Menu

Zuzanka.blogitko

Ta ruda metalówa, co ma bloga o gotowaniu

Tag: 2020

Ewa wzywa 07 71-72

Jerzy Romuald Milicz - Cena utraconego czasu #071

Spis osób:

  • sierżant Arkadiusz Bednarz - niestety czerwona koszula
  • Kapitan Jacek Zaremba - naczelnik wydziału służby śledczej, niechętnie chwali podwładnych
  • Maria Cichocka - zwana Majką, kierowniczka Jubilera na Nowym Świecie, Casanova w spódnicy
  • Janek - miłość Majki, niestety wpadł pod ciężarówkę
  • Irena Krawczykówna - pracownica Majki
  • ”inspektor Kotecki” - Główny Inspektorat Ochrony Skarbowej
  • Michał Kożuch - pijak, odkrył ciało Bednarza i mimo słabości ogólnej zaalarmował okolicę
  • “Wiryna” - twierdzi, że miał zadrę z Bednarzem
  • pułkownik Hipolit Molarczyk - szef Oddziału Służby Śledczej KGMO
  • Janusz Górka - znany plastyk, dostarcza milicji portretów pamięciowych z czystej sympatii
  • porucznik Sowecki - kierownik sekcji zabójstw i napadów
  • Zofia Kurek - ofiara napadu, kierowniczka sklepu jubilerskiego
  • Pacek - siostrzeniec poszkodowanej Zofii Kurek
  • Kurek - jeździ na taksówce, bardzo kocha żonę Zofię
  • porucznik Krysiński - kierownik sekcji dochodzeniowej komisariatu
  • Ela - telefonistka, dorodna blondyna
  • Ryszard Daniel - arogancki i pełen ideałów przestępca z podpruszkowskiej wsi
  • Jerzy Lutyński - członek tajnej organizacji
  • Andrzej Wójcik - gwiazda, chciał żyć szybko i intensywnie
  • Dzidek - znajomy dziennikarz Zaremby
  • Edward Słomski - lekarz, właściciel will Eskulap
  • inżynier Paweł Górski - właściciel willi Afrodyta, nowobogacki imprezowicz
  • Małgorzata Górska - po 30, ale wyglądała na młodszą, nader elegancka
  • major Jan Karoń - świeżo awansowany, zwany Zosią Samosią, bo nie cenił team effort
  • porucznik Henryk Wollman - zwany Heniusiem
  • Waldemar Zmorski - popularny na wybrzeżu piosenkarz, przyjaciel Górskiego (a tak naprawdę Wincenty)
  • Inżynier Sylwester Gabryś - niechluj mimo modnego garnituru, znajomy Górskiego
  • Leokadia Gabryś - “Muza”, małżonka inżyniera Gabrysia, ale kochanka Górskiego
  • Piotr Górski - śp. Brat Pawła, dyrektor przedsiębiorstwa Pol-Prac
  • Halina Górska-Kmetty - siostra Górskich, unika zamachu i sprawiedliwości
  • Janos Kmetty - Węgier, co wybrał Polkę
  • Kapitan Laszlo - węgierska służba kryminalna

Fabuła jest rozbita na dwa epizody. 1948. Ktoś napada na milicjanta i zabija go, zabierając mu służbową broń. Z tą właśnie bronią dokonywane są napady na sklepy jubilerskie w całym kraju. Tu kierowniczka daje się zaszantażować inspektorowi Skarbówki i oddaje mu klucze, tam kolejna zostaje napadnięta w swoim domu, a klucze skradzione. Wreszcie po telefonicznym donosie milicja osacza przestępców podczas napadu, dwóch z nich ginie, trzeci sprzedaje im jakąś absurdalną bajkę o ruchu oporu, wyższych racjach moralnych usprawiedliwiających napady[1] w celu uzyskania środków w imię walki o lepszą Polskę. Jako że pozostali przestępcy nie żyją, a podczas ujęcia zostaje zastrzelone przypadkowo dziecko, oskarżony trafia za kratki z wyrokiem śmierci.

Kilkanaście lat później, 1963. Na wybrzeżu podczas głośnej imprezy w willi “Afrodyta” zostaje zastrzelony inżynier Górski. Okazuje się, że to nie był pierwszy zamach na jego życie, po poprzednim uciekł na 2 lata za granicę. Milicja inwigiluje znajomych inżyniera, major Karoń skupia się - niekoniecznie merytorycznie - na pięknej wdowie, pani Małgorzacie zwanej “Masią” (sic!), ale dopiero odkrycie sejfu pozwala na połączenie obu spraw. Milicja odkrywa, że młodszy brat Górskiego zginął “w wypadku” na polowaniu jakiś czas wcześniej, udaje się więc do Budapesztu[2], żeby porozmawiać z ostatnią ocalałą z rodziny siostrą. I tu czeka ich niespodzianka. Rozwiązanie jest dość karkołomne: gnwan qmvnłnyabść qljreflwan, mnvavpwbjnan cemrm pupvjrtb oengn Tóefxvrtb, avr olłn bpmljvśpvr cbyvglpman, n hxenqmvbar młbgb zvnłb mnfvyvć celjngaą xvrfmrń Tóefxvpu. Cb śzvrepv anwzłbqfmrtb oengn v nerfmgbjnavh Qnavryn, qb grtb bfgngavrtb qbpvren, żr mbfgnł anoenal. Cb mnzvnavr xnel śzvrepv an qbżljbpvr, n cbgrz cb nzarfgvv, jlpubqmv m jvęmvravn avrpb ząqemrwfml v cynahwr bqfgemryravr pnłrw ebqmval Tóefxvpu.

Zaremba nie jest pracoholikiem, niedzielę potrafi spędzić u przyjaciół w Podkowie Leśnej, a nie w pracy. Niestety, to nie wystarcza, bo funkcjonariusz doznaje uczucia wypalenia.

