Tag:
zoo
Jak berlińskie zoo dalej jest bardzo fajnym zoo, a tym bardziej fajnym, że tym razem zajrzałam i do akwariów, to wiadomo. Warto wziąć wózeczek (jedyne 4 euro za wypożyczenie + zastaw 10 euro; niestety, w Niemczech dalej króluje gotówka za wszystko, a najchętniej monety). Bez wózeczka nie przeszlibyśmy nawet tego kawałka zoo, które przeszliśmy oraz nie przeszlibyśmy dwóch pięter z trzech w akwarium. Zły to ptak, ale naprawdę - upierdliwość transportu tego konkretnego trzylatka wzrosła jeszcze w stosunku do upierdliwości transportu dwulatka, bo do niechęci mobilnej do przemieszczania się dochodzi również niechęć mentalna. Niestety, nie udało się jeszcze uzyskać wyrażenia chęci w jakimkolwiek kierunku poza potrzebami podstawowymi (nikt tak nie umie wyrecytować w restauracji, że winszuje sobie kakoję i fjitki z keciupem). Dojrzewam powoli do modelu "wyjdziesz, kochanie, z domu, jak nauczysz się całek, nie wcześniej". Nie wiem jeszcze, co na to ja i moja trzeźwość umysłu.

(nie da się bez wózka, nawet jak są żyrafy)


(zamknęli i Chewbaccę)


Z przykrością muszę stwierdzić, że zupełnie nie było sensu wjeżdżać na berlińską wieżę telewizyjną, zwłaszcza o zachodzie słońca. Słońce zdążyło zajść, zanim wyczekaliśmy w kolejce na nasze numerki, a na górze okazało się, że wieczorem nie da się zrobić zdjęcia, ponieważ widok jest przez pochylone pod kątem szyby, dodatkowo niesprytnie oświetlone od środka lampami. Można się za to przejechać windą, która robi trasę w 40 sekund. Trochę phi.
Będzie więcej. Jutro wracam. GALERIA ZDJĘĆ.
PS Czemu przed wjazdem na zamkniętą Fernsehnturm zabierają wszystkie napoje? Frapuje mnie to.
Napisane przez Zuzanka w dniu czwartek sierpień 30, 2012
Link bezpośredni -
Tag:
zoo
- 6 komentarzy
- Skomentuj
Jak berlińskie zoo dalej jest bardzo fajnym zoo, a tym bardziej fajnym, że tym razem zajrzałam i do akwariów, to wiadomo. Warto wziąć wózeczek (jedyne 4 euro za wypożyczenie + zastaw 10 euro; niestety, w Niemczech dalej króluje gotówka za wszystko, a najchętniej monety). Bez wózeczka nie przeszlibyśmy nawet tego kawałka zoo, które przeszliśmy oraz nie przeszlibyśmy dwóch pięter z trzech w akwarium. Zły to ptak, ale naprawdę - upierdliwość transportu tego konkretnego trzylatka wzrosła jeszcze w stosunku do upierdliwości transportu dwulatka, bo do niechęci mobilnej do przemieszczania się dochodzi również niechęć mentalna. Niestety, nie udało się jeszcze uzyskać wyrażenia chęci w jakimkolwiek kierunku poza potrzebami podstawowymi (nikt tak nie umie wyrecytować w restauracji, że winszuje sobie kakoję i fjitki z keciupem). Dojrzewam powoli do modelu "wyjdziesz, kochanie, z domu, jak nauczysz się całek, nie wcześniej". Nie wiem jeszcze, co na to ja i moja trzeźwość umysłu.

(nie da się bez wózka, nawet jak są żyrafy)


(zamknęli i Chewbaccę)


Z przykrością muszę stwierdzić, że zupełnie nie było sensu wjeżdżać na berlińską wieżę telewizyjną, zwłaszcza o zachodzie słońca. Słońce zdążyło zajść, zanim wyczekaliśmy w kolejce na nasze numerki, a na górze okazało się, że wieczorem nie da się zrobić zdjęcia, ponieważ widok jest przez pochylone pod kątem szyby, dodatkowo niesprytnie oświetlone od środka lampami. Można się za to przejechać windą, która robi trasę w 40 sekund. Trochę phi.
Będzie więcej. Jutro wracam. GALERIA ZDJĘĆ.
PS Czemu przed wjazdem na zamkniętą Fernsehnturm zabierają wszystkie napoje? Frapuje mnie to.
Napisane przez Zuzanka w dniu czwartek sierpień 30, 2012
Link bezpośredni -
Tag:
zoo
- 6 komentarzy
- Skomentuj
Okazało się, że nie byłam w nim od 4 lat (a wtedy tak). I się zmieniło. Przede wszystkim nie trzeba odwalać tych wszystkich kilometrów, bo jeździ elegancka zielona kolejka (oszukana, bo bez torów, ale jeździ) i dowozi. Owszem, czasem trzeba odczekać kilkanaście minut, ale i tak jest to odmiana od przechodzenia przez wszystkie kałuże, pieńki i ławki. Słoniarnia jest elegancka, a przez szybki wpadają na posadzkę małe tęczki i mieszka tam słoń Ninio, o którym głośno było w prasie kolorowej. I trzy inne, o których nie było. W pawilonie małych drapieżników są malutkie żbiczki, które wyglądają jak małe rudawe Burszyczki, a zaraz obok mieszka pan Ryszard, pani Ryszarda i trzy małe Ryśki. Bo wszystkie Ryśki to wiadomo. Ale i tak moje serce zdobył tygrys, który mozolnie wyjmował z wody zabawkę.

