagubiony blask

Harry Bosch, aktualnie emerytowany policjant z Los Angeles, ponownie otwiera niewyjaśnioną sprawę sprzed czterech lat. Najpierw zabito asystentkę w firmie produkującej film, a kilka dni później z planu skradziono 2 miliony dolarów. Harry był wtedy świadkiem kradzieży, ale głównie ciąży mu brak mordercy dziewczyny. Szybko się okazuje, że jako eks-policjant nie ma specjalnego poważania ani w społeczeństwie, ani wśród do niedawna kolegów, a do tego dostaje jasny sygnał z tajemniczego oddziału antyterrorystycznego (rzecz się dzieje kilka lat po 11. września), że jak nie przestanie węszyć, to może już nie móc węszyć w ogóle. Ale Harry twardy jest, więc nie zważa na niczyją niechęć. Jeździ sobie po Los Angeles, odpytuje kolejnych świadków, robi małą przerwę na lot do Vegas, żeby spotkać się z byłą żoną i szuka dalej. Na końcu znajduje, ale - jak to zwykle bywa w sprawach, w których ktoś "z zewnątrz" wchodzi w świat policji i federalnych - rozwiązanie nie jest zbyt łatwe.

Kryminał jak kryminał, słabszy niż Sue Grafton, ale czytalny. Zirytował mnie finał drugoplanowej sprawy z żoną detektywa, który tłnqxb łlxaął, żr ebmjvrqmvban żban mncbzavnłn jfcbzavrć, vż pujvyę cemrq ebmjbqrz mnfmłn j pvążę v znwą śyvpmaą xvyxhyrgavą póerpmxę, xgóerw Uneel avr jvqmvnł. Suche.

Inne tego autora:

#8

Napisane przez Zuzanka w dniu czwartek luty 18, 2010

Link bezpośredni - Tag: panowie - 2 komentarze - Skomentuj


Maj Sjöwall/Per Wahlöö - Roseanna

Komisarz Martin Beck ma niepracującą i dość marudną żonę, dwójkę dzieci w wieku szkolnym, hobbystycznie buduje modele okrętów, ale na szczęście ma też pracę, która pozwala mu nie przebywać za dużo w domu. Podczas pogłębiania jednego z kanałów znalezione zostaje ciało młodej kobiety. Śledztwo się wlecze, Beck i jego współpracownicy spędzają nad nim mnóstwo dupogodzin, przemierzają niezliczone kilometry, poruszają pół świata, bo ofiara okazuje się być Amerykanką. Trochę bawi zestawienie ze współczesnymi kryminałami, gdzie łatwiej się odpuszcza. Ten dzieje się w latach 60. ubiegłego wieku (uwielbiam to dookreślenie, chociaż dla mnie mentalnie to jednak cały czas "ten wiek") i wysiłek, jaki szwedzka policja wkłada w pojedynczą sprawę, jest niesamowity. I za ten wysiłek cenię szwedzkie kryminały. I za melancholię, zadumę nad zdjęciem, spacer z hotelu do nabrzeża i wieczór przy kolejnej paczce papierosów marki Floryda, podczas którego wykluwa się nowa koncepcja śledztwa. Nie ma deus ex machina, jest ciężka praca.

Inne tych autorów.