[1] W tle przemycone informacje o nasilającej się działalności podziemia - wysadzony rurociąg, uszkodzona linia kolejowa, nielegalne druki.

[2] Trzech funkcjonariuszy siedzi w Budapeszcie przez miesiąc, robiąc na zmiany kocioł w mieszkaniu pani Kmetty. Zajmuje ich to na tyle, że jeden z milicjantów jest w stanie raz pójść na spacer na górę Gellerta, dwa-trzy razy do muzeów i wziąć parę kąpieli w zewnętrznych basenach. Nic o jedzeniu i piciu.

Inne tego autora:

Jerzy Edigey - Diabeł przychodzi nocą #072

Nietypowo, narrator opowiada zakończoną już historię sprzed lat, o której wiemy, że zbrodniarz został skazany na karę śmierci.

Spis osób:

  • major Wacław Krzyżewski - KW MO we Wrocławiu, przyjaciel narratora
  • Zenon H. - właściciel pięknego owczarka alzackiego, kierowca w Polskim Radiu
  • Władysław Baczyński - również kierowca, straszny rozrabiaka z pretensjami do całego świata
  • Henryk N. - jubiler
  • Stanisław S. - przedsiębiorca budowlany
  • inżynier Władysław W - kierownik transportu we Wrocławskiej Wytwórni Filmów Fabularnych
  • Maria S. - łączniczka w partyzantce we Lwowie, mogłaby coś wiedzieć, ale zginęła jeszcze w 1945 roku
  • kapral Jan Straż - funkcjonariusz o szybkim refleksie i znajomości dżudżitsu

1955. Ginie jubiler, prowadzący nie do końca legalne interesy. Znikają pieniądze i złoty zegarek. W notce przy zwłokach ktoś zarzuca mu “połakomienie się” na dolary. 1956. Ginie rzutki budowlaniec, wracający z zapłatą za remont domu. Znika teczka z pieniędzmi i planami architektonicznymi. 1957. Ginie inżynier, zastrzelony przez okno we własnym domu. Nic nie zostaje skradzione. 1958. Ktoś zabija psa, należącego do zawodowego kierowcy, z tej samej broni, co pozostałe ofiary, tu również nic nie zostaje skradzione. Wszystkie te sprawy trafiają do majora Krzyżewskiego, świętego od spraw niewykrytych i umorzonych. Dalej to mozolna praca całego zespołu. Obserwacja, grzebanie w przeszłości, ekshumacja. Przestępca wpada przypadkiem, a następnie - też nietypowo - sprawa nie kończy się na tym, tylko na przesłuchaniach, linii obrony i wyjaśnieniach mordercy. Co ciekawe, niby ma żonę i dwoje dzieci, ale w ogóle nie pojawiają się po aresztowaniu.

Bawiąc-uczyć: jak przeprowadzać analizę balistyczną. Oraz szukać rozwiązań u Conan-Doyle’a.

Inne tego autora tutaj.

Inne z tego cyklu tutaj.

#85 (przeczytałam też po raz kolejny EW070)

Napisane przez Zuzanka w dniu niedziela lipiec 5, 2020

Link bezpośredni - Tag: 2020 - 0 komentarzy - Skomentuj


Junot Díaz - Krótki i niezwykły żywot Oscara Wao

Czasem jest tak, że tytuł jakiejś książki kłębi się ci gdzieś na skraju świadomości, ale stwierdzasz, że raczej ci się nie spodoba, więc może niekoniecznie. Tak miałam z “Cieniem wiatru” chociażby, i tak fantastycznie mnie zachwycił Díaz. Nie skłamał w tytule, bo żywot Oscara, najmłodszego członka rodziny de León/Cabral, jest fascynujący (i, spoiler alert, rzeczywiście krótki); nie wspomniał jednak, że to saga o całej - naznaczonej klątwą fukú - rodzinie, która miała fantastyczne perspektywy, ale żyła w złym czasie i złym miejscu. Wprawdzie część akcji dzieje się w Stanach Zjednoczonych, gdzie wyemigrowała Beli, jedyna ocalała córka Cabrala, ale trzon opowieści odbywa się w gorącej, dusznej Republice Dominikany, w czasach rządów psychopatycznego wodza-słońce Trujillo (zwanego Wielkim Popierdolem). Całość poskładana jest z tak różnych klocków - problemy dojrzewania w różnych czasach i potrzeba zmysłowej miłości, klątwa rodzinna, nerd żyjący na obrzeżach swojego kręgu znajomych, szukający sensu w sf i fantasy zderzone są z obserwacjami bezlitosnego systemu politycznego (z wieloma tolkienowskimi paralelami do Mordoru), który przejeżdża po ludziach jak czołg.

Jest to też świetna książka formalnie - ostre dialogi, narracja przeplatana hiszpańskimi słowami; część akcji odbywa się w przypisach, stanowiących książkę w książce (dość skomplikowane na kindlu). Narrator też się zmienia, przeskakując ze współczesnego obserwatora (Yuniora, współmieszkańca Oscara, chłopaka jego siostry Loli) na Lolę; nie jest to jednak relacja, tylko pisana z perspektywy własnych doświadczeń narratora metanarracja.

Uprzedzając pytania, czy polecam - tak, ogromnie. Rzućcie wszystko i idźcie czytać. Ale nie miejcie potem pretensji, że większość książek jest taka płaska i aż tak nie zachwyca.

