Tag:
rogalin
[11.08.2019]
Podobnie jak trzy lata wcześniej, przeszliśmy przez galerię obrazów (za szybko, ale młodzież nie jest wielbicielką sztuki), ogród (za szybko, bo gorąco i nogi-mnie-bolą) i pałac (tempo dyktował audio-przewodnik, więc w miarę). Zmieniło się to, że można już płacić w kasie kartą, a rogalińska biblioteka jest już zapełniona książkami i wygląda jeszcze bardziej olśniewająco. Fotograficznie podobnie jak poprzednio, ale tym razem skupiłam się na oknach. Wyginając się w dziwnych pozycjach, bo dodatkową zasadą podczas zwiedzania jest “podłoga to lawa” - nie można zejść z chodnika i dotknąć parkietu, zmotywowałam jedną z kustoszek do wyciągnięcia telefonu i robienia zdjęć. Eksponatom, nie mnie.
GALERIA ZDJĘĆ oraz poprzednie notki: 2015 * 2013 (październik) * 2013 (maj) * 2012 * 2010 * 2008.
Napisane przez Zuzanka w dniu niedziela sierpień 11, 2019
Link bezpośredni -
Tag:
rogalin
- 0 komentarzy
- Skomentuj
[11.08.2019]
Podobnie jak trzy lata wcześniej, przeszliśmy przez galerię obrazów (za szybko, ale młodzież nie jest wielbicielką sztuki), ogród (za szybko, bo gorąco i nogi-mnie-bolą) i pałac (tempo dyktował audio-przewodnik, więc w miarę). Zmieniło się to, że można już płacić w kasie kartą, a rogalińska biblioteka jest już zapełniona książkami i wygląda jeszcze bardziej olśniewająco. Fotograficznie podobnie jak poprzednio, ale tym razem skupiłam się na oknach. Wyginając się w dziwnych pozycjach, bo dodatkową zasadą podczas zwiedzania jest “podłoga to lawa” - nie można zejść z chodnika i dotknąć parkietu, zmotywowałam jedną z kustoszek do wyciągnięcia telefonu i robienia zdjęć. Eksponatom, nie mnie.
GALERIA ZDJĘĆ oraz poprzednie notki: 2015 * 2013 (październik) * 2013 (maj) * 2012 * 2010 * 2008.
Napisane przez Zuzanka w dniu niedziela sierpień 11, 2019
Link bezpośredni -
Tag:
rogalin
- 0 komentarzy
- Skomentuj
Ponad 2,5 roku prac, ponad 40 mln złotych - ale od połowy czerwca można już zobaczyć pałac w Rogalinie w pełnej krasie. Z przyjemnością zobaczyłam wreszcie w całości wybrukowany podjazd pod główną bramę pałacu (wcześniej było tam pyliste klepisko), z nieco mniejszą przyjemnością odkryłam, że kasa[1] do wszystkiego jest przed wejściem do całego kompleksu (kiedyś była w skrzydle pałacu), więc jak ktoś zbyt wyrywny, to musi się cofnąć. Przed kasą makieta - bardzo je lubię; jak widać może służyć za poligon dla wiewióra.
Wnętrze - zwiedzanie wprawdzie bez filcowych papci, ale uważne strażniczki (nie przewodniczki, albowiem dla wszystkich obowiązkowo są audioguide'y[2]) napominają, jeśli się zejdzie z chodniczka. Kilka lat temu, podczas wizyty w podparyskim Thoiry zazdrościłam, że można amfiladowe wnętrza tak pięknie przygotować dla zwiedzających - otóż już nie ma czego zazdrościć, Rogalin jest pięknie wyposażony w meble, obrazy, tkaniny, rzeźby i książki. Owszem, zdarzają się miejsca dość srogie - jak sypialnia jednej z dam, calutka w róże, ale jest i przepiękna biblioteka, archetypowa, z regałami, galeryjką i wycyzelowaną spiralną klatką schodową na pięterko.
[1] Oraz, ha ha, tylko gotówka. Co przy dość słonych cenach i w przypadku większych grup jest dość niesprytne. Zadłużyliśmy się u teściów za bilety. Dzieci do lat 7 - gratis. Biletowane jest wszystko - powozownia, pałac, galeria - poza parkiem. Zwiedza się w 25-osobowych grupach, wpuszczanych co 30 minut. Parku tym razem nie przespacerowaliśmy, albowiem się nagle rozpadało (ale upał nie zelżał).