#7

Napisane przez Zuzanka w dniu czwartek luty 11, 2010

Link bezpośredni - Tag: panowie - 4 komentarze - Skomentuj


Maj Sjöwall/Per Wahlöö - Roseanna

Komisarz Martin Beck ma niepracującą i dość marudną żonę, dwójkę dzieci w wieku szkolnym, hobbystycznie buduje modele okrętów, ale na szczęście ma też pracę, która pozwala mu nie przebywać za dużo w domu. Podczas pogłębiania jednego z kanałów znalezione zostaje ciało młodej kobiety. Śledztwo się wlecze, Beck i jego współpracownicy spędzają nad nim mnóstwo dupogodzin, przemierzają niezliczone kilometry, poruszają pół świata, bo ofiara okazuje się być Amerykanką. Trochę bawi zestawienie ze współczesnymi kryminałami, gdzie łatwiej się odpuszcza. Ten dzieje się w latach 60. ubiegłego wieku (uwielbiam to dookreślenie, chociaż dla mnie mentalnie to jednak cały czas "ten wiek") i wysiłek, jaki szwedzka policja wkłada w pojedynczą sprawę, jest niesamowity. I za ten wysiłek cenię szwedzkie kryminały. I za melancholię, zadumę nad zdjęciem, spacer z hotelu do nabrzeża i wieczór przy kolejnej paczce papierosów marki Floryda, podczas którego wykluwa się nowa koncepcja śledztwa. Nie ma deus ex machina, jest ciężka praca.

Inne tych autorów.

#7

Napisane przez Zuzanka w dniu czwartek luty 11, 2010

Link bezpośredni - Tag: panowie - 4 komentarze - Skomentuj


Rudyard Kipling - Takie sobie bajeczki

Bajeczki są dziwne. Z jednej strony ciekawe, bo nietypowe (i o zwierzętach, i o dżinach, i o mądrym Salomonie czy o praludziach), z drugiej bardzo toporne. I w warstwie językowej, i na poziomie rysunków, i społecznym (dużo aluzji do społeczeństwa klasowego, roli kobiety i mężczyzny, feudalizmu i angielskiego kolonializmu). Nie wiem, na ile to kwestia tłumaczenia i rysunków w polskim wydaniu, ale czyta się ciężko (zwłaszcza przedziwnie rymowane wiersze). Kiedy czytałam je kilkanaście lat temu, byłam zachwycona, teraz już nie tak bardzo.

#6

Napisane przez Zuzanka w dniu środa luty 10, 2010

Link bezpośredni - Tag: panowie - 0 komentarzy - Skomentuj


Rudyard Kipling - Takie sobie bajeczki

Bajeczki są dziwne. Z jednej strony ciekawe, bo nietypowe (i o zwierzętach, i o dżinach, i o mądrym Salomonie czy o praludziach), z drugiej bardzo toporne. I w warstwie językowej, i na poziomie rysunków, i społecznym (dużo aluzji do społeczeństwa klasowego, roli kobiety i mężczyzny, feudalizmu i angielskiego kolonializmu). Nie wiem, na ile to kwestia tłumaczenia i rysunków w polskim wydaniu, ale czyta się ciężko (zwłaszcza przedziwnie rymowane wiersze). Kiedy czytałam je kilkanaście lat temu, byłam zachwycona, teraz już nie tak bardzo.

#6

Napisane przez Zuzanka w dniu środa luty 10, 2010

Link bezpośredni - Tag: panowie - 0 komentarzy - Skomentuj


Chris Ewan - Dobrego złodzieja przewodnik po Amsterdamie

Bardzo postmodernistyczny kryminał, albowiem narrator jest autorem poczytnych kryminałów o złodzieju-włamywaczu, a jednocześnie dorabia sobie włamaniami (oczywiście etycznie i bez użycia broni). Trafia do niego Amerykanin z propozycją pracy, polegającej na kradzieży dwóch figurek małpek, stanowiących komplet z trzecią (zasłaniających odpowiednio oczy, uszy i usta). Złodziej-literat wdraża śledztwo i wykrywa tajemnicę kradzieży sprzed 12 lat. Treść jak treść, niespecjalnie wciągająca, ale bardzo dobrze oddany deszczowo-refleksyjny klimat Amsterdamu. Przemieszczanie się rowerami, wędrówka wąskimi schodami w zabytkowej kamienicy z wielkimi oknami, śniadania w licznych bistrach nad kanałami, czerwona dzielnica i przemykanie się między tłumem turystów. Przewodnikiem bym tego nie nazwała, ale w oddali czuć zapach Amsterdamu.