#84

Napisane przez Zuzanka w dniu sobota lipiec 4, 2020

Link bezpośredni - Tag: 2020 - 0 komentarzy - Skomentuj


Clare MacIntosh - Widzę Cię

Zoe, księgowa codziennie dojeżdżająca do swojej firmy, podczas podróży w metrze znajduje swoje zdjęcie w gazecie, dodane do adresu strony internetowej (nieistniejącej) i numeru telefonu (nieprawidłowego). Całość robi wrażenie ogłoszenia erotycznego, więc Zoe nie może przejść nad tym do porządku. Rodzina ją uspokaja, że osoba na zdjęciu jest tylko podobna, przypadek, strona i telefon nie istnieją, może to głupi żart. Problem w tym, że niedługo potem Zoe napotyka na całą serię zdjęć różnych kobiet w sekcji ogłoszeń, a jedna z nich zostaje znaleziona martwa. Zgłasza się na policję i ma szczęście w nieszczęściu, że telefon przypadkiem odbiera Kelly, policjantka pracująca kiedyś w sekcji przestępstw seksualnych, szczególnie cięta na stalkerów (również z przyczyn osobistych). Problem w tym, że mimo ewidentnego związku, mało kto traktuje ten trop jako poważny. Nawet gdy w drodze do pracy Zoe zaczyna spotykać ciągle tego samego mężczyznę.

Mottem tej książki (i pomocą w zapobieganiu przestępstw) powinien był ten akapit:

Kelly pomyślała o wszystkich kampaniach prewencyjnych, jakie przeprowadzono podczas dziewięciu lat jej pracy. Plakaty, ulotki, alarmy osobiste, programy edukacyjne… A rozwiązanie było przecież o wiele prostsze: wystarczyło słuchać ofiar. Wystarczyło im uwierzyć.

Autorka pokazuje, jakie konsekwencje może mieć bagatelizowanie zgłoszeń kobiet, tłumaczenie ich przewrażliwieniem czy traktowaniem męskiej uprzejmości czy zainteresowania jako niebezpieczeństwa. Finał jest dostatecznie wiarygodny, chociaż mylne tropy podawane w trakcie lektury - bo Zoe zaczyna w pewnym momencie dostrzegać, że to ktoś z jej bliskiego otoczenia - wszystko gmatwają.

Inne tej autorki tutaj.

#83

Napisane przez Zuzanka w dniu czwartek lipiec 2, 2020

Link bezpośredni - Tag: 2020 - 0 komentarzy - Skomentuj


Terry Pratchett - Maskarada

Agnes Nitt, która pojawiła się epizodycznie w Panach i damach, znana była z trzech rzeczy: tuszy, pięknego głosu i zmiany imienia na Perdita X. Czterech - po epizodzie z czarownictwem - nie chciała mieć też do czynienia z innymi czarownicami (czytaj: z Babcią i Nianią) do czynienia. Wyprawia się więc do Ankh-Morpork, gdzie zostaje przyjęta do Opery. Niestety, mimo oszałamiającego głosu, nie dostaje roli solistki, tą zostaje Christine, śliczna wiotka blondyneczka, porozumiewająca się wykrzyknieniami i umiejąca mdleć na zawołanie. A że nie umie śpiewać, to mniejsza - Perdita zastąpi ją swoim głosem. Tu włącza się z powrotem Agnes, która cynicznie obserwuje swoje otoczenie - problemy finansowe pana Kubła, właściciela Opery, opóźnionego Waltera, zamiatacza, ambitnego muzyka Andre i wreszcie kolejne zbrodnie popełniane przez Upiora w Masce. I tu do akcji włączają się Babcia Weatherwax i Niania Ogg, które po długiej i ciekawej podróży dyliżansem docierają do Ankh-Morpork, bo brakuje im trzeciej wiedźmy do kworum.

To nie jest najlepszy tom w cyklu o wiedźmach, ale też i nie najgorszy. Niania Ogg publikuje książkę kucharską, co prowadzi do szeregu zabawnych sytuacji z podtekstem erotycznym (i daje obu wiedźmom zasoby finansowe konieczne do rozwiązania tajemnicy Upiora), a Greebo wraca na trochę do swojej ludzkiej postaci. W warstwie bardziej poważnej jest o maskach i udawaniu - grubej dziewczynie, która składa się z chudej dziewczyny i dużej ilości czekolady, wielkim śpiewaku, który nie może występować pod własnym nazwiskiem czy wreszcie o ułudzie opery i o tym, co się dzieje, kiedy ukazują się prawdziwe twarze.

Inne tego autora tutaj.

#82

Napisane przez Zuzanka w dniu środa lipiec 1, 2020

Link bezpośredni - Tag: 2020 - 2 komentarze - Skomentuj


Emily Lockhart - Kłamczucha

Jule wiedzie życie idealne - ma 18 lat, jest bogata, nie ma zobowiązań, spędza czas na uprawianiu sportu i samorozwoju w pięknym kurorcie. Czasem przedstawia się jako Imogen, za którą bardzo tęskni, wszak to była jej najlepsza przyjaciółka. Dzieje się jednak coś dziwnego - właśnie poznana kobieta zaczyna o nią wypytywać, natychmiast wdraża więc sprawnie plan ucieczki. Sprawnie, bo od dziecka - od niespodziewanej śmierci rodziców - przygotowywała się do bycia superbohaterką. Rozdziały numerowane są w kolejności malejącej, a każdy następny cofa czytelnika o jakiś czas, wyjaśniając, jaki zbieg okoliczności doprowadził Jule do kolejnych sytuacji.

