Tag:
sf-f
Przeczytałam (chyba po raz czwarty, ale niczego nie żałuję) Wyprawę czarownic, bo akcja “Panów i dam” rozpoczyna się od razu po powrocie trzech wiedźm z Genoi (i odwiedzin u słonia). Magrat wścieka się na Babcię i Nianię, bo nie chcą jej wyjaśnić, co się kryje za Tancerzami, kromlechami ustawiony w krąg w lancranckim lesie, rzuca więc czarownictwo i przenosi do zamku, gdzie Verence II zorganizował już wszystko, łącznie z ustaleniem terminu, na nadchodzący ślub młodej pary. Życie przyszłej królowej jest może i prestiżowe, ale… nudne. Obraza jej nieco mija, kiedy okazuje się, że nierozważna nastolatka przyciągnęła do Lancre Elfy, piękne, eleganckie, magiczne stworzenia, które chcą ludzi nieco sponiewierać, zanim ich zabiją. Na ślubie królewskiej pary, uświetnionym przedstawieniem w wykonaniu lokalnych talentów, pojawiają się też magowie z Niewidocznego Uniwersytetu - Myślak Stibbons, Kwestor, Bibliotekarz oraz sam rektor Mustrum Ridcully, pochodzący z Lancre i niegdyś przez chwilę zaangażowany z Esme Weatherwax[1]. Magrat wpada w furię ponownie, kiedy znajduje list wyjaśniający, skąd propozycja ślubu; a że jednocześnie na zamek (i całe Lancre) jest pełen Elfów, Magrat przekuwa złość w waleczność za sprawą zbroi legendarnej[2] królowej Ynci. Do pokonania Elfów (wiem, zdradzam fabułę, ale na litość, ta książka ma prawie 30 lat, ogarnijcie się) przydaje się obecność Casanundy, drugiego największego kochanka na Dysku, oraz pszczół.
Szekspir też był tutaj grany, mimo sugestii narratora, że “Sen nocy letniej” nie byłby wcale chwytliwym tytułem. Historia odwiecznych, choć zapomnianych istot, obecnych w przetworzonych ludowych legendach, z czarownicami, które jako jedyne pamiętają i dzięki temu mogą obronić świat. Całość nie jest może tak zabawna jak poprzedni tom, ale ma swoje mocne momenty (wychodek w garderobie, oczekiwanie na dostarczenie “Sztuki miłości”, taniec z kijami i wiadrami jako czynnik rozpraszający czy megality, tworzące Wielkiego Stukacza).
[1] Mam wrażenie, że to powielenie wątku z Równoumagicznienia, gdzie Babcia zaprzyjaźniła się (chociaż już w wieku dojrzałym) z ówczesnym rektorem Cutanglem; oczywiście to bardzo kreatywne użycie narracji, bo dzięki temu pojawia pomysł - użyty potem w “Bogach, honorze, Ankh Morpork” - nogawek czasu. Wiecie, to co mamy teraz, kiedy ze smutkiem patrzymy na zapisane w kalendarzu spotkania i wyjazdy, które nagle już nie są aktualne z powodu pandemii. W czwartek nie wyjeżdżam na Rugię, a Wy gdzie nie będziecie?
[2] Czytaj: nieistniejącej. Ale to nikomu nie przeszkadza.
Inne tego autora tutaj.
#50
Napisane przez Zuzanka w dniu niedziela kwiecień 26, 2020
Link bezpośredni -
Tag:
sf-f
- 2 komentarze
- Skomentuj
Przeczytałam (chyba po raz czwarty, ale niczego nie żałuję) Wyprawę czarownic, bo akcja “Panów i dam” rozpoczyna się od razu po powrocie trzech wiedźm z Genoi (i odwiedzin u słonia). Magrat wścieka się na Babcię i Nianię, bo nie chcą jej wyjaśnić, co się kryje za Tancerzami, kromlechami ustawiony w krąg w lancranckim lesie, rzuca więc czarownictwo i przenosi do zamku, gdzie Verence II zorganizował już wszystko, łącznie z ustaleniem terminu, na nadchodzący ślub młodej pary. Życie przyszłej królowej jest może i prestiżowe, ale… nudne. Obraza jej nieco mija, kiedy okazuje się, że nierozważna nastolatka przyciągnęła do Lancre Elfy, piękne, eleganckie, magiczne stworzenia, które chcą ludzi nieco sponiewierać, zanim ich zabiją. Na ślubie królewskiej pary, uświetnionym przedstawieniem w wykonaniu lokalnych talentów, pojawiają się też magowie z Niewidocznego Uniwersytetu - Myślak Stibbons, Kwestor, Bibliotekarz oraz sam rektor Mustrum Ridcully, pochodzący z Lancre i niegdyś przez chwilę zaangażowany z Esme Weatherwax[1]. Magrat wpada w furię ponownie, kiedy znajduje list wyjaśniający, skąd propozycja ślubu; a że jednocześnie na zamek (i całe Lancre) jest pełen Elfów, Magrat przekuwa złość w waleczność za sprawą zbroi legendarnej[2] królowej Ynci. Do pokonania Elfów (wiem, zdradzam fabułę, ale na litość, ta książka ma prawie 30 lat, ogarnijcie się) przydaje się obecność Casanundy, drugiego największego kochanka na Dysku, oraz pszczół.