Inne tego autora

#2

Napisane przez Zuzanka w dniu piątek styczeń 22, 2010

Link bezpośredni - Tag: panowie - 0 komentarzy - Skomentuj


Chris Ewan - Dobrego złodzieja przewodnik po Amsterdamie

Bardzo postmodernistyczny kryminał, albowiem narrator jest autorem poczytnych kryminałów o złodzieju-włamywaczu, a jednocześnie dorabia sobie włamaniami (oczywiście etycznie i bez użycia broni). Trafia do niego Amerykanin z propozycją pracy, polegającej na kradzieży dwóch figurek małpek, stanowiących komplet z trzecią (zasłaniających odpowiednio oczy, uszy i usta). Złodziej-literat wdraża śledztwo i wykrywa tajemnicę kradzieży sprzed 12 lat. Treść jak treść, niespecjalnie wciągająca, ale bardzo dobrze oddany deszczowo-refleksyjny klimat Amsterdamu. Przemieszczanie się rowerami, wędrówka wąskimi schodami w zabytkowej kamienicy z wielkimi oknami, śniadania w licznych bistrach nad kanałami, czerwona dzielnica i przemykanie się między tłumem turystów. Przewodnikiem bym tego nie nazwała, ale w oddali czuć zapach Amsterdamu.

Inne tego autora

#2

Napisane przez Zuzanka w dniu piątek styczeń 22, 2010

Link bezpośredni - Tag: panowie - 0 komentarzy - Skomentuj


Dave Eggers - Wstrząsające dzieło kulejącego geniusza

Są książki o czymś, są książki zupełnie o niczym. Ta należy do drugiej kategorii; najprościej byłoby dokleić ją do nurtu "strumień świadomości". Przedzierałam się przez nią długo, w dwóch podejściach. Ale przedarłam się, tyle że ostatecznie nie wiem, czy było warto. Chociaż nie, było, ale niekoniecznie teraz. To książka na powolne smakowanie, mimo że czyta się ją czując świst wiatru w uszach. Oprócz książki właściwej dodatkowo jest także wstęp, dodatek i cała seria wyjaśnień i appendiksów, w których autor objaśnia, co przemilczał, posklejał, zmienił, uprościł czy przejaskrawił. Bo książka to pamiętnik nietypowego okresu przejścia z okresu dzieciństwa do roli rodzica. Eggers nie ukrywa, a nawet podkreśla, że opisuje rzeczy prawdziwe (ot - opisuje przyjaciółkę z Nowego Jorku - Skye, która grała małą rólkę w "Młodych gniewnych"). W ciągu kilkudziesięciu dni umierają na raka ojciec i matka czworga rodzeństwa - 21-letniego Dave'a, nieco starszych Billa i Beth i 9-letniego Topha. Każde z nich umiera inaczej - ojciec z dnia na dzień, matka - długo, boleśnie i walcząc o każdą chwilę życia. Prosto ze szpitala Eggers przenosi czytelnika do San Francisco, gdzie opiekując się bratem dorywczo pracuje w różnych agencjach, tworząc z przyjaciółmi offowe czasopismo "Might". Głównie dla tego kawałka nie żałuję wielu wieczorów spędzonych na przedzieraniu się przez kolejne strony - kocham San Francisco, cieszyłam się opisami poszczególnych dzielnic, parków, plaż, wypraw Bay Bridge'em czy biegu przez Golden Gate (rany, jak tam wieje). Reszta książki jest autoterapeutyczna i bardzo osobista, pełna traum i schiz, ciężko mi się przez nią przechodziło. Podobnie było w przypadku poprzedniej tego autora.

Tragiczne tłumaczenie; poza oplutymi już na blipie tamponami Q-tip czy lampami z lawy irytuje mnie, że język jest toporny, że czasem do dość oczywistych imion przypisywana jest zła płeć (Dot to Dorothy, na litość), a czasem całość zdania zgrzyta przeraźliwie, bo niegramatyczne. Cóż, Jerzy Łoziński to klasa sama w sobie.

Inne tego autora tutaj.

#1

Napisane przez Zuzanka w dniu poniedziałek styczeń 4, 2010

Link bezpośredni - Tag: panowie - 0 komentarzy - Skomentuj