Żeby nie przedłużać suspensu, to jest książką, która już wcześniej została napisana - to “Hgnyragbjnal cna Evcyrl”; nie ukrywam, czułam to od połowy i im dalej w las, tym bardziej byłam rozczarowana. Spodziewałam się, że narratorka nie będzie wiarygodna, tak jak to było w poprzedniej powieści, ale jednak nie spodziewałam się, że będzie to kopia 1:1 już znanej fabuły. W tej sytuacji już nawet nie ma sensu się zżymać nad brakiem logiki opowieści Jule (ośmiolatka znajduje zwłoki rodziców, dzwoni na policję, telefon nie działa, przegląda pozostawione dokumenty, szukając wskazówek, już starsza zapamiętuje od ręki numery kart kredytowych, zmienia tożsamości jak kameleon za pomocą makijażu i peruki, milionowy spadek[1]), bo - mimo że czyta się świetnie - całość już znam. Autorka nie wypiera się związku, nawet w posłowiu informuje o inspiracji, ale to moim zdaniem nie jest inspiracja, tylko ksero.

EDIT: Ksero, bo Whyr, qmvrjpmlan mavxąq, nyr m nzovpwnzv, cemrwzhwr qb fhoybxngbexv shpuę ceml pngrevath an vzcermvr qyn nofbyjragój manarw hpmryav. Zngxn nofbyjragxv ebmcbmanwr wą ołęqavr wnxb xbyrżnaxę póexv, Vzbtra, v cebfv b jfcnepvr j fcenjqmravh, pml póexn jlcbpmljnwąpn an Znegun'f Ivarlneq zn fvę qboemr, cebśoę jfcvrenwąp jnybenzv j qbynenpu. Whyr wrqmvr an jlfcę, bqanwqhwr Vzbtra, hqnwr wrw xbyrżnaxę mr fmxbłl, jfcvrenwąp fvę fmpmrtółnzv bq zngxv, xbemlfgn puęgavr m cvravęqml v mnvagrerfbjnavn qmvrjpmlal, glyr żr xncelśan qmvrqmvpmxn cb snmvr snfplanpwv fvę avą ahqmv, jvęp Whyr wą mnovwn v cemrwzhwr wrw gbżfnzbść, pb j qbovr vagreargh wrfg wrfmpmr łngjvrwfmr. Bpmljvśpvr cb qebqmr ancbglxn an jfcóyalpu manwbzlpu, pb mzhfmn wą qb hpvrpmrx v xbyrwarw moebqav. Bpmljvśpvr jfmlfgxvr bcbjvrśpv Whyr b wrw cemrfmłbśpv fą nyob mzlśybar, nyob mnjvrenwą glyxb bxehpu cenjql. Jfmnx gb xłnzpmhpun.

Akcent polski: Polka, współlokatorka Jule, nazywa się Lita Krushala i wraz ze znajomymi rodakami gotuje ziemniaki i gulasze, paląc przy tym papierosy.

[1] No dobrze, tu mi kołek niewiary pękł. Znika bogata 18-latka, zostawia list samobójczy, ale ciała nie znaleziono. W zasadzie wszyscy[2] gładko przechodzą nad tym do porządku dziennego, a zbolała matka realizuje w ciągu tygodni testament przybranej córki na korzyść osoby spoza rodziny, zupełnie się nad tym nie zastanawiając.

[2] Wiadomo, z małym wyjątkiem.

Inne tej autorki tutaj.

#81

Napisane przez Zuzanka w dniu sobota czerwiec 27, 2020

Link bezpośredni - Tag: 2020 - 2 komentarze - Skomentuj


Zygmunt Zeydler-Zborowski - Zbrodnia na Cyrhli Toporowej

Jacuś, literat i raczej lekkoduch, jedzie sam na urlop do Zakopanego, bo jego żona, Ewa, w ostatniej chwili zostaje w Warszawie, zatrzymuje ją ważna sprawa w kancelarii adwokackiej, w której pracuje. Pod Krakowem Jackowi psuje się samochód, więc błyskotliwie zajeżdża pod kościół Mariacki i szuka warsztatu metodą pytania przechodzących ludzi. Spod znalezionego w ten sposób na peryferiach warsztatu zabiera go do Zakopanego przypadkowo przejeżdżający dyrektor Helberg, panowie zaprzyjaźniają się, po czym kilka dni później po libacji Jacuś zgadza się oddać nowemu znajomemu przysługę - będzie udawał kochanka jego kochanki, żeby zazdrosna żona nie pozbawiła Helberga spadku. Co może pójść źle - flama dyrektora, Anita, jest przepiękna i dziwnie chętna, żona daleko, dom na Cyrhli Toporowej dyskretny, nic tylko brać. Więc bierze[1]. Upojna noc, ale o poranku przykra niespodzianka. Zamiast ślicznej dziewczyny - zwłoki Helberga. Jacuś ucieka, ale potem targany, niczym Raskolnikow, wyrzutami sumienia, zwierza się ze wszystkiego żonie, bo kto nie rozwiąże problemu tak jak żona. Żona-adwokat sprawę zgłasza milicji (zwłok nie ma, Helberg żyje i wygląda zupełnie inaczej niż w opisie literata, śladów nie ma, przynajmniej pobieżnie, więc się panu literatowi przyśniło), ale też - ku zdziwieniu Jacusia - jest na niego wściekła i grozi rozwodem[2]. Potem zaczyna się karuzela śmiechu - znajomy Ewy chce kupić ten właśnie dom, w którym miała miejsce potencjalna zbrodnia, Jacuś wszędzie widzi piękną Anitę, znajdują się zaginione zwłoki, Ewa poznaje Helberga i z zemsty na mężu zaczyna się z nim spotykać, chociaż jest dość obrzydliwy nawet jak na Austriaka. Do rozwiązania zagadki milicja podmienia spodeczki i chowa szklanki, bo odciski palców oraz pozoruje stłuczkę.