Szekspir też był tutaj grany, mimo sugestii narratora, że “Sen nocy letniej” nie byłby wcale chwytliwym tytułem. Historia odwiecznych, choć zapomnianych istot, obecnych w przetworzonych ludowych legendach, z czarownicami, które jako jedyne pamiętają i dzięki temu mogą obronić świat. Całość nie jest może tak zabawna jak poprzedni tom, ale ma swoje mocne momenty (wychodek w garderobie, oczekiwanie na dostarczenie “Sztuki miłości”, taniec z kijami i wiadrami jako czynnik rozpraszający czy megality, tworzące Wielkiego Stukacza).
[1] Mam wrażenie, że to powielenie wątku z Równoumagicznienia, gdzie Babcia zaprzyjaźniła się (chociaż już w wieku dojrzałym) z ówczesnym rektorem Cutanglem; oczywiście to bardzo kreatywne użycie narracji, bo dzięki temu pojawia pomysł - użyty potem w “Bogach, honorze, Ankh Morpork” - nogawek czasu. Wiecie, to co mamy teraz, kiedy ze smutkiem patrzymy na zapisane w kalendarzu spotkania i wyjazdy, które nagle już nie są aktualne z powodu pandemii. W czwartek nie wyjeżdżam na Rugię, a Wy gdzie nie będziecie?
[2] Czytaj: nieistniejącej. Ale to nikomu nie przeszkadza.
Inne tego autora tutaj.
#50
Napisane przez Zuzanka w dniu niedziela kwiecień 26, 2020
Link bezpośredni -
Tag:
sf-f
- 2 komentarze
- Skomentuj
Fabuła zaczyna się podobnie jak w “Księciu mgły” - w 1937 roku Simone, zubożała wdowa z dwójką dzieci, przeprowadza się z Paryża na normandzką prowincję, bo dostała ofertę pracy jako ochmistrzyni u bogatego, acz ekscentrycznego fabrykanta zabawek, Lazarusa. Starsza córka Irene, piętnastolatka, spotyka o rok starszego Ismaela, kuzyna kucharki Lazarusa, Hannah; oczywiście młodzi się w sobie zakochują. Simone jest zachwycona pracą, aczkolwiek spostrzega wiele niepokojących rzeczy w rezydencji Lazarusa - automaty, które wyglądają jak ludzie, tajemnicze listy, wreszcie zamknięte skrzydło posiadłości, gdzie od 20 lat wegetuje śmiertelnie chora żona pracodawcy. Mroczna tajemnica łączy się z przeszłością - jest legenda o człowieku bez cienia i opowieść o dziecku, zamkniętym na tydzień w piwnicy. Kiedy ciekawska Hannah otwiera tajemniczy flakonik, mroczny cień atakuje ją i dziewczyna w efekcie ginie. Irene i Ismael chcą odkryć tajemnicę posiadłości, ale śmierć grozi też Simone i jej młodszemu dziecku, Dorianowi.
To nie jest zła książka, ale dość wtórna i raczej do jednorazowego przeczytania.
Inne tego autora tutaj.