GALERIA ZDJĘĆ.
I dodatkowo trochę kwiatków z krakowskiego ogrodu.
Napisane przez Zuzanka w dniu poniedziałek czerwiec 18, 2012
Link bezpośredni -
Tag:
zoo
- 0 komentarzy
- Skomentuj
Okazało się, że nie byłam w nim od 4 lat (a wtedy tak). I się zmieniło. Przede wszystkim nie trzeba odwalać tych wszystkich kilometrów, bo jeździ elegancka zielona kolejka (oszukana, bo bez torów, ale jeździ) i dowozi. Owszem, czasem trzeba odczekać kilkanaście minut, ale i tak jest to odmiana od przechodzenia przez wszystkie kałuże, pieńki i ławki. Słoniarnia jest elegancka, a przez szybki wpadają na posadzkę małe tęczki i mieszka tam słoń Ninio, o którym głośno było w prasie kolorowej. I trzy inne, o których nie było. W pawilonie małych drapieżników są malutkie żbiczki, które wyglądają jak małe rudawe Burszyczki, a zaraz obok mieszka pan Ryszard, pani Ryszarda i trzy małe Ryśki. Bo wszystkie Ryśki to wiadomo. Ale i tak moje serce zdobył tygrys, który mozolnie wyjmował z wody zabawkę.

GALERIA ZDJĘĆ.
I dodatkowo trochę kwiatków z krakowskiego ogrodu.
Napisane przez Zuzanka w dniu poniedziałek czerwiec 18, 2012
Link bezpośredni -
Tag:
zoo
- 0 komentarzy
- Skomentuj
Zaczęło się grubo, bo najpierw przejechaliśmy przez Kanał Ulgi. Poproszę szczotkę do mózgu, bo mam cały czas w głowie wizję kierowców, nieco spiętych, dojeżdżających do wspomnianego kanału i doznających nad nim (wizja obejmowała głównie panów z poziomu mostku) ukojenia po braku toalety po drodze.
Potem było trochę wad. A to droga do zoo wybrukowana była straganami, przy których trzeba było wspinać się na wyżyny dyplomacji, że tego balonika/wiatraczek/pluszaka to pomyślimy w drodze powrotnej, żeby ewentualnie. Potem nie było drewnianych wózków, żeby w razie zmęczenia 2,5-letnich nóg załadować na pokład nieletnią i obwozić ją w powozie. I żeby sparszywiał projektant, montujący plac zabaw tuż przy samym wejściu, przez co nawet najfajniejsze zwierzątka przegrywały w konkurencji z "oćmy na pjać ziabaw juś".
Szczęśliwie te wady nie przesłoniły zalet i za pomocą pokazu karmienia foki udało się wejść w świat zwierząt. Nie wiem, czy bardziej zoo lubię za okazję do własnego zachwytu na widok futrzaków (wygrały bezapelacyjnie[1] kangury, które wykładały się brzuszkiem do góry albo - prawie jak Powolniak w swoim siatkowym podkoszulku - drapały się leniwie pod pachą; a jak zobaczyłam małego kangurka w torbie u mamy kangurzycy, to już w ogóle #rynna), czy świeży i radosny zachwyt Maja światem zwierząt.
Tak czy tak, zoo w Opolu nieduże, miłe, zdecydowanie do wrócenia tamże, bo obejrzeliśmy tak z połowę z braku wózka i czasu. Wejście oczywiście przez sklep z pamiątkami.