Szowinizm/maczyzm stosowany:

(...) Mam ochotę trochę poszaleć. Zapraszam cię na szampańską kolacyjkę. Nie pożałujesz.
- A co na to powie twoja narzeczona?
Spojrzał zdziwiony.
- Przecież mojej narzeczonej nie ma w Zakopanem.
- A jak się dowie?
- A kto jej powie? Ty chyba nie? Ja tym bardziej. Nie mam zwyczaju zwierzać się kobietom. Narzeczona, żona czy kochanka nigdy nic nie powinna wiedzieć. Kobietę trzeba zawsze utrzymywać w tym przekonaniu, że jest jedyna, niezastąpiona, najwspanialsza. Musi w to wierzyć, a wierzy bardzo chętnie.

- Pan, zdaje się, był żonaty?
- Byłem, ale już nie jestem. Dostałem rozwód.
- Miał pan w zeszłym roku sprawę prokuratorską o pobicie żony?
- Miałem. No to co z tego? Mało to mężczyzn bija swoje żony? Nie taka znowu rzadkość. Jak człowiek jest niezadowolony z żony, to musi od czasu do czasu przemówić jej do rozumu. Mówi się do nich, a one jakby nie słyszały. Dopiero jak się takie przemówienie podeprze innym argumentem, to można dojść do ładu.

Się je: parówki, schabowe, sałatkę jarzynową i wędlinę, wątróbkę , serdelową z odgrzewanymi kartoflami, sardynki z Grand hotelu i tatara.
Się pali: carmeny, sporty (2 paczki, bo rewizja może trochę potrwać).
Się pije[3]: soplicę (z żoną), koniak (z adwokatem), piwo krajowe (w Warsie), wódkę (w Spatifie), winiak (na milicji, po wizycie w prosektorium), jarzębiak.
Się robi zakupy: nawet dostała w „Delikatesach” pół kilograma polędwicy.
Się jeździ taksówką:

Na przystanku stał tylko jeden wóz. Tęgi taksówkarz krytycznym spojrzeniem obrzucił kandydata na pasażera.
- Dokąd pan chce jechać? - spytał niezachęcająco.
- Na Pelcowiznę, na Toruńską.
- Na Pelcowiznę nie jadę. Mogę jechać na Ochotę. Odpowiada panu?
- Jeżeli mam interes do załatwienia na Pelcowiźnie, nie mogę jechać na Ochotę - tłumaczył łagodnie Jacek, nie chcąc rozdrażniać niezadowolonego kierowcy.
- No, to wysiadaj pan z wozu i szukaj pan sobie innego frajera.

[1] A wcześniej, mimo obietnic wierności małżonce, przed snem “zastanawiał się nad tym, z którą z tych trzech babek chciałby się przespać”.

[2] Było mu bardzo przykro. Nie przyznawał się do tego nawet sam przed sobą. Starał się nadrabiać miną. No to co, że ją zdradził, myślał z wyzywającą agresywnością. Mało to mężów zdradza swoje żony i nikt z tego nie robi takich tragedii. Mógł jej przecież nic nie powiedzieć. Wtedy wszystko byłoby w najlepszym porządku. Szczere i uczciwe postępowanie nigdy nie popłaca, szczególnie z kobietami. Być może, iż miał pewne wątpliwości co do tego „uczciwego” postępowania, ale nie chciał się nad tym zbyt wnikliwie zastanawiać. Wolał być rozżalony na Ewę i utwierdzać się w przekonaniu, że rozżalenie u jest najzupełniej słuszne. Pragnął uniknąć kłamstwa, szczerze jej wszystko wyznał, a ona…

[3]

(...) Nie lubię tylko, jak chlasz w „Spatifie” beze mnie.
- Nie przesadzaj. Tak często się znowu nie zdarza.
- Wystarczająco często.
- Trzeba dobrze żyć z ludźmi.
- Czy koniecznie przy wódce?
- Taki już u nas zwyczaj. Abstynent uważany jest za człowieka niepewnego pod każdym względem.

Inne tego autora, inne z tej serii.

#80

Napisane przez Zuzanka w dniu czwartek czerwiec 25, 2020

Link bezpośredni - Tag: 2020 - 0 komentarzy - Skomentuj


Nele Neuhaus - Głębokie rany

Ktoś torturuje i morduje ponad 80-letniego mężczyznę pochodzenia żydowskiego, ocaleńca, bogatego emigranta, który po 60 latach pracy w sferach rządowych USA wrócił do rodzinnego kraju. Problem w tym, że podczas sekcji wychodzi na jaw, że denat miał skrywany tatuaż z grupą krwi, oznaczający przynależność do SS. Sprawa zostaje odebrana zespołowi Bodensteina z przyczyn politycznych i wizerunkowych. Niedługo potem ginie kolejny 80-latek, w piwnicy ma ołtarzyk z Adolfem i kolekcję hitlerowskiej propagandy na starych taśmach filmowych. Z ekskluzywnego domu starców znika niesprawna pensjonariuszka, ją również znajdują zamordowaną i torturowaną przed śmiercią. Wszyscy są znajomymi Very Kaltensee, bogatej wdowy po kontrowersyjnym (bo majątek został przejęty od wysiedlonej żydowskiej rodziny) przedsiębiorcy, zostali zastrzeleni z zabytkowej broni z czasów wojny, a ich krwią morderca wypisał cyfry 1 6 1 4 5 (co ciekawe, odkrycie, że to data, zajmuje zespołowi ładną chwilę).