#39
Napisane przez Zuzanka w dniu niedziela marzec 29, 2020
Link bezpośredni -
Tag:
sf-f
- 0 komentarzy
- Skomentuj
Fabuła zaczyna się podobnie jak w “Księciu mgły” - w 1937 roku Simone, zubożała wdowa z dwójką dzieci, przeprowadza się z Paryża na normandzką prowincję, bo dostała ofertę pracy jako ochmistrzyni u bogatego, acz ekscentrycznego fabrykanta zabawek, Lazarusa. Starsza córka Irene, piętnastolatka, spotyka o rok starszego Ismaela, kuzyna kucharki Lazarusa, Hannah; oczywiście młodzi się w sobie zakochują. Simone jest zachwycona pracą, aczkolwiek spostrzega wiele niepokojących rzeczy w rezydencji Lazarusa - automaty, które wyglądają jak ludzie, tajemnicze listy, wreszcie zamknięte skrzydło posiadłości, gdzie od 20 lat wegetuje śmiertelnie chora żona pracodawcy. Mroczna tajemnica łączy się z przeszłością - jest legenda o człowieku bez cienia i opowieść o dziecku, zamkniętym na tydzień w piwnicy. Kiedy ciekawska Hannah otwiera tajemniczy flakonik, mroczny cień atakuje ją i dziewczyna w efekcie ginie. Irene i Ismael chcą odkryć tajemnicę posiadłości, ale śmierć grozi też Simone i jej młodszemu dziecku, Dorianowi.
To nie jest zła książka, ale dość wtórna i raczej do jednorazowego przeczytania.
Inne tego autora tutaj.
#39
Napisane przez Zuzanka w dniu niedziela marzec 29, 2020
Link bezpośredni -
Tag:
sf-f
- 0 komentarzy
- Skomentuj
Lancre, małe królestwo w Ramtopach. Ginie król Verence (spada ze schodów, nadziewając się przypadkiem na sztylet trzymany ręką księcia Felmeta), który jednak nie odchodzi, ale zostaje w zamku jako upiór. Trzy czarownice - Babcia Weatherwax, Niania Ogg i Magrat Garlick - pomogły uratować królewskiego syna, odsyłając go w świat z podróżującą trupą aktorską (i trzema dobrymi życzeniami), teraz stają przed problemem uspokojenia zirytowanej istoty królestwa, które domaga się prawowitego i zaangażowanego króla (a Felmet zaangażowany głównie jest w mycie rąk, bo krew). 15 magicznych lat później, na żądanie Felmeta do Lancre przybywa znana już trupa teatralna, żeby przedstawić politycznie poprawną historię śmierci króla Verence’a.
Literaturowo - dużo kreatywnie użytego Szekspira w dyskowym anturażu, ale to głównie historia o tym, kim są czarownice. Bo jakie są, to widać od razu - Niania to uśmiechnięta terrorystka z ogromną rodziną, Babcia (chociaż nie ma dzieci i wnucząt) jest sztywna i zgryźliwa, a Magrat - zalękniona i nieśmiała, chociaż z największą wolą działania i wiarą w czary i magiczne parafernalia. We trzy absolutnie nie są w stanie się porozumieć, ale to chyba taka uniwersalna zasada, że idealną liczbą czarownic w pomieszczeniu jest jedna. Oprócz intrygi uporządkowania kwestii dziedziczności tronu pojawia się wyjaśnienie, czym jest droit du seigneur i czy może zardzewieć, czemu Gildia Błaznów to najsmutniejsze miejsce w Świecie Dysku oraz ustalona zostaje częstotliwość mycia włosów przez Magrat.
Inne tego autora tutaj.
#27
Napisane przez Zuzanka w dniu wtorek marzec 3, 2020
Link bezpośredni -
Tag:
sf-f
- 0 komentarzy
- Skomentuj
Lancre, małe królestwo w Ramtopach. Ginie król Verence (spada ze schodów, nadziewając się przypadkiem na sztylet trzymany ręką księcia Felmeta), który jednak nie odchodzi, ale zostaje w zamku jako upiór. Trzy czarownice - Babcia Weatherwax, Niania Ogg i Magrat Garlick - pomogły uratować królewskiego syna, odsyłając go w świat z podróżującą trupą aktorską (i trzema dobrymi życzeniami), teraz stają przed problemem uspokojenia zirytowanej istoty królestwa, które domaga się prawowitego i zaangażowanego króla (a Felmet zaangażowany głównie jest w mycie rąk, bo krew). 15 magicznych lat później, na żądanie Felmeta do Lancre przybywa znana już trupa teatralna, żeby przedstawić politycznie poprawną historię śmierci króla Verence’a.