[2] Mam mieszane uczucia - lubię podczas zwiedzania rozmawiać, a dodatkowo zwiedzanie czegokolwiek z dzieckiem wymaga nieustającej interakcji, bo nocnik pod łóżkiem, zobacz, nie wchodź proszę pod sznur, tak, rzeczywiście to biurko to jest właśnie takie, jakie miała Pippi, żaluzjowe z mnóstwem szufladek, krótkie łóżko, tak, poczekaj chwilę, jeszcze chciałam obejrzeć rysunki na tych kaflach, niesamowite te schody na pięterko w bibliotece, niestety nie możemy tam wejść... Jakkolwiek sam audioguide przygotowany jest bardzo dobrze - wielojęzyczny, sam lokalizuje, w którym pokoju się człowiek znajduje i puszcza właściwy opis. Niestety, nie ma wersji dla dzieci, a wersja dla dorosłych jest dość nudna. Oraz - wbrew temu, co mówiła przewodniczka - nie wystarczy wersja audio, przydałyby się opisy przy poszczególnych eksponatach, chociażby skrótowe.
Strona pałacu i dodatkowo GALERIA ZDJĘĆ. A wcześniejsze notki - tutaj.
Napisane przez Zuzanka w dniu niedziela lipiec 26, 2015
Link bezpośredni -
Tag:
rogalin
- 7 komentarzy
- Skomentuj
Ponad 2,5 roku prac, ponad 40 mln złotych - ale od połowy czerwca można już zobaczyć pałac w Rogalinie w pełnej krasie. Z przyjemnością zobaczyłam wreszcie w całości wybrukowany podjazd pod główną bramę pałacu (wcześniej było tam pyliste klepisko), z nieco mniejszą przyjemnością odkryłam, że kasa[1] do wszystkiego jest przed wejściem do całego kompleksu (kiedyś była w skrzydle pałacu), więc jak ktoś zbyt wyrywny, to musi się cofnąć. Przed kasą makieta - bardzo je lubię; jak widać może służyć za poligon dla wiewióra.
Wnętrze - zwiedzanie wprawdzie bez filcowych papci, ale uważne strażniczki (nie przewodniczki, albowiem dla wszystkich obowiązkowo są audioguide'y[2]) napominają, jeśli się zejdzie z chodniczka. Kilka lat temu, podczas wizyty w podparyskim Thoiry zazdrościłam, że można amfiladowe wnętrza tak pięknie przygotować dla zwiedzających - otóż już nie ma czego zazdrościć, Rogalin jest pięknie wyposażony w meble, obrazy, tkaniny, rzeźby i książki. Owszem, zdarzają się miejsca dość srogie - jak sypialnia jednej z dam, calutka w róże, ale jest i przepiękna biblioteka, archetypowa, z regałami, galeryjką i wycyzelowaną spiralną klatką schodową na pięterko.
[1] Oraz, ha ha, tylko gotówka. Co przy dość słonych cenach i w przypadku większych grup jest dość niesprytne. Zadłużyliśmy się u teściów za bilety. Dzieci do lat 7 - gratis. Biletowane jest wszystko - powozownia, pałac, galeria - poza parkiem. Zwiedza się w 25-osobowych grupach, wpuszczanych co 30 minut. Parku tym razem nie przespacerowaliśmy, albowiem się nagle rozpadało (ale upał nie zelżał).
[2] Mam mieszane uczucia - lubię podczas zwiedzania rozmawiać, a dodatkowo zwiedzanie czegokolwiek z dzieckiem wymaga nieustającej interakcji, bo nocnik pod łóżkiem, zobacz, nie wchodź proszę pod sznur, tak, rzeczywiście to biurko to jest właśnie takie, jakie miała Pippi, żaluzjowe z mnóstwem szufladek, krótkie łóżko, tak, poczekaj chwilę, jeszcze chciałam obejrzeć rysunki na tych kaflach, niesamowite te schody na pięterko w bibliotece, niestety nie możemy tam wejść... Jakkolwiek sam audioguide przygotowany jest bardzo dobrze - wielojęzyczny, sam lokalizuje, w którym pokoju się człowiek znajduje i puszcza właściwy opis. Niestety, nie ma wersji dla dzieci, a wersja dla dorosłych jest dość nudna. Oraz - wbrew temu, co mówiła przewodniczka - nie wystarczy wersja audio, przydałyby się opisy przy poszczególnych eksponatach, chociażby skrótowe.