Niestety, ten tom już powoli wzbija się na wyżyny absurdu. Bodenstein idzie na kolację z polityczką, która wrzuca mu tabletkę gwałtu do napoju, a potem wykonuje na nim fellatio, robiąc za pomocą współpracownika dokumentację fotograficzną aktu w celu szantażu; na szczęście żona policjanta doskonale to rozumie i nie ma mu za złe, taka praca. Jako że sprawa dotyka frankfurckich wyższych sfer, teściowa Bodensteina, której dziadek był włoskim księciem z prawem do tronu, jest źródłem informacji o rodzinie Kaltensee i pochodzeniu Very (Prusy Wschodnie, patrz wątki polskie). Behnke, skłócony w poprzednim tomie z Pią, tym razem jest w konflikcie z całym zespołem, ponieważ cieszy się, że wychodzi o czasie z pracy oraz - poszkodowany fizycznie podczas zatrzymania - nie waha się iść na zwolnienie (i do końca tomu konflikt pozostaje, wszyscy na biednego Behnkego patrzą wilkiem, bo się nie stara). Jeden z synów Very ma homoseksualny romans z młodszym mężczyzną, który bxnmhwr fvę olć wrtb oengnaxvrz, nyr pb gb fmxbqmv, cemrpvrż qmvrpv m grtb avr oęqmvr. Pojawiają się byli agenci Staasi, którzy do dziś operują bez żadnych problemów. W ogóle całość intrygi jest specjalnej troski: bxnmhwr fvę, żr Iren Xnygrafrr jpnyr avr wrfg qmvrqmvpmxą znwągxh iba Mrlqyvgm-Ynhraohet, glyxb póexą cenpbjavxn, mnmqebfaą b oengn cenjqmvjrw Irel; jlzbeqbjnłn jfmlfgxvpu v jenm m geówxą cemlwnpvół cemrm cbanq 60 yng rtmlfgbjnłn cbq phqmlz anmjvfxvrz. O kwestiach DNA nie wspomnę. I o zabiciu mężczyzny za pomocą wbicia mu igły iniekcyjnej w żyłę, żeby się wykrwawił nieśpiesznie.

Wątki polskie: Robert Watkowiak (sic! już Walkowiak mógł się nazywać) jest oficjalnie owocem mezaliansu Eugena Kaltensee z Polką, 17-letnią gosposią Danutą. Jako że akcja opiera się historycznie o wydarzenia z okresu drugiej wojny, wyjaśnienie sprawy współczesnych morderstw odbywa się w Polsce, w okolicach Węgorzewa (Angerburga), skąd pochodziła rodzina Very Kaltensee. W “dalekich ostępach dawnych Prus Wschodnich” (okolicach Olsztyna) sieć komórkowa działa tak sobie, bo nie ma masztów (2007). Dobrzy Niemcy zobowiązują się do wyremontowania zaniedbanego majątku rodzinnego pod Dobą i zorganizowania tam luksusowego hotelu. Znaczącą rolę odkrywają też członkowie rodziny Nowak.

I mam nielichy zgryz, czy ja chcę kolejne tomy czytać, bo jak będą takiej jakości to jednak są lepsze książki na świecie.

Inne tej autorki tutaj.

#79

Napisane przez Zuzanka w dniu środa czerwiec 24, 2020

Link bezpośredni - Tag: 2020 - 2 komentarze - Skomentuj


Michael Ende - Momo

W zapomnianym i zaniedbanym kamiennym amfiteatrze w małym miasteczku pojawia się Momo, mała, cicha dziewczynka w za dużej męskiej marynarce. Dobrzy ludzie, mieszkający w okolicy chcą się nią zająć, ale okazuje się, że Momo nie potrzebuje pomocy, wystarczy, że dotrzymają jej towarzystwa. Wszyscy więc przychodzą, opowiadają o swoich problemach, bo Momo doskonale umie słuchać; dzieci przybiegają, bo obecność Momo sprawia, że wymyślają najlepsze zabawy. Wszyscy są przyjaciółmi Momo. Sytuacja się zmienia, kiedy w miasteczku pojawiają się szarzy panowie z nieodłącznymi szarymi cygarami i wciągają dorosłych w System Oszczędzania Czasu, obiecując wszystkim tym większe zyski, im więcej czasu oszczędzą na codziennych czynnościach. Coraz mniej ludzi ma czas dla Momo (i tak naprawdę ma czas dla siebie i bliskich), w końcu zostają tylko dzieci i dwóch nietypowych dorosłych - Beppo Zamiatacz Ulic i Gigi Przewodnik, opowiadacz historii. Momo odkrywa spisek szarych panów i wraz z przyjaciółmi próbuje go ujawnić. Ale im się nie udaje. Momo nagle znika, trafia do Zaułka Nigdy, a kiedy wraca, świat nie jest już taki sam.

To bardzo ładna, głęboka historia o życiowych priorytetach, czasie, który przecieka ludziom przez palce, o najważniejszym, co możemy dać innym - uwadze i zainteresowaniu. Raczej dla młodszych dzieci, trochę straszna, trochę refleksyjna. Żałuję, że nie trafiłam na nią jako dziecko, pewnie bym była zachwycona. Teraz już za dużo czasu przeciekło mi przez palce, żeby się lekturą tak cieszyć jak kiedyś.

#78

Napisane przez Zuzanka w dniu wtorek czerwiec 23, 2020

Link bezpośredni - Tag: 2020 - 0 komentarzy - Skomentuj


Ewa wzywa 07 65-66

Sławiński Kazimierz - Zbrodnia rodzi zbrodnię #065

Spis osób:

  • porucznik Stanisław Maksymiak - KP Świerczewo
  • pułkownik Maurycy Odrowąż - przedwojenny rotmistrz, bohater września 1939, historyk i publicysta, kawaler
  • kapitan Miłosz - zwierzchnik Maksymiaka, zdolny i energiczny
  • kapral Kowalczyk - kierownica milicyjnej “warszawy”
  • Zofia Leśniakowa - gospodyni Odrowąża
  • Ludwik Jędrzejczak - komendant straży przemysłowej u “Gottwalda”
  • mgr Roman Pawlicki - kierownik działu kadr, napływowy
  • Konkiewicz - major rezerwy, przewodniczący ZBOWiD-u
  • proboszcz - bliski znajomy Odrowąża, organizował wieczorki brydżowe
  • mecenas Nowodworski - żonaty
  • inż. Rosohowicz - dyrektor PGR-u, o wyglądzie typowego szlagona, koniarz
  • prof. Gorczyca - emerytowany dyrektor liceum
  • Adam Odrowąż - z Londynu, brat denata i - jak się okazuje - szemrany patriota
  • Joanna Grobelna - z Warszawy, siostra denata
  • Nowoczek - zięć Leśniakowej, ślusarz u “Gottwalda”, lubi wypić
  • Wojciech Górniak - sadownik z Bolechowa, dostarcza płodów rolnych oraz wspomnień sprzed wojny
  • żona Górniaka - czarna i śniada Słowenka, mówi po polsku z akcentem
  • Golc - jak ktoś coś wynosi z fabryki, to na niego pada zawsze podejrzenie
  • Robaczkiewicz - sąsiad Golca i kumpel do wypitki
  • Golcowa - matka czwórki zaniedbanych dzieci
  • Alojzy Grobelny - przedwojenny kupiec, obecnie prywaciarz, szwagier denata
  • Zygmunt Hulewicz - znajomy Adama, ujawnił się pechowo jako amerykański szpieg
  • starszy wachmistrz Olejnik - przedwojenny ułan, żywa kronika pułku
  • kapral Eryk Radatz (Radac) - zdrajca i zaprzaniec, zbrodniarz hitlerowski, tyle że nie żyje
  • panna Wiloch - narzeczona Odrowąża, ale wydała się za porucznika Radziejowskiego

W niewielkiej miejscowości Świerczewo gospodyni zgłasza, że jej pracodawca, pułkownik Odrowąż, został zamordowany. Z gabinetu, pełnego dokumentów i książek, zniknął cenny zegarek, dwie butelki whisky i pieniądze (ale nie aż tyle, żeby podejrzewać mord rabunkowy); potem okazuje się, że nie tylko to zniknęło. Milicja najpierw szuka w otoczeniu Odrowąża, podejrzewając zięcia gospodyni i innych lokalnych moczymordów, potem rozszerza krąg poszukiwań o potencjalnych szpiegów (dowiadując się o “niepatriotycznej” działalności brata zamordowanego), żeby wreszcie - po znalezieniu drugich zwłok - pójść śladem z przeszłości, bo od kreciej roboty zza granicy gorsze jednak były sprawy zdrad wojennych.

Antysemityzm codzienny: “Co wy się tak wleczecie jak Żydzi na jarmark?”.
Się pije: “Scotch whisky”, nalewkę (u księdza).
Się kradnie: cynę.
Się (nie) czyta: książek historycznych (bo za trudne dla kobiety).

Inne tego autora:

Lembowicz Tadeusz - Neseser Marii Visconti #066

Spis osób:

  • Maria Visconti (38) - Szwedka, dziennikarka pracująca na kontrakcie w redakcji zagranicznej telewizji
  • śledczy (bezimienny) - seksista i szowinista
  • Hanka - partnerka śledczego, nie supportuje go kulinarnie ani dobrym słowem
  • Eryk (23) - Fin, przyszły polonista, sąsiad zakochany w denatce
  • Joanna Enertycka - koleżanka Marii, jubilatka, średnio przystojna, średnio inteligentna, średnio sprytna
  • redaktor Majewski - właściciel “volvo”, dawny kochanek Marii
  • inżynier Rylski - uczestnik imprezy, miał epizod z Marią, teraz smali cholewki do Joanny
  • Zawadzki - jw., technik nagrań, żona i troje dzieci, ale i tak szuka przygód
  • artysta plastyk - zdarzało mu się kiedyś korzystać ze względów Szwedki, ale już nie
  • Ewa - aktualna flama plastyka, z dobrego domu, ale rozpuszczona
  • Kwitecka - aktorka z naprzeciwka, nie oceniała Marii zbyt wysoko
  • Kwitecki - mąż aktorki, ale bardziej pomoc domowa
  • porucznik Aleksiewicz - człowiek na telefon
  • porucznik Albinowicz - z dewizówki, wie wszystko o rynku walut
  • Maks - waluciarz, rezyduje w Bristolu, puszcza też mniej znane waluty
  • szefowa obyczajówki - energiczna jak mężczyzna
  • porucznik Możejko - zawsze udaje służbistę
  • Danuta - 18-letnie chuchro, ale szlaja się po nocnych lokalach
  • Antoni Petera - paser z dobrym sercem, ale z kiepską inteligencją

Szwedka Maria Visconti zostaje znaleziona zamordowana w swoim domu. Dzień wcześniej odbywała się u niej impreza z okazji urodzin przyjaciółki Joanny, w spotkaniu uczestniczyli współpracownicy i znajomi (w tym kochanek Marii), a także przypadkowa panna, zaproszona przez jednego z obecnych. W nocy hałaśliwie, jakaś kłótnia[1], nic nowego, bo imprezy odbywały się często. Milicja krąży po domu, w którym oprócz denatki mieszkali sami artyści, rozpytuje gości i szuka dziewczęcia, które po imprezie zniknęło. Wyjaśnia się, kto położył denatkę na kanapę i przykrył ją czule kocykiem, ale tajemnicą pozostaje, kto zabrał tytułowy neseser z monogramem Szwedki i zdjął jej spodnie (a nadużyć seksualnych nie wykryto). Motywów jest kilka - zbrodnia w afekcie przez opuszczonego kochanka, z zazdrości o kogoś bądź rabunkowy - zniknął wszak neseser, a zamordowana miała trochę zaoszczędzonych pieniędzy. Wykrycie mordercy nie poprawia nastroju śledczego, który jest głęboko rozczarowany kondycją ludzkości (szkoda, że nie swoją, bo jest wyjątkowym palantem).