(sjesta była)
GALERIA ZDJĘĆ. Więcej informacji o zoo (ładne, chociaż małe zdjęcia) na stronie zoo.
[1] Chociaż konkurencja była. Tresowana foka. Tłukące się małe surykatki. Żyrafa froterująca miłośnie pyskiem kołowrotek z liną.
PS Będzie i sobota, ale źli ludzie ukradli mi z tego fantastycznego weekendu godzinę i normalnie nie mam czasu. A chcę każdy kawałek tego weekendu sobie jakoś poukładać. Bo dobry był on. Ten weekend. Bardzo.
Napisane przez Zuzanka w dniu wtorek marzec 27, 2012
Link bezpośredni -
Tag:
zoo
- 1 komentarz
- Skomentuj
Zaczęło się grubo, bo najpierw przejechaliśmy przez Kanał Ulgi. Poproszę szczotkę do mózgu, bo mam cały czas w głowie wizję kierowców, nieco spiętych, dojeżdżających do wspomnianego kanału i doznających nad nim (wizja obejmowała głównie panów z poziomu mostku) ukojenia po braku toalety po drodze.
Potem było trochę wad. A to droga do zoo wybrukowana była straganami, przy których trzeba było wspinać się na wyżyny dyplomacji, że tego balonika/wiatraczek/pluszaka to pomyślimy w drodze powrotnej, żeby ewentualnie. Potem nie było drewnianych wózków, żeby w razie zmęczenia 2,5-letnich nóg załadować na pokład nieletnią i obwozić ją w powozie. I żeby sparszywiał projektant, montujący plac zabaw tuż przy samym wejściu, przez co nawet najfajniejsze zwierzątka przegrywały w konkurencji z "oćmy na pjać ziabaw juś".
Szczęśliwie te wady nie przesłoniły zalet i za pomocą pokazu karmienia foki udało się wejść w świat zwierząt. Nie wiem, czy bardziej zoo lubię za okazję do własnego zachwytu na widok futrzaków (wygrały bezapelacyjnie[1] kangury, które wykładały się brzuszkiem do góry albo - prawie jak Powolniak w swoim siatkowym podkoszulku - drapały się leniwie pod pachą; a jak zobaczyłam małego kangurka w torbie u mamy kangurzycy, to już w ogóle #rynna), czy świeży i radosny zachwyt Maja światem zwierząt.
Tak czy tak, zoo w Opolu nieduże, miłe, zdecydowanie do wrócenia tamże, bo obejrzeliśmy tak z połowę z braku wózka i czasu. Wejście oczywiście przez sklep z pamiątkami.


(sjesta była)
GALERIA ZDJĘĆ. Więcej informacji o zoo (ładne, chociaż małe zdjęcia) na stronie zoo.
[1] Chociaż konkurencja była. Tresowana foka. Tłukące się małe surykatki. Żyrafa froterująca miłośnie pyskiem kołowrotek z liną.
PS Będzie i sobota, ale źli ludzie ukradli mi z tego fantastycznego weekendu godzinę i normalnie nie mam czasu. A chcę każdy kawałek tego weekendu sobie jakoś poukładać. Bo dobry był on. Ten weekend. Bardzo.
Napisane przez Zuzanka w dniu wtorek marzec 27, 2012
Link bezpośredni -
Tag:
zoo
- 1 komentarz
- Skomentuj
... postawili przy małpiarni figury małp wielkości należytej. Łatwiej zobaczyć niż małpy za szkłem, bo tajniaczą się za krzakami i przemykają szybko w prześwicie. Owce kameruńskie, ustawione w sformowaną bojówkę, beczały przeraźliwie i usiłowały pozyskać walory spożywcze od przechodzących, ale nie tędy droga, bo wyraźnie stał napis, że nie karmić. Na karuzeli dawali w nagrodę za jazdę naklejki z Królem Lwem (czy ja chcę mieć taką naklejkę gdzieś w domu nalepioną?). Najładniejszy był (oczywiście poza Majem) koroniec plamoczuby. Lubię Stare Zoo na niedzielny spacer.



Napisane przez Zuzanka w dniu poniedziałek lipiec 25, 2011
Link bezpośredni -
Tag:
zoo
- 9 komentarzy
- Skomentuj
... postawili przy małpiarni figury małp wielkości należytej. Łatwiej zobaczyć niż małpy za szkłem, bo tajniaczą się za krzakami i przemykają szybko w prześwicie. Owce kameruńskie, ustawione w sformowaną bojówkę, beczały przeraźliwie i usiłowały pozyskać walory spożywcze od przechodzących, ale nie tędy droga, bo wyraźnie stał napis, że nie karmić. Na karuzeli dawali w nagrodę za jazdę naklejki z Królem Lwem (czy ja chcę mieć taką naklejkę gdzieś w domu nalepioną?). Najładniejszy był (oczywiście poza Majem) koroniec plamoczuby. Lubię Stare Zoo na niedzielny spacer.