Strona pałacu i dodatkowo GALERIA ZDJĘĆ. A wcześniejsze notki - tutaj.
Napisane przez Zuzanka w dniu niedziela lipiec 26, 2015
Link bezpośredni -
Tag:
rogalin
- 7 komentarzy
- Skomentuj
[12.10.2013]
Obietnica za płotem. Absurdalnie mimo remontu objawiającego się wykopem przed pałacem (i zamknięciem wszystkich budynków[1] poza restauracją, a i ona tylko w weekendy czynna), park wybrukowany jest kasztanami. I żołędziami z tej odmiany, co to z nich nie spadają czapeczki. Jesień w Rogalinie jest właśnie tak piękna, jak obiecują pocztówkowe fotografie, nawet jeśli nie ma miękkiego popołudniowego słońca.
[1] Serio, mamy potwornie mało zachowanych zabytków. Jeśli są w dobrym stanie, zostały przerobione na hotele/domy weselne i egzystują tylko po uprzednim umówieniu (to dotknęło pałac Treskovów w Strykowie, pałac w Iwnie i w Krześlicach, które są nastawione tylko na obsługę imprez). Naprawdę warto zamykać na całe dwa lata pałac, wozownię i galerię obrazów? Wierzę, że remont za 40 mln złotych coś przyniesie, ale.
Po głowie mi chodzi zdecydowanie co innego, ale uczę się formułować zdania z pozytywnym wydźwiękiem, więc po dzisiaj nie bardzo umiem poskładać to, co myślę.

GALERIA ZDJĘĆ (również wiosennych).
Napisane przez Zuzanka w dniu środa październik 16, 2013
Link bezpośredni -
Tag:
rogalin
- 0 komentarzy
- Skomentuj
[12.10.2013]
Obietnica za płotem. Absurdalnie mimo remontu objawiającego się wykopem przed pałacem (i zamknięciem wszystkich budynków[1] poza restauracją, a i ona tylko w weekendy czynna), park wybrukowany jest kasztanami. I żołędziami z tej odmiany, co to z nich nie spadają czapeczki. Jesień w Rogalinie jest właśnie tak piękna, jak obiecują pocztówkowe fotografie, nawet jeśli nie ma miękkiego popołudniowego słońca.
[1] Serio, mamy potwornie mało zachowanych zabytków. Jeśli są w dobrym stanie, zostały przerobione na hotele/domy weselne i egzystują tylko po uprzednim umówieniu (to dotknęło pałac Treskovów w Strykowie, pałac w Iwnie i w Krześlicach, które są nastawione tylko na obsługę imprez). Naprawdę warto zamykać na całe dwa lata pałac, wozownię i galerię obrazów? Wierzę, że remont za 40 mln złotych coś przyniesie, ale.
Po głowie mi chodzi zdecydowanie co innego, ale uczę się formułować zdania z pozytywnym wydźwiękiem, więc po dzisiaj nie bardzo umiem poskładać to, co myślę.

GALERIA ZDJĘĆ (również wiosennych).
Napisane przez Zuzanka w dniu środa październik 16, 2013
Link bezpośredni -
Tag:
rogalin
- 0 komentarzy
- Skomentuj
[10.05.2013]
Wiem, jeżdżę tam prawie co roku, ale tym razem było inaczej. Jak wesołe miasteczko jesienią, tak Rogalin w dniu roboczym, z zamkniętym pałacem i galerią (i nie, nie rozumiem, czemu trzeba zamknąć wszystko dla zwiedzających na dwa lata, skoro można by było po kawałku, a poza tym i tak się nic nie dzieje, a jest już maj), w deszczu i w chmurze komarów, jest zupełnie inny niż taki w sezonie. Pusto, cicho, wszędzie zapach bzu, świeża zieleń labiryntu i rzeźby, wyglądające na zupełnie przypadkowych odwiedzających.