Tomik jest pełen górnolotnych zdań, mających obrazować głębokie przemyślenia narratora: ”Był brudny i nieżyczliwy ludziom moment schyłku nocy tuż przed świtem, którego światło grzęźnie w dżdżystej, zimnej, gnanej wiatrem mgle” czy ”Taki raport to jak dziurawy most. Nieładny”. Narrator niestety chętnie się dzieli swoim zamiłowaniem do ładnych pań, imprezowania czy wreszcie określa rolę kobiety w domu:

Nie takie rzeczy robi się na rauszu; rany boskie, gdybym mógł wam opowiedzieć, co wiem na ten temat… Ale przemilczę.
Miał alibi [spędził noc z Ewą]. Chciałbym mieć przez całe życie takie alibi jak on, pewnie musiało im być razem bosko… Ale zaraz przypomniałem sobie Hankę i zdrożne myśli odbiegły mnie, jak zdmuchnięte przez szkwał.
Mąż przyszedł do nas za moment, poprawiając „w biegu“ krawat. który zapewne szybko zawiązał. Zapomniał natomiast zdjąć fartuch. A więc zmywał naczynia po obiedzie. Dostrzegłszy ostre spojrzenie żony, szybko wycofał się, aby powrócić już w normalnym stroju.
- W dobie równouprawnienia... - uśmiechnął się bez zażenowania, raczej z pełnym przekonaniem.
Wstrząsnął mną dreszcz trwogi. Jeśli i mnie żona zapragnie tak usytuować w naszym domowym życiu, żegnaj praco, żegnajcie sukcesy służbowe! On, ten „mąż swojej żony“ pogodził się z losem. Mój Boże...

Się pije: budafok na domówce, koniak w Bristolu (pod walutową transakcję).
Się pali: ekstra-mocne.

[1]

Maria była niemożliwa. Joannę dotknęła do żywego mówiąc, że jest zwykłą dziwką.
- To chyba taka normalna sprzeczka między przyjaciółkami?
- Oczywiście! Joanna nawet się zbytnio nie oburzyła.

Inne tego autora tu, a inne z tego cyklu tutaj.

#77 (przeczytałam też po raz kolejny EW064).

Napisane przez Zuzanka w dniu poniedziałek czerwiec 22, 2020

Link bezpośredni - Tag: 2020 - 0 komentarzy - Skomentuj


Lauren Groff - Floryda

Groff zawiera w opowiadaniach to, czego tak mi brakuje u Munro - ascetyczny wycinek rzeczywistości, będący jednak pełną historią, bogatą w szczegóły i dającą czasem nawet wgląd w daleką przyszłość bohaterów, z zakończeniem, które nie każe wznosić brwi z irytacji, że ale co dalej. Ba, widzę siebie w niektórych z opowiadań, własne poszukiwania i rozedrganie, próbę ułożenia się ze światem, mimo że bohaterką opowiadań jest bezimienna matka, chwilowo sama ze sobą lub z dwójką swoich synów.

Niezauważalnie stałam się kobietą, która wrzeszczy, a ponieważ nie chcę być kobietą, która wrzeszczy, której dzieci chodzą wokół z czujnymi, znieruchomiałymi buziami, zaczęłam po kolacji sznurować adidasy i wychodzić na spacer na szarzejące ulice, zostawiając rozbieranie, mycie, czytanie i śpiewanie oraz układanie chłopców do snu mojemu mężowi, mężczyźnie, który nie wrzeszczy.

Nie chcę streszczać poszczególnych opowiadań, na tyle są różne (matka uciekająca od przemocowego hodowcy węży w narracji jej syna, doktorantka, która stoczyła się w bezdomność i życie niewidoczne dla systemu, dwie dziewczynki zostawione na florydzkich bagnach przez przestępców...), ale najbardziej dramatycznym dla mnie jest opowieść o urlopie na pustkowiu. Mąż odjeżdża, bo w zarządzanej przez niego nieruchomości zdarzył się wypadek, żona zostaje z dwójką małych synów. Podczas wkręcania żarówki spada i rozbija głowę, nie ma możliwości zadzwonić do męża, bo zasięg jest na dachu, a w koło szaleje wichura. Wstrząśnienie mózgu, dwa dni w malignie, tylko żeby nie usnąć, dwóch przerażonych chłopców, którym - mimo zaburzeń - trzeba dodać otuchy. Przerażająca pożywka na bezsenne noce.

Lokalizacją w większości przypadków jest Floryda - duszne, wilgotne, niebezpieczne miejsce zamieszkania autorki, jednak pojmowane nieco inaczej niż to jest opisywane w gazetach. W wywiadzie Groff (źródło) wyjaśnia: To kolebka amerykańskiej groteski w każdej możliwej dziedzinie. Jeśli coś dziwnego się gdzieś zdarzy, ludzie zadają zwykle pytanie: “To było na Florydzie, nieprawdaż?. Chciałam pisać o rzeczach, które są serio, a Floryda nie była serio; tłumaczenie własne. Wszechobecne węże, bagna, huragany i nagłe ściany deszczu, okolice odcięte od cywilizacji, stare domy pełne duchów przeszłości - to jest scenografia tego, co dzieje się w głowach bohaterek. Nawet kiedy jedna z nich - pisarka tworząca kolejną biografię Maupassanta - jedzie z synami do Francji, i Paryż, i francuska prowincja przypomina niebezpieczną, burzową Florydę.

Inne tej autorki tutaj.

#76

Napisane przez Zuzanka w dniu niedziela czerwiec 21, 2020

Link bezpośredni - Tag: 2020 - 2 komentarze - Skomentuj