Napisane przez Zuzanka w dniu poniedziałek lipiec 25, 2011
Link bezpośredni -
Tag:
zoo
- 9 komentarzy
- Skomentuj
Nic nowego to, że lubię wracać. Za każdym razem jest inaczej. Rok temu Maj przeszedł przez Stare Zoo w moich ramionach i w miękkiej chuście z jedwabiem, zasilony chrupkiem kukurydzianym i wodą mineralną. Dziś przebiegł zoo kilka razy wzdłuż i wszerz małymi stopkami, dokonał niejakich zniszczeń w klombiku barwinków, pozbawił kontaktu z gruntem kilka mniszków lekarskich, a w piaskownicy od ręki pozyskał parę artefaktów i wysypał na siebie wiaderko piasku, tak że dzień można było odfajkować jako zupełnie przyzwoity.
Uprzedzając komentarze, tak - mam poczucie, że żyję tym, jak świat postrzega moja córka; nagle mniej ważne robi się to, jak ładnie Stare Zoo wpisane jest w kontekst architektury Jeżyc, że kwiecie kwitnie, zza płotu słychać leniwy ruch sobotniego popołudnia, bo głównie pokazuję koty włamujące się na wybieg dla chińskich minisarenek, jeżdżę na bagażniku czerwonego samochodu na karuzeli, huśtam na huśtawce i pomagam zjechać na zjeżdżalni, a potem chodzę w kółko ciągle po tym samym trawniku, sprawdzając, czy młodzież mi się nie wygrzmoci z kolejnej ławki, na którą z upodobaniem wchodzi. Oczywiście z tyłu głowy mam cały czas to fajne przekonanie, że już za chwilę, już za momencik będziemy szły za rękę, a ja będę odpowiadać na coraz trudniejsze pytania (chociaż zwykłe "dlaczego" potrafi nieźle człowieka doświadczyć, zaprawdę) i cieszyć się, że wreszcie mam stanowisko adekwatne do moich umiejętności.
A same zoo jeszcze odrobinę zaspane po zimie, nie ma lemurów, żółwie jeszcze się zapewne grzeją pod lampami, a krokodyl apatycznie wypiął na zwiedzających ogon. Ale i tak warto.

Zdjęcia z sierpnia 2010 i z dziś.
Napisane przez Zuzanka w dniu niedziela kwiecień 24, 2011
Link bezpośredni -
Tag:
zoo
- 9 komentarzy
- Skomentuj
Nic nowego to, że lubię wracać. Za każdym razem jest inaczej. Rok temu Maj przeszedł przez Stare Zoo w moich ramionach i w miękkiej chuście z jedwabiem, zasilony chrupkiem kukurydzianym i wodą mineralną. Dziś przebiegł zoo kilka razy wzdłuż i wszerz małymi stopkami, dokonał niejakich zniszczeń w klombiku barwinków, pozbawił kontaktu z gruntem kilka mniszków lekarskich, a w piaskownicy od ręki pozyskał parę artefaktów i wysypał na siebie wiaderko piasku, tak że dzień można było odfajkować jako zupełnie przyzwoity.
Uprzedzając komentarze, tak - mam poczucie, że żyję tym, jak świat postrzega moja córka; nagle mniej ważne robi się to, jak ładnie Stare Zoo wpisane jest w kontekst architektury Jeżyc, że kwiecie kwitnie, zza płotu słychać leniwy ruch sobotniego popołudnia, bo głównie pokazuję koty włamujące się na wybieg dla chińskich minisarenek, jeżdżę na bagażniku czerwonego samochodu na karuzeli, huśtam na huśtawce i pomagam zjechać na zjeżdżalni, a potem chodzę w kółko ciągle po tym samym trawniku, sprawdzając, czy młodzież mi się nie wygrzmoci z kolejnej ławki, na którą z upodobaniem wchodzi. Oczywiście z tyłu głowy mam cały czas to fajne przekonanie, że już za chwilę, już za momencik będziemy szły za rękę, a ja będę odpowiadać na coraz trudniejsze pytania (chociaż zwykłe "dlaczego" potrafi nieźle człowieka doświadczyć, zaprawdę) i cieszyć się, że wreszcie mam stanowisko adekwatne do moich umiejętności.
A same zoo jeszcze odrobinę zaspane po zimie, nie ma lemurów, żółwie jeszcze się zapewne grzeją pod lampami, a krokodyl apatycznie wypiął na zwiedzających ogon. Ale i tak warto.

Zdjęcia z sierpnia 2010 i z dziś.
Napisane przez Zuzanka w dniu niedziela kwiecień 24, 2011
Link bezpośredni -
Tag:
zoo
- 9 komentarzy
- Skomentuj