Literaturowo - dużo kreatywnie użytego Szekspira w dyskowym anturażu, ale to głównie historia o tym, kim są czarownice. Bo jakie są, to widać od razu - Niania to uśmiechnięta terrorystka z ogromną rodziną, Babcia (chociaż nie ma dzieci i wnucząt) jest sztywna i zgryźliwa, a Magrat - zalękniona i nieśmiała, chociaż z największą wolą działania i wiarą w czary i magiczne parafernalia. We trzy absolutnie nie są w stanie się porozumieć, ale to chyba taka uniwersalna zasada, że idealną liczbą czarownic w pomieszczeniu jest jedna. Oprócz intrygi uporządkowania kwestii dziedziczności tronu pojawia się wyjaśnienie, czym jest droit du seigneur i czy może zardzewieć, czemu Gildia Błaznów to najsmutniejsze miejsce w Świecie Dysku oraz ustalona zostaje częstotliwość mycia włosów przez Magrat.
Inne tego autora tutaj.
#27
Napisane przez Zuzanka w dniu wtorek marzec 3, 2020
Link bezpośredni -
Tag:
sf-f
- 0 komentarzy
- Skomentuj
Pewnym rozczarowaniem jest to, że jedynym spoiwem cyklu jest nadnaturalność zła, poza tym są inni bohaterowie, inna lokalizacja, inny czas i brak powiązania wydarzeń. Dla odmiany, ten tom jest o wiele lepiej napisany, świat jest barwny i detaliczny (dom inżyniera i dworzec Jheeter Gate), a postaci bardziej zróżnicowane. Klimatycznie to bardziej Stephen King.
Inżynier Chandra Chatterghee obiecał swojemu przyjacielowi z dzieciństwa, Jawahalowi, że będzie się nim opiekował w zamian za uratowanie życia. Niestety przyjaciel, w którego rodzinie szaleństwo przechodziło z pokolenia na pokolenie, okazał się psychopatą, podpalaczem i mordercą, więc mimo wysiłków inżyniera wylądował w więzieniu. Kiedy inżynier odniósł sukces - zrealizował prestiżowy projekt nowoczesnego dworca kolejowego Jheeter Gate oraz jego piękna żona, Kylian, spodziewała się dziecka, Jawahal powrócił; inżynier spłonął wraz z kilkoma setkami sierot w pierwszym pociągu, któremu nie udało się opuścić dworca, niedługo później Kylian zginęła, a świeżo urodzone bliźnięta zostały uratowane przez przyjaciela rodziny i dla bezpieczeństwa rozdzielone. Ben trafił do sierocińca, nie wiedząc nic o swojej rodzinie, zaś Sheere została z babką, uciekającą przed tajemniczym wrogiem przez kolejne 16 lat. Dzieci spotykają się niedługo po swoich 16 urodzinach, poznają tragiczną historię swoich rodziców i zostają zmuszone do zmierzenia się ze złym duchem z przeszłości, bo dla Jawahala zabicie inżyniera i jego żony nie było wystarczającą zemstą. Mają wsparcie w postaci grupy przyjaciół z sierocińca, w którym wychowywał się Ben - Chowbar Society, niestety poza babką i dyrektorem sierocińca nikt im nie wierzy, zdani są więc na siebie. Przeszłość ich rodziców ma wiele tajemnic - wojskowy eksperyment “Ognisty ptak”, w którym ojciec brał udział z niewiadomych powodów, magiczny dom, który według opowieści miał wybudować dla swojej rodziny tuż przed śmiercią czy wreszcie prawdziwą relację wydarzeń sprzed 16 lat.
Nie do końca kupuję fabularny zwrot (avr olłb avtql Wnjnunyn, glyxb bwpvrp oyvźavąg zvnł fmnybar nygre rtb, xgóer cb mnovpvh żbal v śzvrepv fgnłb fvę qrzbarz), bo tak naprawdę niewiele wnosi. Akcja jest i tak nasycona emocjami i tajemnicą, a walka z organicznym złem - dramatyczna.
Nadeszła pora, byśmy zmierzyli się z naszym przeznaczeniem. Każdy ze swoim. Teraz już wszyscy jesteśmy dorośli, nieprawdaż? Czy wiesz, czym jest dorosłość? Pozwól, by twój ojciec ci to wytłumaczył. Dorosłość nie jest niczym więcej niż odkrywaniem, że wszystko, w co wierzyłeś, kiedy byłeś młody, to fałsz, a z kolei wszystko to, co w młodości odrzucałeś, teraz okazuje się prawdą. Wobec tego, synu, kiedy zamierzasz dorosnąć?
Inne tego autora tutaj.