GALERIA ZDJĘĆ: 2013, 2012, 2010 i 2008.
PS Przypałacowa restauracja "Dwa pokoje z kuchnią" do lipca czynna tylko w sobotę i w niedzielę. Smuteczek.
PPS Czy to, że nie ma jeszcze na wszelkich poboczach sprzedawców truskawek, oznacza, że jesień w tym roku przyjdzie później?
Napisane przez Zuzanka w dniu niedziela maj 12, 2013
Link bezpośredni -
Tag:
rogalin
- 4 komentarze
- Skomentuj
[10.05.2013]
Wiem, jeżdżę tam prawie co roku, ale tym razem było inaczej. Jak wesołe miasteczko jesienią, tak Rogalin w dniu roboczym, z zamkniętym pałacem i galerią (i nie, nie rozumiem, czemu trzeba zamknąć wszystko dla zwiedzających na dwa lata, skoro można by było po kawałku, a poza tym i tak się nic nie dzieje, a jest już maj), w deszczu i w chmurze komarów, jest zupełnie inny niż taki w sezonie. Pusto, cicho, wszędzie zapach bzu, świeża zieleń labiryntu i rzeźby, wyglądające na zupełnie przypadkowych odwiedzających.
GALERIA ZDJĘĆ: 2013, 2012, 2010 i 2008.
PS Przypałacowa restauracja "Dwa pokoje z kuchnią" do lipca czynna tylko w sobotę i w niedzielę. Smuteczek.
PPS Czy to, że nie ma jeszcze na wszelkich poboczach sprzedawców truskawek, oznacza, że jesień w tym roku przyjdzie później?
Napisane przez Zuzanka w dniu niedziela maj 12, 2013
Link bezpośredni -
Tag:
rogalin
- 4 komentarze
- Skomentuj
Nastawiłam się, że będzie padać przez cały weekend. Nastraszyłam ^boską i ^valwita, że jadą na biegun północny. I zostałam miło zaskoczona, bo wręcz przeciwnie. Jesień zaszalała, zarzuciła złotymi liśćmi, puściła zaoszczędzone ostatnio promienie słońca i było tak, jak trzeba. Ale jesień jesienią, śliczna i liryczna; imaginujcie sobie, że córka moja, kapryśna kulinarnie, spożyła naleśnik w cywilizowanym miejscu (konkretnie w rogalińskich "Dwóch pokojach z kuchnią"). Fakt, że z wielokrotnie dosypywanym cukrem, ale jednak.


Na poboczach grzybiarze i - trzymając się poetyki - ssaki leśne. Zepsuła mnie ta wizja straszliwie, szczęśliwie małoletnia odbierała żywiołową radość wesołego autobusu na poziomie emocjonalnym, nie treściowym.
GALERIA ZDJĘĆ (wcześniejsze - 2010 i 2008).
Napisane przez Zuzanka w dniu poniedziałek październik 15, 2012
Link bezpośredni -
Tag:
rogalin
- 6 komentarzy
- Skomentuj
Nastawiłam się, że będzie padać przez cały weekend. Nastraszyłam ^boską i ^valwita, że jadą na biegun północny. I zostałam miło zaskoczona, bo wręcz przeciwnie. Jesień zaszalała, zarzuciła złotymi liśćmi, puściła zaoszczędzone ostatnio promienie słońca i było tak, jak trzeba. Ale jesień jesienią, śliczna i liryczna; imaginujcie sobie, że córka moja, kapryśna kulinarnie, spożyła naleśnik w cywilizowanym miejscu (konkretnie w rogalińskich "Dwóch pokojach z kuchnią"). Fakt, że z wielokrotnie dosypywanym cukrem, ale jednak.


Na poboczach grzybiarze i - trzymając się poetyki - ssaki leśne. Zepsuła mnie ta wizja straszliwie, szczęśliwie małoletnia odbierała żywiołową radość wesołego autobusu na poziomie emocjonalnym, nie treściowym.
GALERIA ZDJĘĆ (wcześniejsze - 2010 i 2008).
Napisane przez Zuzanka w dniu poniedziałek październik 15, 2012
Link bezpośredni -
Tag:
rogalin
- 6 komentarzy
- Skomentuj