#23
Napisane przez Zuzanka w dniu wtorek luty 25, 2020
Link bezpośredni -
Tag:
sf-f
- 0 komentarzy
- Skomentuj
Pewnym rozczarowaniem jest to, że jedynym spoiwem cyklu jest nadnaturalność zła, poza tym są inni bohaterowie, inna lokalizacja, inny czas i brak powiązania wydarzeń. Dla odmiany, ten tom jest o wiele lepiej napisany, świat jest barwny i detaliczny (dom inżyniera i dworzec Jheeter Gate), a postaci bardziej zróżnicowane. Klimatycznie to bardziej Stephen King.
Inżynier Chandra Chatterghee obiecał swojemu przyjacielowi z dzieciństwa, Jawahalowi, że będzie się nim opiekował w zamian za uratowanie życia. Niestety przyjaciel, w którego rodzinie szaleństwo przechodziło z pokolenia na pokolenie, okazał się psychopatą, podpalaczem i mordercą, więc mimo wysiłków inżyniera wylądował w więzieniu. Kiedy inżynier odniósł sukces - zrealizował prestiżowy projekt nowoczesnego dworca kolejowego Jheeter Gate oraz jego piękna żona, Kylian, spodziewała się dziecka, Jawahal powrócił; inżynier spłonął wraz z kilkoma setkami sierot w pierwszym pociągu, któremu nie udało się opuścić dworca, niedługo później Kylian zginęła, a świeżo urodzone bliźnięta zostały uratowane przez przyjaciela rodziny i dla bezpieczeństwa rozdzielone. Ben trafił do sierocińca, nie wiedząc nic o swojej rodzinie, zaś Sheere została z babką, uciekającą przed tajemniczym wrogiem przez kolejne 16 lat. Dzieci spotykają się niedługo po swoich 16 urodzinach, poznają tragiczną historię swoich rodziców i zostają zmuszone do zmierzenia się ze złym duchem z przeszłości, bo dla Jawahala zabicie inżyniera i jego żony nie było wystarczającą zemstą. Mają wsparcie w postaci grupy przyjaciół z sierocińca, w którym wychowywał się Ben - Chowbar Society, niestety poza babką i dyrektorem sierocińca nikt im nie wierzy, zdani są więc na siebie. Przeszłość ich rodziców ma wiele tajemnic - wojskowy eksperyment “Ognisty ptak”, w którym ojciec brał udział z niewiadomych powodów, magiczny dom, który według opowieści miał wybudować dla swojej rodziny tuż przed śmiercią czy wreszcie prawdziwą relację wydarzeń sprzed 16 lat.
Nie do końca kupuję fabularny zwrot (avr olłb avtql Wnjnunyn, glyxb bwpvrp oyvźavąg zvnł fmnybar nygre rtb, xgóer cb mnovpvh żbal v śzvrepv fgnłb fvę qrzbarz), bo tak naprawdę niewiele wnosi. Akcja jest i tak nasycona emocjami i tajemnicą, a walka z organicznym złem - dramatyczna.
Nadeszła pora, byśmy zmierzyli się z naszym przeznaczeniem. Każdy ze swoim. Teraz już wszyscy jesteśmy dorośli, nieprawdaż? Czy wiesz, czym jest dorosłość? Pozwól, by twój ojciec ci to wytłumaczył. Dorosłość nie jest niczym więcej niż odkrywaniem, że wszystko, w co wierzyłeś, kiedy byłeś młody, to fałsz, a z kolei wszystko to, co w młodości odrzucałeś, teraz okazuje się prawdą. Wobec tego, synu, kiedy zamierzasz dorosnąć?
Inne tego autora tutaj.
#23
Napisane przez Zuzanka w dniu wtorek luty 25, 2020
Link bezpośredni -
Tag:
sf-f
- 0 komentarzy
- Skomentuj
Totalnie nie jest to ten bogaty literacko autor, który przeprowadził mnie przez Cmentarz Zapomnianych Książek, jeśli miałabym porównywać typ narracji, to bardziej jest to Osobliwy dom pani Peregrine.
II wojna światowa. Rodzina Maxa Carvera przenosi się z Londynu do małego, nadmorskiego miasteczka w obawie przed bombardowaniami. Wszyscy poza ojcem, zegarmistrzem i entuzjastą, nie są zachwyceni nowym domem na wybrzeżu, mimo że jest w dobrym stanie, duży i w pięknym miejscu; nastrój może psuje historia rodziny, która wcześniej w domu mieszkała - wyprowadzili się, bo utopił się ich syn. Młodsza siostra, Irina, znajduje na stacji kota, którego przygarnia wbrew sympatii reszty rodziny. Max, jako jedyny zaciekawiony okolicą, odkrywa kawałek za domem opuszczony park z przerażającymi figurami oraz poznaje Rolanda, wnuka latarnika. Tu ożwawia się nieco starsza siostra Maxa, Alicja, zainteresowana Rolandem. We trójkę łączą ze sobą przypadkowe informacje - park, zegar na dworcu idący do tyłu, symbole gwiazdy wpisanej w okrąg, wrak statku w zatoce i wreszcie skrywaną historię latarnika, dzięki czemu sprawa z przeszłości może mieć wreszcie zakończenie.
Czyta się szybko, atmosfera naładowana w miarę łagodną grozą, ale czuć, że to raczej wprawka - wiele wątków jest nie wyeksploatowanych (kot!), niewygodne postaci są przez autora usuwane dość topornie (młodsza siostra ulega wypadkowi, więc rodzice siedzą z nią w szpitalu, co pozwala Maksowi i Alice na niekontrolowane wyprawy z Rolandem), miasteczko nie ma poza Rolandem i jego dziadkiem żadnych mieszkańców w rolach mówionych (nawet o piekarni, gdzie bułeczki, jest tylko sucha informacja). Książce świetnie by zrobiło przepisanie i dosmaczenie realiami wojennymi.
Akcent polski:
Najzamożniejszym wówczas mieszkańcem dzielnicy, w rzeczywistości jedynym rzeczywiście bogatym, był niejaki Skolimowski, polski kupiec, w którego wielobranżowym sklepie z żywnością i odzieżą wszyscy się zaopatrywaliśmy.
Inne tego autora tutaj.
#21
Napisane przez Zuzanka w dniu środa luty 19, 2020
Link bezpośredni -
Tag:
sf-f
- 0 komentarzy
- Skomentuj
Totalnie nie jest to ten bogaty literacko autor, który przeprowadził mnie przez Cmentarz Zapomnianych Książek, jeśli miałabym porównywać typ narracji, to bardziej jest to Osobliwy dom pani Peregrine.
II wojna światowa. Rodzina Maxa Carvera przenosi się z Londynu do małego, nadmorskiego miasteczka w obawie przed bombardowaniami. Wszyscy poza ojcem, zegarmistrzem i entuzjastą, nie są zachwyceni nowym domem na wybrzeżu, mimo że jest w dobrym stanie, duży i w pięknym miejscu; nastrój może psuje historia rodziny, która wcześniej w domu mieszkała - wyprowadzili się, bo utopił się ich syn. Młodsza siostra, Irina, znajduje na stacji kota, którego przygarnia wbrew sympatii reszty rodziny. Max, jako jedyny zaciekawiony okolicą, odkrywa kawałek za domem opuszczony park z przerażającymi figurami oraz poznaje Rolanda, wnuka latarnika. Tu ożwawia się nieco starsza siostra Maxa, Alicja, zainteresowana Rolandem. We trójkę łączą ze sobą przypadkowe informacje - park, zegar na dworcu idący do tyłu, symbole gwiazdy wpisanej w okrąg, wrak statku w zatoce i wreszcie skrywaną historię latarnika, dzięki czemu sprawa z przeszłości może mieć wreszcie zakończenie.
Czyta się szybko, atmosfera naładowana w miarę łagodną grozą, ale czuć, że to raczej wprawka - wiele wątków jest nie wyeksploatowanych (kot!), niewygodne postaci są przez autora usuwane dość topornie (młodsza siostra ulega wypadkowi, więc rodzice siedzą z nią w szpitalu, co pozwala Maksowi i Alice na niekontrolowane wyprawy z Rolandem), miasteczko nie ma poza Rolandem i jego dziadkiem żadnych mieszkańców w rolach mówionych (nawet o piekarni, gdzie bułeczki, jest tylko sucha informacja). Książce świetnie by zrobiło przepisanie i dosmaczenie realiami wojennymi.
Akcent polski:
Najzamożniejszym wówczas mieszkańcem dzielnicy, w rzeczywistości jedynym rzeczywiście bogatym, był niejaki Skolimowski, polski kupiec, w którego wielobranżowym sklepie z żywnością i odzieżą wszyscy się zaopatrywaliśmy.
Inne tego autora tutaj.
#21
Napisane przez Zuzanka w dniu środa luty 19, 2020
Link bezpośredni -
Tag:
sf-f
- 0 komentarzy
- Skomentuj